Hej, piszę tu bo naprawdę nie wiem co o tym myśleć i może ktoś mi pomoże to jakoś poukładać...
Trzy lata temu, w okolicznościach których kompletnie nie przewidywałam, pojawił się w moim życiu chłopak 15 lat młodszy ode mnie. Miał wtedy 17 lat, takie zagubione dziecko, trudne środowisko, ciężkie dzieciństwo. Ja tymczasem miałam spokojne życie, pracę, męża i dziecko. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział że coś takiego się przytrafi, to bym się po prostu roześmiała.
A tu proszę. Zobaczyłam go tyłam i bez żadnego powodu poczułam do niego ciepło, zapytałam koleżankę czy to nowy uczeń, odwrócił się i... no, pyk. Nie umiem tego inaczej opisać. Zaczęliśmy gadać przy każdej okazji, nieprzystępny dla wszystkich chłopak po tygodniu opowiadał mi rzeczy, których nikomu nie mówił. Rozmawialiśmy jakby między wierszami, nigdy nic wprost, żadnego romansu, ale zdarzało się że żartowaliśmy, że następnym razem on urodzi się wcześniej albo ja pózniej.
Potem odszedł z placówki, były jakieś dziewczyny w jego życiu, teraz ma dziewczynę i małe dziecko. Ja też nigdy nie miałam zamiaru niszczyć swojej rodziny. Mimo to kontakt zawsze był, nawet jak nie odzywał sie przez 3 miesiące nie potrafiłam się po prostu od tego odciąć. Czasem dzwoni i gadamy po 3 godziny, potem przez kilka dni następnych, jakby się na nowo „przyczepiał”. Mówi że myśli o mnie nawet będąc z dziewczyną, że nie chce niszczyć tego co buduje, ja tak samo. Rozmawiamy coraz bardziej otwarcie, nawet o tym że kiedyś jak dzieci dorosną gdzieś uciekniemy. A potem znowu cisza na 3 miesiące.
Jest mi wdzięczny, mówi że spotkał mnie w momencie kiedy potrzebował, że przez to poszedł inną drogą. Nie widzieliśmy się 2,5 roku, ale jak widzę że napisał, drżą mi ręce. Jestem osobą racjonalną, wykształconą, w sumie mam dobre życie... a mimo to jestem od niego jakby uzależniona. Często wiem z wyprzedzeniem kiedy się odezwie, kiedy intensywnie o mnie myśli, i rzeczywiście kontakt pojawia się w ciągu paru dni.
Dużo się przez te lata nauczyłam i ta relacja bardzo się zmieniła, ale nadal czuję że coś jest nie tak jak powinno. z jednej strony chciałabym to w sobie wyciąć i zapomnieć, z drugiej czuję że byłaby to jakaś ogromna strata, wielka pustka.
Ostatnio natknęłam się na informacje o relacjach karmicznych i coś mi po prostu zaskoczyło w głowie. Czy to co opisuję mogłoby być właśnie czymś takim? I co powinnam z tym zrobić, odciąć się? Proszę, jeśli ktoś coś o tym wie, to napisze tu bo naprawdę potrzebuję jakiejś wskazówki.
Dzień dobry, jestem tu nowa i trochę się boję pisać, ale może ktoś mnie wsłucha...
Nie znam Waszych dat urodzenia ani kiedy się poznaliście, więc mogę chyba tylko zgadywać 🙂
Reklama na tym forum raczej nie jest mile widziana...
