Zaczne od pytania, bo mnie to gryzie od jakiegos czasu. Wu Wei z taoizmu to zasada niedziałania, albo raczej działania bez wysiłku, bez oporu wobec rzeczy. I teraz zastanawiam sie, czy da sie to połaczyc z medytacja w kontekscie traumy. Bo znam osoby po trudnych przezyciach, ktore probuja medytowac i zamiast spokoju doswiadczaja kompletnego rozregulowania, koszmary, flashbacki wchodza w trakcie siedzenia. I pojawia sie pytanie, czy Wu Wei tu pomaga, tzn. nie walczyc z tym co wychodzi, obserwowac, puścić, czy moze to jest wlasnie podejscie, ktore w przypadku pourazowych zaburzen moze narobić wiecej szkody niz pozytku. Co wy na to?
Dobre pytanie i niema na nie prostej odpowiedzi. Wu Wei nie oznacza biernosci wobec wszystkiego. W taoizmie chodzi o to żeby nie działac wbrew naturze rzeczy, a nie żeby siedziec i nic nie robic kiedy cię cos niszczy. Problem z traumą jest taki, ze układ nerwowy nie jest w stanie naturalnie wyciszyc sie przez samą obserwacje. Tu juz nie działa sama filozofia, tu jest potrzebna praca z cialem, czasem z terapeutą. Medytacja bez przygotowania przy powaznej traumie to jak wchodzenie do zamrozarki i czekanie, ze sie samo ogrzejemy bo tak jest naturalnie.
Ojej, to jest temat, ktory mnie naprawde dotyka bo sama przez dluzszy czas probowalam medytowac po bardzo trudnym okresie w zyciu i pamietam, ze siadalam, zamykalam oczy i nagle sie robiło tak, jakby cos we mnie zaczynało uciekac w paniike, serce biło, oddech sie urywał. Przestalam to robic na dluzszy czas bo sie bałam, ze robie sobie krzywde. I wtedy ktos mi powiedzial wlasnie o tym żeby nie walczyc tylko obserwowac, tzn. coś podobnego do tego wu wei co Znachorz pisze. Ale dla mnie to nie zadziałało od razu, dopiero po długim czasie i po rozmowach z kimś bliskim
Czekajcie bo ja w ogole nie znam pojecia wu wei, mozecie wyjasnic o co chodzi zanim pojde dalej? Bo cos mi sie kojarzy z taoizmem ale nigdy sie nie zaglebialm w to. I co to w ogole ma wspolnego z medytacja, to jest jakas technika sama w sobie czy bardziej filozofia stojaca za medytacja? 🙂
Hmm, nie jestem ekspertką ale to co mowisz Znachorz brzmi dla mnie troche jak: rób to co i tak robisz tylko nazywaj to inaczej. Bo kazda medytacja chyba polega na tym żeby nie walczyc z myslami? Nie rozumiem co tu jest szczegolnego w tym wu wei. Naprawde jest jakas zasadnicza roznica miedzy klasyczna medytacja uwaznosci a podejsciem taoistycznym?
Jest różnica i to dość istotna. Uważność w stylu zachodnim, szczegolnie ten wywodzacy sie z MBSR Kabata-Zinna, kładzie naciisk na swiadoma uwage, czyli aktywne kierowanie uwagi na chwile obecna. To jest jednak pewien wysilek, swiadoma intencja. Wu Wei jest bardziej radykalne w sensie ze zaklada ze nie powinienes nawet starać sie obserwowac, raczej pozwolic zeby obserwacja zaszła sama z siebie. To subtelna ale znaczaca różnica praktycznie. I tutaj wracam do watku traumy bo przy zaburzeniach pourazowych wlasnie to aktywne kierowanie uwagi do wewnatrz moze byc destabilizujace. Układ nerwowy przy PTSD jest w stanie czujności i wpychanie go dodatkowo do srodka to czasem jak dokładanie chrustu.
To co Ostrze pisze o ukladzie nerwowym brzmi sensownie, choc nie jestem pewna czy to juz nie jest bardziej terapia niz ezoteryka. Ale mam pytanie konkretne, czy istnieja jakies techniki ktore ida w strong tego wu wei ale sa bezpieczniejsze dla kogos po trudnych przejsciach? bo z tego co czytam to jednak wielu ludzi szuka wlasnie duchowych sciezek do uzdrowienia, nie tylko terapii.
A co jesli ktos nie wie ze ma tę trawmę? Jak to rozpoznac zanim zacznie medytowac ze tak sie moze dziać? Pytam bo znam kogoś kto zaczal medytowac i po kilku tygodniach stwierdzil ze jest gorzej a nie lepiej, nie rozumiał dlaczego.
No to po co w ogole medytowac skoro moze zaszkodzic? Serio pytam bo wszedzie pisze ze to pomaga na stres i na wszystko a tu nagle sie okazuje ze nie.
Mnie zastanawia cos innego, znaczy rozumiem ze trauma to problem, ale cały czas mowimy o ekstremalnych przypadkach. A co z takimi normalnyymi stresami z życia, jakies trudne relacje, strata pracy, cos takiego? Wu wei w medytacji, to działanie czy niedziałanie wobec tych zwyklych codziennych trudnosci? Bo mi sie wydaje ze dla wiekszosci ludzi to jest wlasnie ta kwestia.
No wlasnie bo ja własnie z tej strony trafilam na medytacje, nie z żadnej traumy tylko z takiego normalnego przemeczenia zyciowego. I dla mnie wu wei w praktyce oznacza to, ze przestałam sie tak mocno spinac żeby "dobrze pomedytowac", wiesz, przestałam sie frustrować ze mysli przychodza, przestałam je odpychac siłą. I wtedy paradoksalnie zaczelo mi to wychodzic lepiej. Wiec moze to wlasnie jest ta zasada w działaniu jak prezstajesz sie wysilac żeby cos osiagnac, to to przychodzi samo?
To mnie nurtuje od kiedy przeczytałem ten watek. Sam medytuję jakies pol roku i zawsze myslałem ze to chodzi o wyciszenie i relaks. A wy tu mowicie o jakims głebszym poziomie, ze medytacja to nie jest relaks tylko kontakt z tym co jest, nawet jak jest nieprzyjemne. To troche zmienia optykę. Wiec jak mam rozumiec wu wei w moim codziennym siedzeniu, ze mam po prostu nie uciekac od mysli które przychodzą nawet jak sa niekomfortowe? :/
Mniej więcej tak. Tylko dodalbym jedno, wu wei to nie jest znoszenie wszystkiego w milczeniu. Woda plynie zgodnie z grawitacja ale omija przeszkody, nie wali w nie glową. Jesli w trakcie medytacji wchodzi ci cos bardzo ciezskiego, masz prawo zejsc z siedzenia, zrobic cos fizycznego, wrocic do kontaktu z cialem. To nie jest porazka, to jest madrosc. Znachorz, czy sie zgadzasz?
Mam nadzieje ze to nie jest glupie pytanie ale czy jest jakas prosta technika medytacji ktora idzie zgodnie z tym wu wei i jest bezpieczna dla kogos kto niema żadnych wiekszych traumatycznych przejsc, poprostu chce zaczac? Bo ta rozmowa sprawia ze sie troche boję żeby w ogole zaczac, haha. a chciaałam sprobowac cos dla siebie
