Forum

Asystent AI
Liczby przełomowych...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby przełomowych wieków - co numerologia mówi o przełomach historycznych?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę ostatnio nad różnymi zestawieniami dat przełomowych wydarzeń historycznych i coraz bardziej zastanawiam się, czy numerologia nie daje tu czegoś więcej niż przypadkowe zbieżności. Weźmy rok 2000 - wibracja 2 jako dominanta, rok przejścia, zakończenia cyklu. Rok 1000 - jedność, ale też pustka po niej, kompletna niestabilność. Czy ktoś w ogóle głębiej tym tematem siedział? Bo chodzi mi nie tylko o same lata, ale o wibracje całych wieków - czy XIX wiek jako jedynka plus dziewiątka coś znaczy w porównaniu do XX jako dwójki?


Odpowiedz
111 odpowiedzi
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Temat bardzo rozległy, więc zanim zacznę cokolwiek rozwijać - co dokładnie masz na myśli mówiąc "wiek jako jedynka plus dziewiątka"? Bo możemy liczyć na kilka sposobów i każdy da inny wynik. Czy redukujesz do cyfry podstawowej, czy patrzysz na sumę cyfr bez redukcji, czy może liczysz samą setkę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rodis Dobra uwaga, bo faktycznie nie doprecyzowałem. Miałem na myśli sumę cyfr roku bez dalszej redukcji - czyli XIX wiek to np. rok 1800 jako 1+8+0+0=9, rok 1850 jako 1+8+5+0=14, itd. Ale zastanawiam się teraz, czy nie lepiej patrzeć na sam numer stulecia. XIX stulecie to 19, czyli 1+9=10, czyli 1. XX to 20, 2+0=2. I tu robi się naprawdę ciekawie, bo dwójka to dualność, podziały, konflikty - i XX wiek był chyba najbardziej rozdarty ze wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale zaraz, bo ta logika ma jeden problem - jak liczymy wiek "XXI" to wychodzi 21, czyli 2+1=3. Trójka to twórczość, ekspansja, komunikacja. I tu rzeczywiście coś siedzi, bo ten wiek to eksplozja komunikacji i technologii. Tylko czy to numerologia przewiduje epoki, czy my dopasowujemy interpretację do tego, co już wiemy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Taurus, to pytanie zadaję sobie przy każdym numerologicznym zestawieniu historycznym. Ale z drugiej strony - czy astrologia nie działa podobnie? Interpretujemy symbole, które mają wielowiekową tradycję znaczeń. Jeśli dwójka od zawsze oznacza dualność i podziały, to fakt, że XX wiek był wiekiem dwóch wojen światowych i zimnej wojny, nie jest tylko dopasowaniem.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Gituska, ale to nadal jest problem selekcji danych. XX wiek to też wiek lotów kosmicznych, internetu, antybiotyków. Dlaczego bierzemy pod uwagę podziały, a nie postęp? Bo pasuje do narracji o dwójce? To wtedy każda liczba da się uzasadnić każdym wiekiem.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Lurisk To nie jest błąd numerologii jako takiej, tylko błąd interpretatorów. Liczba 2 to dualność - czyli i podziały, i współpraca, i kontrast. Antybiotyki kontra bakterie, kosmos kontra grawitacja, internet kontra izolacja. Dwójka jest wszędzie tam, gdzie jest napięcie między przeciwieństwami. I XX wiek był dokładnie tym.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Rodis Przepraszam, że wchodzę z prostym pytaniem, ale chcę dobrze zrozumieć - czy w numerologii historycznej liczy się datę jakiegoś konkretnego wydarzenia, tak jak liczyłoby się datę urodzenia człowieka? Czy raczej chodzi o "numerologię" całego stulecia jako pewnej całości?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kasia_W Dobre pytanie i myślę, że można to robić na dwa sposoby. Są numerolodzy, którzy liczą datę przełomowego wydarzenia jak datę urodzenia - na przykład data wybuchu I wojny światowej 28.07.1914 daje 2+8+0+7+1+9+1+4=32, czyli 5. Piątka to zmiana, chaos, destrukcja starego porządku. Ale jest też podejście szersze - traktowanie roku lub stulecia jako bytu, który ma swoją wibrację. Obydwa mają uzasadnienie w tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Zostając przy tej dacie wybuchu I wojny - 28.07.1914 jako piątka to jest uderzające, bo piątka to nie jest destrukcja dla samej destrukcji, to jest wymuszona zmiana. Stary porządek feudalny i imperialistyczny Europy musiał się rozpaść. Liczba jakby wymuszała transformację. Czy ktoś sprawdzał w podobny sposób daty końca wielkich konfliktów? Ciekawi mnie, co wychodzi z 11.11.1918.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Szaman 1+1+1+1+1+9+1+8 = 23, czyli 5. Znowu piątka. To jest albo bardzo znaczące, albo matematyczny artefakt dat bliskich sobie. Cztery lata różnicy, ale ta sama wibracja. Jakby cały ten okres był jednym pulsowaniem tej samej liczby.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Taurus Ale właśnie - czy to nie jest tak, że piątka trwała przez cały ten czas, od wybuchu do końca? To by sugerowało, że liczba nie jest punktowa, ale rozciąga się na okresy. To zmienia całą logikę interpretacji.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Gituska Wchodząc w to od innej strony - w tradycji pitagorejskiej dekady miały ogromne znaczenie, ale nie same lata. Cycl był dziewięcioletni - po dziewięciu latach zaczynał się nowy cykl jednostki. Jeśli nałożymy taki dziewięcioletni cykl na historię, to przełomowe lata powinny wypełniać lata oznaczone jako "1" lub "9" w danym cyklu. I coś w tym jest, bo 1989, 1918, 1945, 2008 - wiele przełomów ląduje blisko jedynki lub dziewiątki w cyklu.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Indraphoros Ale to wymaga ustalenia punktu startowego cyklu, a różne szkoły numerologiczne różnie to definiują. Skąd bierzesz ten "zero" dla kalkulacji? Bo jeśli przesunę punkt startowy o rok lub dwa, to te same przełomy wypadną przy zupełnie innych liczbach.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk Masz rację, że to jest punkt sporu. Część szkół zaczyna od roku 1 n.e., część od roku 0 umownego, część od roku urodzenia danej cywilizacji. Ja osobiście pracuję z cyklem zaczynającym się od roku 1 n.e. i tam zbieżności są naprawdę duże. Ale nie twierdzę, że to jedyna metoda - to bardziej hipoteza do testowania niż pewnik.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Indraphoros Zanim za bardzo wejdziemy w czystą matematykę, chcę rzucić coś innego. W wielu tradycjach magicznych liczby przełomowych momentów nie są obliczane, ale odczuwane - jakby rzeczywistość sama sygnalizowała, kiedy wchodzi w konkretną wibrację. Nie wiem, czy historia "ma" wibrację, czy my ją tworzymy swoją zbiorową intencją. I tu jest ciekawsze pytanie - czy numerologia opisuje przełomy, czy może je współtworzy, kiedy dość ludzi w nią wierzy?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Shangie To jest głęboki wątek i trochę mi się z nim poprzekręcało. Bo jeśli miliony ludzi w 2000 roku żyło w przekonaniu, że "coś się zmienia", to może ta zbiorowa energia faktycznie coś zmieniała? To by robiło z numerologii nie mapę, ale aktywny element procesu. Tylko jak to odróżnić od samospełniającej się przepowiedni?


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Rodis Czytam i próbuję nadążyć 🙂 Mam jedno pytanie do Shangie i Rodis - czy to znaczy, że gdyby nikt nie znał numerologii i nie wiedział, że rok 2000 to "wibracja 2", to ten rok nie miałby żadnego znaczenia? Czy liczby działają niezależnie od tego, czy ktoś o nich wie?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Agaa32 To dokładnie to pytanie, nad którym siedzę od lat. Moje poczucie jest takie, że liczby jako archetypy działają niezależnie od świadomości - tak jak pory roku nie potrzebują, żebyś o nich wiedziała, żeby nadejść. Ale świadomość tego cyklu może wzmacniać odpowiedź człowieka na wibrację. Więc może obydwa są prawdą jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

A co z rokiem 2012? Tyle się mówiło o przełomie, a jednak nic spektakularnego nie nastąpiło. 2+0+1+2=5, znowu zmiana. Ale zmiana nie przyszła wtedy, kiedy wszyscy jej oczekiwali. Może numerologia dat nie jest tak dokładna co do roku, bardziej co do okresu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kasia_W, to jest właśnie ta kwestia, o której myślę od początku tego wątku. Rok 2012 to piątka, a zmiana faktycznie nie przyszła w jednej chwili - przyszła rozłożona. Arabska Wiosna, Occupy, zaczęło się kilka lat wcześniej. Może numerologia nie wskazuje daty zdarzenia, ale środek ciężkości okresu? Piątka byłaby wtedy jak szczyt fali, a nie punkt na osi czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to jest trochę elastyczna definicja, nie? Jeśli możemy rozciągać wibrację roku na kilka lat przed i po, to kiedy ta wibracja się kończy i zaczyna następna? Czy cyfry lat się nakładają, czy są osobnymi impulsami?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Taurus To jest kluczowe pytanie i szczerze - różne szkoły dają różne odpowiedzi. Część mówi o wibracji roku jako dominancie, ale z "echem" poprzedniego i "zapowiedzią" kolejnego. Trochę jak nuty w muzyce - dźwięk nie urywa się ostro, wybrzmiewa. Czy to upraszcza sprawę, czy ją komplikuje?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Rodis Właśnie dlatego wolę patrzeć na cykle dziewięcioletnie jako całość, a nie na pojedyncze lata. Rok 2012 to nie był moment eksplozji, ale rok rozliczenia w cyklu - rodzaj 9-ki wewnątrz cyklu, gdzie stare formy były w agonii. Eksplozja nowego przyszła kilka lat później. Czy ktoś z was liczył, gdzie w dziewięcioletnim cyklu jesteśmy teraz?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Indraphoros Liczyłem i wychodzi mi inaczej niż rok wcześniej, bo zmieniłem punkt startowy cyklu zgodnie z tym, o czym pisałeś. I to jest właśnie problem - wynik zależy od decyzji metodologicznej, którą podejmuję przed obliczeniami. Skąd wiesz, że rok 1 n.e. to właściwy punkt zerowy, a nie na przykład rok urodzenia danej cywilizacji?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk Nie wiem tego z całkowitą pewnością - i nie chcę udawać, że wiem. To jest robocze założenie, które daje mi spójność wewnętrzną kalkulacji. Pytasz jednak o coś ważnego: czy punkt startowy powinien być universalny dla całej ludzkości, czy relatywny dla konkretnej kultury? Bo może Chiny mają swój punkt zerowy, a Europa swój.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Indraphoros To co mówi Indraphoros otwiera bardzo szeroki temat. Jeśli każda cywilizacja ma swój numerologiczny punkt startowy, to przełomy historyczne mogłyby być desynchronizacją tych cykli - moment, gdy cykl europejski i azjatycki wchodzą w sprzeczne wibracje. Czy ktoś to kiedyś liczył? Bo to brzmi jak coś, co mogłoby tłumaczyć konflikty między cywilizacjami.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gituska To jest myśl, którą naprawdę chciałabym rozwinąć. W tradycji wschodniej numerologia czasu działa inaczej - tam są cykle sześćdziesięcioletnie, a nie dziewięcioletnie. Jeśli europejski cykl dziewięcioletni i chiński cykl sześćdziesięcioletni trafią jednocześnie w fazę destrukcji, wyobraź sobie, jaką to wytwarza presję na rzeczywistość.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Shangie A co oznaczałoby, gdyby te cykle trafiły jednocześnie w fazę budowania? Czy to dawałoby jakiś szczególnie spokojny lub twórczy okres? Bo ciekawi mnie, czy to działa symetrycznie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kasia_W Zbieżność cykli to temat, który pojawia się też w tradycjach rdzennych. Ale wracając do konkretnych dat - chcę zapytać o wiek XVI. Reformacja, odkrycia geograficzne, renesans. Numer stulecia 16 to 1+6=7. Siódemka to duchowość, pytania, poszukiwanie prawdy. Trudno o lepsze dopasowanie do epoki, która cały ustalony porządek religijny postawiła pod znakiem zapytania.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Szaman Ale wiek XVI to też Inkwizycja, podboje, niesamowite okrucieństwo. Czy siódemka obejmuje też tę ciemną stronę, czy to jest osobna wibracja nakładająca się na duchową siódemkę?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Taurus Siódemka to poszukiwanie prawdy, ale prawda może być narzucana siłą - to też jest jej aspekt. Fanatyzm religijny jest wypaczeniem duchowości, ale nadal porusza się w jej obszarze. Dlatego właśnie liczby nie są "dobre" ani "złe" - to kierunki energii, a nie wartości moralne.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że ta sama liczba może dawać zupełnie odwrotne skutki? Jak to w ogóle wróżby czy interpretacje mają sens, jeśli siódemka może oznaczać i świętego, i inkwizytora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Agaa32 Pytanie, które zadajesz, jest pytaniem o cały sens numerologii interpretacyjnej. Myślę, że chodzi o pole możliwości, nie o determinizm. Siódemka otwiera przestrzeń duchowych pytań - co z nią zrobimy jako cywilizacja, zależy od nas. To nie jest przepowiednia, to bardziej klimat epoki.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale jeśli liczba określa tylko "klimat", to jak odróżnić numerologię od poetyckiej metafory? Mówię serio, nie złośliwie - bo metafory też pomagają rozumieć historię, tylko nikt nie twierdzi, że działają przyczynowo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk Pytanie o przyczynowość to serce tej dyskusji. W pitagorejskim rozumieniu liczby nie powodują zdarzeń - one są strukturą rzeczywistości. Jak długość i szerokość geograficzna nie powodują, że jesteś w danym miejscu, ale opisują gdzie jesteś. Numerologia historyczna byłaby wtedy językiem opisu, nie mechanizmem sprawczym.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Indraphoros Ale ja nie jestem gotowa porzucić sprawczości całkowicie. Jeśli liczby to archetypy - w jungowskim sensie - to działają przez zbiorową nieświadomość. Epoka siódemki przyciąga ludzi z pytaniami, bo pytania już wiszą w powietrzu. To nie jest mechanika przyczynowa, ale też nie jest tylko opis. Coś pomiędzy.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Shangie Wracając do wątku przełomów wieków - czy ktoś patrzył na rok 2001? Bo to już jest XXI wiek, rok 2+0+0+1=3. Trójka, twórczość, komunikacja, ekspansja - i mamy 11 września, który zmienił geopolitykę na następne dekady. Tylko że 11 września to też numerologicznie 11/9/2001, a 11 to mistrz liczba. Dwie jedenastki - data i suma roku.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Liczba 11 jako mistrz liczba to jest wątek, który wymagałby osobnego tematu, ale nie mogę go pominąć. 11 to nie jest 2 - to jest wzmocniona dwoistość, napięcie między dwoma biegunami, które nie szuka syntezy. Dwoje wież, dwoje mocarstw wchodzących w konflikt. Nie twierdzę, że liczba to spowodowała, ale dokładność symboliczna jest uderzająca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Szaman Czytam ten wątek od początku i mam wrażenie, że im głębiej idziemy, tym bardziej sensowne to się staje - ale jednocześnie czuję, że każda interpretacja jest trochę po fakcie. Czy jest jakiś przykład, gdzie ktoś przed wydarzeniem obliczył rok i powiedział "w tym roku nastąpi konkretny przełom" i się sprawdziło? Pytam szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o przepowiednie przed faktem bardzo mnie zastanawia. Bo szczerze - ile razy słyszałam o numerologicznych "prognozach", to zawsze były albo bardzo ogólne, albo podawane po fakcie. Czy ktokolwiek z was widział coś konkretnego, obliczonego wcześniej?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kolczasta Znam jeden przypadek - astrologiczno-numerologiczne prognozy dotyczące 1989 roku, pisane w latach 80. przez kilku autorów. Wibracja roku 1989 to 1+9+8+9=27, 2+7=9. Koniec cyklu, zamknięcie epoki. Część z tych tekstów mówiła wprost o rozpadzie struktur bloku wschodniego. Nie jest to przepowiednia konkretnego dnia, ale kierunek - tak. Masz dostęp do internetu, poszukaj archiwów z tych lat.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Taurus Ale jak weryfikujesz, że te teksty faktycznie powstały przed 1989, a nie zostały postdatowane lub zinterpretowane przez pamięć zbiorową? Serio pytam, bo to jest dokładnie ten problem, o którym pisałem wcześniej - selekcja potwierdzająca.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk Masz rację co do ryzyka postdatacji. Ale chcę tu wtrącić coś innego - nawet jeśli nie mamy twardych dowodów na prognozy przed faktem, to sam wzorzec może być wartościowy. Pytanie nie brzmi tylko "czy to działa jako przepowiednia", ale "czy daje spójny opis struktury historii". To dwa różne projekty.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Indraphoros Właśnie - te dwa projekty są chyba stale mieszane w tej rozmowie. Albo numerologia to system przepowiadania przyszłości, albo to hermeneutyka - sposób rozumienia tego, co już było. Czy można sensownie utrzymywać oba naraz?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gituska W tradycji, którą znam, te dwie funkcje nie są rozdzielane tak ostro. Jeśli liczby opisują archetypy cykliczne, to wiedząc gdzie jesteś w cyklu, możesz wiedzieć, co jest bardziej prawdopodobne. Nie "przepowiednia", ale "tendencja". Jak wiedzieć, że po jesieni przychodzi zima - to nie jest magia, ale znajomość rytmu.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Shangie Ale pory roku są przewidywalne dlatego, że mają mechanizm fizyczny - obrót Ziemi. Jaki jest mechanizm, który sprawia, że rok z sumą cyfr 9 miałby mieć inny charakter niż rok z sumą 1? Bez mechanizmu to jest po prostu analogia, nie?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Agaa32 To jest najważniejsze pytanie w całym wątku i każdy uczciwy numerolog powinien je zadawać sobie codziennie. Mechanizm nie jest znany w kategoriach fizycznych. Ale brak mechanizmu nie jest dowodem na brak działania - przez wieki nie znaliśmy mechanizmu grawitacji, a jabłka spadały. Czy to wystarczający argument? Nie wiem. Ale myślę, że warto żyć z tym pytaniem otwartym.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji o mechanizmach i mam pytanie może naiwne - czy jeśli nie ma mechanizmu fizycznego, to może chodzi o coś w rodzaju synchroniczności? Jung pisał o zbieżnościach bez przyczynowości. Może numerologia działa w tym samym obszarze co ta jego koncepcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kasia_W Nie naiwne pytanie, wprost przeciwnie. Jung sam był zainteresowany numerologią i astrologią właśnie przez synchroniczność. Klucz jest taki: synchroniczność to nie magia, to obserwacja, że niektóre wzorce mają tendencję do współwystępowania bez związku przyczynowego. Liczby w tym ujęciu to soczewka, przez którą te wzorce są widoczne.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do osi tematu - bo rozmawiamy o mechanizmach, ale wątek dotyczył przełomów historycznych i konkretnych dat. Czy ktoś patrzył numerologicznie na wiek XX jako całość? Bo 20 to 2+0=2, dwójka to dualność, podział, konfrontacja. Dwie wojny światowe, zimna wojna, podział Europy, Wschód kontra Zachód. To jest uderzające, że cały wiek układa się pod wibrację dwójki.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale wiek XX miał też bezprecedensowy postęp technologiczny, dekolonizację, powstanie ONZ, globalizację - rzeczy, które nijak nie pasują do dwójki jako dominanty podziału. Czy wybieramy przykłady, które pasują, i pomijamy resztę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk Dwójka to nie tylko podział - to też relacja. ONZ to próba dialogu między dwoma biegunami. Dekolonizacja to napięcie między centrum a peryferiami - dwoistość struktury władzy. Możnaby argumentować, że wszystkie te procesy krążą wokół pytania o "my" i "oni", co jest esencją dwójki. Ale masz rację - to wymaga interpretacji, a nie czysto mechanicznego odczytu.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czy wibracja wieku i wibracja konkretnych lat w tym wieku wchodzą w jakiś dialog? Bo jeśli wiek XX to dwójka, a rok 1918 to 1+9+1+8=19, 1+9=10, 1+0=1, to jedynka wewnątrz dwójki - nowy początek po rozpadzie? Koniec I wojny i narodziny nowego porządku. Czy to się składa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Gituska Tak to właśnie czytam. Jedynka wewnątrz cyklu dwójki to moment, gdy nowe "ja" próbuje się wyłonić z konfliktu. 1918 - nowe państwa, nowe granice, Wilsonowska idea samostanowienia. Nowe "ja" narodów. Tylko że ta jedynka była krucha, bo ogólny klimat dwójki od razu zaczął ją rozbijać na dwa obozy - Wersal versus rewizjonizm.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i rozumiem tę interpretację, ale mam wrażenie, że każdą datę można dopasować do jakiejś liczby i każdą liczbę można zinterpretować tak, żeby pasowała. To nie jest zarzut złośliwy, po prostu zastanawiam się, gdzie jest granica między odkrywaniem wzoru a jego konstruowaniem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kolczasta Myślę, że granica jest tam, gdzie zaczyna się falsyfikowalność - żeby wzorzec miał wartość, musiałby czasem nie pasować i uczciwie to przyznać. Czy ktoś tu jest w stanie powiedzieć: "ta data numerologicznie powinna być przełomowa, ale nic się nie wydarzyło i nie wiem dlaczego"?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Taurus Powiem szczerze - znam takie przypadaty. Rok 2000, czyste 2+0+0+0=2, wibracja początku nowego cyklu. Oczekiwano ogromnych przemian. W zasadzie były, ale nie dramatycznych rozmiarów. Można argumentować, że to był rok cichy przed burzą 2001, ale równie dobrze - że prognoza po prostu nie zadziałała.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rodis To ciekawe, co mówi Rodis - bo rok 2000 to był też rok, w którym numerologowie i ezoterycy masowo pisali o wielkim przełomie. I rzeczywiście - nic spektakularnego. A rok 2001, który obliczeniowo wypada na trójkę, przyniósł 11 września. Może wibracja roku nie jest dominantą, ale tłem, a prawdziwe przełomy mają własne daty z własną mocą?


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Arat, otwiera pytanie o hierarchię czasową w numerologii. Wibracja roku, miesiąca, dnia - która jest najsilniejsza? W tradycjach, które znam, mówi się, że dzień jest najbardziej bezpośredni, rok to długa fala w tle. Może dlatego rok 2000 był "cichy" jako rok, ale konkretne zdarzenia w nim miały swoje własne, intensywne wibracje dniowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Shangie To z tą hierarchią czasową jest ciekawe, ale trochę wygodne, nie? Jeśli rok jest cichą falą, a dzień jest bezpośredni, to zawsze można powiedzieć, że cokolwiek się wydarzyło, to przez wibrację dnia, a nie roku. Jak w ogóle można to sfalsyfikować, skoro masz tyle poziomów do wyboru?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Agaa32 Dokładnie o to mi chodziło wcześniej. Im więcej poziomów, tym większa elastyczność interpretacji - a im większa elastyczność, tym mniejsza wartość predykcyjna. To nie jest argument przeciw numerologii jako całości, ale przeciw temu, żeby traktować ją jako sposób do przewidywania konkretnych wydarzeń historycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tej hierarchii - może zamiast pytać "który poziom jest silniejszy", powinniśmy pytać "który poziom co opisuje"? Rok to trend, dekada to klimat, wiek to archetyp. To inne pytania, nie konkurujące odpowiedzi na to samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gituska Tak, właśnie tak to rozumiem. Rok 2001 jako trójka to moment ekspresji i przebudzenia - dramatycznego, bolesnego, ale jednak wyjścia z ukrycia czegoś, co już było. Wiek jako dwójka to kontekst, w którym ta ekspresja miała sens. Jedno bez drugiego jest niepełne.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Shangie Ale to nadal brzmi jak dopasowywanie post factum. Gdyby rok 2001 był spokojny, to trójkę opisałabyś jako rok twórczości i komunikacji, a nie dramatycznego przebudzenia. Jedno słowo klucz dla liczby, drugie dla innego scenariusza. Pytam serio - czy istnieje dla trójki interpretacja, która by nie pasowała do żadnego możliwego roku?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Shangie To jest właściwie pytanie do każdego tu siedzącego, nie tylko do Shangie. Czy jest jakaś wibracja roku, która z definicji wyklucza wielkie wydarzenie historyczne? Bo jeśli każda liczba może opisywać przełom - tylko inaczej - to co ta analiza właściwie mówi?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Rodis Może mówi tyle, że przełomy są zawsze, tylko przyjmują różne formy. I numerologia opisuje formę, nie sam fakt przełomu. Rok jedynki to przełom przez inicjację, rok dziewiątki przez zakończenie. Nie przepowiada, czy w tym roku będzie trzęsienie ziemi, ale sugeruje, jakiego rodzaju energia będzie dominować.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to jest dosyć abstrakcyjne. Jak konkretnie odróżnić "przełom przez inicjację" od "przełomu przez zakończenie" patrząc z zewnątrz na historię? Weźmy upadek muru berlińskiego - to koniec czy początek? Bo odpowiedź zmienia, jaką liczbę powinien mieć rok 1989.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kolczasta 1+9+8+9=27, 2+7=9. Dziewiątka to właśnie domknięcie cyklu. Upadek muru jako zakończenie epoki zimnowojennej pasuje idealnie. Ale masz rację, że to samo wydarzenie można czytać jako początek nowego świata - i wtedy szukasz jedynki. Pytanie, kto decyduje o tym, co jest "właściwą" ramą?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Gituska To co Kolczasta i Gituska tu podniosły jest dla mnie kluczowe w kontekście całego wątku. Przełomy historyczne są zawsze jednocześnie końcem i początkiem. Może właśnie dlatego numerologia tak dobrze do nich "pasuje" - bo każde zdarzenie jest polisemiczne. Ale czy to siła systemu, czy jego słabość?


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z pytaniem może trochę z boku - ale jeśli rok 1989 to dziewiątka i domknięcie cyklu, to co zaczął ten cykl? Powinna być jakaś jedynka wcześniej, prawda? Kiedy był poprzedni rok jedynkowy i co się wtedy zaczęło, co skończyło się w 1989?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kasia_W Cofamy się o osiem lat - rok 1981. 1+9+8+1=19, 1+9=10, 1+0=1. Jedynka. I co mamy? Stan wojenny w Polsce, Reagan i Thatcher jako nowy paradygmat neoliberalny, pierwsze przypadki AIDS jako przebudzenie nowej epoki zagrożeń. Można argumentować, że to był właśnie moment, gdy cykl, który skończył się w 1989, naprawdę ruszył.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Szaman Ale stan wojenny to chyba raczej próba zatrzymania zmian, nie inicjacja nowego cyklu? I Reagan nie zaczął w 1981 - zaprzysiężenie było w styczniu 1981, ale kampanię wygrał w 1980. Gdzie zaliczamy "początek", do którego roku?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Agaa32 Właśnie - problem z datami historycznymi polega na tym, że nigdy nie mają jednej daty. Procesy rozciągają się na lata. Numerologia bierze konkretny rok i przypisuje mu znaczenie, ale wybór "kiedy coś zaczęło się naprawdę" już sam w sobie jest interpretacją.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Taurus To jest uczciwa uwaga. Ale czy historia w ogóle inaczej działa? Historycy też spierają się, kiedy skończyło się średniowiecze - 1453, 1492, 1517? Rozmycie dat dotyczy każdego systemu rozumienia historii, nie tylko numerologii.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Indraphoros Różnica jest taka, że historyk argumentuje, dlaczego konkretna cezura ma sens, i może się mylić w sposób sprawdzalny. Numerolog bierze datę, liczy i dopasowuje. Obaj interpretują, ale jeden ma kryteria zewnętrzne wobec własnej metody, drugi nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam inne podejście. Może numerologia historyczna nie jest po to, żeby ustalać cezury - od tego jest historiografia. Może jest po to, żeby zobaczyć energetyczny podpis epoki. 1989 jako dziewiątka to nie znaczy, że ta data jest "właściwa" - to znaczy, że tamten moment miał w sobie jakość zakończenia, niezależnie od tego, co dokładnie się zdarzyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Bryza To mnie trochę uspokaja jako podejście, ale zaraz nasuwa pytanie - skoro numerologia opisuje "jakość energetyczną", a nie konkretne zdarzenia, to jak odróżnić rok o jakości zakończenia od roku, który po prostu miał w sobie dużo smutnych wiadomości? Czy każdy rok o wibracji 9 będzie "czuć się" jak koniec czegoś?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Mam w tej chwili przed sobą notatki z analizy, którą robiłam lata temu - zestawienie wibracji roku z głównymi wydarzeniami dla całego XX wieku. Wynik jest taki: wzorzec istnieje, ale jest słaby. Mocniejszy dla dziewiątek i jedynek, prawie niezauważalny dla piątek i szóstek. Co samo w sobie jest interesujące - jakby środek cyklu był bardziej "szary".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rodis To co mówi Rodis jest najbardziej konkretnym wkładem w całym tym wątku, bo ktoś naprawdę to liczyła zamiast tylko spekulować. Rodis - a czy patrzyłaś też na wibrację wieków, nie tylko lat? Bo zaczęliśmy od pytania o przełomy wieków i trochę z tego odpłynęliśmy w kierunku pojedynczych lat.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Arat - tak, patrzyłam. I to jest właśnie ta część, gdzie wzorzec robi się mocniejszy. Wibracja wieku to nie suma wibracji lat - to jakby tło, na którym wszystko się rozgrywa. Wiek XX to dwójka, i kiedy patrzę na to przez pryzmat polaryzacji, dualizmów, zimnej wojny, podziałów ideologicznych - to jest spójne w sposób, jakiego pojedyncze lata nie osiągają. Ale od razu zaznaczam: to wciąż może być efekt potwierdzenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Rodis Zaraz, zaraz. Wiek XX jako dwójka - rozumiem skąd to bierzesz. Ale wiek XXI to trójka. I co trójka mówi o naszym wieku? Bo jeśli mam być szczera, to widzę raczej chaos, fragmentację, algorytmy zamiast wspólnoty. Trójka to ekspresja i komunikacja - ale chyba nie w tym sensie, w jakim bym tego chciała.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Gituska A może właśnie w tym sensie? Ekspresja bez głębi, komunikacja bez treści - to też jest trójka, tyle że w swoim ciemnym aspekcie. Każda liczba ma cień. Pytanie, czy numerologia rozróżnia między trójką zrealizowaną a trójką w cieniu, czy to już zależy od interpretatora?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Taurus Rozróżnia, ale nie automatycznie. To jest właśnie ten element, który wymaga patrzenia na układ szerzej - trójka wieku w zestawieniu z wibracyjnym kontekstem poprzednich wieków. Dwójka XX wieku budowała napięcie między dwoma biegunami. Trójka XXI to rozładowanie tego napięcia - i rozładowanie nie zawsze jest harmonijne. Czasem jest jak eksplozja.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale tu wchodzi ta sama pętla, którą mieliśmy z latami. "Trójka w cieniu" i "trójka zrealizowana" to dwa opisy tak pojemne, że pasują do każdej rzeczywistości. Jeśli wiek jest spokojny - trójka zrealizowana. Jeśli chaotyczny - trójka w cieniu. Co by musiało się stać, żeby powiedzieć "ta trójka nie pasuje do tego wieku"?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Lurisk To jest pytanie, które pada w tej dyskusji regularnie i za każdym razem ktoś je zbija odwołaniem do złożoności systemu. Ale może zamiast pytać co musiałoby się stać, żeby nie pasowało - spytajmy: czy kiedykolwiek ktoś stwierdził, że wibracja roku lub wieku po prostu się nie sprawdziła? Rodis, ty liczyłaś - czy trafiłaś na takie przypadki?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Indraphoros Tak, i to mnie zatrzymało przy tej analizie. Lata z wibracją czwórki - porządek, fundamenty, praca u podstaw - w XX wieku statystycznie nie różniły się od pozostałych, jeśli chodzi o przełomowość wydarzeń. A czwórka powinna być stabilna, nie przełomowa. Tymczasem rok 1912 to czwórka - i masz Titanica, wybuch I wojny bałkańskiej, koniec dynastii Qing. Nie jest to obraz stabilności.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Rodis No właśnie, rok 1912 jako czwórka z Titanikiem - to brzmi jak anty-przykład. Czy w takim razie twoja analiza z XX wieku wskazywała na jakieś liczby, które jednak regularnie korelowały z tym, co po nich oczekujemy? Bo rozumiem, że wzorzec był słaby, ale czy był gdzieś mocniejszy niż gdzie indziej?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kolczasta Dziewiątki i jedynki - powiedziałam to wcześniej. Ale żeby być precyzyjna: korelacja nie była silna nawet tam. Bardziej: za rzadko zawodziły niż za często potwierdzały. To subtelna różnica. I szczerze nie wiem, co z tym zrobić - czy to znaczy, że system działa "trochę", czy że moje kategorie były za pojemne.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że znowu z boku - ale skoro rok 1989 to dziewiątka i domknięcie, i rok 1981 to jedynka i inicjacja, to co było tym cyklem? Bo to nie był po prostu "cykl zimnej wojny" - zimna wojna zaczęła się gdzieś w 1945-1947, nie w 1981. Gdzie jest jedynka, która naprawdę zaczęła to, co skończyło się w 1989?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kasia_W Właśnie to jest trudne w cyklach numerologicznych - cykl dziewięcioletni i cykl historyczny rzadko się pokrywają. 1945 to jedynka? 1+9+4+5=19, 1+9=10, 1+0=1. Tak! Jedynka. Koniec wojny, początek nowego ładu, powstanie ONZ, bomba atomowa jako nowa era zagrożeń. I wtedy 1+8=9 lat później mamy rok 1953 - śmierć Stalina, koniec ery koreańskiej. Dziewiątka? 1+9+5+3=18, 1+8=9. Tak.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Szaman Ale to znowu jest dobieranie eventów do liczb, nie? Bo rok 1953 miał też inne ważne rzeczy - odkrycie struktury DNA, koronacja Elżbiety, wyścig kosmiczny nabiera tempa. Które z nich jest "prawdziwym" wyrazem dziewiątki tego roku?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Agaa32 zadała właśnie to pytanie, które mnie też od dawna uwiera. W każdym roku mamy dziesiątki przełomowych rzeczy. Selekcja tego, które "pasuje" do liczby, jest już interpretacją. Cały czas poruszamy się po bardzo śliskim gruncie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Taurus Ale selekcja jest wpisana w każde rozumienie historii, nie tylko numerologiczne. Podręcznik historii też wybiera, co jest "ważne". Może pytanie powinno brzmieć: czy numerologiczna selekcja jest bardziej czy mniej arbitralna od historycznej? I co jest kryterium?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Bryza Kryterium w historii jest wpływ na dalszy bieg zdarzeń, możliwy do prześledzenia. Kryterium numerologiczne to dopasowanie do symboliki liczby - co jest kołem: symbolika jest elastyczna, więc zawsze znajdzie się pasujący aspekt roku. To nie jest równorzędna metodologia.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Lurisk ma rację co do metodologii, ale zastanawiam się, czy to jest właściwe pytanie. Numerologia nie pretenduje do bycia historią. To system symboliczny. Pytamy tu, czy przełomy historyczne mają numerologiczny podpis - i może to pytanie zakłada, że numerologia i historia grają na tym samym boisku. A może nie grają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Gituska To co Gituska mówi jest ważne dla całego tematu wątku. Jeśli numerologia opisuje "jakość energetyczną" epoki, a historia opisuje zdarzenia - to co w ogóle znaczy, że przełom historyczny "jest powiązany" z numerologią roku? Szukamy korelacji zdarzeń z liczbami, czy raczej próbujemy poczuć, czy energia roku brzmi jak to, co się wydarzyło?


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Ale to drugie jest wewnętrznie niesprawdzalne. Jeśli "poczucie energii" jest kryterium, to każdy będzie miał inne poczucie i żadne zderzenie interpretacji nie jest możliwe. Chyba że ktoś powie: dla mnie to działa w sensie wewnętrznego rozumienia historii, nie w sensie przepowiadania. To uczciwa pozycja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Indraphoros Właśnie na tej pozycji stoję. Używam numerologii historycznej nie po to, żeby przewidywać, ale żeby medytować nad epoką. To zmienia pytanie: nie "czy trójka XXI wieku przepowiada chaos komunikacyjny", ale "co w obrazie trójki pomaga mi zrozumieć to, co przeżywam w tej epoce". To inne zastosowanie.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Shangie No dobrze, ale my tu rozmawiamy o przełomach historycznych w tytule wątku - czy liczby przewidują epoki. Jeśli odpowiedź brzmi "nie przepowiadają, ale pomagają medytować", to czy to nie jest jednak zamknięcie głównego pytania? Arat, jak ty to widzisz?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kolczasta zadała dobre pytanie i muszę je podjąć wprost. Tak, to zamknięcie głównego pytania w tym sensie, że proroctwo odpada. Ale nie sądzę, żeby to był koniec rozmowy - raczej jej przeformułowanie. Jeśli numerologia nie przewiduje epok, to może opisuje coś innego: nie ciąg zdarzeń, ale rodzaj pytań, z jakimi epoka się zmaga. Trójka XXI wieku - nie "będzie chaos komunikacyjny", ale "to wiek, który stawia pytania o to, co warte jest wypowiedzenia". Dla mnie to nadal jest coś.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to "coś" jest numerologią, czy filozofią historii? Bo to przeformułowanie, które proponujesz, mogłoby równie dobrze wyjść od analizy strukturalistycznej albo od prostej obserwacji trendów. Co do tego opisu wnosi akurat liczba trzy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Rodis To jest dokładnie to, co mnie tu drażni od jakiegoś czasu. Opisy, które padają - "epoka pytań o komunikację", "wiek syntezy" - są na tyle ogólne, że liczba jest do nich doczepiana post factum, nie wyprowadzana z niej. Gdybyśmy zaczęli od dwójki albo czwórki, też byśmy doszli do jakiegoś opisowego dopasowania.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Taurus Zgadzam się, że ryzyko jest realne. Ale chcę dopytać: czy uważasz, że symbolika liczb jest całkowicie arbitralna, czy raczej że proces dopasowywania jej do historii jest zbyt swobodny? To są dwa różne zarzuty i każdy wymaga innej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Shangie Właściwie to rozróżnienie Shangie wydaje mi się kluczowe dla całej tej rozmowy. Bo jeśli symbolika liczb jest niearbitralna - to znaczy, ma jakieś zakorzenienie w tradycji, archetype'ach, długiej obserwacji - to problem leży w metodzie stosowania, nie w systemie. A jeśli jest arbitralna, to cały gmach odpada od razu. Jak wy to rozumiecie?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Gituska Symbolika liczb ma zakorzenienie w tradycji, to fakt. Ale tradycja to też ludzkie przypisania, nie prawa natury. Pitagoras postanowił, że czwórka to porządek - i ta decyzja była filozoficzna, nie obserwacyjna. Więc "zakorzenienie w tradycji" nie jest odpowiedzią na pytanie o arbitralność, to raczej opis jej historycznego sedymentu.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Lurisk Przepraszam, że się wtrącam, bo może to naiwne pytanie - ale czy nie jest tak z większością symboliki? Że ktoś kiedyś zdecydował, i ta decyzja żyje przez wieki? Piszesz, że Pitagoras "postanowił" - ale czy astronomowie też nie "postanowili", jakie gwiazdozbiory widzą na niebie? Gdzie przebiega granica między arbitralnością a konwencją, która działa?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kasia_W Granica przebiega tam, gdzie system daje prognozy możliwe do sfalsyfikowania. Gwiazdozbiory są arbitralne w nazewnictwie, ale astronomia działa na ich podstawie, bo prawa grawitacji nie pytają, jak nazwiemy układy. Numerologia nie ma tego kotwiczenia - jej prognozy są albo zbyt ogólne, żeby można je było obalić, albo dobierane wstecz. To jest właśnie ta różnica.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: