Mam pytanie do Leopolda i w ogóle do dyskusji - bo jeśli ten oceniający obserwator jest problemem cały czas, to czemu akurat w tych dniach cyklu jest bardziej widoczny? Czy może to jest po prostu kwestia że wtedy ogólna samoocena jest niższa i to się przekłada na medytację też?
To brzmi jak że temat zszedł na psychologię zamiast na praktykę. Nie mówię że to złe, ale Orlikowa miała konkretny problem z wizualizacją czakr i chyba dalej nie wiemy czy ją zarzucić czy nie w tych dniach.
Właściwie ta rozmowa dała mi więcej niż się spodziewałam, nawet jeśli nie ma jednej odpowiedzi. Już wiem że to nie jest mój błąd, że mam to zapisane i że wzorzec jest powtarzalny. Co do wizualizacji - chyba spróbuję w tych konkretnych dniach po prostu jej nie robić i zastąpić czymś spokojniejszym, zobaczyć co będzie przez kolejne cykle. I może zaczniemy nowy wątek jak będę miała więcej danych 🙂
To co Orlikowa napisała na końcu jest dla mnie ciekawe - że wizualizacja czakr odpada, ale coś prostszego zostaje. Ale mam pytanie do reszty: czy wy w ogóle rozróżniacie jakoś techniki na 'cięższe' i 'lżejsze'? Bo ja nie miałam o tym pojęcia że można tak myśleć o medytacji.
Właśnie chciałam zapytać - bo Orlikowa powiedziała że spróbuje nie robić wizualizacji w tych dniach, ale co zamiast? Czy to znaczy że po prostu siada i nic nie robi? Bo nie wiem czy to jest medytacja czy po prostu siedzenie.
Pytanie czy 'siedzenie bez niczego' to medytacja zależy od tego skąd wywodzi się twoja praktyka. W podejściu zen właśnie to jest sednem - samo siedzenie, bez techniki, bez wizualizacji, bez celu. Ale jeśli ktoś przyszedł do medytacji przez czakry albo New Age to ten punkt wyjścia jest zupełnie inny i 'nic nierobienie' może wyglądać jak porażka.
Chyba większość z nas tu jest właśnie tak - ze wszystkiego po trochu. Nie wiem czy to jest problem czy nie, ale jak czytam tę dyskusję to myślę że może właśnie dlatego tak ciężko odpowiedzieć na pytanie Orlikowej, bo każda z nas medytuje trochę inaczej i inaczej to rozumie.
Nie, właściwie nie. Czakry to był mój punkt wejścia do medytacji i zawsze miałam z tyłu głowy że wizualizacja jest potrzebna. Teraz jak o tym myślę to chyba nigdy nie siedziałam po prostu bez żadnego schematu. Może to jest coś do sprawdzenia niezależnie od cyklu.
To jest ciekawe co mówisz, bo jakby wyjęć cykl z równania - może po prostu jesteś na etapie gdzie wizualizacja zaczyna cię ograniczać? Albo przynajmniej ciekawi mnie czy ta trudność w tych dniach może być sygnałem czegoś szerszego, nie tylko hormonalnego.
No właśnie, bo może wizualizacja czakr to jest technika dobra na start ale potem trzeba przejść wyżej. Ja jak się uczyłem bioenergoterapii to mi też mówili że wizualizacja jest kołem treningowym, w końcu ją zdejmujesz. Nie mówię że Orlikowa jest na tym etapie, ale może te trudne dni to sygnał że czas próbować bez.
Mnie ciekawi jedno - czy ktoś tutaj próbował medytacji ruchowej w tych dniach? Tai chi, qigong albo nawet zwykłe powolne chodzenie z uważnością? Bo może problem z wizualizacją siedząc wynika właśnie z tego że ciało w tych dniach potrzebuje ruchu, nie bezruchu.
Ja próbowałam kiedyś chodzenia uważnego i szczerze to było trudniejsze niż siedzenie, bo nie wiedziałam czy dobrze to robię. Ale wracając do pytania Krwawnik - Orlikowa, czy masz w ogóle jakieś doświadczenie z medytacją inną niż siedząca?
Nie, żadnego. Szczerze to nigdy mi nie przyszło do głowy że to może być opcja. Ale to co mówisz Krwawnik ma jakiś sens - bo właśnie w tych dniach mam problem z siedzeniem nieruchomo. Nie fizycznie, ale jakby mentalnie mnie coś ciągnie żeby wstać.
To może właśnie ciało mówi ci coś konkretnego? Nie wiem, mówię z pozycji kogoś kto nie wie wiele, ale jeśli siedzenie nie wychodzi i chce się wstać, to może iść z tym zamiast walczyć?
Ale jak to wygląda praktycznie ta medytacja w ruchu? Bo rozumiem że się chodzi powoli, ale co się wtedy robi z głową? Tak samo jak przy siedzącej czy inaczej?
I właściwie wracając do tego co Orlikowa odkryła przez notatki - ciekawe czy zapis z medytacji chodzącej w tych dniach wyglądałby inaczej niż z siedzącej. Bo może trudność z koncentracją jest specyficznie przy jednej formie, a przy innej by jej nie było. To byłoby coś konkretnego do sprawdzenia w kolejnym cyklu.
Dobra, to mnie ciekawi - jak wyglądałoby takie chodzenie w praktyce? Bo serio, nigdy o tym nie myślałam jako o medytacji. Czy to się robi w kółko po pokoju, czy na zewnątrz, czy to w ogóle ma znaczenie gdzie?
Z tego co wiem to można i w pokoju i na zewnątrz, ale podobno na zewnątrz jest łatwiej bo jest więcej bodźców dla zmysłów i łatwiej zakotwić uwagę. W pokoju trzeba się bardziej skupić żeby nie zacząć myśleć o tym że zaraz trzeba odwrócić i znowu odwrócić. Sama próbowałam raz w ogrodzie i to było inne niż się spodziewałam.
Ale wracając do Orlikowej - jakbyś chciała spróbować to medytacji chodzącej, to co z tymi czakrami? Chodzi mi o to, czy wizualizujesz też podczas chodzenia, czy to całkowicie inne podejście i tylko skupiasz się na krokach?
No właśnie tego nie wiem. To jest moje pytanie do was - bo moja praktyka była zawsze oparta na wizualizacji. Jak mam chodzić to co mam robić z głową? Tylko kroki, czy mogę próbować przy okazji jakoś łączyć z czakrami?
To są dwie różne techniki i mieszanie ich na początek prawdopodobnie skończy się frustracją. Jeśli chodzenie uważne, to samo chodzenie. Czakry to osobna praca. Nie dlatego że jedno jest lepsze, ale dlatego że każda technika ma swój mechanizm i nakładanie jednej na drugą zaburza obie.
Ciekawe co Orlikowa na to, bo ona najlepiej wie ile ma tego gruntu. Orlikowa, jak długo właściwie pracujesz z czakrami? Bo to zmienia odpowiedź na pytanie czy można łączyć czy nie.
Z rok mniej więcej, ale samodzielnie, bez żadnego kursu ani nauczyciela. Z YouTube i z jednej książki. Więc naprawdę nie wiem czy to jest grunt czy nie. Może Leopold ma rację że to mało.
Rok to brzmi dla mnie jak dużo! Ale rozumiem co mówi Leopold że to zależy jak. Ja się dopiero zbieram żeby w ogóle zacząć i nie wiem nawet od czego, więc rok wydaje mi się dużo.
Mnie zastanawia jedno - przez ten rok kiedy ci wychodziło, to mniej więcej zawsze podobnie wyglądała ta wizualizacja? Czy zdarzały się inne okresy kiedy nie wychodziła, a teraz to pierwszy raz kiedy wiążesz to z cyklem?
To jest dobre pytanie i właściwie nie wiem. Jak zaczęłam zapisywać to zaczęłam to zauważać, ale wcześniej pewnie też tak było i po prostu nie łączyłam tego z cyklem. Może przez ostatnie miesiące byłam bardziej uważna na to co się dzieje i dlatego zaczęłam łączyć kropki.
A te notatki które masz - czy z nich wynika że to naprawdę regularne? Bo jedno albo dwa razy może być przypadek, a jeśli się powtarza co miesiąc w tych samych dniach to to już jest coś do przemyślenia.
