Siedziałam ostatnio nad tym dłużej i cos mi nie dawało spokoju. Medytacja a śmierć - to brzmi groźnie, ale chodzi mi o coś innego. O tę transformację, którą czujesz kiedy naprawdę głęboko wejdziesz w siebie i jakby... coś w tobie umiera. I mówię to bez metafor, bo sama to przeżyłam przy pracy z drugim ośrodkiem. Svadhisthana, czakra sakralna, ta cała energia twórcza i emocjonalna - no i nagle w pewnym momencie medytacji poczułam że część mnie, jakiś stary wzorzec, po prostu odpada. Bez dramatu, bez płaczu. Tylko pustka po tym, a potem coś nowego. Czy ktoś rozumie o czym mówię? Bo szukam osób które to znają, nie teorii z książek.
Czytam to i... hmm. Trochę mnie to niepokoi bo sama pracuję z czakrami ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem co masz na myśli. Ta "pustka po tym" - to cos nieprzyjemnego czy raczej ulga? Bo boję sie że moge to źle zinterpretować u seibie jesli mi się coś takiego przydarzy podczas medytacji.
@Agatka.x opisała to całkiem trafnie, choć wydaje mi się że nie do końca wie co to było. Drugi ośrodek to nie jest miejsce na zabawy bez przygotowania. To centrum, ktore trzyma twoje lęki, twoje pragnienia, twój stosunek do przyjemności i bólu. Kiedy zaczniesz go porządnie czyścić w medytacji, stare programy zaczynają wychodzić. I owszem, to wygląda jak śmierć. Ale właśnie o to chodzi w tej transformacji - stare "ja" musi ustąpić. Pytanie do ciebie Agatka: byłaś wtedy prowadzona przez kogoś, czy sama to robiłaś?
ojej to brzmi niesamowicie!! ja medytuję dopiero od jakiegoś czasu i jeszce nie miałam niczego takiego, ale strasznie chciałabym! ta zmiana która po prostu przychodzi sama, bez wysiłku - to chyba jest właśnie to o czym wszyscy mówią w kontekście prawdziwej medytacji? a ten drugi ośrodek, czy to jest to samo co czakra pod pępkiem mniej więcej? bo słyszałam różne wersje gdzie to dokładnie jest
No trochę poniżej pępka, nie pod. Ale to szczegół. Mam pytanie bardziej do sedna tej rozmowy - skąd wiecie że ta zmiana pochodzi właśnie z pracy z czakrą, a nie po prostu z samej medytacji, z odpoczynku głowy, z koncentracji? Serio pytam, bo mam wrażenie że tu się miesza kilka różnych zjawisk i każde dostaje tę samą etykietkę.
no no, czytam ten wątek wyrywkowo i myślę o czymś nieco z boku. Ta "śmierć" w tytule wątku to nie jest przypadkowe słowo. W wielu tradycjach inicjacja jest wlasnie symboliczną śmiercią starego siebie. Drugi ośrodek trzyma szczególnie mocno bo tam siedzi przywiązanie do tego kim "jesteśmy" przez nasze pożądania, przez to co tworzymy, przez relacje. Jak to ruszysz to naprawdę możesz poczuć ze coś umiera. To nie metafora, to doświadczenie.
Zgadzam się z Iwką co do symboliki, ale trochę mnie niepokoi ten wątek. Agatka, czy po tej sesji byłaś w porządku przez kolejne dni? Pytam bo czytałam że przy intensywnej pracy z drugim ośrodkiem mogą pojawić się duże wahania emocjonalne, intensywne sny, czasem nawet fizyczne objawy. I martwię się trochę o osoby które to robią same, bez wsparcia.
ok to już troche mnie uspokaja. bo właśnie te sny mnie by przestraszyły chyba. a ta rozdrażnioność to nie jest cos dziwnego, ja mam tak po każdej dłuższej medytacji, nie tylko przy czakrach. ciało chyba nie wie co ma z tym zrobić 😉 ale wracając do tej transformacji śmierci z tytułu - czy to jest coś co powtarza się przy każdej głębszej sesji czy to jest jednorazowe doświadczenie?
Moim zdaniem to bardziej kwestia gotowości niż techniki. dużo osób pracuje z drugim ośrodkiem i nic nie czuje bo poprostu nie jest gotowa na takie otwarcie. Ta "śmierć" o której mówi Agatka to jest coś co przyjdzie samo kiedy czas, nie można tego wymusić ani zaplanować. Czytałam o tym w kilku miejscach i wszędzie jest ta sama myśl - transformacja przez drugi ośrodek wiąże się z przepracowaniem toksycznych wzroców emocjonalnych, szczególnie tych związanych z kontrolą.
hm, ja nie jestem specjalistką od medytacji ale czytam Was i mam pytanie moze głupie. ta "kontrola" o której napisała Profetka - rozumiem ze drugi ośrodek to emocje i twórczość. ale skad zwiazek z kontrolą? to mi nie pasuje intuicyjnie do tego co kojarzę z tą czakrą.
czytam ten wątek i właściwie tu wchodzę głównie po horoskopy i rytuały ale to mnie trochę wciągnęło. jedna rzecz mnie zastanawia - czy ta medytacja przy drugim ośrodku ma jakieś przeciwwskazania? bo mam wrażenie ze jesli ktoś ma np. trudną historię emocjonalną to takie ruszanie "starych wzorców" może być nie tylko oczyszczające ale też destabilizujące. czy ktoś się na to natknął?
