Cześć wszystkim. Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Chodzi o liczenie kroków kiedy się idzie do miejsca mocy. Czytałem różne rzeczy i jedni mówią że powinno się chodzić w wielokrotnościach siódemki, inni że trójki, a jeszcze inni że to zależy od liczby życiowej danej osoby. No i nie wiem co z tym zrobić. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie? Ile kroków wy liczycie?
Ciekawe zagadnienie, ale najpierw muszę zapytać - co rozumiesz przez "miejsce mocy"? Bo to ma znaczenie przy doborze liczby. Inne reguły działają przy miejscach związanych z energią ziemską, a inne przy np. miejscach intencji czy rytuałowych. Skąd ta siódemka, którą czytałeś? Jaki to był źródło?
Rozumiem. Więc jeśli mówimy o miejscach ziemskich, tu numerologia wibracyjna wskazuje raczej na czwórkę i jej wielokrotności. Czwórka to stabilizacja, grunt, fundament - jest archetypicznie sprzężona z żywiołem ziemi. Siódemka jest duchowym mostem, bardziej przy medytacji wewnętrznej niż przy dochodzeniu do miejsca. Ale jest jeden warunek który zmienia wszystko - czy liczysz od progu, od pierwszego kroku na świętym terenie, czy od momentu gdy zamierzasz iść?
A ja miałam zupełnie inne doświadczenie. Przy pewnym miejscu w górach chodziłam za każdym razem tyle kroków ile mi wyszło z mojej liczby życiowej pomnożonej przez trzy i za każdym razem coś się zmieniało w tym jak to miejsce na mnie działało. Nie wiem czy to przypadek, ale kilka razy próbowałam z innymi liczbami i czułam się jakbym była obok, nie w środku. Może to kwestia indywidualna?
Liczbę życiową obliczam standardowo, ze zsumowania cyfr daty urodzenia do jednej cyfry. To że byłam "obok" - no trudno to opisać słowami. Jakby miejsce działało, ale nie na mnie, tylko obok mnie. Jakbyś stał przy ogniu ale nie czuł ciepła. Jak to poczujesz to już wiesz.
Przepraszam że się wtrącam, ale ja w ogóle nie wiedziałam że przy chodzeniu do takich miejsc liczy się kroki. Myślałam że po prostu się idzie i tyle. Czy to znaczy że jeśli wcześniej tam byłam i nie liczyłam to tamte wizyty były bez sensu?
Hej, może głupie pytanie, ale czy to w ogóle ma znaczenie czy się liczy w myślach czy głośno? Bo wyobrażam sobie że głośne liczenie w lesie czy w górach to trochę dziwnie wygląda, i zastanawiam się czy to nie burzy tej energii zamiast ją wspierać.
A czy ktoś próbował łączyć to z kartami przed wyjściem? Mam na myśli takie postawienie pytania kartom - jaką liczbę kroków wybrać na dane wyjście. Ciekawi mnie czy ktoś to praktykuje, bo wydaje mi się że karty mogłyby tu naprowadzić na właściwą wibrację danego dnia.
Wow, nie spodziewałem się takiej dyskusji! Ale wracając do podstaw - czy ktoś z was ustalił jakąś konkretną zasadę dla siebie której się trzyma regularnie? Bo mam wrażenie że każdy robi to trochę inaczej i nie wiem od czego zacząć jako osoba która jeszcze nigdy świadomie nie liczyła kroków.
Zanim zaczniesz od czegokolwiek, polecam najpierw obliczyć swoją liczbę życiową i ścieżki liczb z imienia. To daje ci osobistą wibrację bazową. Dopiero potem ma sens pytanie ile kroków, bo ta liczba będzie różna dla ciebie i dla mnie. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich - to jest indywidualny kod. Jakie masz urodziny jeśli chcesz spróbować?
Okej, ale jak ja mam obliczać tę liczbę życiową jeśli nie wiem czy robię to dobrze? Gerwazy pisał żeby zacząć od tego, ale np. mam datę urodzenia i zsumuję cyfry i wychodzi mi 11 - to redukuję do 2 czy zostawiam 11? Bo czytałam że 11 to liczba mistrzowska i nie powinno się jej redukować, ale inne źródło pisało żebyś zawsze sprowadzać do jednej cyfry.
To jest akurat spór który trwa w numerologii od dawna. Są dwie szkoły. Jedna mówi że 11, 22, 33 to liczby mistrzowskie i zostawia się je bez redukcji. Druga mówi że do miejsca mocy liczy się wibracja podstawowa, więc i tak redukujesz. Ja osobiście pracuję z liczbami mistrzowskimi jako oddzielnymi jakościami, ale przy krokowaniu do miejsc używam cyfry bazowej, bo krok to fizyczne działanie w materii, a nie praca z wyższą wibracją. Więc dla miejsca - redukujesz do 2.
Ja rozumiem tę logikę Gerwazego, ale mam inne odczucie z praktyki. Dla mnie właśnie liczenie kroków to moment kiedy zaczynam się przestrajać, więc traktuję je jako część kontaktu z miejscem, nie tylko fizyczne dojście. Może to kwestia tego jak kto podchodzi do samego chodzenia?
Strasznie mi to pomaga, dziękuję wam wszystkim! Ale mam pytanie które mnie nurtuje od początku - jeśli moja liczba życiowa to np. 7, to czy to znaczy że za każdym razem liczę dokładnie 7 kroków i w tym miejscu się zatrzymuję? Bo to brzmi jakbym miał stanąć w połowie drogi do jakiegoś kamienia czy wzgórza.
Ja też się nad tym zastanawiałam. Chyba nie chodzi o dosłowne 7 kroków od wejścia, tylko o kroki od jakiegoś punktu wejścia który sam wyznaczasz? Ale jak wyznaczasz ten punkt wejścia to jest kolejne pytanie.
Wielokrotności mają sens, ale jak masz 14 kroków to właściwie jesteś na dwójce (1+4), czyli jednak inna wibracja niż na czystej siódemce, nie? Nie mieszamy sobie wtedy znaczeń?
Hej, przepraszam że wskakuję, ale mam głupie pytanie - czy to musi być pole, las czy góry, czy takie miejsce mocy może być w mieście? Bo ja mieszkam w bloku i żadnych lasów na godzinę dojazdu nie ma, i zastanawiam się czy np. jakiś park albo stary kościół się liczy, czy takie miejsca nie mają tej energi co naturalne.
Wracając do tematu kroków bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś próbował liczyć kroki w miejscu mocy które odwiedzał kilka razy? Mnie interesuje czy ta "właściwa" liczba jest za każdym razem taka sama dla danego miejsca, czy się zmienia w zależności od pory roku, pogody, naszego stanu.
Ja czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę dodać coś ze swojej strony. Pracuję z runami i tam jest podobna zasada - nie ma jednej liczby dla wszystkich, jest liczba która do ciebie należy i miejsca do których należą. Połączenie tych dwóch energi to jest właśnie ten moment przy odpowiednim kroku. Tylko że w runach mówimy o pozycji a nie o krokach, ale zasada moim zdaniem ta sama. Chodzi o pkt gdzie dwa pola się stykają.
Julisia, super że to napisałaś, bo nie pomyślałem że inne systemy mogą mieć podobne zasady. Czy to znaczy że osoba która zna runy mogłaby mieć inny sposób na znalezienie tej liczby niż ktoś kto pracuje tylko z numerologią? Pytam bo może warto skombinować różne podejścia?
Można kombinować, tylko trzeba uważać żeby nie mieszać systemów w jeden koktajl gdzie wszystko traci wyrazistość. Runy i numerologia mogą się uzupełniać, ale traktowałabym je oddzielnie - najpierw jedno, potem drugie, i sprawdzam czy wskazują w tym samym kierunku. Jak tak, mam potwierdzenie. Jak nie, pytam dlaczego, i to jest często ciekawsze niż samo potwierdzenie.
Czekam na odpowiedź bo naprawdę nie wiem jak runy wskazują konkretną liczbę. Czy chodzi o to że każda runa ma swój numer porządkowy w futharku i wtedy jak wyciągniesz np. czwartą runę to masz czwórkę? Bo to by miało sens, ale nie jestem pewna czy tak to działa.
Ale chwila, to się robi coraz bardziej skomplikowane. Mamy liczbę kroków do progu, od progu do centrum, liczbę życiową, rytm oddechu co siódmy krok... Czy to nie jest za dużo rzeczy naraz do pilnowania? Bo jak mam myśleć o siedmiu różnych liczbach to chyba nie będę w stanie skupić się na samym miejscu.
Ja dalej nie rozumiem jednego - jeśli liczba kroków zależy od mojej liczby życiowej, to co ma zrobić osoba której liczba życiowa to np. 1? Jeden krok to jakby wejście i stop, to nie ma sensu. A wielokrotności jedynki to ciągle jedynka numerologicznie. Czy ktoś z numerologów to wyjaśni?
Przepraszam że wracam do tego co pytałam wcześniej o miasto, bo Wrotycz odpowiedział mi tylko część. To znaczy że ja mieszkam przy ulicy o numerze 8 i moja liczba życiowa to też 8 - to jest jakiś znak? Albo czy to znaczy że to miejsce już jest moim miejscem mocy tylko ja o tym nie wiedziałam?
Tadek, to bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest mniej oczywista niż myślisz. Odległość fizyczna nie jest tym samym co odległość energetyczna. Do miejsca mocy w domu możesz mieć trzy kroki fizycznie, ale energetycznie możesz potrzebować rytualnie "przejść" swoją liczbę. Dlatego niektórzy w takich sytuacjach chodzą wokół miejsca, zakreślają krąg - to nadal jest liczenie kroków, tylko w innym wymiarze przestrzeni.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam ten wątek i chcę zapytać o coś podstawowego bo chyba nie rozumiem. Skąd wiadomo że dane miejsce jest "miejscem mocy"? Tzn. czy to się czuje, czy ktoś mówi, czy jest jakaś metoda żeby to sprawdzić zanim zacznę liczyć jakiekolwiek kroki do niego?
