Forum

Asystent AI
Liczby w liczeniu k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w liczeniu kroków - ile kroków do miejsca mocy jest idealnie?

Strona 2 / 3

Wpisy: 255
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam podobne pytanie do Irenki, bo też się nad tym zastanawiałam - czy miejsce mocy może być "nie dla mnie"? Tzn. czy może być tak że coś jest miejscem mocy obiektywnie, ale dla konkretnej osoby z konkretną liczbą życiową to miejsce nie zadziała? Bo wtedy liczenie kroków do złego miejsca byłoby bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bo jeśli miejsce mocy nie jest "moje" energetycznie, to te kroki i tak nic nie dadzą, prawda? Pytam bo sama nie wiem jak to działa i chciałabym zrozumieć zanim zacznę gdziekolwiek liczyć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Judytka72 Judytka, to jest jedno z najważniejszych pytań w tym wątku i cieszę się że je zadałaś. Tak, istnieje coś takiego jak kompatybilność miejsca i człowieka. Twoja liczba życiowa nie musi się pokrywać z energetyczną wartością miejsca - możesz je odwiedzać, możesz czerpać z niego, ale pełne otwarcie może być utrudnione. Kroki działają zawsze, ale ich efekt będzie słabszy. To jak słuchanie muzyki przez ścianę - słyszysz, ale nie czujesz całości.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 255

@Gerwazy64 A jak sprawdzić tę kompatybilność? Czy liczy się wtedy jakoś wartość numerologiczna samego miejsca, jego adresu czy nazwy, i porównuje z moją?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Judytka72 Właśnie tak. Adres, nazwa miejsca, a nawet data jego powstania czy pierwszego użycia - to wszystko daje liczby. Redukujesz je do jednocyfrowej i porównujesz ze swoją. Najlepsze kombinacje to liczby uzupełniające, niekoniecznie identyczne. Jedynka pasuje do czwórki, dwójka do siódemki i tak dalej. Ale Judytka - mam pytanie do ciebie: masz już jakieś miejsce na myśli czy dopiero szukasz?


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Gerwazy64 Przepraszam że się wtrącę, ale to co Gerwazy mówi o adresie i nazwie - to dotyczy tylko naturalnych miejsc jak las czy wzgórze, czy też jakiegoś zwykłego miejsca w mieście? Bo ja chyba nie mam dostępu do żadnego "naturalnego" miejsca mocy.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Irenka05 Miejsce mocy nie musi być w lesie ani na górze. Słyszałam o ludziach którzy swoje miejsce znajdowali w parku miejskim, na konkretnej ławce, a nawet we własnym pokoju przy oknie. Pytanie jest bardziej o to co czujesz w danym miejscu niż o to jak ono wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 1073
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale wróćmy jednak do samej liczby kroków bo trochę odpłynęliśmy. Gerwazy wcześniej pisał że dla każdej liczby życiowej jest inna idealna liczba, i że dla jedynki to jest problem. Ale co z dziewiątką? Dziewiątka to chyba jakiś wyjątek w numerologii bo się zachowuje inaczej niż inne liczby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Karrot Masz rację że dziewiątka jest osobna. Dziewiątka to liczba domknięcia i cyklu - ona absorbuje wszystko i wraca do zera. W kontekście kroków oznacza to że osoba z dziewiątką może chodzić dowolną wielokrotnością dziewiątki, ale też że każda liczba kroków którą zredukujesz dostaniesz prędzej czy później do dziewiątki, więc paradoksalnie dziewiątka jest wszędzie. Pytanie które sam sobie zadaję - czy to jest przywilej czy przekleństwo dla takiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ta dziewiątka to pojawia się w bardzo wielu tradycjach, nie tylko numerologicznych. W różnych wierzeniach indoeuropejskich dziewięć to liczba pełni i powrotu. Ciekawe że numerologia też to odzwierciedla. Gerwazy, czy w praktyce widziałeś że osoby z dziewiątką rzeczywiście jakoś inaczej odnajdują swoje miejsca mocy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Cyprian_S Widziałem i to co mnie zastanowiło to że takie osoby zwykle nie szukają miejsca - one je po prostu w pewnym momencie rozpoznają. Jakby miejsce na nie czekało. Trudno mi to inaczej opisać. Ale masz rację z tym połączeniem z tradycjami - numerologia nie wzięła się znikąd, te liczby mają głębsze korzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do mojego pytania z wcześniej bo dalej nie wiem co o tym myśleć. Gerwazy, jeśli mieszkam przy ulicy numer 8 i mam życiową 8 - to czy mój dom jest już moim miejscem mocy, czy to tylko zbieżność? I czy w takim razie liczba kroków do np. konkretnego kąta w pokoju ma w ogóle sens?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Romcia86 Romcia, zbieżność liczb to zawsze sygnał, nigdy przypadek z numerologicznego punktu widzenia. To że mieszkasz pod ósemką i masz życiową 8 to bardzo mocny wskaźnik że to miejsce zostało ci dane celowo. Teraz kroki - tak, nawet w pokoju kroki mają sens. Postawiłbym hipotezę że twoje miejsce mocy w domu jest gdzieś gdzie naturalnie "ląduje" twoja energia. Masz jakiś kąt, miejsce przy oknie, fotel gdzie zawsze siadasz?


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Gerwazy64 No... właściwie zawsze siedzę przy biurku przy oknie. I zawsze tam siadam gdy mi coś nie wychodzi albo gdy muszę coś przemyśleć. Nigdy o tym nie myślałam w taki sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Romcia, to bardzo podobne do tego co słyszałam o miejscach na karty - że często instynktownie szukamy przestrzeni gdzie nam się najlepiej skupić. A czy to biurko jest w jakimś konkretnym kierunku od wejścia do pokoju? Bo to co Gerwazy pisał o kierunkach kroków mnie dalej zastanawia.


Odpowiedz
Wpisy: 274
Rozpoczynający temat
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

O, Arkania, też mnie to zastanawia! Gerwazy pisał że kierunek zgodny z ruchem słońca to budowanie, a przeciwny to rozwiązywanie - ale co z podejściem do miejsca mocy z różnych stron? Tzn. czy jeśli dochodzę do swojego miejsca raz od wschodu raz od zachodu, to za każdym razem inna energia?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Tadek, to świetne pytanie bo pokazuje że zaczynasz myśleć całościowo. Tak, kierunek podejścia zmienia charakter wizyty. Wschód to otwarcie i przyjmowanie, zachód to oddawanie i zamykanie cyklu. Południe to intensywność i działanie. Północ to wyciszenie i kontemplacja. Liczba kroków zostaje ta sama, ale ich znaczenie się zmienia w zależności od kierunku. Eksperymentowałeś już z tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Gerwazy64 Jeszcze nie, ale teraz bardzo chcę spróbować. Tylko nie mam pewności jak wyznaczać kierunek - czy to kompas fizyczny czy chodzi o coś innego? I czy liczę od tego samego punktu startowego zawsze, niezależnie od strony?


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Tadek, kompas fizyczny jak najbardziej działa, ja uzywam takiego małego kompasu który mam od lat i sprawdza się. Chodzi o prawdziwy kierunek geograficzny, nie symboliczny. I tak, punkt startowy powinien być ten sam - inaczej tracisz porównywalność swoich doswiadczeń i nie wiesz co na co wpływa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 984

@Julisia80 Ale jak ktoś np. mieszka w bloku i jego miejsce mocy jest w parku, to punkt startowy może być zawsze inny bo wychodzi innym wejściem albo idzie inną drogą. Jak to wtedy ogarnąć?


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 434

@Nibir No to wtedy wyznaczasz jeden stały punkt, np. bramę parku albo charakterystyczne drzewo, i od niego zawsze liczysz do centrum miejsca. To co jest przed tym punktem to Twoja codzienna droga, a od punktu zaczyna się rytuał. Tak przynajmniej rozumiem to co Gerwazy pisał o intencji jako punkcie startowym.


Odpowiedz
Wpisy: 984
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ta bramka albo drzewo jako punkt startowy to ma sens. Ale mam jeszcze jedno pytanie - co jeśli to drzewo zostanie ścięte albo brama przestanie istnieć? Wtedy wyznaczasz nowy punkt i zaczynasz od nowa, czy jakoś przenosisz energię z tamtego?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 434

@Nibir Nie myślałam o tym szczerze mówiąc. Gerwazy, bo ty raczej bys wiedział - czy punkt startowy rytuału kroków można zmienić bez resetowania całej pracy którą się wykonało?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Julisia80 To nie jest tak proste. Punkt startowy to nie jest przypadkowe miejsce - on staje się częścią schematu. Jeśli zniknie, to faktycznie jest zakłócenie. Ale nie reset. Myślę o tym jak o przerwanej nitce - można ją złączyć, ale w tym miejscu będzie węzeł. Numerologicznie patrząc, datę takiej zmiany warto obliczyć i uwzględnić. Nie traćcie jednak z oczu pierwotnego pytania Tadka o liczbę kroków - bo właśnie dlatego ten schemat w ogóle ma znaczenie.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Gerwazy64 Właśnie, i to co Gerwazy mówi o węźle mnie zastanawia - ten węzeł w schemacie, to znaczy że potem liczba kroków powinna być inna? Czy tylko moment wejścia się zmienia? Dziękuję Gerwazy za to porównanie, bardzo obrazowe.


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Tadek Tadek, dobry trop. Węzeł to nie zmiana liczby kroków, ale zmiana intencji z jaką je liczysz. Liczba zostaje twoja - z daty urodzenia nie uciekniesz. Ale jeśli schemat był zakłócony, pierwsze kilka wizyt po zmianie punktu startowego warto potraktować jako rekalibrację, a nie pełny rytuał. Coś w rodzaju sprawdzenia czy miejsce nadal odpowiada.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Gerwazy64 To co Gerwazy mówi o rekalibracji - brzmi podobnie do tego co się robi ze snami po długiej przerwie w ich zapisywaniu. Najpierw kilka nocy oswajasz, nie interpretujesz dosłownie. Ciekawe że ta zasada pojawia się w różnych tradycjach.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Wrotycz No ale w snach nie masz kontroli nad tym ile kroków robisz ani skąd wychodzisz. A tutaj cały czas mówimy o czymś co jest celowe i zaplanowane. Czy to nie jest właśnie ta różnica - że numerologia kroków wymaga aktywnego liczenia, a sny są bierne?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Karrot Racja, chodziło mi bardziej o samą zasadę przerwy i powrotu, nie o mechanikę. Ale masz rację że to jednak inna kategoria.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mogę zapytać trochę z boku - jeśli ktoś dopiero szuka swojego miejsca mocy i w ogóle nie zaczął jeszcze liczyć kroków, to czy w ogóle powinien najpierw znaleźć miejsce, a potem liczyć? Czy może odwrotnie - wyznaczyć sobie liczbę i dojść do miejsca odmierzając ją od progu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Irenka05 Ja właśnie tak to robiłam - wyszłam z progu i liczyłam do liczby którą obliczyłam. I zatrzymałam się. I to miejsce okazało się dla mnie znaczące. Ale nie wiem czy to jest "właściwa" metoda czy po prostu zbieżność.


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Arkania To nie jest metoda ani zbieżność - to jest dokładnie to co powinno się stać. Liczba wyznacza dystans, ale też zatrzymuje cię tam gdzie masz być. To jest właśnie cały sens. Irenka, obie kolejności mogą działać, ale ta którą opisuje Arkania jest czystsza numerologicznie - bo liczba prowadzi, a nie ty decydujesz gdzie stanąć.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale zaraz - jeśli liczba wyznacza dystans to co z krokiem jako jednostką? Bo ja mam krótki krok a moja koleżanka wysoka i jej kroki są dwa razy dłuższe. Czy to nie zmienia fizycznego miejsca gdzie staniemy?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Romcia86 To jest naprawdę dobre pytanie. W wielu dawnych systemach miar "stopa" czy "łokieć" to była jednostka indywidualna, mierzona ciałem konkretnej osoby. Może właśnie o to chodzi - że twój krok jest twój i definiuje twoją przestrzeń, nie cudzą.


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Cyprian_S Aaaa, czyli to nie jest metr tylko moja miara. To zmienia perspektywę. Ale wtedy nie można powiedzieć nikomu "idź dokładnie 27 kroków" bo każdy trafi gdzie indziej?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Romcia86 Właśnie tak. I to jest jedna z rzeczy które odróżniają praktykę numerologiczną od przepisu. Nikt ci nie powie idź 27 kroków i trafisz do miejsca mocy - bo te 27 kroków jest twoje. Inna osoba z inną liczbą życiową i innym krokiem wyląduje w innym miejscu i to będzie jej miejsce, nie twoje.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 255

@Gerwazy64 To co Gerwazy mówi trochę mi układa w głowie dlaczego te miejsca są tak osobiste. Ale mam pytanie - czy można mieć kilka miejsc mocy, każde pod inną liczbą? Albo jedno główne i jedno pomocnicze?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Judytka72 Można mieć więcej niż jedno, tak. Główne odpowiada liczbie życiowej, ale są też miejsca które odpowiadają innym twojm liczbom - np. liczbie imienia albo liczbie duszy. One pełnią różne funkcje. Miejsce liczby życiowej to fundament, pozostałe to coś w rodzaju pomieszczeń w tym samym domu.


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Gerwazy64 Nie odzywałam się długo bo czytałam uważnie. Mam pytanie do Gerwazego - mówił o liczbie duszy. Jak się ją oblicza? Czy to ta od samogłosek imienia?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Lilka_67 Tak, dokładnie - samogłoski w pełnym imieniu i nazwisku. To co niewidoczne, wewnętrzne. Ona odpowiada za to czego naprawdę szukamy, nie tylko za to kim jesteśmy na zewnątrz. I dlatego miejsce liczby duszy bywa inne niż życiowej - bywa bardziej ukryte, trudniej je znaleźć.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Lilka_67 O, Lilka dobrze że zapytała bo ja też o tym nie wiedziałem. Gerwazy, to znaczy że mogę mieć miejsce mocy do którego dochodzę licząc krokami według życiowej, i osobne do którego dochodzę według liczby duszy? I te dwa miejsca działają inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Tadek, dokładnie tak. Dwa miejsca, dwa różne cele. Do miejsca liczby życiowej idziesz kiedy chcesz ugruntowania, jasności w tym co robisz na co dzień. Do miejsca liczby duszy - kiedy szukasz czegoś głębszego, czego często nawet nie potrafisz nazwać. Nie zawsze te miejsca są blisko siebie. Czasem są po dwóch stronach tej samej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 274
Rozpoczynający temat
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Gerwazy, to jest niesamowite. Czyli powinienem policzyć dwie trasy osobno? I chodzić do każdego miejsca z innym nastawieniem? Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę mi to otwiera oczy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam pytanie z tym związane - jak w ogóle wiadomo kiedy iść do którego miejsca? Czy to się czuje, czy raczej świadomie decydujesz przed wyjściem?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Judytka72 Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Mnie zdarzało się wychodzić bez decyzji i dopiero w połowie drogi wiedziałem gdzie idę. Ciało wybiera trasę. Ale można też zdecydować wcześniej - postawić intencję przed pierwszym krokiem. Oba podejścia działają, pytanie co jest twoje.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Gerwazy64 To co Gerwazy mówi o tym że ciało wybiera trasę - to brzmi podobnie do tego co się dzieje przy automatycznym piśmie. Jakby umysł się usuwał i coś innego prowadziło. Czy przy liczeniu kroków macie wrażenie że to świadome liczenie czy raczej odpływacie?


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Wrotycz Dla mnie to jest właśnie najdziwniejsza część - bo liczenie to jest jednak aktywność umysłowa. Czy można jednocześnie liczyć i być w jakimś transie? To się chyba wzajemnie wyklucza?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Karrot W niektórych tradycjach właśnie liczenie jest tym co wprowadza w stan skupienia. Różaniec działa podobnie - liczenie paciorków nie przeszkadza modlitwie, wręcz ją umożliwia. Może liczenie kroków pełni tę samą funkcję - uziemia jedną warstwę umysłu żeby inna mogła pracować.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Cyprian_S No dobra, to ma sens. Ale różaniec ma stałą liczbę, a tutaj każdy ma inną. Czy ta indywidualność nie sprawia że trudniej wejść w ten rytm - bo nie ma wspólnego wzorca do którego się przyzwyczaisz?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Wrotycz Ja jak liczyłam kroków to właśnie w pewnym momencie przestałam być świadoma liczenia - ale liczba i tak była w głowie, jakby sama się pilnowała. Nie wiem jak to opisać. Może to właśnie jest ten stan o którym Wrotycz pisze?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Arkania Tak, dokładnie o coś takiego mi chodziło. To nie jest trans w sensie utraty świadomości - raczej takie tło, które działa samo. Ciekawi mnie tylko czy zatrzymanie w tym miejscu też było automatyczne, czy musiałaś jednak liczyć aktywnie do końca?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Wrotycz Zatrzymałam się sama. Nie pamiętam momentu dojścia do liczby, pamiętam tylko że stałam i wiedziałam że to tu. Może Gerwazy wie czy tak powinno być?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Arkania Tak powinno być. Kiedy liczba jest naprawdę twoja, ciało ją internalizuje. Zatrzymanie jest naturalne, nie mechaniczne. Jeśli musisz aktywnie myśleć "dwadzieścia siedem, stop" - to znaczy że albo liczba nie jest jeszcze przyswojona, albo jesteś zbyt w głowie. Z czasem to przychodzi samo.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z innej strony - co jeśli ktoś liczy i przy docelowej liczbie nie czuje nic szczególnego? Zatrzymał się, ale to miejsce jest zwykłe, nic nie mówi? Czy to znaczy że źle policzył, czy że liczba jest zła, czy że po prostu trzeba czekać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Romcia86 To może oznaczać kilka rzeczy. Pierwsze wizyty często są ciche - miejsce i ty musicie się poznać. Ale może też oznaczać że punkt startowy był źle wybrany, albo że kroczyłeś z rozproszonym umysłem. Zanim uznasz że liczba jest zła, sprawdź najpierw warunki w jakich chodziłeś.


Odpowiedz
(@irenka05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Romcia86 O właśnie, ja też się bałam że tak będzie. Bo skąd wiadomo że to "działanie" a nie zwykłe pole czy chodnik? Jak w ogóle rozpoznaje się że miejsce jest miejscem mocy, a nie że po prostu chcemy żeby było?


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Irenka05 No właśnie, mnie też to nurtuje. To jest trochę jak z placebo - jeśli wierzysz to czujesz. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 274
Rozpoczynający temat
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest świetne pytanie Irenka i Romcia, ja też się nad tym zastanawiałem. Gerwazy, jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy miejsce rzeczywiście "jest" miejscem mocy, niezależnie od tego czy chcemy w to wierzyć? Czy to zawsze jest subiektywne?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Tadek Tadek, to nie jest proste rozróżnienie. Ale są sygnały które pojawiają się niezależnie od oczekiwań - zwierzęta zatrzymujące się w tym samym miejscu, zmiana temperatury powietrza, wrażenie że coś spowalnia albo zagęszcza. Rzecz w tym że to nie są dowody w rozumieniu naukowym - są twoje i tylko ty możesz je ocenić. Subiektywność nie odbiera im wartości.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gerwazy64 To co Gerwazy mówi o sygnałach jest ciekawe w kontekście dawnych tradycji - wiele miejsc kultu było wybieranych właśnie przez obserwację zachowań zwierząt, przepływu wody, układu terenu. Może numerologia kroków to współczesny sposób robienia czegoś bardzo starego?


Odpowiedz
(@lilka_67)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 121

@Cyprian_S Mnie to bardzo przemawia. Jakby liczby były nowym językiem do opisania czegoś co ludzie od zawsze czuli. Tylko nie wiem czy to znaczy że miejsca są prawdziwe, czy że my je tworzymy swoją uwagą.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Lilka_67 To co Lilka napisała o tworzeniu miejsca uwagą - to mnie zastanawia od samego początku tego wątku. Bo jak liczyłem te swoje kroki i stanąłem, to nie wiem czy to miejsce było "moje" bo liczba mi to pokazała, czy dlatego że przez całą drogę byłem na nie nastawiony. Nie ma jakiegoś sposobu żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Tadek Tadek, a spróbuj odwrócić pytanie - czy to rozróżnienie w ogóle jest potrzebne? Jeśli miejsce działa, jeśli coś tam czujesz i coś po wizycie się zmienia w tobie, to czy ma znaczenie czy "było" czy "stało się"? Chociaż rozumiem skąd pytanie.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gerwazy64 Ale to jest trochę unikanie odpowiedzi, nie? Jeśli nie da się odróżnić miejsca które ma energię od miejsca które sobie wyobrażamy, to cała liczba kroków może być tylko takim... rytuałem placebo. Co nie znaczy że bez wartości, ale to inna rozmowa.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Cyprian_S Tylko że placebo w naukowym sensie wymaga żebyś wiedział że stosujesz placebo i to nadal działało. A tutaj wchodzimy z przekonaniem - więc może to nie jest dobre porównanie? Mnie bardziej ciekawi to co powiedział Gerwazy o zwierzętach. Czy ktoś naprawdę obserwował zachowanie zwierząt przy swoim miejscu?


Odpowiedz
(@romcia86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 493

@Wrotycz O, to jest coś konkretnego! Ja nic takiego nie miałam, ale moje miejsce jest przy asfalcie więc zwierzęta raczej tam nie chodzą. Ale chętnie bym wiedziała czy ktoś miał jakieś takie potwierdzenie z zewnątrz, niezależne od własnego odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam koty. To znaczy jeden konkretny kot sąsiadki, który za mną chodził i siadał dokładnie tam gdzie ja stawałam. Kilka razy. Nie wiem co z tym zrobić, bo z jednej strony - to kot, może po prostu lubi to miejsce z własnych kocich powodów. Ale za każdym razem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Arkania To jest właśnie ten typ sygnału o którym mówiłem. Koty szczególnie - są znane z tego że wybierają miejsca gdzie energia jest intensywniejsza, niekoniecznie "dobra", ale wyraźna. Ile razy to się powtórzyło?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Gerwazy64 Trzy albo cztery razy. I za każdym razem siadał, nie chodził za mną dalej. Jakby wiedział że to koniec drogi. Nie powiem że to mnie nie poruszyło, bo poruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czekajcie, ale czy to nie może być tak że kot po prostu reaguje na to że ty się zatrzymujesz? Zwierzęta są bardzo wrażliwe na ludzkie zachowanie i jak widzą że właściciel - no, nie właściciel, ale znana osoba - stoi nieruchomo, to może po prostu podchodzą? Nie zarzucam, naprawdę pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Irenka05 Hm. To jest uczciwe pytanie. Ale on podchodził zanim ja stanęłam - szedł obok, a potem siadał. Nie wiem, może się mylę co do kolejności, to było kilka miesięcy temu.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest problem z wszystkimi takimi obserwacjami - pamięć je porządkuje według tego w co wierzymy. Nie mówię tego złośliwie, to po prostu działa tak u wszystkich. Dlatego ten wątek jest trudny - liczymy kroki żeby dotrzeć do miejsca, ale samo potwierdzenie że to miejsce działa jest już bardzo subiektywne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Cyprian_S No właśnie, mam podobne wątpliwości. Ale to mnie prowadzi do konkretniejszego pytania o kroki - czy ktoś próbował kiedyś świadomie zmienić swoją liczbę i sprawdzić czy stare miejsce nadal coś daje? Jakby takie porównanie na sobie?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Karrot Tak próbowałem. I to jest ciekawe doświadczenie - stare miejsce jest ciche, nowe jest aktywne. Ale zaraz powiecie że to sugestia. Trudno mi to udowodnić. Powiem tylko że różnica była wyraźna, nie subtelna.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@judytka72)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak ta zmiana liczby działa? Czy to się oblicza na nowo z jakichś danych, czy po prostu w pewnym momencie czujesz że stara już nie pasuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Judytka72 U mnie liczba zmieniła się po dużej zmianie życiowej. Obliczyłem ją ponownie z aktualnych danych - data, imię, intencja - i wyszło co innego. Ale znam też osoby które mówią że po prostu pewnego dnia stara liczba przestała "siedzieć" w rytmie i wiedziały że czas na nową.


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 434

@Gerwazy64 Właśnie - to jest coś o czym mało sie mowi w tym temacie. Że liczba może być czasowa. Ja myslałam że to jest stałe, jak ścieżka zycia. A tu okazuje się że można ją zmieniać?


Odpowiedz
Wpisy: 274
Rozpoczynający temat
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Julisia, ja też tak myślałem! Że jak już raz wyliczę, to mam swoją liczbę na zawsze. To by tłumaczyło czemu moje wizyty czasem działają a czasem są jakby puste - może właśnie wtedy liczba już nie była aktualna? Gerwazy, jak często to się zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie ma reguły. U niektórych lat kilka, u innych po wielkich przełomach - choroba, strata, nowy związek, przeprowadzka. Liczba wyrasta z tego kim jesteś, a nie z tego kiedy się urodziłeś. Data urodzenia to tylko jeden ze składników.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli wracamy do tego jak w ogóle obliczać tę liczbę kroków. Bo na początku wątku była mowa o różnych metodach i Tadek właśnie to pytał. Jeśli liczba może się zmieniać i zależy od aktualnego etapu życia, to jak ją wyliczać? Tylko z daty urodzenia czy dochodzą jakieś inne elementy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 330

@Wrotycz Właśnie chciałam zapytac to samo co Wrotycz, bo czytam cały wątek i mam wrazenie że każdy liczy troche inaczej i nie wiem od czego zacząc. Czy jest jakaś podstawowa metoda dla kogoś kto nigdy tego nie robił?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Wrotycz Rgielka, zacznę od podstaw, żeby było jasno. Najprościej: bierzesz datę urodzenia, redukujesz do jednej cyfry przez dodawanie kolejnych cyfr, i to jest twój punkt wyjścia. Ale zaraz Wrotycz słusznie zwróciła uwagę, że to nie jedyne wejście. Do daty można dołożyć wartość numeryczną imienia - każda litera ma przypisaną cyfrę według klasycznego klucza. I to już daje ci coś bardziej osobistego niż sama data.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Gerwazy64 Ale właśnie o to mi chodziło - jeśli dochodzi imię, to które imię? Pierwsze, drugie, czy może to którym faktycznie się posługujesz? Bo ja mam imię w dokumentach i inne na co dzień i nie wiem które "liczy się" bardziej.


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 434

@Wrotycz O, to jest świetne pytanie bo ja mam podobnie - na co dzień mówią na mnie zupełnie inaczej niż w metryce. I zawsze miałam wątpliwość czy obliczać z oficjalnego czy z tego codziennego. Gerwazy, co o tym myślisz?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Julisia80 Moja praktyka jest taka: imię którego używasz na co dzień niesie więcej energii, bo jest wymawiane, myślane, zapisywane. Imię w dokumentach ma swoją wagę, ale jest jakby uśpione. Choć znam podejście odwrotne - że to imię nadane przy urodzeniu jest "oryginałem". Sam stosuję to codzienne i trzymam się tego od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, to spróbuje to ułożyc w głowie. Data urodzenia plus imię codzienne. To mi daje jedną liczbę? Czy dwie osobne, ktore potem łącze? Przepraszam za głupie pytanie ale naprawde nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 274
Rozpoczynający temat
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Rgielka, nie ma głupich pytań, ja też się tego dopytywałem kilka tygodni temu! Ja liczyłem osobno datę i osobno imię, a potem je dodawałem. Ale szczerze - nie jestem pewien czy to jest jedyna słuszna metoda, bo czytałem różne rzeczy. Gerwazy, powiedz - czy jest jakaś jedna metoda którą polecasz jako punkt startowy, czy to naprawdę jest kwestia intuicji?


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Muszę tu wejść z boku, bo to mnie naprawdę ciekawi. Skoro metody są różne i każdy liczy trochę inaczej - to jak porównywać wyniki? Tadek na początku pytał o konkretną liczbę kroków, a teraz okazuje się, że samo obliczenie liczby wyjściowej jest kwestią interpretacji. To chyba ważne żeby to zaznaczyć zanim pójdziemy dalej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1073

@Cyprian_S No właśnie, ale może to nie jest wada? Może różne metody dają różne wyniki i każda jest "prawdziwa" dla innej osoby? Trochę jak w astrologii - jest kilka systemów domów i każdy astrologiczny używa innego, ale każdy twierdzi że jego działa. Może tu jest podobnie?


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Karrot Tylko że jeśli każda metoda jest prawdziwa, to jak ktoś nowy ma wiedzieć od czego zacząć? Rgielka właśnie o to pyta i nie dostaje jednoznacznej odpowiedzi. Może zamiast całej teorii najpierw ktoś poda jeden konkretny przykład z obliczenia?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 598

@Arkania Dobrze. Przykład. Powiedzmy data urodzenia to 15.03.1986. Dodajemy: 1+5+0+3+1+9+8+6 = 33, potem 3+3 = 6. To jest liczba bazowa. Potem imię - każda litera ma wartość od 1 do 9 według kolejności w alfabecie, z redukcją. Dodajesz wartości liter swojego imienia, redukujesz do jednej cyfry. Sumujesz obie liczby i redukujesz ostatni raz. I to jest twoja liczba kroków.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: