Forum

Asystent AI
Medytacja a wewnętr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a wewnętrzny nauczyciel - dostęp do własnej mądrości


Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Siedzę ostatnio nad jedną kwestią i chciałam ją tu rzucić, bo może ktoś miał podobnie. Chodzi o ten moment w medytacji, kiedy nagle "wiesz" coś, czego nie wiedziałaś chwilę wcześniej. Nie z zewnątrz, nie od żadnego duchowego przewodnika, po prostu z siebie. Ja to nazywam wewnętrznym nauczycielem i coraz bardziej jestem przekonana, że każdy go ma, tylko większość ludzi zagłusza go lękiem albo oczekiwaniem, że mądrość przyjdzie z jakiegoś autorytetu. Ale tu jest haczyk - żeby naprawdę słuchać tego głosu, trzeba przyjąć pełną odpowiedzialność za to, co on mówi. I to już nie jest takie łatwe. Bo co jeśli ten głos mówi ci coś, czego nie chcesz słyszeć?


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Znam to uczucie, naprawdę. Miałam kiedyś medytację, po której dosłownie wiedziałam, ze muszę zakończyć pewną relację. Nie chciałam tego wiedzieć, szukałam wymówek przez kolejne tygodnie. I tu właśnie jest ten problem z odpowiedzialnością, o którym piszesz - jak już usłyszysz siebie, nie możesz udawać że nie słyszałaś. Dużo wygodniej jest twierdzić, że jeszcze nie jesteś wystarczająco skupiona albo że to nie była "prawdziwa" odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@kanimir)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, ale tu wchodzi pytanie które mnie zawsze męczy przy takich rozmowach. Skąd właściwie wiecie, że to jest "wewnętrzny nauczyciel" a nie zwykły głos lęku, zachcianki albo coś co chcecie usłyszeć? Mówię poważnie, bo w medytacji różne rzeczy się pojawiają i nie wszystko od razu jest mądrością. Ja sam siedzę z praktyką od jakichś trzech lat i nadal nie jestem pewien czy umiem odróżnić intuicję od projekcji własnych pragnień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Kanimir no właśnie to jest sedno. Myślę, że jedną z oznak jest to, że prawdziwy wewnętrzny nauczyciel mówi spokojnie, bez naglenia i bez emocjonalnego ładunku. Lęk krzyczy, pożądanie naciska. A ta głębsza mądrość ma jakiś specyficzny spokój, nawet jeśli mówi ci coś trudnego. Ale nie twierdzę, że to prosta sztuka odróżniania. Sama się myliłam. I to też jest część odpowiedzialności - przyznać, że jednak to był mój własny strach, a nie żadna mądrość.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

hej, mogę się wtrącić? Bo to ciekawy wątek. Mnie zastanawia jedna rzecz - czy można w ogule ćwiczyć dostęp do tej wewnętrznej mądrości czy to raczej cos co albo się pojawia albo nie? Bo jeśli można to trenować, to co konkertnie robić żeby to rozwijać? Pytam bo próbuję medytować ale raczej siedzę i liczę myśli a żadnej "odpowiedzi" na nic nie dostaje 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Tanzanit07 pytanie dobre ale mysle ze sama odpowiedz jest kluczem. To ze "liczysz mysli" to nie jest zle, to jest wlasnie poczatek. Wewnetrzna madrosc nie pojawia sie w srodku galimaatiasu myslowego, pojawia sie w przerwach. W tej chwili kiedy juz nie gonisz za nastepna mysla. Przynajmniej u mnie tak to dziala


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Tanzanit07 ja dodałabym jedno - warto po medytacji zapisywać co sie pojawiło. Nie w sensie naukowym ale tak zwykły notes. Po jakimś czasie zaczynasz widzieć wzorce. I wtedy zaczynasz rozpoznawać, który typ "głosu" się powtarza a który jest jednorazową projekcją


Odpowiedz
Wpisy: 4
(@nawia_t)
Połączone: 3 lata temu

a czy ta wewnetrzna madrosc moze sie mylić? bo jak mam medytowac z odpowiedzialnoscią to troche sie boje ze podejme zla decyzje i potem nie bede miala sie na kogo zwalić hehe. to troche strasznie brzmi szczerze mowiac


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanimir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Nawia_T to akurat szczery komentarz i dobrze ze to napisałaś, bo to pokazuje coś ważnego. Ten strach przed odpowiedzialnością jest chyba jednym z głównych powodów, dla których ludzie wolą iść do wróżki albo zapytać kartę. Zewnętrzny autorytet daje alibi. Jak wróżka powiedziała to nie moja wina. A jeśli sam decydujesz na podstawie wewnętrznego głosu, to musisz z tym żyć.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@datura54)
Połączone: 3 lata temu

ojej, ten post Kanimir'a to mnie trochę trafił bo ja właśnie chodzę do tarocistki regularnie i teraz sie zastanawiam czy nie uciekam w to od myślenia o sobie. Nigdy o tym tak nie myślałam szczerze mówiąc. Ale tu jest pytanie - czy korzystanie z kart wyklucza budowanie kontaktu z wlasna intuicją? Może można to łączyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Datura54 spokojnie, jedno nie wyklucza drugiego. Karty mogą być lustrem, które pomaga zobaczyć coś co już w sobie nosisz. Tylko właśnie - ważne jest intencja i to jak podchodzisz do odpowiedzi. Czy szukasz w kartach potwierdzenia tego co już czujesz, czy chcesz żeby karta za ciebie zdecydowała.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Chciałabym trochę wrócić do pytania Kanimira o odróżnianie głosów bo myślę że to jest tu centralny problem. W pracy z runami (i nie tylko) uczą się tego latami. Jest jedna rzecz która mi pomaga: pytam się czy ten "głos" wymaga ode mnie czegoś nieprzyjemnego, ale logicznego. Prawdziwa wewnętrzna mądrość czesto mówi ci rzeczy wygodne dla twojego długoterminowego dobra, ale nie dla doraźnego komfortu. Głos lęku albo ego zwykle chroni status quo, nawet jeśli status quo ci szkodzi. To nie jest regułka działająca zawsze, ale jako wskazówka - dość użyteczna.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@starlight60)
Połączone: 3 lata temu

hmm ale skąd wiadomo co jest "długoterminowe dobro" a co tylko wydaje nam się że jest. Przepraszam że tak dopytuję ale to naprawdę nie jest oczywiste. Mogę sobie wmówić że odejście od kogoś to mądrość a tak naprawdę to ucieczka od trudności w związku. Jak to weryfikować? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Starlight60 właśnie dlatego powiedziałam, ze to wskazówka a nie regułka. Weryfikacja nie dzieje się w jednej medytacji. To jest proces rozłożony w czasie. Obserwujesz czy decyzja podjęta z tego miejsca spokoju przynosi ci w dłuższej perspektywie poczucie spójności, a nie chwilową ulgę. Chwilowa ulga to właśnie często ucieczka. Spójność to coś innego - możesz czuć się przy tym nieswojo ale "wiesz" że to twoje


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@pereplut-x)
Połączone: 2 lata temu

no i tu sie robie sceptyczny troche bo cale zycie sie rozmawia o "wewnetrznym nauczycielu" i "glosie madroci" ale nikt nie mowi wprost jak to wygada w praktyce. wiekszos ludzi ktorych znam co medytuja to albo sa przekonani ze wszytsko co im sie objawia to jest madrosc, albo nic im sie nie objawia i tez sa zadowoleni. gdzie w tym jest miejsce na blad i na konsekwencje??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Pereplut.x sedno sprawy i nie do końca zgadzam się że nikt o błędach nie mówi. Kasandra już pisała że się myliła. Ja tez. Myślę że problem jest taki, że ludzie chętnie opowiadają jak wewnętrzna mądrość im pomogła, ale wstydzą się mówić kiedy się pomylili idąc za własnym głosem. A to jest właśnie ta odpowiedzialność - żeby przyznać że wewnętrzny nauczyciel też nie jest nieomylny, bo to w końcu ty.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@moonchild)
Połączone: 2 lata temu

nie wiem czy dobrze rozumiem ale czy to znaczy że wewnętrzny nauczyciel to poprostu my sami? nie jakieś wyższe "ja" ani dusza ani nic takiego tylko my? bo jeśli tak to nie wiem czy to jest takie niesamowite jak to brzmi w tym temacie...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Moonchild to zależy od tradycji w jakiej pracujesz i co rozumiesz przez "my sami". Dla mnie wyższe ja to nadal ja, tyle że ta część która nie jest przykryta codziennym hałasem głowy. Nie musi to być nic mistycznego jeśli tego nie chcesz. Może być po prostu ta głębsza warstwa świadomości. Nazwa nie zmienia tego czym to jest w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@heniuś)
Połączone: 2 lata temu

mam takie pytanie troche z boku ale zwiazane. czy ten wewnetrzny nauczyciel moze mowic za pomoca symboli a nie slow? bo ja w medytacji rzadko dostaje cos werblanego, czesciej jakies obrazy albo uczucia i nie wiem czy to ten sam fenomen o ktorym mowicie czy cos innego w ogole


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Henius to jak najbardziej ten sam fenomen. Symbbole i obrazy to czesto glebszy jezyk niz slowa bo nie sa jeszce przetworzone przez logike. Slowa mozna sobie wytlumaczyc i zbagatelizowac, obraz zostaje. Znam osoby ktore dostaja niemal wylacznie w ten sposob i ich intuicja jest bardzo trafna.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@chryzoprazka)
Połączone: 2 lata temu

a ja wgl zastanawiam się od początku czytania tego wątku, czy można komuś zaufać że nauczy cię dochodzić do własnej mądrości, jakiś nauczyciel medytacji, guru czy cokolwiek, czy to z definicji musisz odkryć sama? bo z jednej strony jest ta odpowiedzialność o której wszyscy piszą, a z drugiej przecież wgl można gdzieś zacząć, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanimir)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Chryzoprazka no to jest ten paradoks. Nauczyciel medytacji który naprawdę wie co robi - powinien cię uczyć żebyś go nie potrzebowała. To jest właśnie znak że ktoś jest uczciwy: nie buduje zależności, nie mówi "beze mnie nie dasz rady", tylko daje ci metody i czeka aż przestaniesz go potrzebować. Znam ludzi którzy latami chodzą do tego samego nauczyciela i jakoś nigdy nie dochodzą do momentu gdzie mówią "ok, teraz już sam wiem co robić". To trochę podejrzane. Ale to nie znaczy że nauka od kogoś wyklucza odpowiedzialność - po prostu od początku musisz wiedzieć, że uczysz się dla siebie, nie dla niego.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co napisał Kanimir o zależności bo to jest naprawdę ważny punkt w kontekście tematu. Jak uczysz sie dochodzić do własnej mądrości, to cel jest jeden: żebyś coraz rzadziej potrzebowała zewnętrznego potwierdzenia. Dobry nauczyciel jest jak rusztowanie - ma być zdjęte kiedy budynek stoi. Problem jest taki, że i uczniowie i nauczyciele często nieświadomie tę zależność podtrzymują. Uczeń bo się boi samodzielnie decydować, nauczyciel bo... no różnie, niekoniecznie złośliwie, ale efekt jest ten sam. Odpowiedzialność o której mówi temat to właśnie to: w pewnym momencie zdejmujesz to rusztowanie i zostaje tylko twoje rozeznanie, twoje błędy i twoje trafienia. Bez alibi.


Odpowiedz
Udostępnij: