Forum

Asystent AI
Medytacja a święte ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a święte wymiary - stykanie się z sacrum


Wpisy: 76
Rozpoczynający temat
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, co trudno mi nawet dobrze ubrać w słowa. Podczas głębszych medytacji - szczególnie tych wieczornych, gdzies tak po 21-22 - trafiałam na momenty, ktore czułam jako... dotknięcie czegoś poza mną. Nie wizje, nie dźwięki, po prostu nagle jakby powietrze gęstniało i byłam w centrum czegoś bardzo starego. Czytałam ostatnio o rytmach dobowych w bioenergoterapii i zaczeło mi się to łączyć bo bioenergeci twierdzą ze o pewnych porach doby pole energetyczne człowieka jest inaczej przepuszczalne. Czy ktoś świadomie pracuje z tymi porami? Mam wrażenie ze nie jest bez znaczenia, o której próbujemy dotknąć sacrum.


Odpowiedz
9 odpowiedzi
Wpisy: 97
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

To o czym piszesz to nie przypadek. W tradycjach szamańskich i w starej słowiańskiej praktyce zawsze rozróżniano czas dzienny i nocny jako dwa fundamentalnie rozne rodzaje rzeczywistości. Noc, szczególnie od zmroku do drugiej w nocy, to czas kiedy granica między tym co widzialne i niewidzialne jest cieńsza. Bioenergoterapia to ujmuje w swój własny język - mówi o szczytach aktywności poszczególnych meridianów ale de facto opisuje to samo zjawisko. Mam jedno pytanie zanim pujde dalej - czy te wieczorne medytacje robisz przy świecach, w ciemności czy przy normalnym świetle? Bo to moze mieć znaczenie dla tego co czujesz


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@talizmanik74)
Połączone: 3 lata temu

no wlasnie, chciałem zapytac o to samo co Wrozbit. Bo troche sie zastanawiam czy to co opisujesz Hela to nie jest zwyczajnie efekt zmęczenia o tej porze i naturalnego wyciszenia organizmu. Serio pytam, nie złośliwie. O 21-22 kortyzol spada, melatonina idzie w gore, mózg przechodzi w inny tryb, i to wszystko biologicznie tłumaczy to "gęstnienie powietrza". Nie mówię ze sacrum nie istnieje, ale skad wiadomo ze to kontakt z czymś zewnętrznym, a nie po prostu zmiana stanu własnej świadomości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Talizmanik74 I właśnie to jest dla mnie najciekawsze pytanie. Bo sama nie wiem gdzie przebiega ta granica. Ale pozwól ze odpowiem inaczej - czy zmiana stanu własnej świadomości i dotknięcie sacrum wzajemnie się wykluczają? Może to jest dokładnie ten mechanizm przez który sacrum w ogóle jest dostępne. Że ciało musi być w pewnym rytmie żeby otworzyć się na coś co jest zawsze ale normalnie nie słyszalne. Medytuję też rano, przy dziennym świetle, i to jest zupelnie coś innego jakościowo. Cisza inna, kontakt inny, jakby bardziej z sobą niż z czymś poza mną.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@oksanka)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tutaj bo to jest temat który mnie bardzo porusza. Ja od kilku lat pracuję z kryształami podczas medytacji i zauważyłam ze kamienie zachowują się inaczej w zależności od pory. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej ale selenite który trzymam podczas medytacji wieczornej jest jakby żywszy, bardziej responsywny. Rano to samo kamienie, ta sama ja, a jednak inaczej. Bioenergoterapeuci z którymi rozmawiałam potwierdzali ze rytmy dobowe wpływają na to jak pracują kanały energetyczne i ze wieczorem pewne centra są bardziej otwarte. Ciekawe czy to przekłada sie na to stykanie z sacrum o którym Hela pisała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Oksanka selenite bardziej responsywny wieczorem... okej, ale skąd wiesz że to pora doby a nie na przykład twój własny stan? Wieczorem jesteś zmęczona, bardziej otwarta emocjonalnie, moze po prostu bardziej wrażliwa na subtelne odczucia. Pytam bo sama mam te wątpliwości przy sobie, nie tylko przy innych. Staram sie testować takie rzeczy metodycznie i szczerze mówiąc wyniki mam niejednoznaczne. Raz wieczór, raz rano, raz bez różnicy. Nie neguję że jest jakis rytm, ale sceptyczna byłabym wobec twardych wniosków


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@dziewanna63)
Połączone: 2 lata temu

To niesamowite ze piszecie o tej porze wieczornej bo przecież wszystkie tradycje duchowe mają jaikeś specjalne modlitwy czy rytuały o zmierzchu, prawda? To chyba nie przypadek ze akurat wtedy ludzie od zawsze instynktownie szukali kontaktu z wyższym. Zastanawiam sie tylko czy to znaczy ze rano wogole nie warto medytować pod kątem tego sacrum czy po prostu jest inaczej dostępne? Bo ja medytuję głównie rano i teraz trochę mi głowę namieszałaś 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbit95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 97

@Dziewanna63 rano nie warto to zdecydowanie za daleko idący wniosek. Tradycje wschodnie mocno akcentują medytację o świcie, tuż przed wschodem słońca, jako czas szczególnego spokoju i dostępności. Różnica jest w rodzaju kontaktu a nie w wartości. Upraszczając mocno - rano to bardziej praca z własnym centrum, porządkowanie intencji, klarowność. Wieczór i noc to bardziej przepuszczalność na to co zewnętrzne, na wymiary których nie doświadczamy w codziennym biegu. Bioenergoterapia tez to rozróżnia bo meridiany aktywne rano to inne niż te nocne. Pytanie jest inne - co chcemy osiągnąć daną medytacją?


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@oraculaa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten watek od początku i mam pytanie moze podstawowe ale nie rozumiem jednej rzeczy. Kiedy piszecie o stykaniu sie z sacrum to macie na myśli jakąś konkretną istotę albo energie czy raczej stan w sobie? Bo dla mnie sacrum to zawsze brzmiało jak cos zewnętrznego, jakaś obecność, ale z tego co Hela opisuje to nie do konca tak. Przepraszam jesli to głupie pytanie


Odpowiedz
Wpisy: 76
Rozpoczynający temat
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wcale nie głupie pytanie, właśnie o to chodzi w tym temacie. Ja przez długi czas myślałam ze to musi być jedno albo drugie. Albo zewnętrzna obecność, albo stan wewnętrzny. Ale te wieczorne medytacje zaczęły mi pokazywać ze to może być fałszywy podział. Kiedy rytm ciała zestroił się z rytmem doby, kiedy bylam w tej właściwej porze i właściwym skupieniu, przestawało mieć znaczenie czy to "ja" dotykam czegoś, czy cos dotyka "mnie". Granica się zacierała. Może właśnie to jest sacrum - miejsce gdzie ten podział przestaje obowiązywać. Ale Talizmanik słusznie mówił, ze nie mam na to dowodu, to tylko moje odczucie.


Odpowiedz
Udostępnij: