Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem, czy to ma sens, ale chcę zapytać - czy ktoś z was nadawał imię psu albo kotu z myślą o numerologii? Mam na myśli to, że litery w imieniu mają przypisane wartości liczbowe i może wychodzi z tego jakaś wibracja, która kształtuje charakter zwierzęcia? Moja kotka ma na imię Luna i właśnie policzyłam jej liczbę - wyszło mi 7. Podobno siódemka to liczba samotników i introspektyków. No i ona faktycznie jest bardzo wycofana, siedzi sobie sama, nie przepada za hałasem. Przypadek czy nie?
Numerologia imion zwierząt to temat, który mnie bardzo wciąga. Sama jak brałam kota, to szukałam imienia, które da mu czwórkę albo szóstkę - chciałam, żeby był stabilny i przywiązany do domu. Ale powiem szczerze, że potem miałam wątpliwości, bo nie wiedziałam, czy liczyć po polsku czy po angielsku. Ty jak liczyłaś to imię Luna? Metodą Pitagorasa?
To ciekawe pytanie, ale zanim ktoś zacznie liczyć - warto się zastanowić, czy w ogóle imię nadane przez człowieka ma dla zwierzęcia jakiekolwiek znaczenie energetyczne. Pies nie wie, że ma na imię Burek. Reaguje na dźwięk, nie na wibrację numeryczną słowa. Czy numerologia działa tu tak samo jak w przypadku ludzi, którzy sami noszą swoją tożsamość?
Ja mam pytanie trochę z boku tego wszystkiego - czy jest jakaś liczba, której powinno się unikać przy imionach dla zwierząt? Bo czytałam gdzieś, że 8 to liczba trudna, wiąże się z karmą i ciężkimi lekcjami. Nie chciałabym nieświadomie zaszkodzić swojemu psu.
Zaraz, zaraz. Jeśli różne metody dają różne liczby, to jak w ogóle ktoś ma wiedzieć, której używać? To brzmi jakby każdy mógł sobie wybrać system, który daje mu ładniejszy wynik. Nie podważa to całej wiarygodności tego, że liczycie imię swojego kota i mówicie "o, pasuje"?
Mnie zastanawia coś innego. Rozmawiamy o imionach, które nadajemy my. Ale co z imionami, które zwierzęta dostają w schronisku albo od hodowcy, zanim do nas trafią? Mój poprzedni kot miał już imię, gdy go adoptowałam. Zmieniłam je po kilku tygodniach, bo jakoś nie pasowało. Czy w numerologii takie "drugie imię" liczy się tak samo jak to pierwsze?
Przy tej dyskusji o rasach mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy rasa psa albo kota powinna jakoś wpływać na dobór imienia numerologicznie? Bo może boarder collie powinien mieć imię z inną liczbą niż buldog? Albo to bez sensu i numerologia imienia działa niezależnie od rasy?
Czytam ten wątek i wtrącę się z trochę bocznego kąta. Pracuję głównie z tarotem, ale znam kogoś, kto przy adopcji kota konsultowała numerologię imienia bardzo poważnie. Szukała imienia z siódemką, bo zależało jej na zwierzęciu, które będzie towarzyszem medytacji - spokojnym, wyciszonym. Kot dostał imię Solus. I faktycznie jest wyjątkowo spokojny. Ale ona sama jest wyjątkowo spokojną osobą, więc... no właśnie.
Słucham tej rozmowy i myślę, że moje pierwotne pytanie gdzieś się zgubiło w filozofii. Więc wracam do konkretów. Czy ktokolwiek tutaj naprawdę, praktycznie, wybrał imię dla swojego zwierzęcia kierując się liczbą? I co potem? Jak to wyglądało w praktyce, nie w teorii?
Odpowiadam na to pytanie, bo mam konkretny przykład. Kiedy wzięłam drugiego kota, celowo szukałam imienia z liczbą 3, bo pierwsza kotka miała 8 i były między nimi napięcia. Myślałam, że trójka jako liczba ekspresji i lekkości może rozładować dynamikę. Wybrałam imię Lira. Czy to zadziałało? Koty się lubią, ale nie wiem, czy to Lira, czy fakt, że Lira była kocięciem i nie stanowiła zagrożenia dla starszej.
Słuchajcie, ja to rozumiem inaczej niż szukanie dowodów. Kiedy pracuję z kartami, też nie mam dowodu, że to karty mówią, a nie moja intuicja czyta obraz. Ale to nie znaczy, że nie pracuję z czymś realnym. Przy imionach zwierząt chyba podobnie - pytanie nie brzmi czy liczba działa mechanicznie, tylko czy praca z nią otwiera coś w relacji.
Mam pytanie do kogoś, kto zna temat lepiej ode mnie. Czy w numerologii jest jakaś liczba, której absolutnie nie powinno mieć zwierzę domowe? Pytam, bo czytałem gdzieś o liczbie 4 jako trudnej energii w kontekście imion, ale nie wiem czy to powszechna opinia czy coś specyficznego dla jednej szkoły.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które może być głupie, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Czy liczymy imię według polskiego brzmienia, czy według zapisu? Bo mój pies ma na imię Max i nie wiem, czy liczyć M-A-X po polsku, czy to angielskie imię powinnam liczyć jakimś innym kluczem.
A co z imionami, które mają zdrobnienia używane na co dzień? Mój kot oficjalnie ma na imię Fryderyk, ale wszyscy wołamy na niego Fredzio. Czy powinnam liczyć pełne imię, to którym wołam, czy oba?
Chcę dorzucić coś do wątku z Fredziem i Fryderykiem. Pracuję z imionami ludzkimi od lat i tam też to pytanie wraca - pełne imię versus zdrobnienie. Jedna praktyczka, którą cenię, mówi tak: pełne imię to jest coś jak fundament domu, zdrobnienie to jest to, jak ten dom jest codziennie używany. Można mieć piękny fundament i mieszkać w chaosie, albo skromny fundament i stworzyć w nim harmonię. Czy to się przekłada na zwierzęta - nie wiem, ale logika wydaje mi się spójna.
Wracam do pytania Kenty_88 o granicę, bo mnie to ciągnie. W tradycji kahunów hawajskich i kilku innych systemach mana imienia wiąże się z intencją nadającego i częstotliwością użycia. Z tego punktu widzenia zarówno pełne imię jak i zdrobnienie mają swoją ścieżkę. Ale "głuptasek" wypowiadany z czułością faktycznie różni się jakościowo od identyfikatora. To jest jak różnica między słowem wygrawerowanym a słowem wyszeptanym.
Ja przy okazji mam pytanie, które mnie nurtuje od początku tego wątku. Czy ktoś kiedykolwiek zmienił imię zwierzęcia po tym, jak je już miało od jakiegoś czasu? I jak to wyglądało - czy zwierzę się przestawiło, czy to był chaos?
To jest pytanie, które mnie też interesuje. Mój pies ma już cztery lata, imię dostał wcześniej bez żadnej numerologii i teraz się zastanawiam, czy w ogóle ma sens cokolwiek zmieniać. Czy to nie byłoby bardziej dezorientujące niż pomocne?
Przy zmianie imienia zwierzęcia myślę o jeszcze jednej rzeczy. Kiedy pracuję z kartami i ktoś prosi o czytanie dla swojego pupila, to zwierzę ma w tej chwili swoją energię - niezależnie od imienia. Imię mogło ją ukształtować, ale teraz ta energia jest. Jeśli zmienisz imię staremu psu, to zmieniasz etykietę czegoś, co już istnieje. Czy to etykieta prowadzi energię, czy za nią podąża?
Czytam i mam głupie pytanie. Mój kot trafił do mnie jako dorosły z ulicy i nie wiem, jak miał na imię. Nadałam mu imię sama. Czy to znaczy, że jego energia numerologiczna zaczyna się od momentu, kiedy go wzięłam? A te kilka lat wcześniej, bez imienia albo z nieznanym - to się liczy czy nie?
A mnie zastanawia coś innego w całym tym wątku. Czy zwierzęta w ogóle "czują" swoje imię tak jak my czujemy nasze? Pies reaguje na dźwięk, prawda? Ale czy ten dźwięk niesie dla niego tę samą wagę, co dla człowieka słowo, którym jest nazywany od urodzenia?
To jest dokładnie ten punkt, od którego powinniśmy zacząć rozmawiać o imionach zwierząt w ogóle. Jeśli mechanizm działa przez opiekuna, a nie przez samą istotę, to numerologia imienia psa czy kota jest bardziej o nas niż o nich. Ale to nie czyni jej mniej ważną - pyta tylko o to, gdzie energia jest zakorzeniona.
Wróćcie do mojego pytania, bo wciąż czekam 🙂 Kot bez imienia przez kilka lat - czy ma w ogóle jakiś numerologiczny punkt wyjścia, czy to jak czysta kartka?
Pracowałam z kilkoma osobami, które przynosiły pytania o zwierzęta i zazwyczaj właśnie tak to wyglądało - data urodzenia nieznana albo przybliżona, imię jedno. Zaczęłam wtedy od liczby imienia i traktowałam ją jako główną wskazówkę, nie element układanki. Czy to jest metodologicznie poprawne, nie wiem - ale czytanie wychodziło spójnie z tym, co opiekunowie obserwowali.
Mam pytanie trochę z boku, ale w temacie. Jak wybieram imię dla zwierzęcia metodą numerologiczną, to liczy się polska wersja imienia czy można dać angielskie? Max to jest Max, nie Maks - czy to ma znaczenie, w jakiej pisowni to wpisuję do systemu?
