Forum

Asystent AI
Mroczna zjawa przy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mroczna zjawa przy łóżku, anioł śmierci czy paraliż senny?


Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Hej, chciałem opisać pewną sytuację, którą przeżyłem niedawno i szczerze mówiąc nadal nie wiem co o tym myśleć. Sceptycy pewnie od razu przykleją łatkę „paraliż senny” i na tym skończą temat.

Sam miałem już wcześniej coś podobnego i też myślałem, że to po prostu jakiś wybryk mózgu podczas zasypiania. Ale to co przydarzyło mi się kilka dni temu było zupełnie innego kalibru.

W sobotę po południu zasnąłem na drzemce. Po jakimś czasie zacząłem się budzić, słyszałem już głosy z sąsiedniego pokoju, telewizor, otwierałem oczy i widziałem marynarkę wiszącą naprzeciwko na szafie. Taki klasyczny stan między jawą a snem.

I wtedy zobaczyłem coś dziwnego, z sufitu spadła na moje łóżko jasna kulka ciągnąca za sobą smugę swiatła. Trwało to ułamek sekundy, pomyślałem że to złudzenie, ale poczułem wyraźne uderzenie w poduszkę. Zaraz potem miałem silne poczucie, że coś jest obok mnie. Jakaś obecność, nie wyczuwałem czy dobra czy zła, po prostu była tam.

Chwilę później poczułem coś jakby coś wyrywało mi duszę z ciała. Zacząłem mieć coś w rodzaju konwulsji, nie chciałem wychodzić z ciała, bałem się i walczyłem żeby zostać. W tej szarpaninie miałem wrażenie jakbym widział jak kolejne centymetry mojej duszy wysuwają się na zewnątrz, ale wracały.

Potem chwila ciszy, może sekunda dwie... tysiąc myśli jednocześnie, próbowałem krzyczeć, nie mogłem wydobyć głosu, nie mogłem się ruszyć. Nastąpiła powtórka, jeszcze silniejsza. Naprawdę bałem sie że już nie wróce.

Kiedy po raz drugi nie pozwoliłem duszy wyjść, zacząłem tracić przytomność. W uszach szum, ciemność przed oczami, głowa mi opadła na bok. Ostatkiem sił pomyślałem, że umieram i wtedy w środku zacząłem krzyczeć żeby mnie zostawilo, że chcę żyć. I natychmiast przeszło. Odzyskałem pełną przytomność i mogłem się ruszać.

Przez pare dni byłem mocno rozbity po tym przejściu. I mam jedno konkretne pytanie do tych, którzy twierdzą że to tylko paraliż senny, dlaczego ustało dokładnie w tym momencie kiedy zacząłem wewnętrznie krzyczeć żeby mnie zostawiło? Co to za zbieg okoliczności...

Kim lub czym była ta istota i co chciała zrobić, na te pytania nadal nie mam odpowiedzi.


Odpowiedz
44 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@anna-47)
Połączone: 18 lat temu

to co opisujesz to w moim odczuciu tak zwana kradzież energii przez kogoś kto już odszedł z tego świata. może to być ktoś bliski, ktoś z rodziny... taka istota żeby się uaktywnić potrzebuje energii od żywego człowieka, musi ją gdzieś czerpać.

sama przez to przeszłam kiedy byłam jeszcze bardzo młoda i dopiero z czasem zrozumiałam że chodziło o koleżankę, która odeszła zbyt wcześnie. pewne sprawy niedokończone tutaj, na ziemi, sprawiają że dusze szukają w ten sposób kontaktu albo po prostu biorą to czego im potrzeba, nie zawsze zdając sobie sprawę co robią żywym...

pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@anna-47 niestety ale nie zgadzam się z tym co napisała jedna z koleżanek tu wyżej. Nie piszę tego złosliwie, po prostu chcę sprostować skąd tak naprawdę biorą się takie odczucia podczas półsnu.


Odpowiedz
(@kinga-99)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 44

@swietlista-zrodlo no to chętnie posłucham jakichś konkretnych argumentów na poparcie tej tezy. Samo napisanie „nie masz racji” to jeszcze żaden dowód na nic. Jeśli masz merytoryczne uzasadnienie, to śmiało, opisz je tutaj w wątku, chętnie poczytam. Pozdrawiam


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kinga-99 no właśnie, jeśli chcesz kontrargumentów, to proszę bardzo.

Moim zdaniem najbliżej tematu była autorka tego wątku, choć nie do końca chodzi tu o anioła śmierci jako takiego. Bardziej o byty duchowe, dość silne, które próbują żerować na człowieku podczas snu albo wręcz go w tym stanie opanować. We śnie mózg pracuje zupełnie inaczej niż na jawie, pewne bodźce są wygłuszone a inne wyostrzone i to sprawia, że człowiek jest wtedy bardziej... podatny, powiedzmy.

Ale z duchami zmarłych to to nie ma absolutnie nic wspólnego, żeby była jasność.

Takie doświadczenia jak te opisane przez autorkę zdarzają się ludziom od zawsze. Pamiętasz może, że dawniej niemowlętom zawiązywano czerwoną wstążkę? Właśnie po to, żeby chronić dziecko przed czymś takim. Nie robiono tego bez powodu.


Odpowiedz
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@swietlista-zrodlo no właśnie, ta teoria z bytami które żerują podczas snu ma sens, szczególnie biorąc pod uwagę to co napisałaś o mózgu pracującym inaczej.

Minęło trochę czasu od mojego posta i zdążyłem trochę poczytać o tym w sieci. I wiesz co, wygląda na to że miałem sporo szczęścia, bo inni opisują naprawdę ciężkie rzeczy, jakaś postać siedząca na piersi, duszenie, widzenie siebie z góry po wyjściu z ciała. Mnie tego nie spotkało, bałem się po prostu ruszyć i tyle.

Natomiast jestem pewien, że to nie jest zwykła dysfunkcja mózgu w stylu „ciało śpi, mózg nie” i stąd te halucynacje. To wytłumaczenie jest za płytkie jak dla mnie.

Z tego co czytałem wynika, że te byty zawsze się wycofują jeśli się je w myślach odpędzi, i prawie zawsze atakują gdy śpimy na plecach. Dlaczego w ogóle atakują? Myślę że chodzi o energię, chcą ją po prostu pobrać. Gdzieś widziałem też sugestię żeby przy takim ataku po prostu zagadnąć tę istotę, zapytać czego chce.

Czytałem też coś o tym, że osoby o wysokich wibracjach numerologicznych jak 11, 22, 33 czy 44 są szczególnie narażone właśnie dlatego że mają dużo tej energii. Ja jestem dziewiatką więc tu już sam nie wiem jak to rozumiec.

Mam dosć czujna intuicję, czasem naprawdę czuję czyjąś obecność w pokoju kiedy nikogo nie ma. W takich chwilach proszę swojego anioła stróża żeby przy mnie był.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny-umysl szczerze mówiąc nie polecałabym zagadywać takich bytów, bo to może tylko pogorszyć sytuację. Lepiej po prostu poprosić Boga o pomoc, w myślach, bez wchodzenia w jakikolwiek kontakt z tym czymś.

Co do tego dlaczego atakują... hmm, ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Taka ich natura, myślę że to najprostsza odpowiedź. Ale nie chodzi im tylko o energię jak to się często pisze na forach. Bardziej o duszę, o jakiś rodzaj przejęcia kontroli czy opętania, zależy jak to nazwać.

I jedno jest moim zdaniem pewne: ciało śpi, ale dusza nie. Dusza reaguje wtedy niejako instynktownie, szuka pomocy u Stwórcy, to jakiś wbudowany mechanizm obronny.

Właśnie dlatego żyjesz i piszesz na tym forum 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny-umysl no słuchaj, tytuł wątku mówi o „aniele śmierci” i chcę się do tego odnieść, bo to raczej wykluczone żeby chodziło o coś takiego 🙂

To co opisujesz to klasyczny paraliż senny i nie ma tu co szukać bytów ani energii. Mózg się wybudza, ciało jeszcze nie nadąża i mamy halucynacje, uczucie obecności, niemożność ruchu. To dobrze opisane zjawisko neurologiczne, naprawdę. Trochę mnie niepokoi że po przeczytaniu kilku postów na forach doszłaś do wniosku że to na pewno NIE jest kwestia mózgu, bo... właśnie że jest. Sam fakt że te „byty” znikają gdy próbujesz nimi sterować myslami albo kiedy się budzisz, mówi sam za siebie, bo tak działa halucynacja, nie żaden zewnętrzny byt.

Numerologia, wibracje, pobieranie energii to już zupełnie inna bajka i szczerze wątpię żeby miało to cokolwiek wspólnego z paraliżem sennym. Spanie na plecach faktycznie sprzyja temu zjawisku, to prawda, ale z czysto fizycznych powodów.

Nie mówię że twoje odczucia nie są realne, bo są, ale dla twojego własnego spokoju lepiej szukac wyjaśnień tam gdzie są odpowiedzi, a nie dokładać sobie strachu historiami o atakujących bytach.


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kasia-2)
Połączone: 19 lat temu

Tak to już jest z nami, które medytujemy i rozwijamy się duchowo... intuicja rośnie, postrzeganie pozazmysłowe się otwiera i zaczynają się różne „niespodzianki” 🙂

Opiszę ci moją historię sprzed kilku lat. Wynajmowałam mieszkanie z koleżankami w bloku, jedna z nich też się rozwijała podobnie jak ja. Często zostawałam sama w domu, nic niezwykłego, ale przez pewien czas czułam wyraźnie jakby ktoś dosłownie siadał mi na kołdrze. Modliłam się za tę duszę, bałam się, ale zawsze przywołuję siłę wyższą w takich momentach. I jeszcze jedno, wtedy nie skojarzyłam od razu że to co mi się zdarzało rano albo podczas drzemki, kiedy byłam świadoma wszystkiego wokół, słyszałam co się dzieje, a mimo to nie mogłam się wybudzić i czułam jakby poduszka mnie dusiła, to był właśnie ten sam stan. Działo się to regularnie, bo w tamtym mieszkaniu takie rzeczy były na porzadku dziennym.

Z czasem to minęło i pokonałam pewien strach. Wiem już od lat ze Bóg jest potężną siłą i że modlitwa pomaga tym duszom, które chcą przejść do światła, a same nie mogą tam trafić.

Dziś rano, kiedy synek wstał, spokojnie leżałam i weszłam w głęboki relaks. Odpłynęłam, słyszałam głosy z pokoju obok, jednocześnie widziałam sen i rozmawiałam sama ze sobą, był jakiś przekaz... nieważne. W pewnym momencie znowu poczułam że nie mogę się obudzić, ale już znam ten stan i zanim cokolwiek zdążyło się „przyczepić”, obudziłam się siłą woli.

No i jeszcze jedna rzecz, w głębokim relaksie bardzo łatwo wychodzi się z ciała. Po prostu. Chyba już się z tym oswajam...


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kasia-2 no właśnie... tu jest trochę wewnętrzna sprzeczność w tym co piszesz. Z jednej strony przyzywasz siłę wyższą i modlitwa ci pomaga, a z drugiej strony medytujesz i wychodzisz z ciała. Bóg raczej nie jest zwolennikiem takich praktyk, więc to trochę mieszanie dwóch różnych rzeczy.

Moze cie chroni mimo wszystko, tak jak każdego człowieka, bo to nie zalezy od tego czy się medytuje czy nie. Ale sama się wpuszczasz w te niebezpieczne stany i otwierasz sie na rzeczy których nie kontrolujesz w pełni. I wtedy nie powinno dziwic ze czasem trafiają się takie niespodzianki... a kiedyś może trafić się i gorsza.


Odpowiedz
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@swietlista-zrodlo hmm, ale chwila, bo mam pytanie w związku z tym co piszesz. Różaniec sam w sobie to przecież nic innego jak ciągłe powtarzanie tych samych słów i fraz, w kółko, jedno po drugim. No to czym właściwie różni się to od medytacji? Bo dla mnie to wlasnie brzmi jak bardzo podobny mechanizm.

I szczerze, ja też w pewnym momencie odstawiłem takie formy modlitwy, bo przy tym ciągłym powtarzaniu myśli same gdzieś uciekają, człowiek odpływa i w sumie kompletnie nie wiadomo na czym się skupiał przez te kilkanaście minut. Trudno mi to nazwać modlitwą z sensem, jesli nie wiem co tak naprawdę przez ten czas robiłem.

Więc zanim ktoś ocenia czy coś jest „właściwą drogą” czy nie, warto się zastanowić czy tradycyjne praktyki religijne też nie działają na podobnej zasadzie co ta „niebezpieczna” medytacja o której piszesz...


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny-umysl masz rację i właściwie trudno się z tym nie zgodzić.

Każda praktyka, która wprowadza umysł w jakiś zmieniony stan świadomości, jest tak naprawdę formą medytacji i próbą wpłynięcia na energię, w której na co dzień funkcjonujemy. Różaniec akurat bardzo dobrze się w to wpisuje, to powtarzalne czynności, rytm, skupienie na jednym bodźcu... to klasyczny mechanizm.

Ale moim zdaniem umysł powinien jednak pracować i być aktywny, bo do tego służy. To ze emocje są trudne do okiełznania, to już zupełnie osobna sprawa i ma swoje inne przyczyny, nie należy tego mieszać do kupy


Odpowiedz
(@mandala673)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista-zrodlo słyszałem że właśnie w medytacji Bóg do nas przychodzi... więc nie jestem pewien czy to aż takie niebezpieczne jak mówisz


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@mandala673 no właśnie, słyszałam to też kilka razy, ale myślę że to trochę niepotrzebne uproszczenie. Bóg nie potrzebuje żadnego specjalnego stanu z naszej strony żeby do nas dotrzeć, bo i tak jest obecny w każdym człowieku, w tej niezniszczalnej cząstce która jest zawsze. To nie ma sensu żeby On czekał aż „się wyciszymy”.

Za to medytacja, hmm, z innej strony to właśnie ona może otwierać furtkę na co innego. Bo kiedy sztucznie wyłaczamy pewne bodźce i zmieniamy percepcję, to tracimy czujność. A umysł który działa aktywnie jest po prostu lepiej zabezpieczony, odbiera sygnały ostrzegawcze których w transie możemy w ogóle nie zauważyć. I to nie jest moja teoria, na ten temat naprawdę sporo sie mówi w kontekście ingerencji zewnętrznych bytów.

Chodzi mi tu o jedną prostą rzecz której często brakuje w takich rozmowach. Jeśli ktoś jest głęboko wierzący i żyje wiarą naprawdę, to Duch Święty sam zapewnia spokój i wyciszenie, bez potrzeby siadania w medytacji. I fizycznie też, lepszy odpoczynek, regeneracja, to wszystko może przychodzić naturalnie. Medytacja nie jest do tego konieczna.


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo no serio, to co napisałaś o stanach medytacyjnych to jakies totalne brednie... Że niby demony czekają aż człowiek zacznie medytować żeby wtargnąć w jego umysł? Masz kogokolwiek poza swoją bańką kto to potwierdza? Bo mnie ciekawi skad bierzesz takie „objawione prawdy” i jeszcze piszesz o tym jakbyś była jedyną osobą która wie jak jest naprawdę. A buddyzm? Cała Azja medytuje od tysięcy lat i co, wszyscy są pod wpływem demonów? Sorry ale im dluzej czytam te twoje wywody, tym bardziej mi odechciewa sie komentować 🙂


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo a skąd ty właściwie wiesz co Bóg popiera a co nie? Ksiądz ci powiedział, czy może sam Bóg? Przepraszam, ale nie ośmieszaj się. Dróg do Boga jest wiele i każda jest tak samo dobra, jesli prowadzi do celu bez szkody dla innych ludzi i wszelkiego stworzenia.

no i to twoje „może mimo wszystko cię chroni„ to jest jakaś bufonada szczerze mowiąc. Bóg chroni każdego, bez żadnego „może” i „mimo wszystko” nie uważasz?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kasia-2)
Połączone: 19 lat temu

Nie wiem tak naprawdę co kto tu przeżywa, bo moje doświadczenie jest inne. Medytuję od jakiegoś czasu i oddycham świadomie, wchłaniając pranę... to powoduje puszczanie blokad. Czuję to wyraźnie i mogę powiedzieć, że mi to służy. Nie czuję żadnych kołowrotów ani czegoś co by się kręciło w złym kierunku.

Opętanie według mnie przychodzi do osób, które są zbyt otwarte na negatywne siły, czyli takich co piją, biorą narkotyki i potem jeszcze medytują. To jest zwykłe zaprzeczenie i sprzeczność sama w sobie.

Sama pozbyłam sie nałogów, które towarzyszą osobom tłumiącym swoją osobowość albo gubiącym sie w życiu. Odeszły, odpadły same, bo BÓG i SMRÓD po prostu się wykluczają, delikatnie mówiąc. To moje zdanie.

Medytacja otwiera najpierw na to, co mamy we własnym umyśle, wylazują emocje, wspomnienia, po to żeby zintegrować psychikę. Mamy stawać sie ludźmi w pełnym tego słowa sensie... którzy doświadczają świadomości BOGA, a nasza dusza przeżywa życie w ludzkim ciele.

Ja w medytacji doświadczyłam potężnej MIŁOŚCI, takiej jakiej wcześniej nie czułam, i obecności BOGA. To jest moje doświadczenie i żadne słowa tego nie przekażą. Bóg dał nam różne sposoby zbliżania sie do Niego, ale żebyśmy robili to systematycznie.

Może to być modlitwa, medytacja, skupianie sie na wzniosłej myśli, mantrze... Bóg mówi do nas przez słowa człowieka, przez piosenki, książki, radio, cokolwiek. Tylko czy my to słyszymy...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kasia-2 no tak, to masz rację, przez różne rzeczy przemawia, czasem zupełnie nieoczekiwanie 🙂

A czy nie przyszło ci do głowy, że może właśnie na razie mówi do ciebie przez te próby medytacji, bo po prostu nie nadszedł jeszcze czas na coś więcej?


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo no przepraszam, ale czytając co tu wypisujesz, to dosłownie mnie mdli. Całkowicie zgadzam sie z tym co pisała jedna z koleżanek wyżej, ktorej wpis skomentowałas, dróg do Boga jest mnóstwo i żadna nie jest lepsza ani gorsza, o ile w ogóle gdzies nas prowadzi. Gdyby to co piszesz miało być prawdą, to po co w ogóle istnieje tyle różnych religii? Nie miałoby to żadnego sensu. A tymczasem każda religia jest tak samo ważna, choć sama w sobie to i tak tylko jakis obrzędek i żadna nas nie zbawi. Bóg jest jeden i naprawdę nie ma znaczenia czy docieramy do niego przez medytacje, leżenie krzyżem w kościele, granie w ping-ponga czy zbieranie ziemniakow na polu, jeśli w czymkolwiek z tego potrafimy wejść w stan totalnej miłości do wszystkiego co żyje i zjednoczyc sie z tym co tu i teraz, to właśnie wtedy doświadczamy Boga. Wygląda na to ze po prostu jeszcze nie nadszedł twój czas żeby to pojąć.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@umysl294)
Połączone: 19 lat temu

to co sie stalo to tak naprawde dosc znane zjawisko, glownie u neurotyków 🙂 nierealistyczny obraz siebie i swiata i te sprawy, wiesz o co chodzi...

i tak serio, trzy podstawowe rzeczy które warto zapamiętać:

po pierwsze nie mieszaj roznych rodzajow leków, to sie po prostu zle konczy
po drugie nigdy nie miesza sie leków z alkoholem, to chyba oczywiste
no i po trzecie - nie pal tego swiństwa bo sie po prostu wykonczysz... dla niektórych to jest po prostu za mocne, koniec i kropka


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@umysl294 no serio, trochę mniej agresji wobec innych użytkowników byłoby wskazane. Zamiast odrazu sypać „metodami z młotkiem” to może spróbuj po ludzku porozmawiać z człowiekiem który tu coś opisuje...


Odpowiedz
(@darek-53)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 6

@umysl294 hej no trochę jakbyś sie uspokił, co? 😉 może sam zacznij coś palić to bedziesz spokojniejszy 😛


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

no ciekawe... kto mu o tym powiedział? 😀

Według mnie, i nie tylko mnie zresztą, medytacja i ten cały „rozwój duchowy„ to jedna z wielu dróg do kontaktu z Bogiem, możliwość rozmowy z Nim, przynajmniej w założeniu. Dlaczego miałby to odrzucać czy „nie popierać”?

Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z czymś takim, a naczytałam sie i przestudiowałam już naprawdę sporo materiałów na ten temat 🙂


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@iskra435 hej, no to powiem ci na przykładzie różańca, bo to akurat dobry przypadek. mnie samego różaniec nie odpowiada jako forma modlitwy, mimo że np. w Fatimie Matka Boska prosiła o niego całkiem poważnie. problem jest prosty: kiedy powtarzasz w kółko te same słowa, po którymś razie łapiesz się na tym, że myślami jesteś zupełnie gdzie indziej. nie wydaje mi się, żeby to był dobry sposób na modlitwę, to po prostu brak szacunku dla czegoś, co ma być wyjątkowe. właśnie dlatego wolę własne słowa, spontaniczne, bo wtedy naprawdę jestem w tym co mówię.

i wiesz, różaniec kojarzy mi się trochę z „hare kryszna” o ile mogę tak powiedzieć. mówisz coś ustami, a głowa jest gdzie indziej... no to chyba sam rozumiesz.

a do uwagi o ćpaniu to sie trochę uśmiechnąłem szczerze mówiąc. żadnych narkotyków, alkohol zdarza się, papierosy, no i czasem ziołowe tabletki na depresję, bo jestem kobietą i przed okresem bywa różnie, taka prawda. pozdrawiam wszystkich w wątku 🙂


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@senny-umysl no właśnie, to trochę tak samo czuję! sama nie korzystam z różańca i szczerze mówiąc nie wiem nawet jak go właściwie zdefiniować... to trochę jak z tą harą kryszną, powtarzasz i powtarzasz, a myśli gdzies fruwają. Dla mnie modlitwa to coś bardzo osobistego, prawie intymnego, wiesz? taki bezpośredni kontakt z Bogiem, i szczerze to żaden ksiądz nie jest mi do tego potrzebny 🙂

No i to klepanie gotowych formułek... hmm, ma się do prawdziwej modlitwy jak pięść do oka, tak to widzę. Czy się modlisz w kościele, we własnym pokoju, na jakieś łące, to już jest twoja sprawa, indywidualna dla każdego. Slowa też nie muszą byc jakieś wyszukane ani formalne, ważne żeby płynęły z serca, żeby to były twoje własne słowa. Wydaje mi się że Bóg i tak rozumie, bo jak pokazuje doświadczenie naprawde rozumie 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 nie przekręcaj prostych rzeczy. nikt nie powiedział, że medytacja jest przez Boga popierana, ale i nikt nie powiedział że nie jest... najlepszą formę kontaktu podano już dawno temu w „Ojcze nasz”, tyle że kościół katolicki to po swojemu przekręcił. niczego więcej tak naprawdę nie potrzeba.

geniusz Boga polega właśnie na prostocie jego działania, nie na wymyślaniu coraz to nowych dróg i technik.

i jeszcze jedno, zanim następnym razem sie czepniesz czyjejś wypowiedzi, to moze najpierw poczytaj Biblię, a potem jej wyjaśnienia teologiczne i filozoficzne. naprawdę, wyjdzie ci to na dobre.


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@swietlista-zrodlo no właśnie, nie powiedział że tak jest, ale też nie powiedział że nie jest. I właśnie dlatego ja bym się nie odważyła tak autorytatywnie twierdzić, że Bóg na coś zezwala albo czegoś nie akceptuje. I tego samego wymagam od innych, serio, jeśli rozmawiamy poważnie to chyba tak powinno być. Bo nie jesteś w stanie udowodnić swojej tezy absolutnie niczym, a jak nie możesz czegoś udowodnić to takie słowa są po prostu nadużyciem. I to nie jest żadne czepianie się, tylko zwykła prawda, która jak wiadomo w oczy kole 🙂

Możesz najwyżej napisać że tak uważasz, że tak czujesz. Ale jak zwykle, kiedy ktoś komuś coś wytknięcie zamiast przyznać że rzeczywiście coś tam nie wyszło tak jak powinno, to od razu czuje się dotknięty. I tylko od kultury osobistej zależy jak na to zareaguje. Wiekszość tu na forum reaguje agresywnie i ty niestety też... a biorąc pod uwagę temat tej dyskusji naprawdę nie wypada. Bo jak możesz mnie pouczać w kwestiach Boga, skoro samemu nie stac cię na miłosierdzie, wybaczenie i trochę wyrozumiałości dla innych, czyli dla mnie? Miłość jest chyba podstawą nauk chrześcijańskich, nie?

Więc pozwól że sama zdecyduję jak ma wygladać moje życie, moja modlitwa i moje kontakty z Bogiem, nie wspominając już o tym co czytam. I tak mimochodem dodam, że nie masz pojecia jak to u mnie faktycznie jest, bo nie powiedziałam na ten temat absolutnie nic.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 nikt tu nie mówił o tym jak jest u ciebie, tylko odpowiadałam na twoje stwierdzenie. Więc proszę, nie rób z tego więcej niż jest.

Nie było też żadnej mowy o tym co „czuję„ czy „nie czuję”, bo nie mam obowiązku niczego czuć tutaj na forum, żeby móc sie wypowiadać.

Chodziło wyłącznie o to, co jest napisane. I tyle. Gdyby medytacja była potrzebna chrześcijaninowi, znalazłoby sie to w Biblii, możesz mieć co do tego pewność. A jest napisane jedno: módl sie w cichej komorze, z dala od świata, w społeczności z Bogiem.

Po prostu nie chciało mi sie szukac cytatów, no i nie szukałam. Ale chrześcijanie mają pewność ze medytacje są zbędne i do tego mylące, nie muszą nikomu niczego udawadniać w tej kwestii. Społeczność z Bogiem jest dla nich pełnią, i to w zupełności wystarcza, tak samo jak zastępuje wszelką „medytację”.


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@swietlista-zrodlo no dobra, zacznę od tego że to jednak jest forum o ezoteryce i bioterapii, więc medytacja jak najbardziej tu pasuje, zdecydowanie bardziej niż wątki o wierze 🙂

Po drugie, jeśli piszesz co powinnam czytać i co bedzie dla mnie lepsze, to chcąc nie chcąc zakładasz, że wiesz coś o moim życiu i mojej sytuacji. Nie widzę w tym żadnej nadinterpretacji z mojej strony, serio.

Po trzecie, właśnie o to chodzi że ty interpretujesz to czego nie ma napisanego wprost, i to jeszcze w konkretny sposób. Gdybyś napisała „moim zdaniem„ albo „chrześcijanie uważają że”, to zupełnie inna sprawa i mogłabym to uszanować. Ale twierdzenie że to sam Bóg tak mówi, to już jest spora przesada. Nie mozesz wiedzieć co Bóg myśli, a Biblia ma co do tego sporo znaków zapytania, nie tylko jeśli chodzi o autorstwo poszczególnych ksiąg ale też o ich autentyczność, i to nie jest żadna tajemnica.

Po czwarte, szczerze mówiac? zupełnie nie interesuje mnie to, z czego i dlaczego czerpiesz swoje poczucie pełni. Każdy ma swoją drogę i tyle.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 szczerze? zupełnie cie nie studiuję ani nie analizuję, nie masz tu co liczyć na to że siedzę i dłubię w twoim życiorysie. trochę dystansu bo pępkiem świata nie jesteś 🙂 i powiem wprost, przy takiej postawie jaką prezentujesz, nie mam najmniejszej chęci żeby sie wgłebiać w twój przypadek.

chyba nie myślałas że tutaj wszyscy czytają twoje wpisy i próbują sie czegoś nauczyć albo zbudować jakąś markę własną na twoim przykładzie? to nie tak działa.

i żebyśmy się dobrze rozumieli do końca, bo widzę że lubisz jasne komunikaty, nie mam żadnego obowązku analizowania ciebie ani twojej sytuacji. to tyle z mojej strony.


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo no i sie zgadzam totalnie z tym co napisała ta jedna osoba wyzej, lepiej bym sama tego nie ujela 🙂 wypowiadasz sie jakbyś sama Bogiem była, „to złe„, „tamto może być”, „tego Bóg nie akceptuje”... a kim ty właściwie jestes, żeby tak autorytatywnie gadać o tym co dobre a co nie? Biblia tak samo jak Tora, Koran czy Wedy to słowo przekazywane z pokolenia na pokolenie przez ludzi. chcesz powiedzieć że tylko Biblia zawiera prawdę? Bzdura. Biblia to jeden wielki symbol i wiekszość ludzi nie ma bladego pojecia jaki przekaz sie w niej tak naprawde kryje, klepia pacierze bezmyslnie, nie zadając sobie pytania kim są i po co żyją, ślepo słuchają księży bez żadnej analizy. i serio, naprawdę malutki procent z tych ludzi osiagnie tą drogą jakiekolwiek przebudzenie, bo dla wielu ta droga po prostu nie jest przeznaczona. najwyzszy czas żeby to zrozumiec


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no właśnie, bo co z tego że ktoś inaczej podchodzi do tematu? to nie znaczy od razu że mniej osiągnie albo że trzeba mu to wypominać. każdy idzie swoją drogą i to jest okej. a tego „maluczkimi” to bym jednak nie używała w stosunku do innych ludzi na tym forum, bo brzmi to trochę jak patrzenie z góry... człowiek maluczkim nie jest, niezależnie od tego jaką ścieżkę wybrał 🙂


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo nikogo maluczkim tu nie nazwałam, jasnie pani manipulatorko. Cienka jesteś serio - wystarczy ze ktos rzuci kilka konkretnych argumentow, a ty już kota ogonem odwracasz. Tak samo zrobiłaś gdy jedna z koleżanek napisała ci jasno, punkt po punkcie, sensownie - a tyś jej odpisała że jej życie i jej osoba cię nie interesuje. Żałosne, bo przeciez nie o to jej chodziło i ty to doskonale wiesz...

Co do tych „osiągnięć„ w dziedzinie klepania pacierzy - to powiem wprost: prawdziwe oświecenie osiągną tylko ludzie o naprawde głębokiej wierze, mistycy, a tych jest dzisiaj niewielu. Reszta będzie klepać bez ładu i składu do końca świata i zaraz po wyjściu z kościoła obgadywać sąsiadow - tacy bez względu na wszystko nie zajdą daleko, dlatego napisałam to co napisałam. Ale żeby nie było że stawiam się w roli Boga - nie przeszkadza mi to, to ich droga. Droga każdego człowieka moze być inna niż tylko przez wiarę katolicką... to właśnie chciałam powiedzieć w odpowiedzi na twoje niepodważalne „prawdy”. KAŻDY MA SWOJĄ PRAWDĘ. Tyle.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no właśnie, teraz się rozumiemy 🙂

Oświecenie wcale nie polega na klepaniu pacierzy ani na jakimś nadmiernym mistycyzmie. Według mnie przejawia sie właśnie w takiej postawie jak Twoja, w tej codziennej walce, w odwadze i w poczuciu własnej wartości. To jest właśnie dla takich zwykłych ludzi jak my.

Może mistycy sa swiatu potrzebni, nie przeczę. Ale mnie jakoś trudno pojąć ich mistycyzm, bo często strasznie odbiega od tego, z czym my na co dzień się mierzymy...

pozdro!


Odpowiedz
(@zrodlo154)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@swietlista-zrodlo haha no dokładnie, ja też kompletnie nie kumam o czym są te wszystkie „bajeczki” jak to sama świetnie ujęłaś 😀 serio człowiek czyta i czyta i nic z tego nie wynika dla zwykłego życia xD

wpadłam sie przywitac i powiedzieć ze steskniłam sie za tobą tutaj 🙁 buu! ale już muszę lecieć, życzę szalonego i slonecznego weekendu! pa pa 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@zrodlo154 no właśnie, te wszystkie „bajeczki” sprowadzają się do tego samego, że łaski i dobro należą się tym mistykom, duchownym i wszystkim, którzy nieustannie się modlą.

Nie wiem, wydaje mi sie że setki lat działania kościoła tak to powykrzywiało, że ludzie sami już nie wiedzą co jest prawdą. A przecież najwiecej autentycznego dobra jest właśnie wśród nas zwykłych śmiertelników, tych „maluczkich” jak to się mówi.

I to mnie szczerze denerwuje, bo zamiast zdać sobie sprawę z tego jak wiele w sobie mają i kim naprawdę są, ludzie wpadają w różne dziwne pułapki. Jedna z koleżanek pisała tu wcześniej o tym, że wychodzą z kościoła i dalej robią swoje, i to niekoniecznie te dobre rzeczy. I ma rację, sama to obserwuję.

Właśnie dlatego omijam kościół z daleka... ale to temat na długą rozmowę 🙂


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista-zrodlo no właśnie, bo moim zdaniem mylisz tu pojęcia. mistyk to nie jest ktoś, kto całymi dniami klęczy w kościele i bije się w pierś. to człowiek który głęboko odczuwa ten świat, widzi jakąś harmonię w tym wszystkim, czuje więź z czymś większym. i właśnie dlatego nie ocenia innych, a to jest chyba najtrudniejsza rzecz jaka istnieje, bo wszyscy oceniamy, zawsze ocenialiśmy.

mistyk może być zwykłym prostym człowiekiem, nawet takim bez wykształcenia, bo to nie wiedza go mistykiem czyni ani te wyuczone modlitwy recytowane bez zastanowienia. to jest kwestia stanu ducha, zwykłe i tyle.

więc wydaje mi się, że trochę to wypaczasz, mówiąc że „maluczcy” są oddzieleni od mistyków. oni mogą być dokładnie tymi samymi ludźmi 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no może i masz rację, przyznam. jak zaczynamy mówić o zbyt dalekim oderwaniu ducha od materii, to w pewnym momencie to wszystko staje się dla mnie już po prostu niepojmowalne.

no ale miłej niedzieli i pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@michal-49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 2

@swietlista-zrodlo no właśnie, myślę że gdzieś w tym jest clue całej sprawy... pewne rzeczy po prostu wymykają się słowom i pojęciom, i chyba trzeba to zaakceptować.

A tak na marginesie powiem, jako zewnętrzny obserwator tej rozmowy, że ta wasza wymiana to była naprawdę przyjemna lektura. Żadnych wyzwisk, same argumenty, spokojnie i z szacunkiem. Rzadkość w sieci, więc gratuluję obu stronom 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@michal-49 no, może kiedyś dojdzie do remisu, jeśli tylko nadarzy się okazja 🙂 pozdrowienia


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@marta-89)
Połączone: 19 lat temu

Coś podobnego mi się przydarzyło, i to w absolutnie nieoczekiwanym momencie, bo ostatniej nocy naprawde udanych wakacji. Miałam poczucie, że już się obudziłam, widziałam pokój hotelowy, ale nie mogłam absolutnie ruszyć ani jedną kończyną. Wołałam chłopaka żeby mi pomógł, krzyczałam jego imię, widziałam jak wstaje z łóżka... i nagle coś mi nie pasuje. Długie włosy. To nie on. Jakaś postać, która do tego wykrzywia twarz w naprawde złośliwym, okropnym grymasie. Poczułam wtedy coś w rodzaju pewnosci, że umieram, że ta istota chce mnie zabrać, i walczyłam w głowie żeby nie stracić przytomności. W końcu się wyrwałam, zaczęłam płakać, zapaliłam światło, a chłopak mnie uspokajał. I tak właśnie skończyły się moje wymarzone wakacje, bo tego samego dnia lecieliśmy do domu i po takiej nocy lot samolotem był ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę.

Wcześniej zdarzał mi się paraliż senny, ta niemożność poruszenia się, ta walka żeby choćby drgnąć... ale bez żadnych postaci. To co przeżyłam tamtej nocy było czymś zupełnie innym i do dziś pamiętam tę twarz. Chuda, z wystającymi kośćmi policzkowymi, ciemne oczy, krótkie włosy. Jedno z najbardziej przerażających wspomnień jakie mam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@aga-92)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@marta-89 słuchaj, czytam wasze wypowiedzi i widać że to są przemyślane osoby z doswiadczeniem w temacie. Chciałam was zapytać o coś innego... znacie może takie forum czy serwis gdzie piszą o duchach i podobnych rzeczach? Bo trafiłam ostatnio na pewien wątek dyskusyjny o wierze w duchy i jest tam pewna osoba, która z jednej strony pisze o medytacji, a z drugiej jakby straszyła tym innych. Coś mi w tych wpisach nie pasuje, mają dziwny wydźwięk, jakby pisało je ktoś... no nie wiem jak to ująć, jakby ktoś nieżyczliwy. Może sie mylę i wtedy spoko, ale może jednak nie. Czy któraś z was mogłaby to ocenić świeżym okiem?


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@aga-92 nie jestem pewna czy dobrze rozumiem o co ci chodziło, ale jeśli chodzi o te wpisy tej „Mai” to... no, faktycznie coś tam nie gra. Te wypowiedzi wzajemnie się wykluczają, jedna rzecz temu przeczy co było napisane wcześniej, totalny brak spójności.

Do tego widać takie dziwne połączenie wątków z różnych religii, spirytyzmu, filozofii new age i jeszcze jakiejś teologii w tle, wszystko wymieszane w jeden wielki miks bez ładu i składu.

Jeśli twoja reakcja wynika z tego, że ta osoba może wprowadzać innych w błąd albo już to robi, to masz rację. Taki bełkot podany pewnym tonem potrafi niestety namieszać ludziom w głowach.


Odpowiedz
(@aga-92)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@marta-89 tak, właśnie sobie jeszcze przypomniałam jedną rzecz... Dodzio i Maja to chyba ta sama osoba.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

zwykły paraliż senny i tyle, nic więcej za tym nie stoi 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: