To co opisuje Zywilka jest właściwie centralnym założeniem mindfulness w ogóle, nie tylko skanowania. Obserwacja bez interwencji. Łatwo to powiedzieć, o wiele trudniej utrzymać kiedy emocja jest nieprzyjemna.
Czy ktoś miał tak że skanowanie wyciągnęło coś bardzo nieoczekiwanego emocjonalnie i potem przez resztę dnia było ciężko? Bo raz miałam sesję w której w połowie coś się otworzyło w okolicy gardła i czułam smutek przez całe popołudnie bez żadnego konkretnego powodu.
Tak, to jest możliwe i nie jest niczym niepokojącym samo w sobie. Ciało przechowuje napięcia i kiedy dajesz mu uwagę, czasem coś z tego wychodzi. Nie zawsze przyjemnie. Ważne jest żeby nie robić długich intensywnych sesji zanim wiesz jak reagujesz, i żeby mieć coś na potem, jakiś spokojny czas albo coś konkretnego do zrobienia żeby wrócić do rzeczywistości.
Ja byłam przekonana że skanowanie to taka miła relaksacja. Trochę mnie przeraża że może wyciągnąć coś trudnego. Czy można jakoś to kontrolować albo nie, po prostu jak jest ryzyko że popłaczę to lepiej nie próbować?
No dobra, rozumiem. Chyba po prostu mam taką tendencję do zamartwiania się zanim jeszcze czegoś spróbuję. A co z tym miejscem - wy robicie to w łóżku, na macie, na kanapie? Bo nie mam maty do jogi i zastanawiam się czy to ma znaczenie.
Na łóżku zasypiam za każdym razem jak próbuję robić cokolwiek wieczorem. Serio, bez szans. Dlatego wolę na podłodze z kocem, jest mi wygodnie ale nie za wygodnie. Może to brzmi dziwnie ale mi to pomaga nie wychodzić z sesji przez sen a nie przez świadome wyjście.
Ja mam pytanie do Wrenny bo chcę dopytać o coś konkretnego. Pisałaś o tym żeby mieć 'zasoby' przed trudnymi sesjami. Co masz konkretnie na myśli? Bo dla mnie to brzmi dość abstrakcyjnie. Coś ćwiczysz przed sesją, coś masz przygotowane na po, czy chodzi o coś innego?
Właśnie to jest ta różnica której mi brakowało kiedy zaczynałam. Nikt mi nie powiedział że mogę po prostu otworzyć oczy i że to nie jest koniec świata. Siedziałam z przymkniętymi oczami i myślałam że jak je otworzę to zepsułam medytację.
Mogę wejść z pytaniem nie do końca z tematu ale trochę powiązanym? Bo zastanawiam się czy skanowanie ciała ma jakieś korzenie religijne czy duchowe, czy to jest czysto taka technika psychologiczna? Pytam bo zależy mi żeby nie wchodzić w coś co jest sprzeczne z moim własnym systemem przekonań.
Dokładnie tak. Większość nagrań w stylu mindfulness które znajdziesz na polskich platformach to wersja świecka bez żadnych nawiązań do buddyzmu. Jak jakieś nagranie zaczyna mówić o 'energii' albo 'wyższej świadomości' to już bardziej wchodzi w duchowy rejestr, ale to słyszysz od razu.
Wróćmy na chwilę do samej techniki bo mi umknęło kiedy dokładnie mamy się ruszać między obszarami ciała. Czy jest jakaś reguła ile czasu na każdy obszar czy po prostu wyczuwasz kiedy iść dalej?
Okej a czy jest jakiś powód żeby skanować od dołu do góry a nie od góry do dołu albo w ogóle w jakiejś innej kolejności? Widziałam różne wersje i nie wiem czy to ma znaczenie czy każda jest tak samo dobra.
Co do kolejności skanowania to nie ma jednej odpowiedzi. Ja zaczynałam od dołu do góry bo tak mnie nauczyła pierwsza prowadząca sesję i po prostu tak mi zostało. Próbowałam odwrotnie i jakoś byłam mniej skupiona, ale to może być kwestia przyzwyczajenia, a nie czegoś fundamentalnego. Zlocien, a ty czujesz jakąś różnicę kiedy próbujesz w różnych kierunkach, czy na razie jeszcze nie masz wyrobionego zdania?
Szczerze to jeszcze nie próbowałam wystarczająco wiele razy żeby mieć zdanie. Robiłam może trzy czy cztery razy i za każdym razem z nagraniem które szło od stóp w górę, więc nie mam porównania. Może powinnam spróbować samodzielnie w innym kierunku żeby zobaczyć.
A wracając do tego czasu na każdy obszar, bo nie dostałam do końca odpowiedzi. Halineczka mówiła 'jak poczujesz że powiedział co ma do powiedzenia', ale co jeśli nie czujesz nic z danego miejsca? Siedzisz tam w nieskończoność czekając aż coś się pojawi czy po prostu idziesz dalej?
Ale ja rozumiem ten dylemat Janeczki. Na początku miałam poczucie że 'nic nie czuję' i 'powinam coś czuć' to dwa różne stany i że to drugie jest porażką. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam że uważność to nie jest polowanie na doznania.
Czy to jest tylko w skanowaniu ciała, to szukanie doznań, czy to jest ogólna cecha medytacji? Pytam bo zaczynam się zastanawiać czy moje podejście do medytacji w ogóle jest zbyt nastawione na 'coś musi się wydarzyć'.
Zgadzam się z Wrenną w tym co pisze. Chociaż mam wrażenie że to rozumowanie 'samo zauważenie jest uważnością' może być też taką wygodną pociechą którą się mówi komuś kto jest sfrustrowany. Czy to naprawdę coś zmienia w praktyce?
Wracając do pytania Zlocien o kierunek skanowania, bo myślę że nie padła jedna rzecz. W tradycji vipassany jest konkretna instrukcja dotycząca kierunku i tempa, i jest to dość dokładnie opisane. Mindfulness zachodnie trochę to uprościło i zliberalizowało. Więc odpowiedź zależy trochę od tego z jakiej tradycji pochodzi twoje nagranie.
To chyba dobra odpowiedź na ten dylemat. Ja sobie myślę o tym tak że technika jest jak oddech, neutralna, a to co z nią robisz to już twoja sprawa. Nikt nie powie że oddech jest buddyjski albo chrześcijański.
Dobra, chyba rozumiem. Ale mam jeszcze jedno pytanie które chodzi mi po głowie od początku tego wątku. Czy skanowanie ciała można robić z otwartymi oczami? Wydaje mi się że wszędzie widzę zamknięte oczy, ale nie wiem czy to reguła.
Mnie też to dotyczy, to zasypianie. Właściwie zastanawiam się czy w ogóle jest sposób żeby to kontrolować bo raz mi się udaje zostać przytomną a raz budzę się po pół godzinie nie wiedząc kiedy zasnęłam.
To zasypianie to jest temat sam w sobie. Są różne podejścia, jedni mówią że jak zaśniesz to twoje ciało potrzebowało snu i nie ma o co kruszyć kopii. Inni że to po prostu pułapka i trzeba kombinować z pozycją albo porą dnia. Klarysa pytała wcześniej o to co jest technicznie wymagane a co nie - i to chyba jest kolejny przykład że nie ma jednej odpowiedzi.
Wracając do tych otwartych oczu, to mam pytanie. Czy jak medytujesz z otwartymi oczami to na czymś skupiasz wzrok, na jakimś punkcie, czy po prostu patrzysz przed siebie bez skupiania?
Ale czy nie jest tak że jak masz otwarte oczy i nie na niczym nie skupiasz wzroku to po prostu twój mózg zaczyna błądzić po tym co widzi? Mnie przynajmniej tak się zdarza, każdy szczegół w pomieszczeniu zaczyna czegoś domagać sie uwagi.
Mam pytanie które może być trochę z boku, ale czy to ma znaczenie w skanowaniu ciała czy masz ciche pomieszczenie? Bo czytałam że jedni polecają ciszę, inni muzykę, inni nagranie z głosem prowadzącym. Jak to się ma do tej 'pełnej instrukcji' z tytułu wątku?
A jak długo powinno trwać skanowanie ciała w ogóle? Bo w tym wątku różnie padało. Raz ktoś mówił o 45 minutach, raz o 20, raz że można skrócić. Czy jest jakaś bazowa długość od której wychodzi się przy tej praktyce?
