To brzmi tak jakby świeca centralna miała być rodzajem kotwicy dla całej reszty? Nie dodatkową intencją tylko czymś co trzyma układ razem. Czy to się numerologicznie jakoś nazywa, bo nie spotkałam się z tym podziałem?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do Ismera - jak ktoś w ogóle wie w której tradycji szukać dla swojej sytuacji? Bo tu pada kabała, pitagorejska numerologia, magia ceremonialna - skąd wiadomo co ma sens dla konkretnej osoby?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie bardziej z innej strony - czy ktoś łączył liczbę świec z aktualnym układem planetarnym albo fazą księżyca? Bo jeśli Pelagiusza ma trzy nakładające się cykle, to ciekawe byłoby sprawdzić czy daty ich otwarcia albo zamknięcia mają coś wspólnego z tranzytami. Może liczba świec powinna iść za tym.
Przepraszam że pytam cos mniej zaawansowanego bo tu rozmawiacie o bardzo skomplikoanych rzeczach, ale jak siektoś pali swiece w takim ukladzie z centrum, to czy ta srodkowa sweca pali sie przez cały rytuał? Czy mozna ja zapliic po reszcie albo wczesniej? Bo nie wiem czy kolejnosc zalania ma znaczenie.
Wracając do pytania o kolejność zapalania - próbowałam raz zacząć od środka i miałam wrażenie, że to za bardzo skupia uwagę na centrum zanim w ogóle pole jest gotowe. Jakbym zapraszała gości do pokoju, który jeszcze nie istnieje. Przy kolejności odwrotnej czułam że układ się "wypełnia" stopniowo i centrum zapala się wtedy gdy jest już w co wchodzić.
Ale czy to nie zależy też od tego co chcesz osiągnąć? Bo jeśli centrum ma być kotwicą, to chyba ma sens żeby było pierwsze. A jeśli centrum ma być efektem pracy - takim punktem do którego zmierzasz - to chyba powinno być ostatnie? Czy ktoś z was rozróżnia te dwa podejścia intencjonalnie?
Ten trzeci - odkryty retrospektywnie - to numerologicznie ciekawy przypadek. Czy próbowałaś wyliczyć datę jego otwarcia wstecz przez jakiś moment w życiu kiedy coś się wyraźnie przesunęło, nawet jeśli wtedy nie wiedziałaś dlaczego? Czasem taka wsteczna kalkulacja pomaga ustalić na jakim etapie cyklu teraz jesteś.
Muszę się tu wtrącić bo mam trochę inne zdanie niż Radek. Obserwacja świec to dobra praktyka, ale ostrożnie z interpretowaniem zbyt wielu zmiennych jednocześnie. Jak masz osiem świec w układzie koncentrycznym, każda płonie inaczej, i próbujesz to wszystko odczytywać na bieżąco, to bardzo łatwo zacząć widzieć wzory których tam nie ma. Ile osób tu pracowało z więcej niż pięcioma naraz?
Wracając do tego centrum jako kotwicy - jeśli traktujesz ją jako stały punkt przez cały rytuał, a nie startowy ani końcowy, to ma to sens przy szóstce roku osobistego. Ale mam pytanie praktyczne: czy ta ósma świeca w centrum będzie zapalana w tej samej kolejności co pozostałe, czy osobno, poza sekwencją?
To jest ważne pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tego, co numerologicznie reprezentuje centrum. Jeśli traktujesz je jako oś - czyli jako jedynkę w sensie symbolicznym - to masz siedem świec cyklu plus jedynkę jako asse. Suma to osiem, ale wewnętrzna struktura to 7+1, a nie czysta ósemka. To brzmi inaczej energetycznie.
Ale czy jest jakaś reguła, która mówi jak "czytać" takie ułożenie? Bo rozumiem że 7+1 brzmi inaczej niż czysta ósemka, ale skąd wiadomo że 7+1 to jedynka jako oś, a nie na przykład że jedynka to dopełnienie siódemki?
Słucham tej rozmowy i mam poczucie, że trochę odbiegamy od tego co Pelagiusza pytała na początku, czyli od liczby świec i tego jak ją wyznaczać. Bo wątek centrum jako osi versus centrum jako dopełnienia jest ważny, ale Pela ma konkretny problem: trzy cykle, jeden z nich trudny do określenia, i pyta o to ile świec mu przydzielić i w jakim układzie.
Dziękuję Kornelii za to przypomnienie, bo faktycznie - rozmawiamy o zasadach, a ja ciągle nie mam odpowiedzi na pytanie o ten trzeci cykl. Spróbuję ująć go konkretniej: to cykl który odkryłam retrospektywnie, nie znam jego daty otwarcia, i nie wiem czy jest na etapie początku, środka czy końca. Jak się numerologicznie pracuje z czymś takim?
Czy jest jakiś moment, który czujesz jako jego punkt zwrotny - nawet jeśli to nie jest data otwarcia? Czasem łatwiej znaleźć środek cyklu niż jego początek. Jeśli masz środek, możesz liczyć wstecz i do przodu i dać cyklowi jakiś kształt.
I do tego pytania Selenki dołączę kolejne - czy ten trzeci cykl ma swój odpowiednik w liczbie świec, którą intuicyjnie chciałaś mu przypisać? Często jest tak, że zanim w ogóle zaczniemy liczyć, ciało lub wyobraźnia już coś wie. Ile świec widziałaś myśląc o nim po raz pierwszy?
