Forum

Asystent AI
Medytacja a uzdrawi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a uzdrawianie emocjonalne - praca ze starego bólem psychicznym

Strona 2 / 3

Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja potwierdzam to co Karolciaa mówi. Skanowanie ciała raz wyciągnęło ze mnie coś czego się kompletnie nie spodziewałam - jakiś ucisk w gardle który nagle zamienił się w obraz z dzieciństwa. Byłam zaskoczona bo naprawdę nie szukałam czegoś konkretnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Wandka_61 Ucisk w gardle to u mnie tez często. Zawsze myślałam że to fizyczne, ale może to wiecej niż oddychanie. Jak to u ciebie było - ten obraz z dzieciństwa, byłaś w stanie z nim coś zrobić od razu czy musiałas wyjść z sesji i potem się z tym zmierzyć?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Runiarka_57 Zostałam z tym w sesji. Nie robiłam nic specjalnego - po prostu obserwowałam ten obraz jak idzie film. Potem samo się rozpłynęło. Nie wiem czy to 'przepracowałam' czy po prostu zobaczyłam. To chyba coś innego niż przepracowanie, ale coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to 'coś się zmieniło' - jak to czujesz? Chodzi mi o to że ludzie mówią że po takiej sesji jest inaczej, ale jak opisałabyś to konkretnie. Bo ja szukam czegoś namacalnego i nie umiem tego sobie wyobrazić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Dla mnie to jest różnica między uczuciem 'coś ze mnie wyszło' a 'jestem po prostu zmęczona'. Po tej sesji z obrazem z dzieciństwa nie byłam zmęczona - byłam dziwnie spokojna, jakby coś przestało zajmować miejsce. To trudno opisać, ale jest jakościowo inne niż wyczerpanie po trudnej emocjonalnie sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobre pytanie Bibianny. Mnie też ciekawi jak odróżnić że cos się naprawdę zmieniło od tego że po prostu miałem intensywna sesje i czuje się wyżyty emocjonalnie. Bo to może wyglądac podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówisz Wandka o tym 'coś przestało zajmować miejsce' - czy to znaczy że już nie wracasz myślami do tej sytuacji z dzieciństwa? Bo ja jak myślę o pewnych rzeczach to zawsze jest ten sam ból za każdym razem. I zastanawiam się czy po takiej sesji to się zmienia czy po prostu jest trochę lżej przez chwilę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Nie powiem że zupełnie nie wracam, ale jest jakościowo inaczej. Jakby ta sytuacja przestała być ładunkiem a stała się po prostu wspomnieniem. Wcześniej jak o tym myślałam to było fizyczne ściśnięcie w piersiach. Teraz jest... neutralniej. Czy to z tej jednej sesji? Nie wiem, raczej z wielu.


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A mnie ciekawi jedna rzecz - czy to co wychodzi w medytacji to zawsze są wspomnienia konkretne, obrazy, sytuacje? Bo u mnie to bywa raczej same emocje bez żadnego kontekstu. Jakiś smutek albo niepokój który nie ma twarzy ani historii. Czy to jest ta sama praca z bólem czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo dobre pytanie i myślę że mniej osób o to pyta niż powinno. Emocja bez obrazu to często wcześniejszy ślad - coś co zapamiętało ciało zanim umysł umiał to opowiedzieć w słowach. Nie musisz wiedzieć skąd pochodzi żeby z tym pracować. Pytanie do ciebie - co robisz jak taki bezimienmy smutek się pojawia? Zostaje czy próbujesz go jakoś nazwać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Karolciaa Szczerze - zazwyczaj próbuję nazwać i to chyba błąd bo wtedy zamiast siedzieć z tym zaczynam myśleć. I sesja się rozmywa. Ale jak nie próbuję tego złapać to czuję się jakbym coś przepuścił, nie wiem czy to nie zniknie samo bez żadnego efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

To co Celtyk opisuje - to jest chyba jeden z częstszych problemów. Ta pokusa żeby zidentyfikować skąd pochodzi dany ból zamiast po prostu z nim być. Mnie też to dopadało. Jakby analityczna część głowy nie mogła się wyłączyć nawet w medytacji. Masz jakiś sposób żeby ją uciszać?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobnie z tym że umysł zaraz chce analizowac. Nauczyłam się mówic do siebie w środku 'nie teraz' i wracać do oddechu. Nie zawsze działa, ale częsciej niż wcześniej. Nie wiem czy to 'poprawna' technika ale mi pomaga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Runiarka_57 To brzmi całkiem rozsądnie. Ale mam pytanie - czy jak mówisz do siebie 'nie teraz' to nie wyciągasz się z tej emocji? Bo mi się zdaje że żeby z czymś być to nie można jednocześnie prowadzić dialogu z samą sobą.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Glogowa Możliwe że tak, nie wiem. Nie znam się na tym teorytycznie. Może to jest właśnie mój błąd i dlatego nie potrafię powtórzyć tej jednej sesji gdzie naprawdę coś poczułam. Może zakłocam sam proces.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że ta rozmowa o analizie kontra bycie z emocją to jest sedno tematu tego wątku. Bo uzdrawianie emocjonalne w medytacji to nie jest praca intelektualna - to jest właśnie wychodzenie z analizy i pozwalanie żeby emocja po prostu istniała. To jest sprzeczne z tym jak normalnie radzimy sobie z bólem, bo zazwyczaj albo uciekamy albo właśnie analizujemy. A tu ani jedno ani drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Karolciaa Ale jak to wygląda w praktyce? Bo mówisz 'pozwalać żeby emocja istniała' i ja to słyszę i myślę że rozumiem, ale jak siadam do medytacji i pojawia się coś trudnego to nie wiem co konkretnie mam robić. Czy po prostu siedzieć? Oddychać? Nie uciekać? Czy jest jakaś wskazówka bardziej konkretna?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Dla mnie to wyglądało tak: poczułam ten ucisk w gardle, chciałam go odpychać, ale zamiast tego spróbowałam poczuć gdzie dokładnie jest, jaki ma rozmiar, czy jest ciepły czy zimny. To takie fizykalne podejście do emocji. I to paradoksalnie zmniejszyło lęk przed tym co czuję - bo zaczęłam traktować to jako doznanie a nie jako coś groźnego.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Wandka opisuje to jest właśnie praca z ciałem energetycznym. Te wrażenia fizyczne jak ucisk, ciepło, ciężar - to są manifestacje zablokowanej energii w określonych obszarach. Ucisk w gardle to klasycznie piąta czakra. Jak to przepłynie to emocja się uwalnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sagea.2 Nie kwestionuje twojego sposobu patrzenia, ale Wandka właśnie opisała coś innego - fizyczną obserwację doznania jako metodę żeby się z nim oswoić. Czy to naprawdę trzeba tłumaczyć przez czakry żeby działało? Pytam serio bo zastanawiam się czy nie nakładamy za dużo warstw interpretacji na coś co jest może prostsze.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie twierdzę że bez tej wiedzy nie zadziała. Ale dla mnie ta warstwa daje kontekst i sprawia że nie boję się tego co czuję. Każdy ma swoje ramy rozumienia, moje są takie.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać o jedną rzecz. Mówicie o 'przepracowaniu' i 'uzdrowieniu' emocjonalnym przez medytację. Ale czy ktoś z was ma jakiś miernik że to rzeczywiście się dzieje? Nie atakuję, po prostu zastanawiam się jak odróżniacie progres od dobrego samopoczucia po sesji które mija po kilku godzinach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Modrzewka To jest może najważniejsze pytanie w tym wątku. Mój miernik jest taki: czy moje zachowanie w życiu codziennym się zmieniło. Nie to jak się czuję po sesji, ale jak reaguję na rzeczy które wcześniej mnie wyzwalały. Jak coś przestaje wywoływać automatyczną reakcję - to dla mnie sygnał że coś rzeczywiście się ruszyło.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Modrzewka To jest świetne pytanie i trochę mnie zatrzymało. Bo ja faktycznie oceniałam swoje postępy głównie przez to jak się czuję bezpośrednio po medytacji. A to o czym Karolciaa mówi - zmiana w reakcjach na co dzień - jest zupełnie innym i chyba bardziej wiarygodnym kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Karolciaa mówi o reakcjach w codziennym życiu - to znaczy że musiałabym się obserwować tygodniami żeby w ogóle wiedzieć czy medytacja mi pomaga? Bo to brzmi jak długi czas żeby zobaczyć jakikolwiek wynik. Nie mówię że to zły pomysł, po prostu zastanawiam się czy nie ma czegoś szybszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Bibianna Szybkie efekty w pracy z głębokim bólem emocjonalnym to zazwyczaj albo złudzenie albo odreagowanie, które nie sięga głębiej. Nie mówię że nic szybkiego nie ma - ta lekkość po sesji jest realna. Ale trwała zmiana? To jest czas. I myślę że im bardziej szukamy szybkości tym bardziej utrudniamy samej medytacji robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Wandka mówi o czasie ma sens, ale trochę mnie przeraża. Bo jeśli muszę czekać tygodnie albo miesiące żeby zobaczyć czy cokolwiek się zmienia, to jak w ogóle wiem że idę w dobrą stronę? Czy w ogóle jest jakiś sygnał w trakcie, że to ma sens?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Bibianna Ja miałam właśnie taki moment - nie po tygodniach, ale po jednej sesji gdzie po prostu przez chwilę przestałam się bac tego co czułam. To nie bylo wielkie ale coś. Moze to są wlasnie te sygały po drodze?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Runiarka_57 Myślę że tak. To nie jest jeden wielki przełom tylko małe momenty. Przestajesz się bać emocji, siedzisz z nią trochę dłużej niż poprzednim razem, nie uciekasz tak szybko. To są te sygnały.


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to rodzi pytanie - jak odróżnic taki 'mały sygnał' od zwykłego przyzwyczajenia do siedzenia w medytacji? Bo może po prostu mniej mnie to męczy bo robię to regularnie, a niekoniecznie dlatego że coś się 'uzdrawia'. Czy to w ogóle ma znaczenie to rozróżnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę dobre pytanie. Moja odpowiedź jest taka: jeśli efekt zostaje w życiu poza poduszką, to nie jest tylko przyzwyczajenie do praktyki. Jeżeli w zwykłej rozmowie mniej reagujesz na coś co wcześniej cię zapalało, to jest coś więcej niż nawyk siedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Ale Karolciaa, czy nie ma ryzyka że to też sobie wmawiamy? Że sami siebie obserwujemy przez filtr 'chcę żeby mi to pomagało' i dlatego widzimy zmianę tam gdzie jej nie ma? Nie mówię że medytacja nie działa, pytam o uczciwość wobec siebie w tej ocenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Modrzewka Ryzyk jest i nie będę twierdzić inaczej. Dlatego właśnie uważam że warto mieć kogoś z zewnątrz - bliską osobę, terapeutę, kogokolwiek - kto może powiedzieć czy widzi zmianę. Sami siebie zawsze do pewnego stopnia okłamujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

O, to ciekawy zwrot. Czyli medytacja sama w sobie to za mało i potrzebna jest jakaś zewnętrzna weryfikacja? To trochę zmienia obraz tej pracy jako czegoś co można robić wyłącznie samemu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Paprotka95 Ale czy to znaczy że bez terapeuty w ogóle nie warto tego robić samemu? Bo większość ludzi w tym wątku chyba nie chodzi równolegle na terapię. Czy samodzielna praca przez medytację jest w takim razie niepełna?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Glogowa Myślę że niepełna to złe słowo. Raczej - wolniejsza i z mniejszą precyzją. Jak budujesz coś bez miarki, możesz to zbudować, ale nie zawsze prosto. To nie znaczy że nie warto.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja bym tu dodała że praca z ciałem energetycznym w medytacji ma własny mechanizm weryfikacji - możesz po sesji sprawdzić czakry czy energia płynie inaczej. Ale rozumiem że nie wszyscy to stosują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sagea.2 Rozumiem że to twoja metoda i nie zamierzam jej deprecjonowac, ale mnie to zawsze zatrzymuje - sprawdzasz czakry i... co dokładnie widzisz? Jak to wygląda w praktyce, krok po kroku? Bo brzmi to dla mnie abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hmm, to trudne do opisania. Raczej czuję niż widzę. Taki przepływ albo jego brak. Nie wiem czy to przekonujące, ale dla mnie jest wystarczająco konkretne żebym wiedziała że coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie. I tu jest chyba problem - każdy ma inne 'sposób' weryfikacji i nie da się ich porównać. Wandka obserwuje zachowanie, Sagea czuje energię, Karolciaa patrzy na reakcje. Jak w ogóle rozmawiamy o tym samym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Bibianna A może właśnie mówimy o tym samym, tylko różnymi językami? Efekt jest podobny - zmniejszenie bólu, mniejsza reaktywność - tylko opis ścieżki jest różny. Pytanie czy ten opis ma znaczenie dla skuteczności.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to pytanie Modrzewki bardzo zastanawia. Bo ja przez dlugi czas uwazalam że muszę 'dobrze rozumiec' co robię żeby to działało. A potem coś zaczęło działać zanim zrozumiałam dlaczego. To troche wywróciło mi myslenie.


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Runiarka mówi jest dla mnie ważne w kontekście tego wątku. Bo ten stary ból o którym mówiłem na początku - on chyba nie czeka aż ja go zrozumiem. On jest po prostu tam. Może za dużo energii idzie w rozumienie, a za mało w samo bycie z tym.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

I to jest, myślę, sedno tego co próbujesz zrobić w tej medytacji. Rozumienie przychodzi po, nie w trakcie. Albo czasem wcale nie przychodzi, a i tak coś się zmienia. To jest trudne do przyjęcia dla głowy która lubi wiedzieć co robi.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy jest jakaś granica gdzie to 'samo bycie z bólem' przestaje być pracą a staje się po prostu siedzeniem w cierpieniu bez sensu? Pytam serio, bo boję się że mogę coś pomylić i zamiast pracować z emocją po prostu się w niej roztapiam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Paprotka95 Ja też się o to boję. Słyszałam kiedyś że są stany które wyglądają jak medytacja ale w środku to jest tylko pętla ruminacji. Jak je odróżnić? Czy ktoś to wie?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Glogowa Też się nad tym zastanawiałam i mam wrażenie że kluczowa różnica jest w tym czy po sesji czujesz się trochę lżej czy trochę ciężej. Ruminacja zostawia taki osad, pętla się kręci i nie ma końca. A praca z emocją - nawet jeśli trudna - zostawia jakieś rozluźnienie. Ale to moje obserwacje, nie wiem czy to reguła.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Glogowa Ja tez się bałam tej pętli i powiem ci że faktycznie raz chyba w to wpadłam. Siedziałam i myślałam o tym co mnie boli i zamiast się uspakajac to coraz bardziej nakrecalam. To był znak żeby wyjść z medytacji, a nie siedziec dalej. Może to jest ta granica o ktróej pytasz?


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Runiarka_57 Ale jak wiesz kiedy wyjść? Bo można też wyjść za wcześnie bo jest po prostu niewygodnie. I wtedy może to jest właśnie ta ucieczka którą Celtyk opisywał na początku. Jak rozpoznać że już trzeba wychodzić, a nie że po prostu jest trudno?


Odpowiedz
Wpisy: 752
Rozpoczynający temat
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobre pytanie Paprotki. Mnie nauczono kiedys takiej zasady że jak emocja rośnie i rośnie bez żadnej zmiany przez kilka minut to może być sygnał że coś nie gra. Ale jak jest trudno i jednoczesnie jest jakaś zmiana w odczuciu - nawet mała - to zostać. Nie wiem czy to działa u każdego, ale mi pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale skąd ta zasada pochodzi? Bo jeśli to coś wymyślonego na własną rękę to jak bardzo można jej ufać? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę wiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Bibianna Nie wymyśliłem sam, gdzies to czytałem albo słyszałem na jakimś warsztacie, szczerze już nie pamietam gdzie. Ale testuję to od jakiegoś czasu na sobie i dla mnie ma sens. Choć masz rację że to nie jest żaden autorytet.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: