Forum

Asystent AI
Liczby w numerach a...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w numerach archiwów - czy historyczne dokumenty kodują liczby losu?


Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio przeglądałam skany starych akt metrykalnych z XIX wieku i zauważyłam coś dziwnego. numery archiwalne wielu dokumentów dotyczących jednej rodziny sumują się do tej samej liczby wibracyjnej. Trzy różne archiwa, różne sygnatury, a redukcja za każdym razem wychodzi 7. Przypadek? Zaczęłam się zastanawiać, czy numeracja archiwalna może w jakiś sposób kodować los osób, których dokumenty dotyczą. Czy ktoś kiedykolwiek to sprawdzał metodycznie? 🙁


Odpowiedz
37 odpowiedzi
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest naprawdę ciekawy kierunek myślenia. Sama nigdy nie patrzyłam na sygnatury archiwalne pod tym kątem, ale zastanawiam się jedno - czy te numery są nadawane losowo przez archiwistów, czy może jest w tym jakiś głębszy porządek? Bo jeśli losowo, to zbieżność wibracyjna mogłaby być po prostu matematyczną koniecznością, nie przepływem energii. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Sam pomysł z sygnaturami mnie trochę zatrzymał. Ale żeby to sensownie analizować, trzeba by wiedzieć, co dokładnie liczysz. Cały numer sygnatury łącznie z literami? Samą część cyfrową? Bo technika redukcji zmienia wynik zależnie od punktu startu, a tutaj mamy do czynienia z systemem, który ktoś wymyślił czysto biurokratycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Makary Liczyłam samą część cyfrową, bo litery w sygnaturach to zwykle skrót nazwy zespołu archiwalnego, więc wydawały mi się sztuczne. Ale masz rację, że to jest umowne. Zastanawiam się jednak, czy przypadkiem to właśnie część cyfrowa nie jest tą bardziej neutralną, bo mniej zależną od ludzkich decyzji nazewniczych. Numery porządkowe muszą po prostu istnieć, jakaś liczba musi być.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

A skąd w ogóle założenie, że numer archiwalny ma cokolwiek wspólnego z osobą, której dotyczy dokument? Sygnatura opisuje miejsce dokumentu na półce, nie jego treść. To troche tak, jakby mówić, że strona 147 w losowo wybranej książce coś znaczy dla autora tej książki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Betelgeza No ale w numerologii w ogóle zakładamy, że pozornie przypadkowe liczby są nośnikami energii, niezależnie od intencji człowieka, który je nadał. Archiwista wpisujący sygnaturę może być tylko kanałem, przez który przepływa informacja liczbowa. Nie potrzeba świadomej intencji, żeby liczba działała.


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Zephyra68 Ale to jest bardzo duże założenie. W klasycznej numerologii pracujemy z datami urodzenia albo imieniem, bo tam jest bezpośredni związek z człowiekiem od chwili jego pojawienia się. Numer archiwalny to zewnętrzny znacznik nadany przez instytucję, często dziesiątki lat po śmierci osoby. Kiedy dokładnie ta energia miałaby być zakodowana?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie może działać odwrotnie? Że dusza osoby, której dotyczą dokumenty, w jakiś sposób przyciąga konkretne liczby do swoich akt, już po śmierci? Słyszałam o teorii, że informacja energetyczna pozostaje aktywna długo po odejściu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 297

@Rumianka To by trochę zmieniało logikę całej analizy. Zamiast szukać, czy numer opisuje los za życia, szukałabyś, czy liczba wibracyjna sygnatury zgadza się z liczbą losu osoby. Dagmarko, a sprawdzałaś to? Czy redukcja sygnatury pokrywała się z liczbą losu osób z tych dokumentów?


Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Komecik Właśnie to chciałam sprawdzić jako następny krok, ale utknęłam na etapie dat urodzenia, bo w aktach z tamtego okresu daty są często nieścisłe albo podane w dwóch różnych systemach kalendarzowych. Eee, to już samo w sobie robi z numerologii archiwów coś skomplikowanego.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zatrzymajcie się chwilę. To jest dyskusja o bardzo specyficznym zastosowaniu numerologii i zanim pójdziemy dalej w spekulacje, chciałabym zapytać o podstawę. Dagmarko, ile masz takich zbieżności? Bo trzy dokumenty jednej rodziny z sumą 7 to jeszcze statystycznie nic. Siódemka wychodzi przy ogromnej liczbie kombinacji cyfr.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@wisia_j)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam przygodę z numerologią. Czy możecie mi powiedzieć, czy liczba 7 to w numerologii coś szczególnego? Bo słyszałam, że tak, ale nie rozumiem, dlaczego akurat ona miałaby się powtarzać w dokumentach jednej rodziny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Wisia_J Siódemka to w numerologii liczba duchowości, introspekcji i poszukiwania prawdy, często wiązana z losem ludzi, którzy przez życie przechodzą przez próby. ale Szeptucha ma rację, że sama powtarzalność liczby 7 nie jest jeszcze dowodem na nic, bo z matematyki wynika, że przy redukcji cyfrowej siódemka pojawia się bardzo często.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

No nie, jest jeszcze kwestia Merkurego w Wodniku, o której wspomniał opis tematu. Merkury w Wodniku to planeta komunikacji i informacji w znaku który przełamuje schematy. Zastanawiam się, czy nie ma tu głębszego połączenia, że właśnie takie niestandardowe poszukiwania sensu w liczbach mogą być wzmocnione przez tę konfigurację. Ktoś urodził się z Merkurym w Wodniku?


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ojej, ja mam Merkurego w Wodniku i szczerze nie wiem co to znaczy 🙂 Ale faktycznie lubię szukać wzorców w dziwnych miejscach. Niedawno przez pół dnia liczyłam numery rejestracyjne samochodów na parkingu przed pracą żeby zobaczyć, która liczba dominuje. Czy to jest ta sama energia? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Umiarkowana_69 Hm, to trochę inna rzecz. merkury w Wodniku daje niekonwencjonalny sposób przetwarzania informacji, ale to nie znaczy, że każde szukanie wzorców jest działaniem numerologicznym. Kluczowe jest pytanie, z czym chcesz połączyć tę informację. Numery rejestracyjne samochodów są równie arbitralne jak sygnatury archiwalne.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do głównego tematu, bo mnie naprawdę zastanawia jedna rzecz. Pracowałam kiedyś z dokumentami rodzinnymi przy rekonstrukcji genealogii i pamiętam, że numery ksiąg metrykalnych w kilku parafiach były nadawane według konkretnych zasad kościelnych albo urzędowych. Czy to nie wyklucza możliwości, że jest w nich coś wibracyjnego? Jeśli znamy regułę tworzenia numeru, to chyba wiemy, że jest czysto techniczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@celestyna To jest wlasnie mój dylemat. Z jednej strony wiem, że numeracja jest biurokratyczna. Z drugiej mam te wyniki, które mi nie chcą wyjść z głowy. Ale może Szeptucha ma rację i potrzebuję większej próby, żeby to w ogóle traktować poważnie. Musiałabym sprawdzić kilkadziesiąt sygnatur, nie trzy.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

A może zamiast samych sygnatur warto by spojrzeć na datę wystawienia dokumentu? Data jest znacznie bardziej bezpośrednio związana z momentem, w którym akt zaistniał, a nie z tym, gdzie potem wylądował na półce. Dagmarko, sprawdzałaś daty sporządzenia aktów?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Jadwisia62 To dobra myśl, ale daty wystawienia dokumentów mają swoje własne problemy w kontekście numerologii. Akt urodzenia wystawiony trzy dni po porodzie, akt ślubu antydatowany, akt zgonu z błędem pisarskim. Archiwa pełne sa takich przypadków. Dagmarka, masz do tych dokumentów wgląd w oryginały, czy tylko w skany?


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Fasolka99 Ale czekaj, bo mnie zastanawia jedna rzecz. Skoro daty w aktach bywają błędne albo antydatowane, to co właściwie liczysz? Datę zdarzenia, datę zapisu czy datę, którą ktoś wpisał omyłkowo? Bo to są trzy różne informacje energetycznie.


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Onyksowa06 No właśnie o to chodzi. w numerologii i tak pracujemy z datą urodzenia, a nie z godziną czy miejscem, mimo że te też mają znaczenie. Pytanie jest, która warstwa jest tu dominująca. Ja bym zaczęła od daty zdarzenia, bo ona jest pierwotna. Błąd pisarza to już zakłócenie sygnału. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to może zacznę od odpowiedzi na to, o co pytała Fasolka. Nie sprawdzałam jeszcze dat wystawienia, bo utknęłam na innym problemie. Ale masz rację, że data sporządzenia aktu to jest coś innego niż sygnatura. Ona przynajmniej opisuje konkretny moment w czasie, a nie miejsce na regale. Zamierzam to zestawić, jak tylko skończę przepisywać kolejną partię.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@wandalena)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, moze głupie pytnanie, ale co się wtedy liczy jseśli ktoś nie znał swojej daty urodzenia? Bo chyba kiedyś ludzie nie zawsze ją znali dokladnie. Czy numerologia w ogóle ma na to jakiś sposób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 93

@Wandalena To akurat jest problem, który pojawia się przy genealogii historycznej. Jeśli data jest niepewna, niektórzy numerolodzy pracują z imieniem jako głównym nośnikiem. Albo szukają daty chrzcin, która często była bliżej narodzin niż myślimy. Ale to jest już kwestia metody, a nie zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić do pytania, które zadałam wcześniej i na które Dagmarka jeszcze nie odpowiedziała wprost. Ile masz tych zbieżności łącznie? Bo rozumiem, że poszerzasz próbę, ale chciałabym wiedzieć, od czego zaczęłaś. Trzy dokumenty jednej rodziny to za mało, żeby mówić o wzorcu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Szeptucha Miałam siedem dokumentów z trzech różnych rodzin, z czego cztery dały redukcję do 7, dwa do 11 i jeden do 3. Ale 11 to liczba mistrzowska, więc nie wiem, czy ją redukować. I tu już zaczyna mi się sypać metodologia, bo zależnie od tego, jak traktuję 11, wyniki wyglądają zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

A co wiesz o tych rodzinach poza dokumentami? Bo jeśli cztery z siedmiu wyszły na 7, to ciekawe byłoby sprawdzenie, czy w życiorysach tych ludzi są jakieś wspólne motywy. Siódemka w kwestii losu często wiąże się z wycofaniem, trudnościami albo poszukiwaniem, nie zawsze widocznym z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@komecik)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dagmarko, to jest naprawdę istotna kwestia z tym 11. Klasyczna szkoła Pyttagorejska mówi, że liczby mistrzowskie zostawiamy bez redukcji, ale są tradycje, gdzie redukuje się wszystko. Jak zaczęłaś pracę, z której szkoły korzystałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Komecik Zaczęłam od metody, którą znam ze szkoleń, czyli bez redukcji mistrzowskich. ale potem zajrzałam do starszych zapisów i tam 11 było redukowane. Sama widzisz, że mam problem. Gdybym stosowała redukcję do końca, moje wyniki byłyby inne, a nawet ciekawsze statystycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest mój główny problem z tym, co tu opisujesz. możesz dobrać metodę tak, żeby wynik był lepszy statystycznie. To nie znaczy, że metoda jest właściwa, tylko że pasuje do danych, które już masz. Czy brałaś pod uwagę, że możesz nieświadomie szukać potwierdzenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Betelgeza Ale to samo można powiedzieć o każdej analizie numerologicznej, nie tylko o tej. W standardowej pracy z datą urodzenia też wybieramy, jak liczyć, czy pythagorejsko, czy kabalistycznie. Dagmarka nie robi czegoś innego od nas wszystkich, ona tylko ma bardziej egzotyczny materiał.


Odpowiedz
(@onyksowa06)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Zephyra68 Jest różnica. W pracy z datą urodzenia mamy jedną datę, która nie zmienia się zależnie od metody. Tutaj materiał sam w sobie jest niepewny. To są dwa różne rodzaje niepewności i nie powinno się ich mieszać. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

A nie zastanawiałyście się, że może Merkury w Wodniku akurat sprzyja takim poszukiwaniom, bo ten znak w ogóle przepada za łączeniem rzeczy, które pozornie nie mają związku? Może to jest właśnie ta energia, która stoi za całym tym pomysłem z archiwami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Rumianka O, właśnie! Ojej, bo jak to wyjaśnić normalnie, że ktoś w ogóle wpada na pomysł liczenia sygnatur archiwalnych? Ja bym na to nie wpadła nigdy. To brzmi jak coś, co Merkury w Wodniku by podpowiedział.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, nie wiem, czy Merkury w Wodniku jest tu kluczem, ale energetycznie rozumiem skąd ten pomysł. Kiedy długo pracujesz z dokumentami historycznymi, zaczynasz je czuć inaczej niż zwykły papier. Kilka razy miałam przy genealogii wrażenie, że coś w aktach chce być znalezione. Czy to nie jest właśnie typ informacji, o której mówiła Rumianka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 620

@celestyna To jest doświadczenie, które znam. Ale odróżniałabym intuicję przy pracy z dokumentami od analizy numerologicznej. Jedno to kontakt z energią miejsca i czasu, drugie to metoda, która wymaga spójności. Można mieć rację intuicyjnie i mylić się numerologicznie albo odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, na podstawie tej rozmowy myślę, że jednak muszę zrobić krok wstecz i ustalić metodę zanim pójdę dalej. Zacznę od zebrania większej próby i wybiorę jedną tradycję. Ale pytanie zostaje.


Odpowiedz
Udostępnij: