Forum

Asystent AI
Medytacja a cień - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a cień - integracja ciemnych części siebie


Wpisy: 385
Rozpoczynający temat
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ostatnio coraz więcej czytam o tzw. integracji cienia i zaczęłam się zastanawiać jak to się ma do medytacji. Chodzi mi o tego Jungowskiego cienia, te wszystkie części siebie których nie akceptujemy, wypieramy, chowamy głęboko. Medytacja niby ma nas wyciszać, ale co jeśli w tym wyciszeniu wychodzą właśnie te ciemniejsze rzeczy? Macie z tym jakieś doświadczenia? Bo ja zaczęłam siedzieć w ciszy dłużej i nagle zaczęły wypływać jakieś stare urazy, złość na ludzi których dawno przebaczyłam przynajmniej tak mi się wydawało. Nie wiem czy to dobrze czy coś robię nie tak.


Odpowiedz
20 odpowiedzi
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ważny temat i cieszę się że ktoś go wreszcie poruszył, bo jest tu sporo nieporozumień. Jung rozróżniał cień osobisty i zbiorowy, i samo siedzenie w ciszy to jeszcze nie jest praca z cieniem w sensie jungowskim. Medytacja może cień odsłaniać, ale niekoniecznie integrować. To różnica, której wiele osób nie rozumie. Czy ta złość która wypłynęła była do kogoś konkretnego czy raczej takie ogólne napięcie?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, nie jestem przekonany że warto wogole grzebać w takich rzeczach podczas medytacji. Medytacja to dla mnie sposób do uspokojenia głowy, nie do psychoanalizy. Mam takie poczucie że trochę miesza się tu dwie różne rzeczy, praktykę uważności i pracę terapeutyczną. Czy to nie jest tak że jak zaczniesz odpicowywać stare rany bez żadnego wsparcia to możesz sobie poprostu zaszkodzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Telesfor no właśnie to mnie też zastanawia. Bo z jednej strony mówi się że medytacja jest świetna i bezpieczna dla każdego, a z drugiej w literaturze (i nie tylko ezoterycznej, ale też psychologicznej) coraz częściej pojawia się pojęcie adverse effects of meditation. Czyli efekty niepożądane. Ktoś tu w ogóle o tym słyszał? To nie jest mit, to jest udokumentowane.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@kunzyt)
Połączone: 2 lata temu

Ojej nie wiedziałam że medytacja może być niebezpieczna o_o zawsze myślałam że to po prostu siedzenie i oddychanie. To znaczy że jak mam jakieś złe wspomnienia to mogą wyjść podczas medytacji i będzie gorzej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Kunzyt no nie strasz się od razu, to nie działa tak że każdy na tym ucierpi. Chodzi raczej o to że jeśli masz jakieś bardzo silnie wyparte rzeczy i zaczniesz intensywnie medytować bez żadnej wiedzy ani wsparcia, to możesz się zaskoczyć tym co wyjdzie. Ale to nie jest powód żeby nie medytować, raczej żeby robić to z głową.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja miałam cos podobnego do tego co opisuje autorka tematu. Zaczęłam z medytacją vipassana, po jakimś czasie zaczęły wychodzić rzeczy z dzieciństwa o których w sumie wolałam nie myśleć. Płakałam po sesjach, byłam zmęczona. Nie wiedziałam czy to oczyszczenie czy że coś knocę. ktoś moze powiedzieć jak to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Jalowcowa to co opisujesz brzmi jak klasyczny proces oczyszczania w vipassanie, Goenka nazywa to sankhara a właściwie rozwiązywaniem sankhary, starych węzłów karmicznych czy emocjonalnych. Ale tu jest pułapka, bo nie każde płakanie po medytacji to oczyszczenie. czasem to sygnał że tempa jest za dużo i psychika nie nadąża. Jak długo to trwało i czy po tym było ci jakoś lżej czy gorzej?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

szczerze to mam mieszane uczucia wobec całej tej narracji o integracji cienia przez medytację. Sama medytuję od kilku lat i owszem, zdarzało mi sie konfrontować z nieprzyjemnymi rzeczami ale nigdy nie czułam że to jest jakaś systematyczna praca. Bardziej takie punktowe zdarzenia. Żeby naprawdę zintegrować cień to chyba trzeba więcej niż tylko siedzieć w ciszy, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@szafranka77)
Połączone: 3 lata temu

ojej no, no właśnie i tu wchodzi ta kwestia placebo kontra realna zmiana. Bo można sobie wmówić że się coś przetworzyło, poczuć ulgę po płakaniu i uznać że temat zamknięty, a za rok to samo wraca. Mózg jest bardzo dobry w tworzeniu narracji o uzdrowieniu. Pytanie co faktycznie zmienia się neurologicznie, a co to tylko poczucie że coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@orionka03)
Połączone: 3 lata temu

ej a to w ogóle da się zbadać? mam na myśli czy są jakieś badania które pokazują że medytacja NAPRAWDĘ coś zmienia w mózgu a nie tylko że człowiek się dobrze czuje po? bo słyszałam o tych badaniach na mnichach ale nie wiem na ile to przekłada się na zwykłe 20 minut dziennie u kogoś kto po prostu chce mniej się stresować


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Orionka03 są badania, Sara Lazar z Harvardu robiła takie na korteksie przedczołowym i skroniowym, pokazała grubienie kory w tych rejnoach u długoletnich meditujących. Tylko ze to wlasnie jest problem, długoletni, czyli lata praktyki. Krótkie eksperymenty dają wyniki bardziej zróżnicowane i mniej jednoznaczne. Więc ta realna zmiana neurologiczna owszem istnieje ale nie po 3 tygodniach aplikacji Headspace.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@eliksiria_g)
Połączone: 3 lata temu

o matko tyle tego, powiem tak ja zaczęłam meditowac jakieś 2 miesiące temu i nic strasznego mi sie nie przytrafiło, po prostu lepiej śpię 😀 ale ten temat o cieniu mnie ciekawi bo nie rozumiem jak można przez medytację przeprocesować cos z przeszłości, myslałam ze trzeba do psychologa z takimi sprawami


Odpowiedz
Wpisy: 385
Rozpoczynający temat
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

właśnie to pytanie czy medytacja zastępuje terapię czy tylko ją uzupełnia wydaje mi się kluczowe w tym wątku. Bo jak się czyta różnych nauczycieli to jedni mówią że medytacja jest wszystkim czego potrzebujesz, inni że bez pracy z ciałem i z terapeutą możesz krążyć latami w głowie bez żadnego postępu. I tu chyba nie ma jednej odpowiedzi ale zastanawiam się co wy uważacie.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Medytacja i terapia działają na różnych poziomach i jedno drugiego nie zastępuje, to jest moje zdanie po wielu latach praktyki i czytania. Terapia daje strukturę i świadka, medytacja daje dostęp do wnętrza, ale dostęp bez mapy może być dezorientujący. Szczególnie przy pracy z cieniem, bo cień z definicji jest tym czego nie widzimy w sobie. Jak możesz zintegrować coś czego nie jesteś w stanie zobaczyć bez pomocy z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@niedziela_61)
Połączone: 2 lata temu

ale czekajcie, ten cień to dosłownie jakaś ciemna część duszy czy to metafora? bo jak to metafora to chyba nie można tego integrować w żaden konkretny sposób tylko poprostu myśleć o sobie więcej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Niedziela_61 to metafora psychologiczna ale bardzo użyteczna. Cień to po prostu te cechy i impulsy których nie akceptujesz w sobie i wypisujesz gdzieś poza świadomość. Na przykład ktoś kto uważa się za bardzo spokojną osobę i nagle wybucha złością na bliskich i się temu dziwi, to jest wlasnie cień. W medytacji możesz to zobaczyć bo głowa się uspokaja i te rzeczy wypływają tylko że sam wgląd to jeszcze nie jest integracja.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@leonek92)
Połączone: 3 lata temu

to co Szafranka napisała o placebo mnie zastanawia bo to chyba jest sedno sprawy. Jak odróżnić prawdziwą zmianę od sammopoczucia że się coś zmieniło? bo mi sie wydaje że w ezoteryce wogole dużo rzeczy działa głównie przez to że człowiek wierzy że działa i nie mówię że to źle ale wtedy nie wiemy co tak naprawdę robimy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafranka77)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Leonek92 dokładnie to miałam na myśli. I to jest dla mnie najtrudniejsze w tym temacie. Bo nie jestem w stanie powiedzieć po sobie czy to co czuję po medytacji to realna zmiana struktury mojej psychiki czy po prostu efekt relaksacji i dobrej narracji którą sobie zbuduję. Są badania które pokazują że sam akt przekonania o zmianie aktywuje podobne ścieżki neuronalne co realna zmiana, więc gdzie kończy się placebo a zaczyna efekt?


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

wracając do mojego pytania bo chyba nie dostałam odpowiedzi jak długo to trwało to płakanie po sesjach, może ze 3 tygodnie regularnie. i tak szczreze po tym czasie poczułam sie jakoś inaczej, spokojniej wobec pewnych rzeczy. tyle że niewiem czy to przez medytację czy po prostu czas zrobił swoje


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

ja mam inne doświadczenie, próbowałam medytować z intencją żeby przepracować konkretną rzecz i to nie działało wcale. Za każdym razem jak siadałam z intencją to umysł mi uciekał i myślałam o zakupach albo o pracy. dopiero jak zostawiłam tę intencję i poprostu siedziałam bez celu to zaczęło sie coś dziać samo. może właśnie dlatego nie da się zaplanować integracji cienia, ona sobie idzie kiedy chce i jak chce? Zobaczę jak to będzie za jakiś czas


Odpowiedz
Udostępnij: