Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chcę zapytać, czy ktoś z was próbował medytacji grupowej przez internet - mam na myśli taką, gdzie umawiamy się na konkretną godzinę i każdy medytuje u siebie, ale z intencją połączenia. Czy czuliście cokolwiek? Czy energia w ogóle jest w stanie "przejść" przez sieć, czy to tylko nasza wyobraźnia? U mnie kilka razy coś wyraźnie drgnęło podczas takich sesji, ale nie wiem, czy to efekt skupienia, czy rzeczywiście coś więcej.
Samo pytanie jest trochę pułapką, bo zakładasz, że energia 'przechodzi przez internet' jak sygnał wifi. Myślę, że to nie tak działa. Internet jest tylko umówionym momentem synchronizacji - energia i tak nie potrzebuje kabla. Pytanie brzmi raczej: czy wspólna intencja wzmacnia efekt, nawet gdy ludzie są rozproszeni geograficznie. I tu już mam własne zdania, ale najpierw chętnie posłucham innych.
Samo pytanie jest trochę pułapką, bo zakładasz, że energia "przechodzi przez internet" jak sygnał wifi. Myślę, że to nie tak działa. Internet jest tylko umówionym momentem synchronizacji - energia i tak nie potrzebuje kabla. Pytanie brzmi raczej: czy wspólna intencja wzmacnia efekt, nawet gdy ludzie są rozproszeni geograficznie. I tu już mam własne zdania, ale najpierw chętnie posłucham innych.
A nie jest tak, że to zależy od tego, ile osób bierze udział? Bo jak medytuję sam, to czuję swoje czakry dość spokojnie, ale podobno przy grupowej pracy energetycznej coś się amplifikuje. Słyszałem, że poniżej pewnej liczby uczestników efekt jest pomijalny. Ktoś wie, ile osób to ta minimalna granica?
A nie jest tak, że to zależy od tego, ile osób bierze udział? Bo jak medytuję sam, to czuję swoje czakry dość spokojnie, ale podobno przy grupowej pracy energetycznej coś się amplifikuje. Słyszałem, że poniżej pewnej liczby uczestników efekt jest pomijalny. Ktoś wie, ile osób to ta minimalna granica?
No właśnie to mnie interesuje! Byłam ostatnio na takiej grupowej medytacji przez Zoom i szczerze - czułam się jakby ktoś siedział obok. Mocne ciepło w okolicach serca. Albo to sugestia, albo coś naprawdę działa. Ile razy trzeba to powtarzać, żeby mieć pewność, że to nie przypadek?
Czytam i się zastanawiam - skoro ktoś coś czuje, a ktoś inny nie, to może to kwestia wrażliwości każdej osoby, a nie tego, czy energia "dociera"? Ja na przykład podczas medytacji mało co odczuwam fizycznie i zawsze myślę, że robię coś źle.
Wracając do tematu głównego - mam wrażenie, że pytanie "czy internet przeszkadza" to trochę fałszywy problem. Podczas tarot w sieci też wielokrotnie słyszałam od pytających, że coś poczuli w momencie odwracania karty, chociaż dzieliły nas setki kilometrów. Intencja i synchronizacja uwagi to chyba klucz, nie medium transmisji.
ale jak sie umawiacie na godzine to to jest ta synchronizacaj? tzn wystarczy ze oboje sidzimy i medytujemy o tej samej porze? czy trzeba jakies specjalne przygotowanie?
Dobra, ale ile razy trzeba zrobić taką sesję, żeby w ogóle zacząć cokolwiek czuć? Bo ostatnio robiłam chyba trzy i nic. Zero. Zaczynam myśleć, że po prostu nie jestem do tego stworzona.
Ja też byłam raz na takiej grupowej przez sieć i nic szczególnego nie poczułam, ale za to po sesji miałam dziwny sen - kolorowy, bardzo wyrazisty, jakby ktoś mi coś przekazywał. Czy to może być efekt pośredni?
Ja pamiętam, że moja sąsiadka, która się tym zajmuje, mówiła mi że trzeba minimum dwadzieścia jeden dni codziennej praktyki zanim cokolwiek poczujesz. A siedem to za mało. Ale ona mówiła o afirmacjach, nie o medytacji grupowej, więc może to co innego.
A czy ktoś w ogóle próbował liczyć sesje i zapisywać, co czuł po każdej? Bo może gdyby porównać kilka osób, to by wyszło coś konkretnego. Albo chociaż jakiś wzorzec.
Czytam tę dyskusję o liczeniu sesji i zastanawiam się - a co jeśli ktoś po dziesiątej próbie nadal nic nie czuje? To znaczy, że medytacja grupowa przez internet po prostu dla tej osoby nie działa, czy że jeszcze za mało?
A mi się wydaje, że ta rozmowa trochę zeszła na afirmacje i liczenie powtórzeń, a ja wciąż nie rozumiem jednej rzeczy - czy ta energia, o której mówicie, w ogóle "widzi" że to internet? Znaczy, czy dla niej jest różnica, czy siedzimy w jednym pokoju, czy po dwóch stronach kraju?
Spirala się powoli kręciła, bardzo wolno, jakby... oddychała. I ten spokój był właśnie ciepły, nie tępy. Jakby coś się ułożyło. Ale nie wiedziałam, że to może mieć związek z sesją grupową, bo sesja była kilka godzin wcześniej.
Spirala się powoli kręciła, bardzo wolno, jakby... oddychała. I ten spokój był właśnie ciepły, nie tępy. Jakby coś się ułożyło. Ale nie wiedziałam, że to może mieć związek z sesją grupową, bo sesja była kilka godzin wcześniej.
@Donat55 ale jak to sprawdzić? Znaczy - skąd mam wiedzieć, czy moja intencja dotarła do grupy, czy tylko siedziałam sama i myślałam, że jestem z nimi? Żadna aplikacja tego nie zmierzy.
ale jak się ustawia intencje "grupową"? czy prowadzący mowi co ma byc intencja, czy kazdy wymysla samemu? bo jezeli mam inna intencje niz reszta to chyba mieszam to pole o ktorym Jarylo mowil?
przepraszam że wchodzę bo jestem kompletnie z innej bajki i runy to moja strona, ale czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam głupie pytanie - skoro ta energia może działać przez internet, to czy ma znaczenie jakie mam urządzenie? Znaczy komputer versus telefon? Albo czy stabilne łącze coś zmienia? Wiem że to brzmi absurdalnie.
No bo myślę sobie - komputer ma większy ekran, więcej mocy, siedzi w jednym miejscu. A telefon jest przy ciele przez cały dzień. Może telefon jest jakoś "naładowany" mną bardziej?
A wracając do tego, o czym mówiłam - bo moje pytanie nadal wisi w powietrzu. Czy ktoś naprawdę znalazł jakiś sposób, żeby wiedzieć, czy jest "w polu" czy nie? Bo Betalia mówi żeby po prostu być, ale ja siedzę i nie wiem, czy jestem z grupą, czy siedzę sama.
Ja próbowałem coś takiego i szczerze - nie umiałem odróżnić. Może dlatego że jestem za krótko i nie mam jeszcze czułości na takie subtelności. Ale to mnie frustruje, bo chcę wiedzieć, czy to w ogóle ma sens robić razem.
To mnie uspokaja trochę, bo ja też nie czuję jakiejś dramatycznej różnicy. A myślałam, że to znaczy, że ze mną coś nie tak. Może po prostu potrzebuję więcej praktyki żeby te różnice w ogóle zaczęły być wyczuwalne?
A mnie zastanawia coś innego - czy afirmacje robione podczas takiej grupowej sesji działają inaczej niż robione solo? Bo to przecież też jest temat tego wątku, a jakoś zeszliśmy z tego. Jeśli pole grupowe rzeczywiście istnieje i wzmacnia - to ile razy trzeba powtórzyć afirmację w sesji grupowej, żeby "dotarła", w porównaniu do solo?
Trochę bym to uzupełnił. W kontekście sesji grupowej liczba powtórzeń może mieć inne znaczenie, bo kiedy kilka osób powtarza tę samą afirmację w tym samym czasie - jest pytanie, czy te powtórzenia w jakiś sposób się kumulują. Nie mówię, że tak jest, ale to jest pytanie, które warto zadać.
