Zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad czymś, co widzę u siebie i u kilku osób z którymi ćwiczę - otóż medytacja w parze albo w grupie daje zupełnie inne efekty niż solo. I mówię tu nie tylko o skupieniu ale o jakości relacji po. Jakby wspólna cisza coś reguluje między ludźmi. Słyszałam o koncepcji "siedzib" - miejsc w przestrzeni energetycznej, z których płynie władza w relacji. Ktoś medytuje razem z partnerem albo bliską osobą i obserwuje czy ten podział sił się zmienia? Ciekawi mnie to od strony praktycznej, nie tylko teorii
Ojej, nigdy nie słyszałam o tych "siedzibach" w kontekście medytacji. Myślałam że to bardziej astrologia albo cos z czakrami. czy to znaczy ze jak dwie osoby siedzą obok siebie i medytują to ich pola energetyczne jakoś rywalizują czy współpracują? Bo ja bym powiedziała że wspólna medytacja to coś miłego i kojącego, nie wiem czy tam jest jakaś walka o "władzę"...
Siedziby władzy to pojęcie z tradycji tantrycznych, chodzi o to że każda osoba ma naturalną strefę wpływu energetycznego i w relacji jedna strona zwykle dominuje. Medytacja może to wyrównywać albo uwypuklać, zależy od techniki. Sama robiłam z mężem medytację na oddech synchroniczny i po paru tygodniach faktycznie zmieniły się między nami proporcje - on zaczął słuchać, zamiast od razu reagować. Przypadek? Nie sądzę.
To brzmi naprawde ciekawie. Czy ta medytacja synchroniczna to znaczy że oddychacie dokładnie w tym samym rytmie? Bo nie wyobrażam sobie jak to robić nie patrząc na siebie i nie rozpraszając się nawzajem.
Ale właśnie, skoro to się "samo dzieje", to czy ta zmiana w relacji naprawdę pochodzi z medytacji czy po prostu z tego że dwie osoby spędziły razem czas w ciszy bez telefonów? Bo to rzadkość w związku i samo w sobie mogłoby zmienić dynamikę, bez żadnych siedzib i energii. Nie mówię że to nie działa, ale skąd wiemy co tak naprawdę zadziałało?
O, ja to rozumiem! Moja mama jest osobą bardzo dominującą i kiedyś pojechałyśmy razem na taki weekend z jogą i medytacją. I wiesz co, po tych trzech dniach rozmawiałam z nią inaczej, spokojniej, ona mniej krzyczała. Myślałam że to przez zmianę miejsca, ale może chodzi właśnie o tę synchronizację o której piszesz? Nigdy tak o tym nie pomyślałam szczerze mówiąc. 🙂
Hej, ale chce sie upewnic - te zmiany w relacji to efekt jednorazowy po takim weekendzie czy trzeba to regularnie robić? Bo odnoszę wrażenie że takie rzeczy działają chwilowo a potem wszystko wraca do normy. Pytam bo sama chciałabym poprawić relację z siostrą i szukam czegoś co ma realny, trwały efekt a nie tylko chwilową ulgę.
Sama nie medytuję z bliskimi regularnie, ale mam obserwację ze snów - po tych kilku dniach kiedy zaczęłam czytać o medytacji w relacjach zaczęły mi się śnić sny gdzie byłam z kimś w bardzo spokojnym miejscu, żadnych słów, tylko obecność. Ciekawe czy to znaczy że podświadomość już "wie" coś czego umysł nie przetrawił. Ktoś miał podobnie przed zaczęciem praktyki?
Wracając do tych siedzib - jak to w ogóle rozpoznać że ktoś ma więcej tej "władzy" w relacji? Bo w mojej sytuacji z chłopakiem to on zawsze decyduje gdzie idziemy, co robimy, ja sie dostosuję i jakoś mi to nie przeszkadza ale zastanawiam się czy ta dynamika jest z wyboru czy z energetycznej nierównowagi. Trudno mi ocenić samej.
Tak, dokładnie. Nie na tym to polega żeby zmienić kto rządzi. Chodzi o to żeby obie osoby widziały siebie nawzajem wyraźniej, bez tych wszystkich nawarstwionych oczekiwań i schematów. Medytacja w parze jest tu jak - jak reset. Siedzicie razem i na chwilę przestajecie grać swoje role. I z tego miejsca łatwiej potem rozmawiać. ale to wymaga cierpliwości i regularności, Felicytka.x - jednorazowo efekt jest ale krótki.
Właściwie to mam pytanie troche z boku, bo nie robię z nikim medytacji na co dzień, ale czytam watek z ciekawoscią. Czy ta synchronizacja oddechu działa tez między ludźmi którzy mają zły układ energetyczny? Bo znam osoby gdzie sama obecność wciąga mnie w jakiś dziwny stan napięcia i zastanawiam sie czy medytacja by to pogorszyła czy wygładziła.
Oo, to dobre pytanie. Ja bym sie bała medytować z kimś kto mnie stresuje, bo moze wtedy zamiast się uspokoić to jeszcze bardziej poczuję ten dyskomfort?
