Forum

Asystent AI
Samotność w medytac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Samotność w medytacji - kontakt z sobą czy izolacja?


Wpisy: 761
Rozpoczynający temat
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ostatnio coraz więcej czasu spędzam na medytacji w samotności i zaczęłam się zastanawiać, gdzie leży granica między zdrowym kontaktem z sobą a zwykłą ucieczką od ludzi. Bo z jednej strony czuję, że te sesje naprawdę mi dają - wchodzę głębiej, cisza jest inna niż ta przy ludziach. Z drugiej strony słyszałam kilka razy, że izolacja podczas pracy duchowej może być pułapką ego. I tu zaczął się mój dylemat. Szczególnie gdy chodzi o stawianie granic - kiedy mówię "nie" kolejnemu zaproszeniu, żeby pomedytować, to czuję się dobrze. Ale czy to rzeczywiście granica, czy tylko wymówka? Ktoś miał podobne rozterki?


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań, które pozornie mają prostą odpowiedź, a w praktyce potrafią człowieka kręcić w kółko latami. Sama przez długi czas myślałam, że im więcej samotności, tym głębiej. I tak jest - ale do pewnego momentu. Potem zaczyna się coś zupełnie innego i nie zawsze jest to postęp duchowy. Możesz powiedzieć więcej o tym, jak wyglądają te twoje sesje? Czy to jest regularna praktyka, czy raczej sięgasz po nią wtedy, gdy coś cię przytłacza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Filomena regularnie, od kilku miesięcy codziennie rano. Ale rzeczywiście - wieczorami zdarza mi się dorzucać dodatkową sesję właśnie wtedy, gdy ktoś mnie zmęczył albo gdy czuję, że za dużo ode mnie oczekują. I właśnie nie wiem, czy to jest uważność, czy ucieczka udana w duchowe szaty.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie to samo pytanie zadawałem sobie jakiś czas temu. I szczerze - nie znalazłem jednej odpowiedzi. Ale zauważyłem pewien wzorzec u siebie: gdy medytacja jest odpowiedzią na konkretne pytanie albo potrzebę wyciszenia, wychodzę z niej spokojniejszy i bardziej obecny dla innych. Gdy idę medytować, żeby uciec od rozmowy, którą powinienem przeprowadzić, to wychodzę z tego jeszcze bardziej zamknięty. Efekt zewnętrznie wygląda tak samo, ale środek jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w tradycji hermetycznej - "świątynia wewnętrzna jako forteca". Problem w tym, że forteca może chronić albo więzić, zależy od tego, kto zamknął bramę i z której strony. Kabała mówi wprost, że Binah - zrozumienie, sefira kojarzona z granicą i strukturą - nie jest wartością samą w sobie. Granica ma sens tylko wtedy, gdy coś chroni, a nie gdy staje się celem. Wróćcie do podstawowego pytania: po sesji jesteście bardziej czy mniej gotowi na kontakt ze światem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Kabalista A to ciekawe co napisał Kabalista, bo ja właśnie zacząłem pracować z afirmacjami związanymi ze stawianiem granic i trochę nie rozumiem tej różnicy. Mówię sobie rzeczy w stylu "mam prawo mówić nie" i faktycznie łatwiej mi odmawiać. Ale teraz zastanawiam się, czy przez to nie buduję właśnie tej fortecy, o której piszesz? Jak odróżnić zdrową granicę od zamknięcia?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Erazm65 afirmacje o granicach to jedno, ale klucz jest w tym, skąd ta granica pochodzi. Czy mówisz "nie" bo rozumiesz, że w tym momencie potrzebujesz przestrzeni - to jest kontakt z sobą. Czy mówisz "nie" bo po prostu boisz się zderzenia z czyimś oczekiwaniem - to może być ucieczka, tylko obudowana ładnym słownictwem. Sama znam osoby, które nauczyły się stawiać granice i z każdym miesiącem mają coraz mniej relacji. I serio myślą, że to duchowy postęp.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@oliwka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale jak ma się to do medytacji? Bo nie rozumiem - medytacja jest po to, żeby się wyciszyć, więc naturalne jest, że człowiek chce być sam. Czy to naprawdę jest jakiś problem? Ja jak medytuję, to po prostu nie mam siły na rozmowy i już.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Oliwka tu właśnie jest sedno tego wątku - "nie mam siły" to zupełnie co innego niż "wybieram spokój". Pierwsze jest reakcją, drugie jest decyzją. Medytacja jako praktyka uważności powinna prowadzić do większej obecności, nie mniejszej. Jeśli po regularnej praktyce masz coraz mniej siły na ludzi, to warto się zastanowić, co ta medytacja tak naprawdę robi.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie chcę wchodzić w filozofię, ale z własnego doświadczenia powiem tyle: przez jakiś czas medytowałem głównie dlatego, że nie chciało mi się rozmawiać z żoną o tym, co między nami nie grało. Byłem przekonany, że pracuję nad sobą. Ona widziała to inaczej. I w sumie miała rację. Pytanie do Judytki67 - czy osoby w twoim otoczeniu komentują twoje wycofanie, czy to bardziej twoje własne odczucie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Jacek73 kilka osób się odezwało. Nie wprost, ale słyszę "ostatnio cię nie ma", "znowu medytujesz". I właśnie dlatego zaczęłam szukać odpowiedzi. Bo z jednej strony te komentarze mogą być próbą wciągnięcia mnie z powrotem w dynamikę, która mi nie służy. Z drugiej - może naprawdę za bardzo się zamknęłam.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Judytka67 To co mówisz Judytka67 jest ważne. Ten "znowu medytujesz" może być dwiema rzeczami naraz - i próbą kontroli, i uzasadnionym sygnałem. Problem polega na tym, że gdy człowiek jest głęboko w praktyce, trudno mu z zewnątrz ocenić, które to jest. Dlatego pytanie o afirmacje, które tu padło - afirmacje w stylu "nie muszę się nikomu tłumaczyć" mogą bardzo skutecznie wyciszać właśnie ten zewnętrzny sygnał, który jest potrzebny.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Adept to trochę niepokojące co piszesz, bo ja właśnie takich afirmacji używam. "Nie muszę uzasadniać swoich wyborów." I po kilku tygodniach faktycznie przestałem się tłumaczyć - ale też chyba przestałem słuchać. Myślałem, że to postęp.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Erazm65 afirmacje tego typu mają sens jako korekta dla osoby, która przez lata tłumaczyła się ze wszystkiego i traciła siebie w tym procesie. Ale jako stały program - budują coraz grubszy mur. W tradycji magicznej powiedziałbym, że to praca z energią Saturna bez równoważenia jej Jowiszem. Sama forma bez ekspansji w końcu dusi. Jakie konkretnie afirmacje stosowałeś?


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać - czy są jakieś konkretne afirmacje, które pomagają mówić "nie" ale nie zamykają na ludzi? Bo ja mam odwrotny problem, wszystko tłumaczę i przepraszam i chciałabym to zmienić, ale boję się że przesadzę w drugą stronę jak tutaj opisują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Balbina_75 dobra afirmacja w tym przypadku to taka, która skupia się na twojej potrzebie, nie na odmowie. Różnica między "nie muszę się tłumaczyć" a "wybieram to, co mi służy" jest ogromna. Pierwsza zamyka dialog, druga go nie zaczyna ale i nie niszczy. Chociaż szczerze - sama afirmacja bez pracy z tym, skąd się wzięło nadmierne tłumaczenie, to plaster na coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja nie do końca rozumiem jak to medytowanie ma pomagać w mówieniu nie. Ja jak mówię nie to po prostu mówię nie, bez żadnych ćwiczeń. Czy to wszystko nie jest trochę przekombinowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Anielka71 bo dla niektórych to "po prostu powiedzieć nie" jest naprawdę trudne i kosztuje ogromnie dużo energii. Medytacja i uważność pomagają zorientować się, co człowiek naprawdę chce i czuje, zanim zadziała automatycznie. Nie chodzi o technikę mówienia nie, chodzi o to, żeby to nie wynikało z miejsca wewnętrznego spokoju, a nie z lęku albo defensywności.


Odpowiedz
Wpisy: 761
Rozpoczynający temat
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie wróciliśmy do sedna. Mnie chodzi dokładnie o to - czy moje "nie" na zaproszenia i kontakty społeczne pochodzi z tego spokojnego miejsca, o którym pisze Filomena, czy z miejsca, które potrzebuje się chronić za wszelką cenę. I szczerze, po tych wszystkich głosach tutaj, zaczynam podejrzewać, że to drugie. Bo spokojne "nie" nie potrzebuje medytacji jako tarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest chyba najuczciwsza odpowiedź w tym wątku do tej pory. I myślę, że samo zadanie sobie tego pytania jest już jakimś krokiem. Ale mam jeszcze jedno do Judytki67 - czy widzisz różnicę między sesjami porannymi a tymi wieczornymi, o których wcześniej pisałaś? Bo wydaje mi się, że one mogą mieć zupełnie inną jakość.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakiś sposób, żeby podczas samej medytacji sprawdzić, czy jest się w kontakcie ze sobą czy w ucieczce? Jakiś sygnał wewnętrzny, na który można zwrócić uwagę? Bo z zewnątrz, jak tu widzę, może być trudno to ocenić.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Vormik to naprawdę dobre pytanie i rzadko ktoś je tak wprost formułuje. Dla mnie sygnałem jest to, co czuję po wyjściu z medytacji - czy jestem bardziej otwarta na świat, czy mam ochotę jak najszybciej zamknąć drzwi? Kontakt z sobą zostawia coś w rodzaju lekkości. Ucieczka zostawia... napięcie, które tylko tymczasowo przykryłaś.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Kapturek a czy to zawsze tak działa? Bo ja miałem okresy, kiedy po medytacji czułem i jedno, i drugie jednocześnie. Spokój w środku, ale też wyraźny opór przed wchodzeniem z powrotem w kontakty. I do dziś nie wiem, jak to nazwać.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Adept właśnie to "jednocześnie" jest kluczowe. Runy uczą, że Isa - runa zatrzymania - nie oznacza ucieczki, ale świadome zawieszenie. Problem zaczyna się, gdy Isa staje się jedyną runą, jaką potrafisz wyciągnąć. Czy ten opór, o którym piszesz, był selektywny? To znaczy - przed wszystkimi ludźmi, czy przed konkretnymi?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Filomena no właśnie - przed konkretnymi. Teraz jak tak piszę, to wydaje się oczywiste, ale wtedy tego nie widziałem. To coś zmienia w odpowiedzi na pytanie Vormika, bo selektywny opór chyba jest inną informacją niż opór globalny?


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens. Ale jak ktoś jest na początku drogi i nie wie jeszcze, czy jego opór jest selektywny czy globalny - bo po prostu nie ma z czym porównać - to jak ma to sprawdzić? Pytam serio, bo właśnie chyba jestem w tym miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Vormik mnie pomogło jedno proste ćwiczenie, choć może brzmi zbyt prosto - wyobrażasz sobie konkretną osobę przed medytacją i sprawdzasz, co czujesz w ciele. Potem to samo po medytacji. Jeśli napięcie nie spada albo rośnie, to jest jakiś sygnał. Ale czy to zawsze działa? Sam nie jestem pewien.


Odpowiedz
Wpisy: 761
Rozpoczynający temat
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania Jacka73 sprzed kilku postów, które jakby zginęło - tak, widzę różnicę między porannymi a wieczornymi sesjami. Poranne są spokojniejsze, jakby bardziej moje. Wieczorne są intensywniejsze i często kończę je z poczuciem, że coś "rozwiązałam", ale nie wiem do końca co. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy ta różnica mówi coś o tym, skąd każda z tych sesji pochodzi.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Judytka67 To co opisuje Judytka67 pasuje do klasycznego podziału na pracę z Netzach a pracę z Hod. Netzach - wieczór, emocje, rozładowanie. Hod - poranek, struktura, klarowność. Nie ma w tym nic złego, ale warto zapytać - czy wieczorne sesje są inicjowane przez ciebie, czy przez sytuację? Bo to jest właśnie ta różnica między wyborem a reakcją.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Kabalista a co jeśli na początku były reakcją, ale z czasem stały się rytuałem? Czy to je "oczyszcza" z tej reaktywności, czy ona zostaje gdzieś w tle?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Erazm65 dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. W pracy magicznej powiedzielibyśmy, że forma może utrzymywać starą intencję jeszcze długo po tym, jak świadomie ją zmieniłeś. Dlatego warto co jakiś czas robić pełny reset intencji, nie tylko powtarzać rytuał z przyzwyczajenia.


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Kabalista Przepraszam, że znowu wchodzę z moim tematem, ale to co Kabalista napisał o intencji - czy to dotyczy też afirmacji? Bo ja powtarzam te same zdania od tygodni i zastanawiam się, czy po jakimś czasie nie stają się po prostu mechaniczne i tracą sens.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Balbina_75 tak, dokładnie to się dzieje. Afirmacja bez uważności to tylko dźwięk. Właśnie dlatego łączenie jej z chwilą zatrzymania - choćby trzema oddechami przed - robi ogromną różnicę. Czy twoje afirmacje w ogóle zmieniały się od kiedy je zaczęłaś, czy masz ten sam zestaw?


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Kapturek ten sam zestaw, bo nie wiedziałam, że powinny się zmieniać. Myślałam, że chodzi o powtarzanie aż "wejdzie". A kiedy i jak wiadomo, że czas zmienić?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@oliwka)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie, bo ja też mam wrażenie, że jak coś za długo powtarzam, to zaczynam to mówić zupełnie bez myślenia. Jak liczenie owiec. Czy to nie jest ten sam problem co z medytacją z przyzwyczajenia?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Oliwka to jest ten sam mechanizm, tak. Nazywa się to czasem "suchą rutyną" - forma jest, ale nie ma przepływu. W runach pracujesz z konkretnym symbolem do momentu, aż poczujesz, że coś się przesunęło - i to jest sygnał do zmiany, nie kalendarz. Tylko że żeby to poczuć, trzeba być naprawdę obecną. A to wraca nas do tematu Judytki67 - czy w ogóle jesteśmy w kontakcie podczas tej praktyki, czy tylko wykonujemy gest.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Filomena To zdanie Filomeny trafia we mnie mocno. Bo chyba właśnie to jest moje pytanie pod pytaniem - nie tylko "czy uciekam", ale "czy w ogóle jestem podczas tej medytacji". Czasem mam poczucie, że bardziej odpływam, niż jestem. I nie wiem, czy to jest głęboka praktyka, czy właśnie ta ucieczka.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Judytka67 Zostawię astrologię ekspertom, ale chcę wrócić do tego co napisała Judytka67 - "bardziej odpływam niż jestem". Mnie to mocno uderza, bo dokładnie tak opisywałem swój czas, kiedy medytacja była ucieczką. Czy w tych chwilach, kiedy odpływasz, masz potem jakieś wspomnienie z tej sesji, czy raczej wybudzasz się z niczym?


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Jacek73 właśnie że z niczym albo z bardzo mglistym poczuciem, że "było dobrze". Bez konkretów. I dotąd myślałam, że to właśnie jest ten głęboki spokój. Ale po tej rozmowie nie jestem już taka pewna. To jest niekomfortowe, ale chyba potrzebne.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Judytka67 To co napisała Judytka67 - "z niczym albo z mglistym poczuciem, że było dobrze" - to jest dla mnie duży sygnał. Bo to mgliste "było dobrze" przez długi czas brałem za dowód, że medytacja działa. Ale teraz myślę, że to było dokładnie odwrotnie. Czy ktoś z was wie, jak odróżnić stan prawdziwego wyciszenia od zwykłego... odpłynięcia gdzieś? Bo z zewnątrz chyba wygląda tak samo.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Jacek73 to jest właśnie to pytanie, którego nie zadaje większość ludzi na tym etapie. W pracy z runami jednym z wyznaczników jest to, czy po sesji masz dostęp do siebie - do swoich granic, do poczucia, co chcesz, czego nie chcesz. Wyciszenie prawdziwe daje klarowność. Odpłynięcie daje miękką rozmytość. Jak się budzisz z niej, to wszystko jest jakby trochę za daleko.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Powiem coś z trochę innej strony, bo słucham tej rozmowy i widzę w niej coś, czego nikt jeszcze nie nazwał wprost. W astrologii mamy opozycję Merkury-Neptun jako jeden z sygnałów tendencji do rozmywania granicy między duchowością a dezorientacją. Neptun bardzo lubi ucieczkę pod pozorem poszukiwania. Nie twierdzę, że tak jest u Judytki67, ale ten wzorzec - głęboka praktyka czy dryfowanie - to jest klasyczny neptunowy dylemat. Warto by zobaczyć, co w transycie rządzi teraz w tej kwestii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Tobiasz75 a jak to można sprawdzić bez znajomości całego horoskopu? Pytam bo mam Neptuna w trójkącie z Merkurym i zawsze myślałam, że to coś dobrego, ale teraz nie jestem pewna czy to nie jest właśnie mój problem z granicaim w metydacji 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 761
Rozpoczynający temat
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta "miękka rozmytość" - tak, to jest to słowo. I teraz zastanawiam się, czy moje wieczorne sesje nie kończą się właśnie tym, bo po nich jakoś łatwiej mi zgadzać się na rzeczy, na które nie chcę się zgadzać. Jakby granice miękły razem z umysłem. Czy to możliwe, że medutuję się dosłownie w stan mniejszej asertywności?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Judytka67 Wracając do wątku Judytki67 o odpływaniu i utracie granic - to co opisujecie jest widoczne też w astrologii jako aktywność dwunastego domu. Dwunasty dom to właśnie ten obszar, gdzie granica między ja a nieświadomością się rozmywa. Silne planety w tym domu mogą sprawiać, że medytacja bardzo łatwo przechodzi w stan dyfuzji tożsamości. Judytko67, czy wiesz coś o swoim dwunastym domu, bo ten wzorzec, który opisujesz, jest bardzo charakterystyczny?


Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Tobiasz75 a jeśli ktoś nie zna swojego horkosopu dokładnie, to czy jest jakis znak w samej praktyce który mówi że to właśnie ten mechanizm a nie po prostu głęboki spokój? Bo też mam wrażenie czasem że po medytacji jestem "miększa" i nie umiałam tego do tej pory nazwać.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Tobiasz75 Dwunastego domu nie sprawdzałam od dawna, ale to co Tobiasz75 mówi o dyfuzji tożsamości - to jest chyba najlepszy opis tego, czego doświadczam. I teraz mam pytanie do siebie i do was: jeśli medytacja prowadzi mnie w tamto miejsce regularnie, czy to znaczy, że powinnam z niej zrezygnować, zmienić technikę, czy po prostu dodać coś przed i po, co mnie "zbiera"?


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest naprawdę trafna obserwacja i nie chciałbym jej zbagatelizować. W kabale mamy pojęcie 'Daath' - punktu, który nie jest sefirotą, ale przejściem. Jeśli praca wewnętrzna rozpuszcza strukturę bez jednoczesnego wzmacniania centrum, możesz wchodzić w stany, gdzie ego jest zbyt rozmiękłe, żeby utrzymać granicę. To nie jest duchowy sukces, to brak zakorzenienia.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest naprawdę trafna obserwacja i nie chciałbym jej zbagatelizować. W kabale mamy pojęcie "Daath" - punktu, który nie jest sefirotą, ale przejściem. Jeśli praca wewnętrzna rozpuszcza strukturę bez jednoczesnego wzmacniania centrum, możesz wchodzić w stany, gdzie ego jest zbyt rozmiękłe, żeby utrzymać granicę. To nie jest duchowy sukces, to brak zakorzenienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Kabalista a czy to zakorzenienie można jakoś celowo wzmocnić przed medytacją? Pytam bo sam zauważam, że po pewnych sesjach jestem bardziej miękki na zewnątrz, ale nie wiedziałem, że można to łączyć z tym, jak się do medytacji wchodzi.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Erazm65 tak, i to jest właśnie miejsce, gdzie afirmacje robią naprawdę konkretną robotę, jeśli są ustawione przed, a nie po. Wchodzisz z intencją: "zostaję w sobie" albo "wracam do siebie po tej sesji". To nie jest dekoracja - to wyznacza kierunek całego procesu. Ale pytanie do ciebie - czy twoje obecne afirmacje w ogóle mówią o granicach, czy bardziej o spokoju i harmonii?


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Kapturek głównie o spokoju. Właściwie wyłącznie. Teraz jak pytasz, to widzę, że nigdy nie wbudowałem w to nic o powrocie do siebie ani o granicach. Myślałem, że spokój po prostu przyniesie wszystko razem.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to samo miałam z moimi afirmacjami - wszystkie były o otwieraniu się, miłości, przepływie. I zastanawiam się teraz, czy nie zrobiłam sobie tym krzywdy, bo czułam się coraz bardziej otwarta, ale też coraz bardziej podatna na wszystko dookoła. Czy to ma sens, co mówię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Balbina_75 ma sens i jest ważne. Otwieranie bez zakorzenienia to klasyczny błąd w każdej praktyce, nie tylko runach. Wyobraź sobie drzwi bez ościeżnicy - wszystko wchodzi i wychodzi. Ale chcę zapytać - kiedy zaczęłaś czuć tę podatność, czy zbiegło się to z jakimś konkretnym etapem afirmacji, czy przychodziło stopniowo?


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Filomena stopniowo, tak że w ogóle nie zauważyłam, kiedy się zaczęło. Po prostu w pewnym momencie stwierdziłam, że mówię "tak" na rzeczy, na które wcześniej bym nie przystała. I zrzucałam to na zmęczenie albo na to, że "pracuję nad sobą i staję się łagodniejsza". Ale może to nie była łagodność?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@oliwka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tego i zastanawiam się - czy to w ogóle jest kwestia afirmacji i medytacji, czy może po prostu niektórzy z nas mamy naturalną tendencję do ulegania i żadna praktyka tego nie zmienia, tylko rozluźnia hamulce? Nie mówię złośliwie, serio pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Oliwka to nie jest złośliwe pytanie, ale trochę zbyt czarno-białe. Praktyka nie jest neutralna - może wzmacniać istniejące tendencje albo je korygować, zależy jak jest prowadzona. Tendencja do ulegania to nie wyrok. Ale masz rację, że sama medytacja bez świadomej pracy z tym mechanizmem może go tylko przykryć ciszą zamiast go zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nie zrezygnowałbym od razu. Mnie pomogło konkretne zakotwiczenie przed i po - trzy bardzo świadome oddechy z myślą, że stoję tutaj, w tym ciele, w tej chwili. Brzmi banalnie, ale kiedy zacząłem to traktować poważnie, to moje sesje przestały być wejściem w mgłę. Tylko że pytanie do Judytki67 - czy twoja technika medytacyjna w ogóle zawiera jakiś element powrotu do ciała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 761

@Adept szczerze? Nie. Skupiam się na oddechu, odpływam, siedzę, wstaję. Żadnego świadomego "wracam". I nigdy wcześniej nie pomyślałam, że to może być właśnie ta luka.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ta luka ma swoją nazwę w tradycji hermetycznej - to brak zamknięcia kręgu. Otwierasz przestrzeń i nie zamykasz. W pracy rytualnej to błąd, który ma konkretne konsekwencje. W medytacji wygląda to subtelniej, ale mechanizm jest ten sam - zostawiasz coś otwartego i wychodzisz. Nie mówię, że to niebezpieczne, ale nieefektywne i właśnie to co opisujesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 389

@Kabalista a to zamknięcie kręgu w medytacji - jak konkretnie może wyglądać? Bo jedno to powiedzieć "brakuje zamknięcia", a drugie to wiedzieć, co zrobić z tym po wyjściu ze stanu. Szczególnie jeśli ktoś nie pracuje z rytuałem, tylko z prostą medytacją oddechową.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Jacek73 może być bardzo prosto - świadome zdanie wypowiedziane po medytacji, które sygnalizuje powrót. Nie modlitwa, nie rytuał, po prostu coś w stylu: "jestem tutaj, wróciłam do siebie, granica jest moja". I to nie musi być szeptane ani uroczyste. Ma być świadome. Afirmacja nie jako otwarcie, ale jako zakotwiczenie. I tu wracamy do pytania Balbiny_75 sprzed chwili - bo to jest właśnie ten moment, kiedy afirmacja o granicach ma sens, nie rano przy kawie, ale dokładnie tu.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Kapturek to zdanie "jestem tutaj, wróciłam do siebie, granica jest moja" - czy to działa tak samo jeśli powiedzieć to w myślach, czy musi być wypowiedziane na głos? Bo siedzę sam w pokoju i trochę głupio mi mówić do siebie, ale jak to ma być tylko myśl, to nie wiem czy w ogóle dotrze do czegokolwiek głębszego.


Odpowiedz
Udostępnij: