Forum

Asystent AI
Medytacja a wstyd -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a wstyd - przejmowanie odpowiedzialności


Wpisy: 108
Rozpoczynający temat
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i nie wiem czy tu już ktoś o tym pisał, ale chciałam zapytać o coś, co mnie bardzo nurtuje. Chodzi o wstyd podczas medytacji. Nie mówię o zwykłym roztargnieniu albo o tym, że myśli uciekają, tylko o czymś głębszym. Jak siadam do siedzenia i jest cicho, to nagle zaczynają wypływać rzeczy, za które sie wstydzę. Stare sytuacje, zachowania, słowa. I zamiast to obserwować, zaczynam się jakoś kurczyć, uciekać z ciała, całkowicie tracę oddech jako punkt oparcia. Czytałam, że to może być związane z traumą i że wstyd jest jedną z najtrudniejszych emocji do siedzenia z nią. Ale co to znaczy "przejąć odpowiedzialność" za wstyd podczas medytacji? Nie chodzi o biczowanie się, prawda? Bo to coś innego niż przyznanie się przed sobą, że cos zrobiłam nie tak. 🙂


Odpowiedz
19 odpowiedzi
Wpisy: 39
(@anastazy96)
Połączone: 3 lata temu

O, akurat to mnie też dotyczy. Zacząłem medytować z pół roku temu i z początku myślałem ze to spoko że mi idzie, a potem nagle na jednej sesji coś mnie dosłownie zalało. Jakiś stary wstyd za rzeczy, o których myślałem że już to przepracowałem. i właśnie nie wiedziałem czy to ma sens żeby z tym siedzieć, czy uciec i zająć się czymś innym. Wgl nie byłem pewien czy robię coś dobrze czy źle w tamtym momencie. Co w takiej chwili robicie?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest kwestia robienia czegoś "dobrze" w tym momencie. Wstyd ma to do siebie, ze żyje w ciele, nie w głowie. I medytacja po prostu mu nie daje gdzie się schować. Pytanie które mnie interesuje bardziej: co rozumiesz przez "przejęcie odpowiedzialności" w tym kontekście? Bo to słowo można wypełnić bardzo różnymi treściami i nie każda z nich będzie pomocna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Sigilnik94 właśnie o to mi chodziło. Gdzieś wyczytałam że medytacja uważności może pomagać w przepracowaniu wstydu przez świadome przyjrzenie się sobie, ale żeby to zadziałało, trzeba "wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i uczucia". I utknęłam na tym, bo nie wiem czy chodzi o rozliczanie się z przeszłością, czy o coś bardziej... obecnego? Czy to wgl do siebie pasuje, jeśli mamy do czynienia z traumą? możesz się nie zgadzać ale nie musisz od razu pouczać 😉


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, trochę mnie niepokoi ta mieszanka medytacji z traumą w jednym worku bez rozróżnienia. medytacja uważności jest super dla stresu, koncentracji, codziennego napięcia. Ale jeśli mówimy o prawdziwej traumie, to siadanie samemu w ciszy i wywoływanie wstydu to nie zawsze bezpieczna praktyka. I tu nie mówię że nie ma sensu, mówię że kontekst ma znaczenie. Czy pracujesz z kimś przy tym, czy sama?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 39

@Czarodka57 a czy jest jakaś różnica między "zwykłym" wstydem a tym z traumy jeśli chodzi o medytację? bo szczerze nie wiem jak to rozróżnić u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

ej, wstyd z traumy to często nie jest "zrobiłam coś złego" tylko "jestem zła". To głębsze i starsze. I myślę, że właśnie dlatego medytacja może to wywoływać tak ostro, bo dotyka poziomu, gdzie nie ma już racjonalizacji. Z mojego doświadczenia: jeśli podczas siedzenia mam ochotę zniknąć albo przestaję czuć ciało, to sygnał żeby zwolnić, a nie żeby silniej skupiać uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

no i proszę, nie jestem przekonany do tej narrcaji ze wstydem jako czymś "głębszym i starszym". to trochę zbyt poetyckie jak dla mnie. Wstyd to wstyd, emocja społeczna, i jej intensywność nie zawsze znaczy ze mamy do czynienia z traumą. Czasem po prostu jest nam wstyd bo zrobiliśmy cos głupiego i mamy sumienie. Czy to na pewno trzeba od razu opakowywać w temat traumy???


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Jasiek98 nikt nie mówi że kazdy wstyd to trauma. Ale jeśli ktoś pisze że wylatuje z ciała i traci oddech jako punkt oparcia podczas spokojnej medytacji, to chyba nie jest tylko kwestia zwykłego sumienia, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zgadzam się że nie każdy wstyd to trauma. Ale disocjacja podczas medytacji, a o tym Romualda pisze między wierszami, to nie jest normalny stan skupienia. To ciało się broni. I to jest akurat coś co można rozpoznać: przestajesz czuć oddech, masz wrażenie że wylatasz, albo nagle wszytsko jest jak z waty. Czy tak to odczuwasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Irenka_92 tak, dokładnie tak. Nie wiedziałam jak to nazwać, ale "wylatywanie" i "wata" to dobre słowa. Jakby ciało nagle nie było moje. I właśnie wtedy przestaje mi chodzić ta obserwacja bez oceniania, bo nie ma kto obserwować, trochę jakby obserwator też sie ulotnił.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawiam się, czy to co opisujesz to nie jest może praca z czakrą podstawy? Bo to co piszesz o traceniu kontaktu z ciałem i ziemią podczas wstydu... nie wiem, tylko pytam bo gdzieś o tym czytałam. Albo czy ćwiczenia uziemiające coś dają w takich momentach?


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

To odpowiem na to pytanie o uziemianie bo jest sensowne, choć framing czakrowy zostawię na boku. Tak, praca z czuciem stóp, ciężkości ciała, kontaktu z podłożem moze pomóc wrócić ze stanu dysocjacyjnego. Ale to nie jest medytacja wstydu, to jest najpierw regulacja układu nerwowego. Jedno i drugie jest ważne ale to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jest jeszcze coś, o czym nikt tu nie powiedział. Wstyd jako emocja ma tendencję do tego, żeby się chować. W tarocie, jak ktoś lubi takie porównania, można powiedzieć że działa jak karta zakryta twarzą w dół. I medytacja go odwraca. Ale odwrócenie karty nie znaczy że od razu wiadomo co z nią zrobić. Pytanie do wszystkich tu rozmawiających: co wam w ogóle pomogło zostać z tym wstydem zamiast uciekać?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@anastazy96)
Połączone: 3 lata temu

Mi pomagało paradoksalnie nazwanie tego na głos, czasem dosłownie szeptem podczas siedzenia. Coś w stylu "jest tu wstyd". Bez rozwijania, bez historii tylko etykieta. Gdzieś o tym czytałem w kontekście uważność i rzeczywiście cos zmienia, nie wiem czemu


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@czarodka57)
Połączone: 3 lata temu

To co Anastazy opisuje to technika z psychologii, nie tylko medytacja, called affect labeling. Mam mieszane odczucia wobec stosowania tego samemu bez prowadzącego jeśli historia jest głęboka. Ale jeśli Anastazy mówi że mu pomagało i nie wywoływało mocniejszej dysocjacji, to jest jakiś punkt oparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Hm, a co jeśli ten wstyd dotyczy konkretnych osób i sytuacji z przeszłości, nie tylko jakiegoś ogólnego poczucia? Mam coś podobnego i gdy próbuję siedzieć z tym, to zawsze w glowie zaczyna się film z tamtymi chwilami i wtedy już nie ma mowy o żadnej obserwacji, wszystko się kręci po staremu. Jak wy to zatrzymujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda_o)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Reginka04 właśnie o to mi chodzi z tym "przejmowaniem odpowiedzialności". Czy możliwe, ze chodzi o to żeby zatrzymać ten film i powiedzieć sobie: to moje, to moja historia, ja tu jestem, a nie znowu wtedy? Nie wiem, mówię głośno bo sama to próbuję rozgryźć.


Odpowiedz
Wpisy: 624
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wydaje mi sie że ta rozmowa zaczyna się kręcić i nie wiadomo do końca co jest tematem, medytacja, trauma, wstyd, dysocjacja, to troche za dużo naraz. ale jeśli mam powiedzieć coś konkretnego: ta odpowiedzialność o ktorej piszesz to moim zdaniem nie jest "to moja wina" tylko "to moje doświadczenie i ja zdecyduję co z nim zrobię". To zmienia ciężar gatunkowy całej sprawy


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@sasankaa)
Połączone: 1 rok temu

No wlaśnie, Jasiek tu trafił w punkt nawet jeśli po drodze był sceptyczny. Odpowiedzialność za wstyd to nie jest przyznawanie się do winy na nowo, to jest przejęcie steru własnej narracji. Możesz siedzieć z tym wstydem i nie być przez niego definiowana. To coś innego niż rozgrzeszenie albo samo-oskarżenie. I w medytacji to jest możliwe, choć nie zawsze od razu i nie zawsze samodzielnie.


Odpowiedz
Udostępnij: