Forum

Asystent AI
Medytacja a wina - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a wina - wyzwolenie się z winy


Wpisy: 32
Rozpoczynający temat
(@hierofantka85)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam sie od jakiegos czasu jak medytacja moze pomoc w pracy z poczuciem winy. Mam na mysli te sytuacje, kiedy czlowiek siedzi i rozmysla o czyms zlym co zrobil, albo o tym ze sie zachowal nie tak jak powinien - i to sie kreci w kolko bez wyjscia. Mnie osobiscie nie pomaga zwykle siedzenie w ciszy, bo mysli i tak ida w to samo miejsce. Czy ktos pracowal z tym swiadomie przez medytacje? Chodzi mi tez o zazdrość, bo to sie czesto laczy - zazdroscisz komus i potem czujesz sie podle z tego powodu.


Odpowiedz
10 odpowiedzi
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

o rany, to jest w ogole ciekawy temat bo wina i zazdrość to emocje ktore siedza gleboko, czesto pod sercem albo w splocie slonecznym. Sama pracowalem z tym przez medytacje na czakre serca i troche tez z runami. Ale mam pytanie do ciebie - mowisz ze mysli ida w to samo miejsce. Czy probowałas choc raz nie walczyc z tymi myslami tylko po prostu je obserwowac bez oceniania? Bo to jest podstawowa roznica miedzy rozmyslaniem a faktyczna medytacja uwaznosciowa.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

no no, dodam cos do tego co napisala Wozka. Ja tez przez dluzszy czas myslalam ze medytacja to siedzenie i wyciszanie mysli. A to w ogole nie o to chodzi, zwlaszcza przy pracy z wina. Wina ma taka nature ze ona CHCE byc poczuta, inaczej ciagle wraca. Obserwowanie jej bez walki - tak jak Wozka mowi - to jest klucz. Mnie pomoglo tez wizualizowanie tej emocji jako czegos co ma ksztalt, kolor. Brzmi dziwnie, wiem ale naprawde sie da


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wina jest jednym z najtrudniejszych stanow do medytacyjnej pracy wlasnie dlatego, ze ma w sobie podwojna warstwe. Pierwsza to sam uczynek czy mysl ktora wywolala wine. Druga, i czesto glebsza, to ocena siebie jako osoby zlej, niegodnej. I tu jest problem - wiekszosc technik uważność skupia sie na pierwszej warstwie i ludzie sie dziwa ze niema efektu. Zazdrość to zupelnie osobna bestia bo zawiera w sobie pragnienie i brak w jednym. Chetnie rozpisalabym sie wiecej ale najpierw chcialam zapytac co wy uwazacie za skuteczniejsze w takiej pracy - skupienie sie na oddechu i wychodzenie z mysli, czy raczej swiadome wejscie w te emocje i przyjrzenie sie im? 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Serenity zadala dobre pytanie ale ja mam inne zdanie niz to co sie tu pojawia. nie jestem pewna czy medytacja uważności to najlepsze podejscie do winy, szczegolnie tej glebszej. Obserwowanie emocji bez oceny brzmi pieknie w teorii, ale co jesli ktos naprawde cos zrobil zle? Czy siedzenie i "obserwowanie" tego bez osadzania nie jest troche... ucieczka? Wina pelnei moze tez chronic, jest sygnałem. Nie mowie ze nie warto medytowac, ale ze podejscie "poprostu obserwuj i nie oceniaj" jest troche uproszczone.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Wladyslawa.x hm, masz racje ze wina moze byc sygnałem, ale chyba mieszasz dwie rzeczy. Sygnał jest uzyteczny przez chwile, ale jesli ta sama wina krecisz sie w kolo przez miesiac albo lata to juz nie jest sygnał, to jest petla. I wlasnie z tym ludzie przychodza. Nikt nie mowi ze masz zignorować ze zrobilas cos zle, chodzi o to zeby nie siedziec w samoupokorzeniu bez konca.


Odpowiedz
(@hierofantka85)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Serenity to co piszesz o tej drugiej warstwie - ocena siebie jako zlej osoby - to jakby opisuje dokladnie to co czuje. I to jest gorsze niz sam uczynek. Wiec jak sie z tym pracuje? Bo obserwowanie mysli o tym ze jestem zla osoba to jakos nie pomaga, to wrecz wzmacnia to przekonanie jak sie na tym skupiam.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

No wlasnie, to co Wozka pisze ma sens. Ja sama mialam taki moment ze przez poczucie winy w ogole nie mogłam normalnie funkcjonowac i zadna logika mi nie pomagala. Dopiero jak zaczełam faktycznie siadac z tym w ciszy i nie uciekac - nie analizowac, nie rozkminiać, tylko byc z tym - cos puścilo. Nie od razu, po kilku tygodniach. A przy zazdrości to w ogole polecam medytacje z lojkasangiem, nie wiem czy ktos z was to zna, ale to buddyjska praktyka zamieniania wlasnego bolu w wspólczucie. Brzmi abstrakcyjnie ale dziala.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

i to jest wlasnie ten moment gdzie wiekszosc poradnikow cie zawiedzie bo kazą ci "byc z emocja" ale nie mowia co dalej. Ta druga warstwa to nie jest emocja, to jest przekonanie o sobie. Z emocja mozna byc i pozwolic jej przejsc. Z przekonaniem trzeba inaczej - tu wchodzi praca z wewnetrznym swiadkiem, nie z obserwatorem ktory tez jest czescia ego. Chodzi o to zeby znalezc ten fragment siebie ktory patrzył na twoje zycie od zawsze i nigdy nie ocenial. To brzmi mistycznie ale technicznie wychodzi sie od pytania: kto jest swiadomy tej mysli ze jestem zla? I uwaga - ta swiadomosc sama w sobie niema etykietki "zla". To jest punkt wyjscia.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam ze wchodze, mam pytanie moze naiwne ale... czy niema znaczenia skad ta wina pochodzi? Bo mam wrazenie ze wina ktorą sobie narzucamy bo nas ktos kiedys tak nauczyl ze jestesmy zli, to cos zupelnie innego niz wina za cos co faktycznie zrobılam. I czy medytacja to rozroznia? Bo mi sie wydaje ze moglabym medytowac i siedziec przy czymś co nawet nie jest moje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Stanislawa to jest bardzo dobre pyytanie i wcale nie naiwne. To rozroznienie jest kluczowe. Sama zrozumialam to pozno - ze nosıłam wine za rzeczy ktore nie były moja wina tylko ze mnie tak uksztaltowano. Medytacja tego nie rozroznia automatycznie ale daje ci dystans zeby samej zobaczyc skad to pochodzi. Choc trzeba byc szczera ze czasem do tego potrzebna jest tez praca z terapeutą bo sama medytacja nie wystarczy jesli to siegą glęboko w dziecinstwo. Nie wiem czy to popularne zdanie na tym forum, ale uwazam ze jedno drugiego nie wyklucza. chyba troche na siłę mnie prostujesz


Odpowiedz
Udostępnij: