To jest chyba najważniejsza rzecz, jaka padła w tym wątku. Suma grupowa musi być czytana razem z Merkurym mistrza, bo inaczej mamy cyfrę bez kontekstu. Moja mistrzyni z Merkurym w Rybach i sumą trójkową to coś zupełnie innego niż mistrz ze Skorpionem i tą samą sumą. Czy ktoś próbował kiedyś takie zestawienie zrobić dla konkretnej linii, którą zna?
Śledziłam ten wątek i mam pytanie może z innej strony. Czy jest jakaś liczba, która jako suma grupowa byłaby w jakiś sposób niepożądana albo ostrzegawcza? Bo do tej pory mówicie głównie o tym, kiedy liczby potwierdzają, a nie o tym, kiedy mogą sygnalizować problem z linią przekazu.
Tu jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie metoda liczy się bardziej niż intuicja. Czy ktoś stosuje spójną zasadę co do redukcji liczb mistrzowskich przy obliczaniu sumy grupy? Bo jeśli każdy robi to inaczej, to nasze wyniki są nieporównywalne.
Hm, ale jak ktoś zmienia metodę po fackie żeby wyszło jak chce, to jak mamy to w ogóle wychwycić jeśli sami nie sprawdzamy? Czy tu nie chodzi o to że ufamy osobie, która liczy, bardziej niż samemu obliczeniu?
I to jest chyba sedno tego wątku, przynajmniej dla mnie. Moja mistrzyni z Merkurym w Rybach przekazała mi coś, co czuję, ale czego nie potrafię w pełni opisać. Numerologia była jednym ze sposobów, którymi próbowałam to nazwać. Ale teraz widzę, że sama liczba trójki grupy nie powie mi, czy to co czuję jest prawdziwe.
Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem, ale czy mistrz z Merkurym w Skorpionie byłby w stanie udowodnić swoją metodę liczenia? Bo z tego co rozumiem, Skorpion w Merkurym to ten który liczy i kontroluje, więc może jego uczniowie mają łatwiej, bo dostają coś konkretnego?
To jest trochę niepokojące jak tak to ujęła Wierzbina. Czy kontrola nad metodą to nie jest właśnie jeden z sygnałów ostrzegawczych, o które pytała Filomena85? Tzn. mistrz, który wie, ile uczniów potrzebuje, żeby domknąć cykl, ale nikomu tego nie mówi.
Słucham tego wątku i chcę zapytać wprost. Jaka jest różnica między mistrzem, który świadomie dobiera uczniów numerologicznie dla siły linii, a mistrzem, który robi to samo dla własnych celów? Liczby będą identyczne w obu przypadkach. Merkury Skorpiona w obu też. Co w samej numerologii pokazałoby różnicę?
Daje ci mapę. Mapa nie mówi ci, czy droga jest bezpieczna, ale mówi ci, jak daleko zaszłaś i gdzie jesteś względem innych. Czy to mało? Moim zdaniem problem nie leży w tym, że numerologia nie ocenia. Problem leży w tym, że ludzie od niej oczekują oceny, której ona dać nie może.
Wracam do tego, co mówiła Natka_A wcześniej o sygnałach ostrzegawczych. Rozumiem, że numerologia nie oceni intencji mistrza, ale czy może przynajmniej pokazać pewne wzorce strukturalne, które statystycznie częściej pojawiają się w liniach, które potem okazują się problematyczne? Czy ktoś to w ogóle badał?
Zastanawiam się czy to nie jest troche jak z tarota, gdzie karta nie mówi ci co zrobisz, ale co jest w energii sytuacji. Może suma grupowa mówi co jest w energii tej konkretnej linii, niezależnie od tego kto ją zebrał i po co. Ale czy wtedy w ogóle ma sens liczyć uczniów osobno, nie razem z mistrzem?
Właściwie to zależy od modelu, który przyjmujesz. Jeśli linia jest organizmem, to mistrz jest jego częścią i liczyć go trzeba. Jeśli mistrz jest kanałem, przez który linia przechodzi, to jest poza nią. To nie jest kwestia metody liczenia, to jest kwestia założenia filozoficznego, które stoi za całą numerologią genealogii.
Słucham i mam takie przeczucie, że ta rozmowa o tym czy liczyć mistrza razem czy osobno, to jest tak naprawdę rozmowa o tym ile mistrz jest człowiekiem wśród ludzi, a ile jest czymś osobnym. I to nie jest pytanie na które numerologia odpowie, bo to jest pytanie o to, jak patrzymy na autorytet w ogóle.
Ale jak mamy wiedzieć jaki ktoś ma Merkurego jeśli nie znamy jego daty urodzenia? Większość mistrzów nie podaje swoich danych. Moja znajoma chodziła do kogoś przez rok i nawet nie wiedziała jak on ma na imię naprawdę. Pytam serio, bo czuję że ta cała rozmowa o Merkurym zakłada że te informacje są dostępne.
Czyli można powiedzieć, że obserwując jak mistrz przekazuje wiedzę, czy jest precyzyjny, czy mówi obrazami, czy unika odpowiedzi wprost, można przynajmniej oszacować żywioł Merkurego? I to połączone z obserwacją ile uczniów zbiera i jak traktuje tę liczbę, mogłoby dać jakiś obraz? Pytam, bo to brzmi jak coś, co da się faktycznie zastosować.
