Siedze ostatnio i mysle nad czyms co mnie troche niepokoi podczas medytacji. Zaczełam praktykować uwaznosc juz jakis czas temu i zauważyłam ze bardzo często jak wracam do codziennosci po sesji, to widzę jak rzutuję na innych swoje emocje. Np. jestem poirytowana i od razu mi sie wydaje ze partner jest na mnie zły, albo czuje sie niepewna i widze w koleżance wrogość. Zastanawiam sie czy medytacja moze pomoc w wyłapywaniu tych rzutowań w momencie kiedy sie dzieją. Bo póki co to tylko widze to po fakcie, juz jak szkody sa zrobione. Mieszkam z partnerem i synem wiec to nie jest tak ze mam tylko siebie do obserwowania 🙂 ktos sie z tym mierzył?
no ładnie, to jest jeden z najważniejszych tematów w praktyce uważności i szczerze mówiąc rzadko poruszany wprost. Projekcja to mechanizm obronny, nie wymysł, i medytacja jest jednym z nielicznych narzędzi które faktycznie umożliwiają jego obserwację w czasie rzeczywistym. Ale - i tu zaznaczę bo to ważne - żeby widzieć rzutowania na żywo, trzeba najpierw zbudować solidną bazę obserwacji własnych stanów. Czyli zanim zaczniesz łapać się w momencie projekcji, musisz dobrze znać swój własny "krajobraz" emocjonalny. Jak długo medytujesz regularnie i co to znaczy u ciebie regularnie?
Hmm, mam mieszane uczucia do tej koncepcji ogólnie. bo rozuimem ze to ma sens psychologicznie ale na forum ezoterycznym troche to inaczej brzmi niz u terapeuty. Mam takie pytanie do tematu: czy tu chodzi o prace czysto mentalna czy dochodzi jakis aspekt energetyczny? Bo jedno to psychologia a drugie to juz inna para kaloszy. I jak sie to rozroznia w praktyce?
o, weszłam do watku bo mam bardzo podobny problem i długo szukałam jakiegos miejsca żeby to poruszyć. U mnie sytuacja wyglada tak: mieszkam z mama i między nami jest dużo napięcia, i przez lata w ogóle nie widziałam że to co "czytam" z jej zachowania to często moje własne leki. Zaczełam meditować regularnie jakies pół roku temu i naprawde zaczełam to dostrzegać ale nadal nie wiem co z tym zrobić w momencie gdy juz sie wkurze. Medytacja pomaga mi zobaczyc ze rzucam, ale nie bardzo pomaga mi zatrzymac sie zanim rzuce. Jakby było za krótkie okno na reakcje.
przepraszam ze wchodze ale chciałam zapytac bo jestem w podobnej sytuacji tylko dopiero zaczynam z medytacja. czy to znaczy ze jak medytuję to mam sie skupiac na fizycznych odczuciach jak napięcie w klatce piersiowej czy cos takiego? bo wlasnie nie wiem dokladnie jak ta obserwacja ciala powinna wygladac
Ja bym sie tu troche nie zgodziła z tym co pisze Swietopelk, nie w kwestii techniki bo to ma sens, ale w kwestii czasu. Pracuję nad tym kilka lat i powiem szczerze - u mnie to okno sie nie powiększało liniowo wraz z ilością godzin na poduszce. Skok nastąpił dopiero kiedy zaczełam robić to samo ćwiczenie w trakcie codziennych sytuacji, nie tylko na sesji. Czyli celowo wchodziłam w małe konflikty i trzymałam uwage na sobie zamiast na drugiej osobie. Trudniejsze niż brzmi.
okej to mi sie troche bardziej kladzie na glowe niz wersja z energia. ale mam inne pytanie, troche z boku: jak w ogole rozroznic ze to jest projekcja a nie ze ta osoba naprawde sie tak zachowuje? bo mam wraznie ze to jest ta najtrudniejsza czesc. moge siedziec godzinami na poduszce i nadal nie bede wiedziala czy koleżanka jest naprawde zimna wobec mnie czy tylko moje leki to podpowiadaja
to chyba latwiiej powiedziec niz zrobic bo jak masz powiedziec partnerowi "hej czy to moja projekcja" no to on sie i tak wkurzy bo pomysli ze go oskarzasz ze blef czy cos ;d i wtedy zamiast wyjasnienia masz awanture z bonusem. mnie to dotyczy na codzien i serio niewiem jak to ugrysc zeby nie wybuchnac
wracając do wątku który zaczął sie na początku, bo trochę odpłynęłam przez te podwatki. To co opisuje Eleonorka i Freja, to klasyczny przypadek kiedy medytacja otwiera obserwację ale nie daje jeszcze czasu na wybór reakcji. Z mojego doswiadczenia i z pracy z innymi, to okno sie naprawde rozszerza ale potrzeba do tego regularnej praktyki skanowania ciała specyficznie w relacjach, czyli nie ogólnie "obserwuj siebie" tylko konkretny protokół: wchodzisz do pomieszczenia z osoba z która masz napięcie i przez pierwsze 30 sekund nie mówisz nic, tylko sprawdzasz co sie dzieje w ciele. To brzmi banalnie ale po kilku tygodniach robi robotę. Pytanie jest takie: czy ktos z was probował to albo podobne techniki celowo pod katem wspolnego mieszkania, nie samotnej sesji?
