Igorek i Powojka dotykają czegoś bardzo konkretnego. Myślę że w takich przypadkach nakładają się warstwy - każda używana nazwa tworzy swoją numerologiczną ścieżkę do tego miejsca. To może tłumaczyć dlaczego niektóre miejsca są tak wieloznaczne energetycznie - nie jedna energia ale kilka nałożonych. Tylko wtedy pojawia się pytanie do Kobalta - czy te warstwy się wzmacniają czy znoszą?
Zależy od relacji numerologicznej między tymi wibracjami. Jeśli obie nazwy prowadzą do harmonicznych liczb - powiedzmy trójki i szóstki - to się wzmacniają. Jeśli jedna daje czwórkę a druga piątkę, to już jest napięcie. Ale czy to jest odpowiedź której szukasz czy kolejny poziom spekulacji?
Mam wrażenie że ta dyskusja non stop oscyluje między dwiema kwestiami i nigdy nie docieramy do żadnej. Albo rozmawiamy o metodzie liczenia, albo o tym czy system w ogóle ma sens. Może warto by się umówić - na chwilę przyjmujemy że działa, i sprawdzamy czy wyniki dla konkretnych miejsc są spójne między uczestnikami? Ktoś chce sprawdzić jedno konkretne miejsce tą samą metodą niezależnie?
Dobra, to może tak - Łysica, główny szczyt Świętokrzyskich. Policz każdy osobno metodą którą używa, podaj wynik i metodę, potem porównamy. Przynajmniej zobaczymy jak bardzo wyniki się rozjeżdżają w zależności od metody. To byłoby bardziej pouczające niż uzgodniona metoda dająca uzgodniony wynik.
Łysica... znam to miejsce, byłam tam raz. Coś tam jest, naprawdę. Niezależnie od liczb.
Policzyłem Łysicę - wychodzi mi 3 metodą Pitagorejską z tabelą Ulci90 dla polskich znaków. Łysa Góra tą samą metodą wychodzi 6. Nie wiem co z tym zrobić. Trójka i szóstka to harmoniczne liczby, obie pasują do miejsca sakralnego, ale to różne energie. Ktoś jeszcze liczył?
Policzyłam Łysicę metodą Pitagorejską z moją polską tabelą i też wyszła mi 3. Ale policzyłam też Łysą Górę i mam 7, nie 6 jak Bronek. Bronek, możesz pokazać jak liczyłeś? Bo albo mamy różne tabele dla polskich liter, albo jeden z nas popełnił błąd przy sumowaniu.
Zatrzymajcie się chwilę na tej rozbieżności między siódemką a ósemką dla Łysej Góry, bo to jest bardzo ciekawe. Łysa Góra to miejsce gdzie nakładają się słowiańskie kulty, chrześcijaństwo i te wszystkie legendy o sabatach czarownic. Siódemka pasowałaby do warstwy duchowej i mistycznej, ósemka do tej siły i intensywności energetycznej którą ludzie tam odczuwają. Co jeśli obie są w jakimś sensie trafne?
Wrotek - spróbuję. W=5, r=9, o=6, t=2, e=5, k=2. Suma: 5+9+6+2+5+2=29, 2+9=11. To jest liczba mistrzowska, nie redukujemy do 2. Jedenaście to intuicja, most między materialnym a duchowym, czasem też intensywne napięcie. Igorek, to brzmi dla ciebie znajomo?
Jedenastka. Napięcie - tak, to pasuje. To jest miejsce gdzie zawsze coś jest na krawędzi, trudno mi tam siedzieć spokojnie, czuję jakby coś ciągle szło górą. Most między materialnym a duchowym - byłem tam raz o świcie i miałem wrażenie że granica jest tam cienka. Ale boję się powiedzieć że to potwierdza metodę, bo może po prostu chcę żeby potwierdzała.
Słuchajcie, może podchodzimy do tego zbyt naukowo. Numerologia to nie jest nauka ścisła i nikt nigdy nie twierdziła że jest. To jest język opisu energii. Tak samo jak możesz opisać krajobraz słowami lub fotografią - obie metody coś oddają, żadna nie jest kompletna. Liczba to jeden z języków opisu miejsca, nie jego certyfikat.
Mam pytanie może trochę z boku, ale mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy ktoś w tym wątku próbował policzyć nie samą nazwę miejsca, ale jego współrzędne geograficzne? Szerokość i długość, zredukowane numerologicznie. Czytałem gdzieś że to daje inny rodzaj informacji o miejscu niż sama nazwa.
Chcę wrócić do pytania Obserwatorki sprzed kilku postów, bo myślę że zostało zbyt szybko porzucone. Pytała czy jest jakaś liczba której danie Łysej Górze brzmiałoby fałszywie. Gabrysia powiedziała dwójka. Ale dwójka to też dualizm, dwa bieguny, granica między światami - co pasuje do Łysej Góry równie dobrze jak siódemka. Więc jednak każda liczba pasuje?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie naiwne może pytanie - czy ktoś z was był w miejscu zupełnie obcym, policzył jego nazwę PRZED wizytą i potem sprawdził czy odczucia pasują? Nie po, nie podczas - tylko wcześniej, bez żadnej wiedzy o miejscu?
