Hej, ostatnio czytałam sporo o tantrze tybetańskiej i coraz bardziej mnie to kręci w kontekście medytacji. Chodzi mi o to podejście gdzie nie tłumisz emocji ani doznań tylko je transformujesz, używasz jako paliwo. Np. strach nie jest czymś do wypychania, tylko energią którą można przekształcić. I to mnie bardzo trafia bo ja mam duży problem z lękiem przed nieznanym, zmianami, takimi życiowymi zakrętami. Zastanawiam się czy ktoś tu próbował łączyć medytację vipassana albo w ogóle uważność z tym tybetańskim podejściem? I czy to w ogóle da się robić bez mistrza, tak samemu w domu?
To nie jest temat na którym można sobie swobodnie improwizować. Tantra tybetańska, i mówię tu o wadżrajanie, to system inicjacyjny. Bez właściwego przekazu od nauczyciela możesz pracować z energiami których nie rozumiesz. Transformacja lęku brzmi pięknie w teorii, ale jeśli nie masz gruntu, możesz lęk zamiast przepracować po prostu wzmocnić. Pytanie do ciebie - jak długo medytujesz i co rozumiesz przez tę transformację?
Z tego co piszesz wynika że to bardziej vipassana albo praca z odczuciami z ciała niz tantra tybetanska. Tantra wadżrajany ma konkretne praktyki, wizualizacje bóstw, mantry, pranajame. To nie jest tylko siedzenie z odczuciem. Cecylka ma rację że bez inicjacji to trochę strzelanie w ciemno. Ale to nie znaczy że to co robisz jest złe, po prostu to inny system.
A właściwie to co to jest ta inicjacja? Trzeba jechać do Tybetu czy cos? Serio pytam bo nie wiem 😉
Szczerze to troche nieufam całemu temu narracji o tym ze bez mistrza nic. Rozumiem że tradycja mówi co mówi ale ile osób w Polsce ma realny dostęp do autentycznego nauczyciela wadżrajany? I ile z tych centrów to autentyczne szkoły a ile biznes duchowy? Pytam serio, nie złośliwie.
Ojej ten wątek mnie wciągnął! Ja ostatnio zacczęłam medytować z prowadzeniem na youtube i jest tam jedna seria gdzie mówią o przepuszczaniu emocji przez siebie zamiast ich blokowania. Nie wiem czy to tantra czy nie ale naprawde czuć różnicę. Lęk szczególnie, jak mu pozwolę po prostu być, to jakby sam się rozładowuje. Czy to nie jest podobny mechanizm o którym piszesz? :/
To co opisujesz, ze duży lęk rozkręca, to jest ważna informacja. W praktyce medytacyjnej mówi sie czasem o oknie tolerancji - jest zakres pobudzenia w którym praca z emocją jest możliwa, a poza nim system nerwowy się po prostu przełącza w tryb walka/ucieczka i żadna transformacja nie zachodzi bo nie jesteś w stanie na to wpłynąć świadomie. Może zanim wejdziesz głębiej w tantrę warto sprawdzić gdzie leży twoje okno i jak je poszerzać
Hm ale to brzmi jak psychologia a nie ezoteryka. Nie mówię ze źle bo mnie to interesuje ale chyba weszliśmy w inny temat nie?
Ja znam jedną technikę gdzie siedzisz i wyobrażasz sobie że wdychasz lęk do serca a wydychasz spokój. Chyba to się nazywa tonglen, coś takiego. Podobno pochodzi właśnie z tradycji tybetańskiej. Robiłam to raz i miałam dziwne uczucie jakby coś opadło w środku. Czy to jest ta transformacja o której pisała Cynobryt?
A czy kamienie pomagają przy takiej medytacji? Czytałam że obsydian albo czarny turmalin mają chronić przy pracy z trudnymi energiami. Jakoś intuicyjnie sięgam po obsydian jak medytuje i czuję że jest ok ale nie wiem czy to placebo czy nie
Wracając do pytania z początku bo coraz bardziej mnie nurtuje - czy ktoś z was regularnie medytuje i równocześnie jakoś pracuje z lękiem? Nie mówię o tym ekstremalnym lęku tylko takim codziennym, przed zmianą, przed decyzjami, przed tym co będzie. Bo to jest właśnie ten lęk który mnie blokuje i zastanawiam się czy sama medytacja wystarczy czy potrzeba czegoś więcej.
Ja medytuje od paru miesięcy i mam podobnie. Czasem pomaga czasem nie. Sam niewiem co z tym myśleć szczerze 😀
A tak z innej strony czy ktoś próbował do tego podejść od strony run? Bo Hagalaz i Isa to runy zmiany i zatrzymania, cos mi mówi że mogłyby tu jakoś korespondować z tym o czym mówicie. Ciekawa jestem czy ktoś łączył runy z medytacją przy pracy z lękiem, i co z tego wyszło.
To co Kinsia napisala o Hagalaz mnie zatrzymalo. Runa chaosu/transformacji przed medytacja jako intencja - to jest ciekawe podejscie, bo w pewnym sensie zapraszasz zmiane swiadomie, zamiast sie jej bac. Ale chce sie upewnic ze dobrze rozumiem - Cynobryt, ty ciagnelas te rune losowo czy z konkretnym pytaniem?
dokładnie tak to czuje! Hagalaz dla mnie nie jest zlowrozebna, bardziej jak sygnał ze cos sie przebudowuje. I to chyba idealnie łączy sie z tym co Betalia pisała o oknie tolerancji - runy mogą byc takim wstępem, oswojeniem sie z tematem zanim wejdziesz w medytacje z tym lękiem. Chociaż nie wiem czy Zaklinacz sie ze mna zgodzi 🙂
Runy przed medytacja jako intencja - nie mam nic przeciwko, sama cos podobnego robie z kartami. ale uwazajcie na jedna rzecz: jesli jestes w duzym leku i wyciagniesz rune ktora odbierasz jako zla wrozbe, to mozesz wejsc w medytacje bardziej naladowana niz przed. Efekt owdrotny do zamierzonego. Wiec to narzedzie dziala o tyle o ile masz juz jakis wewnetrzny bufor.
