Forum

Asystent AI
Medytacja na łaskę ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na łaskę i przebaczenie - wewnętrzne uzdrowienie

Strona 2 / 5

Wpisy: 137
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam takie pytanie do całego wątku właściwie - czy medytacja na przebaczenie działa też na przebaczenie sobie za to co się zrobiło komuś innemu? Bo ta rozmowa idzie głównie w stronę kiedy my jesteśmy skrzywdzeni, a ja mam chyba odwrotną sytuację i trochę mi wstyd to tu napisać ale spróbuję.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Rokita to jest równie ważna strona tej pracy i cieszę się że to poruszasz, bo wiele osób się właśnie tego wstydzi pytać. Metty praktykuje się klasycznie w obu kierunkach - i to dobre, bo żal za to co się zrobiło potrafi być tak samo blokujący jak uraza do kogoś innego. Powiedz więcej jeśli chcesz - co konkretnie czujesz kiedy próbujesz skierować tę praktykę do siebie w tym kontekście?


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Domicela, kiedy próbuję, to czuję coś w rodzaju... oporu? Jakbym uważał że nie zasługuję na to żeby sobie to wybaczać. Trochę głupio to brzmi napisane, ale tak jest.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Rokita, to co piszesz wcale nie brzmi głupio. Ja miałam bardzo podobne uczucie przy Ho'oponopono kiedy go kierowałam do siebie. Takie poczucie że po co, skoro to ja byłam winna. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam że to blokada, nie sumienie.


Odpowiedz
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Halinka55 a jak rozróżniłaś jedno od drugiego? Bo mnie trochę ten wątek z Rokitą dotyczy i też nie wiem czy mój opór to jest właśnie sumienie, które mówi że powinnam coś jeszcze zrobić, czy już ta blokada o której piszesz.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Pytonissa97 szczerze? Nie wiem czy sama bym to rozróżniła. Pomogło mi to że ktoś z zewnątrz mi to nazwał - w moim przypadku znajoma, ale może być właśnie taka rozmowa jak ta. Sumienie mówi 'zrób coś', blokada mówi 'i tak nie masz prawa czuć się lepiej'. Przynajmniej u mnie tak to wyglądało.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To rozróżnienie sumienie-blokada jest dla mnie nowe i bardzo celne. Ale mam pytanie do Domiceli albo Kornelii - czy jeśli mam ten opór wobec przebaczenia sobie, to tę samą medytację mogę stosować? Czy trzeba czegoś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Mania68 z mojego doświadczenia - te same mantry działają, ale uwaga na jedną rzecz. Jak mówisz 'przepraszam, wybaczam sobie' i czujesz tylko fałsz i odrzucenie tych słów, to możesz na chwilę zejść niżej i zacząć od 'widzę siebie w tym bólu'. Nie od razu przebaczenie, najpierw samo zobaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@egzorcystka08)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Kornelia pisze o 'zejściu niżej' - czy to jest jakaś konkretna technika czy raczej intuicyjne dostosowanie? Bo próbuję sobie wyobrazi jak bym to sama robiła i nie wiem czy to nie bedzie takie... kombinowanie w trakcie, zamiast medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Egzorcystka08 bardziej intuicyjne, ale można się tego nauczyć. Dla mnie zasada jest - jak medytacja zaczyna być walką z samą sobą, to to sygnał że trzeba zmienić punkt wejścia. Nie zmieniasz całej praktyki, tylko obniżasz poprzeczkę tak żeby można było w ogóle usiąść z tym tematem.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chcę dodać do tego co Kornelia mówi - z perspektywy energetycznej, kiedy jest ten silny opór wobec przebaczenia sobie, czakra splotu słonecznego często pracuje na wysokich obrotach. Wina i wstyd to jej obszar. Nie twierdzę że trzeba to diagnozować, ale jeśli ktoś czuje ścisk w okolicach żołądka przy tej pracy, to nie jest przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Iwetka_68 ja mialem wcześniej ten ścisk w klatce, o którym pisałem. A teraz myslę o tym co mówisz i zastanawiam się - jak mam dwie różne lokalizacje tego uczucia przy różnych tematach, to znaczy że różne czakry reagują? Czy to naciągane rozumowanie?


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Zdzichu.x nie naciągane. Klatka to serce, żołądek to splot słoneczny - i to są zupełnie inne tematy energetycznie. Serce niesie relacje i miłość, splot słoneczny - sprawczość, winę, granice własne. Jeśli przy różnych osobach czy sytuacjach reagujesz w różnych miejscach, to naprawdę może to coś mówić o naturze tej konkretnej rany.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja słucham tego wątku o winie i oporze i myślę - czy to nie jest tak, że ten opór wobec przebaczenia sobie to czasem taka ukryta forma karania siebie? Że człowiek myśli że jak się będzie czuł źle wystarczająco długo, to jakby odpokutuje? Domicela, czy spotkałaś się z tym w tej pracy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Milenka04 tak, i to jest jedna z najczęstszych pułapek w tej praktyce. Samoukaranie potrafi wyglądać jak sumienie, a jest czymś zupełnie innym. Sumienie prowadzi do działania i naprawy, samoukaranie kręci się w kółko i nigdy nie daje ulgi - bo nie ma momentu kiedy 'wystarczy'. I właśnie dlatego przebaczenie sobie jest czasem trudniejsze niż przebaczenie komuś innemu.


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Domicela, dziękuję za to rozróżnienie - sumienie prowadzi do działania, samoukaranie kręci się w kółko. To chyba najważniejsza rzecz jaką przeczytałem w całym tym wątku. Bo teraz jak patrzę na siebie, to widzę że ja raczej kręcę się w kółko niż cokolwiek naprawiam. Ale jak w ogóle wyjść z tego koła? Medytacja sama wystarczy czy to trzeba czegoś więcej?


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Rokita to jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Medytacja sama w sobie nie naprawi relacji, której ona dotyczy - to oddzielna praca. Ale może pomóc wyjść z trybu karania siebie, żeby w ogóle mieć zasoby do tego żeby cokolwiek naprawić. Jedno bez drugiego działa słabiej. Czy masz możliwość naprawienia tej sytuacji, o której mówisz, czy to już zamknięty rozdział?


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Domicela, częściowo zamknięty... osoba jest gdzieś, ale kontakt byłby raczej niepożądany z jej strony. Więc chyba muszę to przerobić wewnętrznie, bo zewnętrznie nie mam jak. To właśnie chyba najtrudniejsze - brak możliwości naprawienia.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Rokita to co opisujesz brzmi naprawdę ciężko. Właśnie w takich sytuacjach chyba jest największy sens tej medytacji - kiedy zewnętrzne zamknięcie jest niemożliwe i jedyne wyjście to wewnętrzne. Ale mam do Domiceli pytanie - czy medytacja na przebaczenie sobie w takiej sytuacji nie ryzykuje tym, że staje się ucieczką od odpowiedzialności? To mnie trochę niepokoi.


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Milenka04 i to jest naprawdę ważne pytanie, cieszę się że je zadajesz. Odpowiedzialność i przebaczenie sobie to nie są rzeczy wzajemnie wykluczające. Można wziąć pełną odpowiedzialność za to co się zrobiło i jednocześnie przestać siebie za to karać. Ucieczka od odpowiedzialności wyglądałaby inaczej - 'nie było tak źle', 'to nie moja wina', 'ona też'. Jeśli ktoś w pełni widzi co zrobił i bierze za to odpowiedzialność, to przebaczenie sobie nie jest ucieczką - jest warunkiem żeby z tym żyć i nie powtarzać.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to wszystko brzmi logicznie, ale z drugiej - czy to nie jest trochę za łatwe? Znaczy... jest coś takiego jak konsekwencje tego co się komuś zrobiło i wydaje mi się że to powinno boleć. Może nie wiecznie, ale jakiś czas przynajmniej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Pytonissa97 myślę że to co mówisz ma sens, ale tu chodzi właśnie o czas trwania. Ból który mobilizuje do naprawy - rozumiem. Ale ból który trwa latami i niczemu nie służy - to już tylko wyniszcza. Przynajmniej ja tak to rozumiem po swoim doświadczeniu. Choć może się mylę i Domicela by to jakoś inaczej ujęła.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Pytonissa97 ja bym tu dodała jeszcze jeden kąt spojrzenia. Ten ból który opisujesz jako 'powinien boleć' - energetycznie to jest zablokowana energia winy która nie ma dokąd odpłynąć. I co ciekawe, ta zablokowana energia wcale nie naprawia tego co się stało ani nie pomaga osobie skrzywdzonej. Więc pytanie nie brzmi 'czy powinno boleć' tylko 'czemu ten ból ma służyć i jak długo'.


Odpowiedz
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Iwetka_68 okej, to mnie trochę przekonuje. Ale to 'zablokowana energia' - czuję że nie do końca rozumiem co to znaczy w praktyce. Jak ktoś to odczuwa fizycznie? Bo dla mnie to brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mogę odpowiedzieć na to pytanie Pytonissy z własnego doświadczenia bo sie dopytywalem wczesniej o te lokalizacje. U mnie zablokowana energia to był ścisk - dosłownie fizyczny, w okolicach żołądka albo klatki. Przez długi czas nie kojarzyłem tego z emocjami w ogóle, myślałem że mam problem żołądkowy 🙂 Dopiero tu na forum zacząłem to łączyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Zdzichu.x o, to jest już konkretne. Też mam czasem taki ścisk ale nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Dobra, zaczynam rozumieć o co chodzi. Dzięki za ten przykład, bo teoria bez tego była dla mnie trochę w powietrzu.


Odpowiedz
Wpisy: 861
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Rokity o medytację gdy zewnętrzne zamknięcie jest niemożliwe - z mojego doświadczenia właśnie w takich przypadkach Ho'oponopono działa najlepiej, bo nie wymaga udziału drugiej strony. Cała praca odbywa się w tobie. Słyszałam kiedyś takie ujęcie że nie chodzi o to żeby tamta osoba wiedziała że ją przepraszasz, tylko żeby ty mógł z tym żyć. Czy Rokita, próbowałeś w ogóle Ho'oponopono kierowanego do siebie jako sprawcy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Kornelia.x nie, szczerze mówiąc nie wiedziałem że można to tak skierować. Zawsze jak słyszałem o Ho'oponopono to w kontekście przebaczania komuś, kto nas skrzywdził. Że się mówi do tej osoby. Czy to działa tak samo kiedy kierujesz to do siebie? Bo trochę nie wyobrażam sobie jak miałoby to brzmieć - 'przepraszam siebie'?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Rokita tak, można to robić. Wyobrażasz sobie siebie z tamtego czasu - tego siebie który to zrobił - i do niego kierujesz te słowa. To brzmi dziwnie ale jak już to poczujesz w praktyce, to przestaje być abstrakcją. Choć przyznam że pierwsze kilka razy czułam się głupio i nie wiedziałam czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Kornelia pisze o wyobrażaniu sobie siebie z tamtego czasu - to mnie bardzo uderzyło. Bo ja mam takie poczucie że ten 'ja z przeszłości' to już trochę inna osoba. I nie wiem czy to znaczy że łatwiej mi będzie mu przebaczyć, czy to jest taka wymówka żeby nie brać odpowiedzialności. Ktoś miał coś takiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Mania68 to zależy od tego co kryje się za tym poczuciem. Jeśli mówisz 'byłam wtedy inną osobą bo dużo od tamtej pory się zmieniło i wyciągnęłam wnioski' - to jest zdrowe. Jeśli mówisz 'to była inna osoba więc mnie to nie dotyczy' - to może być właśnie ta ucieczka o której mówiła Milenka. Jak to u ciebie brzmi wewnętrznie?


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Iwetka_68 chyba to pierwsze... ale nie jestem pewna. Właśnie ta niepewność mnie gryzie. Jak sprawdzić czy to prawdziwa zmiana czy autooszukiwanie?


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Mania68 jeśli niepewność cię gryzie, to już jest dobry znak - osoby które się autooszukują zazwyczaj tej niepewności nie mają. Ona sama w sobie świadczy że sumienie pracuje. Jeden sprawdzian który mi się sprawdza: zapytaj siebie czy gdybyś mogła cofnąć tamtą sytuację, to byś ją cofnęła. Jeśli tak - to jest autentyczne wzięcie odpowiedzialności. Mechanizmy ucieczki zazwyczaj jakoś racjonalizują że 'może to i dobrze że tak wyszło'.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@egzorcystka08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chce sie zapytac o jedna rzecz bo trochę zgubiłam sie w tym watku - czy ta medytacja o której mowicie na poczatku, ta z mettą i przebaczeniem dla siebie jako sprawcy, to jest ta sama technika co dla siebie jako osoby skrzywdzonej? Bo wydaje mi sie ze to sa jednak dwa rozne procesy emocjonalne i nie wiem czy jedna medytacja obsługuje oba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Egzorcystka08 dobre spostrzeżenie i masz rację że to emocjonalnie różne procesy. Technicznie mantry metty są te same, ale punkt wejścia i to co się pojawia w środku jest inne. Przy przebaczaniu komuś innemu pracujesz z urazą i krzywdą. Przy przebaczaniu sobie - z wstydem i winą. To różne warstwy i medytacja je dotyka inaczej, mimo że słowa są podobne. Dlatego część osób potrzebuje dłużej przy jednym z tych kierunków.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Domicela powiedziała o sprawdzianie z cofaniem czasu - to mnie zatrzymało. Bo jak się zastanowiłam szczerze... to nie jestem pewna czy cofnęłabym. I teraz się zastanawiam czy to znaczy że nie jestem gotowa na przebaczenie sobie, czy że po prostu tamta sytuacja była bardziej skomplikowana niż myślę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Mania68 i tu właśnie jest sedno - niechęć do cofania nie musi znaczyć braku gotowości. Czasem znaczy że rozumiesz kontekst tamtego momentu. Ale jest różnica między 'nie cofnęłabym bo sytuacja była złożona' a 'nie cofnęłabym bo i tak mi to nie przeszkadza'. Którym zdaniem bliżej ci do odpowiedzi?


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej, mam inne pytanie do tego wątku bo troche sie zgubiłem. Czy ta medytacja na przebaczenie sobie jako sprawcy - ona ma jakiś konkretny 'efekt końcowy' który powinniśmy poczuć? Bo czytam i zastanawiam sie jak w ogole wiadomo ze 'sie udało'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Zdzichu.x to dobre pytanie i myślę że nie ma jednego sygnału dla wszystkich. U mnie był moment kiedy przestałam wracać do danej sprawy bez powodu - po prostu przestała się sama pojawiać w głowie. Ale słyszałam też od innych że to był płacz który przyszedł i potem ulga. Jakbyś ty po sobie rozpoznał?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Zdzichu pyta to ja też się zastanawiałam. Bo jak zaczynam siedzieć z czymś trudnym, to nie wiem czy to jest 'praca' czy po prostu kręcenie się w kółko i rozpamiętywanie. Skąd ta różnica?


Odpowiedz
Wpisy: 327
Rozpoczynający temat
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie o różnicę między pracą a rozpamiętywaniem pojawia się bardzo często i myślę że to jeden z kluczowych tematów przy tej medytacji. Uproszczony wyznacznik: rozpamiętywanie idzie poziomo - w kółko po tych samych torach, bez zmiany perspektywy. Praca idzie w głąb - boli inaczej, odkrywa coś czego wcześniej nie widziałaś. Halinka, czy w twoim przypadku po tych sesjach coś się choć trochę przesuwa, czy jesteś w tym samym miejscu co przed?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Domicela, jak tak pytasz... chyba w tym samym. Może dlatego że nie wiem jak właściwie siedzieć z tym inaczej niż tylko myśleć.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Halinka55 a próbowałaś w trakcie tych sesji skupiać się bardziej na oddechu i ciele niż na myślach? Bo ja z początku też robiłam to samo - myślałam i myślałam zamiast czuć. Dopiero kiedy przeniosłam uwagę na to co się dzieje fizycznie, coś zaczęło się ruszać.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Milenka04 nie, szczerze mówiąc nie próbowałam. Nie bardzo wiem jak to zrobić - skupić się na ciele kiedy głowa jedzie pełną parą. Masz jakiś sposób żeby to przełączyć?


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Halinka55 możesz spróbować zacząć od czegoś bardzo prostego - połóż ręce na klatce piersiowej i poczuj ciepło rąk zanim zaczniesz cokolwiek recytować. To dosłownie dwie minuty, ale dla mnie to była taka kotwica która zatrzymywała głowę. Nie wiem czy to działa tak samo u każdego, ale może być warte sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie mam pytanie które mnie trochę nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku. Dużo mówimy o przebaczeniu sobie jako sprawcy - ale co jeśli ktoś jest jednocześnie sprawcą i ofiarą tej samej sytuacji? Znaczy... zrobił komuś coś złego, ale sam też był w tamtym czasie w bardzo złym miejscu po czymś trudnym. Jak to się wtedy ułożyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Pytonissa97 o, to jest bardzo dobre pytanie i trochę moje. Bo ja właśnie jestem w takiej sytuacji - zrobiłem coś czego żałuję, ale byłem wtedy naprawdę roztrzaskany po czymś innym. I nie wiem czy to jest usprawiedliwienie, czy faktycznie jest częścią zrozumienia.


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Rokita kontekst nie jest usprawiedliwieniem, ale jest wyjaśnieniem - i to jest duża różnica. Usprawiedliwienie mówi 'więc nie ponoszę odpowiedzialności'. Wyjaśnienie mówi 'dlatego tak się stało i teraz rozumiem to lepiej'. Do przebaczenia sobie potrzebujesz wyjaśnienia, nie usprawiedliwienia. To rozróżnienie jakoś działa na ciebie?


Odpowiedz
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Domicela, tak, to ma sens i dziękuję że tak to ułożyłaś. Chyba przez długi czas mieszałem jedno z drugim i dlatego nie mogłem ruszyć z miejsca - bałem się że 'rozumienie' to znaczy 'nie winię siebie' a tego nie chciałem. A to nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do swojego pytania wcześniej - teraz po tym co napisała Domicela myślę że u mnie to jednak 'sytuacja była złożona'. Ale teraz mam inne pytanie: czy w tej medytacji jest miejsce na to żeby poczuć złość na siebie, czy ona powinna być od razu spokojną, łagodną praktyką?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Mania68 u mnie złość się pojawiała i myślę że to normalne. Nie próbowałam jej wyciszać na siłę, bo to wtedy schodziło jeszcze głębiej i wracało. Dałam jej po prostu być, oddychałam i dopiero po jakimś czasie przechodziła w coś innego. Ale Domicela pewnie wie więcej o tym jak to rozumieć.


Odpowiedz
Wpisy: 327
Rozpoczynający temat
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kornelia ma rację - złość na siebie to często pierwsza warstwa i przerabianie jej na siłę w spokój nie działa. Ja bym powiedziała: zacznij od uznania złości, nie od próby jej wyeliminowania. Mantrę metty możesz mówić nawet kiedy czujesz opór - ona nie wymaga żebyś w nią wierzyła od razu. Opór to też dane, nie przeszkoda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 218

@Domicela, zostawiłam to pytanie z poprzedniego postu i nadal czekam - mówiłaś o momencie kiedy poczucie winy zaczyna przechodzić w odpowiedzialność. Czy to jest coś co czuć w ciele, w umyśle, a może po prostu zaczyna się zachowywać inaczej w życiu? Bo wyobrażam sobie to jako jakiś przełom, ale może to bardziej stopniowe?


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@egzorcystka08)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanko - czy ktos probowal laczyc te meditacje z jakims kamieniem albo czymś co trzyma w reku? Bo slyszalam ze ametyst pomaga przy emocjach i zastanawiam sie czy to by mialo sens przy tej konkretnej praktyce czy nie ma znaczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Egzorcystka08 ametyst może być, ale przy pracy z przebaczeniem sobie i poczuciem winy ja bym sugerowała też różowy kwarc - on działa bardziej na czakrę serca i na współczucie dla siebie. Ametyst bardziej mnie uspokaja niż otwiera. Choć to zależy od osoby, co czujesz jak go trzymasz?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam jeszcze jedno pytanie do Domiceli, bo jakoś nie daje mi spokoju. Mówiłaś wcześniej o różnicy między poczuciem winy jako sygnałem a jako więzieniem. Czy jest jakiś moment w tej medytacji gdzie konkretnie można rozpoznać że poczucie winy zaczyna przechodzić w to drugie? Bo z zewnątrz trudno to ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 327
Rozpoczynający temat
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobre pytanie i dobrze że wróciłaś do niego, bo mi umknęło. To nie jest jeden moment - zazwyczaj jest to seria małych przesunięć. Pierwsze co zauważam u siebie i u innych to że myśl o danej sytuacji przestaje automatycznie wywoływać skurcz w klatce piersiowej. Nadal pamiętasz, nadal wiesz że to się stało, ale ciało nie reaguje już alarmem. To może być pierwszy sygnał że coś się zmienia. A czy ty masz jakiś fizyczny objaw kiedy wracasz do tej sprawy którą przepracowujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@milenka04)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tak, właśnie ten skurcz o którym mówisz - u mnie to jest coś w okolicach gardła. Jakby się coś zaciskało jak tylko zaczęłam siedzieć z tą medytacją przy trudniejszych rzeczach. Nie wiedziałam że to normalne, myślałam że robię coś nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Milenka04 u mnie gardło też, zawsze. I długo myślałam że to znaczy że za bardzo się spięłam albo źle oddycham. Ale potem ktoś mi powiedział że gardło to czakra odpowiedzialna za prawdę i wyrażanie siebie, i że to zaciskanie może być po prostu informacją że jest tam coś do powiedzenia - na głos albo choćby w myślach. Nie wiem czy w to wierzysz, ale mi to jakoś pomogło to poczucie inaczej zinterpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

A czy to zaciskanie w gardle przy medytacji powinno z czasem ustępować samo, czy trzeba coś z tym zrobić aktywnie? Bo ja jak czuję taki dyskomfort to automatycznie przerywam i nie wiem czy to błąd.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Halinka55 przerywanie przy pierwszym dyskomforcie to dość naturalny odruch, ale z doświadczenia powiem że właśnie te momenty kiedy coś się zaciska są często momentami tuż przed tym kiedy coś się rusza. Ja nauczyłam się zostać z tym jeszcze chwilę - nie przez siłę, ale przez ciekawość. Pytam siebie w środku: co to jest? I to samo pytanie już trochę rozluźnia.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 193

@Iwetka_68 ciekawość zamiast uciekania - to brzmi prosto, ale chyba właśnie tego mi brakuje. Jak ty to ćwiczyłaś, bo zakładam że to nie przyszło od razu?


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 307

@Halinka55 nie, zdecydowanie nie od razu. Przez długi czas byłam typem który przy pierwszym nieprzyjemnym uczuciu otwierał oczy i szedł po herbatę. Zmieniło się to kiedy zaczęłam robić krótsze sesje - pięć, siedem minut - i stawiałam sobie tylko jedno małe zadanie: zostań z tym uczuciem przez trzy oddechy. Nie rozwiązuj, nie analizuj, tylko trzy oddechy. To brzmi banalnie, ale naprawdę obniżyło próg wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Iwetka mówi o krótszych sesjach trafia do mnie. Bo ja jak siadam z nastawieniem że muszę przepracować całą sprawę za jednym razem, to w ogóle nie mogę zacząć. Czuję się przytłoczona jeszcze przed. Może właśnie o to chodzi żeby nie robić tego hurtem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Mania68 dokładnie. Przebaczenie sobie to nie jest sprint, który można zaliczyć w jednej długiej sesji. Piszę to świadomie bo widzę że wiele osób zakłada że jak siedzą godzinę to będzie bardziej skuteczne niż dwadzieścia minut. A często jest odwrotnie - po godzinie umysł jest już tak zmęczony że zaczyna produkować coraz dziwniejsze myśli zamiast opadać. Krótsze, regularne sesje to lepsza inwestycja niż rzadkie maratony.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej, a jak to sie ma do tej mantry mety? Bo rozumiem ze krotkie sesje sa ok, ale czy mozna w ogole cos poczuc jesli na przyklad mam tylko dziesiec minut i przez polowe tego muszę sie skupiac na oddechu zanim dotrę do meritum? Szczerze mam wrażenie ze jak zaczynam to już koniec czasu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Zdzichu.x a co rozumiesz przez 'dotrzeć do meritum'? Bo to mnie zastanawia - może zakładasz że najpierw trzeba coś 'zrobić' z oddechem, a potem dopiero zaczyna się prawdziwa praca? Mantry metty możesz zacząć mówić praktycznie od pierwszej chwili. Oddech to nie jest przedsionek do medytacji, to jest sama medytacja.


Odpowiedz
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Domicela, o. Nie, naprawde nie rozumiałem że to może byc jednoczesne. Myslałem ze oddech to jest jakis rozgrzewkowy etap. Więc mozna mówic mantre i jednoczesnie byc przy oddechu? To brzmi dziwnie, ale moze dlatego ze nigdy tak nie probowalem.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@rokita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja też tak myślałem że to dwa oddzielne etapy i szczerze mówiąc dopiero z tego wątku zrozumiałem że nie. Domicela, mam jeszcze jedno pytanie bo wróciłem do twojego wcześniejszego posta o kontekście i odpowiedzialności. Powiedziałaś że do przebaczenia sobie potrzebuję obu naraz - i czy to znaczy że jak jeszcze nie rozumiem w pełni kontekstu, to nie powinienem jeszcze zaczynać tej medytacji? Czy można zacząć i rozumienie przychodzi w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Rokita zdecydowanie można zacząć bez pełnego rozumienia - i często właśnie medytacja to rozumienie przynosi, a nie odwrotnie. Nie czekaj aż 'będziesz gotowy'. Gotowość często przychodzi dopiero wtedy kiedy już zaczniesz siedzieć z tematem, nie przed.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Mam tu pewien sceptycyzm. Czy nie ma ryzyka że ktoś zacznie medytację na przebaczenie sobie, nie rozumiejąc jeszcze co tak naprawdę zrobił, i wyjdzie z tego z takim poczuciem że 'OK, medytowałam, sprawa zamknięta' - bez faktycznej zmiany? Pytam serio, bo znam osoby które używają duchowości jako sposobu żeby ominąć trudne rzeczy, nie żeby przez nie przejść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Pytonissa97 to jest uczciwa obawa i myślę że ma rację bytu. Ale czy to nie dotyczy każdej metody pracy z sobą, nie tylko medytacji? Terapia też może być używana do omijania jeśli ktoś tego chce. Pytanie chyba brzmi: jak odróżnić autentyczną pracę od 'odhaczania' - i tutaj wróciłabym do tego co Domicela mówiła wcześniej o kierunku ruchu. Poziomo czy w górę.


Odpowiedz
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Kornelia.x no tak, zgoda że to nie jest problem specyficzny dla medytacji. Ale w medytacji jest chyba łatwiej się okłamać, bo to jest bardzo wewnętrzne i nikt z zewnątrz nie widzi co tam naprawdę robisz. W terapii terapeuta przynajmniej może zapytać 'hej, czy ty przypadkiem nie unikasz tematu'. Tutaj siedzisz sama ze sobą i to jest zarówno siła jak i ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@ewelinka71)
Połączone: 1 rok temu

To co Pytonissa mówi o okłamywaniu siebie brzmi prawdziwie. Ja to miałam - przez jakiś czas byłam przekonana że 'pracuję' a faktycznie lubiłam samo siedzenie, ciszy, oddechu, i okrążałam temat z daleka. Jakiś czas mi zajęło zauważenie że wychodzę z sesji dokładnie tak samo jak wchodziłam - żadnego dyskomfortu, żadnego ruchu. I to był właśnie znak że coś jest nie tak, bo praca z trudnymi rzeczami przynajmniej trochę uwiera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mania68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Ewelinka71 to jest bardzo pomocne co piszesz. Więc brak dyskomfortu przy tej medytacji to nie jest dobry znak? Albo inaczej - czy powinnam się martwić jeśli siadam i jest po prostu spokojnie i nic się nie dzieje?


Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Mania68 spokój podczas medytacji na przebaczenie to nie problem sam w sobie - pytanie brzmi, co to jest za spokój. Są dwa rodzaje. Jeden to cisza, która pojawia się kiedy naprawdę siedzisz z czymś i to coś powoli odpuszcza. Drugi to taki jakby wyłącznik - umysł mówi 'okej, cisza, nie teraz' i nic nie puszcza, bo nic nie było naprawdę trzymane. Różnicę czujesz po sesji. W pierwszym przypadku jest jakaś ulga albo lekkość, nawet mała. W drugim wychodzisz dokładnie z tym samym co weszłaś.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: