Forum

Asystent AI
Medytacja a źródło ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a źródło - powrót do źródła bytu


Wpisy: 65
Rozpoczynający temat
(@przytulia86)
Połączone: 3 lata temu

Hej, chciałam napisać o czymś co mnie ostatnio naprawdę uderzyło podczas medytacji. Siedzę od kilku miesięcy z tym workaholicyzmem, bo po prostu nie umiałam przestać pracować, zawsze jeszcze ten jeden mail, jeszcze jeden projekt, lista rzeczy do zrobienia na 3 strony i tak w kółko. No i gdzieś wyczytałam o medytacji jako powrocie do źródła, że niby pod tym całym bieganiem jest jakaś głębsza warstwa bytu gdzie nie ma ani pracy ani obowiązków ani nic. Zaczęłam próbować docierać do tego podczas sesji i o dziwo coś faktycznie jest, jakiś spokój którego normalnie nie czuję. Ale mam pytanie, bo nie wiem czy dobrze to rozumiem - czy to "źródło" to jest coś co się osiąga jednorazowo i już zostaje, czy to jest ciągła praktyka? Bo ja chcę żeby było na stałe 🙂 Trochę niecierpliwie, wiem, ale kto z was ma doświadczenie z tym łączeniem medytacji z takim pracoholicznym trybem życia?


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 581
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

No to jest dobre pytanie ale trochę źle postawione. Bynajmniej nie jest tak że "osiągasz źródło" jak nabijasz poziom w grze i masz odblokowane na zawsze. Źródło bytu to nie jest miejsce dokąd się trafia, to jest cos czym jesteś pod spodem cały czas tylko zagłuszone. U pracoholików to zagłuszenie jest szczególnie głębokie, bo umysł jest permanentnie w trybie robienia, planowania, rozwiązywania. Medytacja nie daje dostępu do czegoś zewnętrznego, ona usuwa te warstwy hałasu. Ale odpowiadając wprost: nie, nie jednorazowo. To jest jak mięsień, wymaga regularności. Mam jedno pytanie do ciebie - jak długo siedzisz w jednej sesji i czy naprawdę w tym czasie odkładasz telefon czy tylko go przewracasz ekranem do dołu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przytulia86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Antek haha, złapałeś mnie. Telefon przekrócony ekranem do dołu ale wibrator na. I owszem, zerknęłam dwa razy w trakcie. No dobra, trzy razy. Ale z każdym tygodniem coraz rzadziej! Serio staram się. Siedzę 20 minut rano i jeszcze raz wieczorem jak dam radę. Pytanie o to co czuję gdy nie mam nic do robienia, to jest celne. Czuję niepokój. Jakby coś zaraz się stanie i będę nieprzygotowana.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pentaklista02)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawy temat bo sam się zastanawiam nad tym "źródłem". Czytałem różne rzeczy i jedni mówią że to jest czysta świadomość, inni że to jakiś boski pierwiastek, a jeszcze inni że to po prostu stan wyciszenia układu nerwowego i nic więcej. Sam nie wiem co z tym myśleć szczerze. Przy okazji workaholicyzmu to mam znajomego ktory dosłownie medytował na przerwie w pracy, 10 minut między spotkaniami, i mówił że to jedyne chwile kiedy czuje że żyje a nie funkcjonuje. Czy tak krótkie sesje mają w ogóle sens jeśli chodzi o kontakt ze źródłem?


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@firletka)
Połączone: 3 lata temu

no nie wiem, zatrzymajcie się chwilę bo coś mi mówi że mieszamy dwie różne rzeczy. To "źródło bytu" z tradycji duchowych to nie jest to samo co odpoczynek od pracy. Jedno jest doświadczeniem metafizycznym, drugie to po prostu higiena psychiczna. Pracoholizm można i dobrze leczyć medytacją ale nie dlatego że dotykasz jakiegoś kosmicznego źródła, tylko dlatego że uczysz mózg nie wchodzić w tryb alarmu co 5 minut. Nie chcę psuć atmosfery ale trochę czuję że to są dwie różne rozmowy na raz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Firletka rozumiem skąd to wychodzi ale dla mnie to jest nierozerwalnie połączone. Kiedy masz długi kontakt z ciszą w medytacji to w pewnym momencie przestaje być ważne czy to jest "mistyczne źródło" czy "układ nerwowy", bo efekt jest ten sam i czujesz go całym sobą. Ja przez długi czas pracowałam na dwa etaty i praktycznie żyłam w trybie kryzysowym. Zaczęłam robić medytacje przy świecy wieczorami, długie, przynajmniej 40 minut, i gdzieś po kilku tygodniach poczułam taką warstwę spokoju pod tym wszystkim. Trudno to opisać słowami. Czy to była metafizyka czy biochemia??? Nie wiem i przestałam sie tym przejmować


Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Firletka no ale skąd wiesz że to są dwie rozne rozmowy??? Może wlasnie pracoholizm to jest duchowy problem a nie tylko psychologiczny? Że ktos ucieka w pracę bo nie chce/nie umie być sam ze sobą, co akurat jest dokładnie tym co blokuje dostęp do tego źródła o którym piszą. Nie twierdzę że mam rację, ale to by tłumaczyło czemu tak wielu ludzi z wypalonymi nerwami nagle zaczyna szukać czegoś głębszego


Odpowiedz
(@firletka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Baltazar dobra, tu się z tobą zgodzę. Ucieczka w pracę jako mechanizm obronny przed kontaktem ze sobą, to ma sens. Ale nadal mam problem z tym terminem "źródło bytu" bo kazdy rozumie go inaczej i potem rozmowa się rozjeżdża. Co wy wszyscy konkretnie macie na myśli mówiąc źródło? Stan świadomości? Jakiś byt? Boga? Własne ja?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Firletki jest dobre. Bo rzeczywiście każda tradycja mówi o tym nieco inaczej i nie ma sensu udawać że jest jeden wspólny mianownik. W wedancie adwajta będzie to czysta Świadomość, Atman tożsamy z Brahmanem. W buddyzmie zen będzie sunyata, pustka. Chrześcijańscy mistycy mówili o Bogu w głębi duszy. Nie wiem czy te rzeczy opisują to samo doświadczenie ale w praktyce meditacyjnej nie musisz tego rozstrzygać. Dotykasz czegoś co jest spokojniejsze i głębsze niż myśl, i to wystarczy na początek. Przy pracy z pracoholicyzmem jest jeden ważny szczegół którego nie widzę w tej rozmowie - co czujesz kiedy nagle nie masz czego robić? Bo to jest kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@lolek)
Połączone: 3 lata temu

ten niepokój o którym pisze Przytulia to ja znam doskonale. u mnie to był dosłownie ból w klatce piersiowej jak miałem wolne popołudnie. myślałem że jestem chory ale to było po prostu napięcie. probowalem medytacji ale po 5 minutach zaczynam planować co będę robił po medytacji, to chyba nie tak powinno wygladaac 😉 czy to normalne na poczatku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Lolek to jest absolutnie normalne i jest dokładnie tym o czym mówiłem - umysł jest tak mocno wprogramowany w tryb robienia że nawet ciszę próbuje zamienić w kolejne zadanie. Planowanie po medytacji to jest umysł który ratuje sie jak moze. Nie walcz z tym, zauważ że to robisz i wróć do oddechu. Ale chciałem zapytać - ile czasu dziennie realnie spędzasz na czymś co nie jest pracą ani obowiązkiem?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

he wiecie co mnie uderza w tej rozmowie, to ze wszyscy zakładamy ze medytacja automatycznie prowadzi do tego źródła. a co jesli ktoś siedzi 30 lat i nic nie czuje bo po prostu nie ma predyspozycji albo zły sposób? pytam bo sam siedzę od kilku miesięcy i te 20 minut to dla mnie wieczność a żadnego źródła nie widzę, tylko numery telefonów które mi się przypominają i myśl że zapomniałem oddać komuś kasę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Florek a czy ty w ogóle chcesz dotrzeć do tego "źródła" czy bardziej chcesz się poprosttu uspokoić? bo to są jednak różne intencje i myślę że to ma znaczenie dla praktyki. Pytam serio, bez oceniania


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Obserwuję ten wątek od dawna i chce dorzucić coś z własnych obserwacji. Przez długi czas myślałam o medytacji jako technice, jako o czymś do zrobienia. I to był błąd. Dopiero kiedy zaczęłam traktować ją jako stan do którego wracam a nie cel do osiągnięcia, coś się zmieniło. Nie wiem czy to jest to "źródło bytu" o którym tu piszecie. Ale jest coś co czuję jako fundament, takie milczące miejsce w środku które istnieje niezależnie od tego co się dzieje na zewnątrz. W kontekście pracoholizmu myślę że to jest kluczowe bo praca wypełnia całą przestrzeń właśnie wtedy gdy tego fundamentu nie czujesz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 22

@Gertruda_02 to co opisujesz z tym milczącym miejscem, to brzmi jak to co mistycy różnych tradycji opisują jako "świadka", tę część siebie ktora obserwuje ale nie jest wciągana. Czytałem o tym w kontekście Ramany Maharishiego. ale mam pytanie jak to się u ciebie zaczęło? Był jakiś moment przełomowy czy to przyszło stopniowo?


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@chiromanta)
Połączone: 2 lata temu

ja to może z innej strony. pracuję fizycznie, dużo, i medytacja to ostatnia rzecz o jakiej myślę po robocie. ale mój kumpel mi nagadał żeby spróbować i próbuję. nie wiem nic o żadnym źródle bytu, brzmi dla mnie kosmicznie. ale zauważyłem że jak siedzę spokojnie przez te kilka minut to następnego dnia mam troche mniej ochoty żeby od razu chwytać za następne zadanie. może to jest właśnie ta cienka nitka do tego co piszecie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Chiromanta trafnie napisał i myślę ze to jest niedoceniane. Nie trzeba mieć żadnego mistycznego doświadczenia żeby medytacja działała na pracoholizm. Sam mechanizm jest prosty: ćwiczysz bycie bez działania, i to się przenosi na resztę dnia. Źródło czy nie źródło, to jest mierzalny efekt. co innego to pytanie czy samo to wystarczy jeśli ktos naprawde głęboko siedzi w tym pędzie bo tu mogą być potrzebne tez inne rzeczy


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@eukaliptus)
Połączone: 2 lata temu

To co Baltazar napisał na końcu jest ważne. Medytacja nie jest panaceum i widziałam niejedną osobę ktora medytuje regularnie a przy tym nadal pracuje po 14 godzin dziennie i traktuje medytację jako kolejny punkt na liście do odhaczenia. Wtedy to jest tylko kolejna forma tego samego wzorca. Żeby naprawdę dotknąć źródła a nie tylko wyciszać się na chwilę, potrzeba też pewnej gotowości do pytania: dlaczego w ogóle uciekam? I to jest niewygodne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wienczyslawa-pl)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie, to pytanie "dlaczego uciekam" to jest serce sprawy jak mi się wydaje. bo ja przez lata myślałam ze jestem zapracowana bo dużo mam na głowie i tyle. A potem gdzieś zaczęłam siedzieć w ciszy i nagle zaczęły wychodzić rozne rzeczy z dzieciństwa i takie przekonania w stylu "jesteś wartościowa kiedy jesteś produktywna". i to nie było przyjemne odkrycie ale poczułam ze wreszcie dotykam czegoś prawdziwego a nie tylko skimmuję po powierzchni. Nie wiem czy to jest to "źródło" ale było głębiej niż cokolwiek wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@franio)
Połączone: 3 lata temu

hej, wchodze troche z boku bo ten watek mnie wciagnal. mam takie pytanie, troche moze dziwne. czy nie jest tak ze pracoholizm to czesto numerologia 4 i 8 w zyciu bo te liczby sa powiazane z materializmem i praca? i ze te osoby szczegolnie mocno potrzebuja wracac do zrodla bo sa jakby "zakopane" w materii bardziej niz inne? nie twierdze ze tak jest napewno ale ciekawi mnie czy ktos to czul


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@firletka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Franio okej, rozumiem skąd to podejście, ale trochę mieszasz metodologie. Numerologia to jedno, a psychologia pracoholizmu to drugie. Nie twierdzę ze to sprzeczne, ale nie każdy pracoholik ma 4 i 8 w numerologii i nie każda 4 i 8 jest pracoholikiem 🙂 Mnie bardziej interesuje co Eukaliptus napisała o tym że medytacja może być kolejnym punktem na liście, bo to jest realne. Znacie kogoś kto wprost wpadł w ten schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@florek)
Połączone: 1 rok temu

no dobra ale wracam do swojego pytania bo nikt mi nie odpowiedzial konkretnie, czy jak ktos siedzi te 20 minut i nic nie czuje poza nudą i bólem kolan to po prostu zly sposob czy faktycznie moze nie miec tych "predyspozycji"? bo Antek powiedzial zeby nie walczyc z myslami tylko je zauważac, ale ja zauważam ze planuję obiad i nic poza tym nie jest inne niz przed medytacja. gdzie jest to źródło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@firletka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Florek wiesz co, sprawia to wrażenie jakby ty szukasz jakiegoś wyraźnego znaku, błysku, czegoś co powiesz "aha, to jest to". I tu wlaśnie mam pewien opór wobec tej całej narracji o "źródle bytu" w kontekscie pracoholizmu bo ona tworzy oczekiwanie że będzie jakieś wielkie doświadczenie. A co jeśli to jest po prostu powolne, niezauważalne rozluźnianie starego wzorca i żadnego fajerwerku nie będzie?


Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Firletka poruszyła coś ważnego i chce to rozwinąć. U mnie pierwsze głębsze doświadczenie w medytacji przyszło nie podczas siedzenia tylko godzinę potem, przy myciu naczyń. Po prostu przez chwile byłam tylko przy myciu naczyń. Bez planowania, bez oceniania. I to było to źrodło o którym mówi ten temat, przynajmniej dla mnie. Żaden fajerwerk, żadna wizja.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@antek)
Połączone: 7 miesięcy temu

to ze planujesz obiad w trakcie to nie jest porażka, to jest dokładnie ta praktyka. zauważasz ze planujesz, to już jest uważność. pytanie inne, Florek: jak sie czujesz po tych 20 minutach w porownaniu z tym jak byś te 20 minut spędził na scrollowaniu? chce żebyś sam odpowiedział bo poderjzewam ze odpowiedź coś ci powie.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@lolek)
Połączone: 3 lata temu

to co Inwokacja pisze o myciu naczyń, kurde, to mnie uderzyło. bo u mnie był podobny moment tylko przy goleniu. i przez chwile nie planowałem jutrzejszego spotkania. to trwało moze 10 sekund i tyle. czy to jest to "źródło"? serio pytam bo niewiem czy nie przesadzam z interpretacją


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Lolek te 10 sekund to nie jest "przesada". To jest dokładnie to. Zapisałam to sobie kiedyś tak: źródło nie jest gdzie indziej, jest zawsze dokładnie tu, tyle że my rzadko przestajemy biec żeby je poczuć. Pracoholizm to jest właśnie nieustanne bieganie, ciągłe produkowanie następnego kroku. I te twoje 10 sekund przy goleniu to był moment kiedy przestałeś biec. możesz się nie zgadzać ale nie musisz od razu pouczać


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pentaklista02)
Połączone: 3 lata temu

oho, okej ale mam pytanie do Gertrudy i w ogóle do wszystkich bo to mnie zastanawia od jakiegos czasu. jeśli to źródło jest "zawsze tu", to czemu niektórym ludziom jest łatwiej je znaleźć niż innym? mam na myśli, że są osoby które nigdy nie medytowały a żyją bardzo spokojnie i jakby naturalnie w tej obecności. a inni siedzą latami i ciągle uciekają myslami. to jest kwestia charakteru, wychowania, czy czegoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 65
Rozpoczynający temat
(@przytulia86)
Połączone: 3 lata temu

ojej ten wątek z myciem naczyń i goliciem to jest niesamowite bo ja mam to samo przy czesaniu włosów! takie momenty gdy nagle jestem TYLKO tutaj i to trwa sekundę może dwie. nigdy nie łączyłam tego z medytacją ale teraz myślę że to dokładnie to samo. i właśnie to chcę rozciągać, te momenty. a propos pytania Pentaklisty, to myslę ze to jest kwestia tego ile ktoś ma nawykowo w głowie, a to chyba zależy od pracy, rodziny, całego tego chaosu zewnętrznego... ale nie wiem, co wy myślicie? Zostawiam to sobie do przemyślenia


Odpowiedz
Udostępnij: