Hej, zaczełam ostatnio czytać troche o bon po i w sumie zastanawaim sie czy macie jakies doswiadczenia z medytacją w tym stylu. Bo buddyzm tybetański to jedno ale bon po to cos chyba starszego, przedbuddyjskiego? Sama probowalam kilku technik z jutuba ale czy to faktycznie w ogole zwiazane z bon po czy to juz normalny buddyzm 😀 jakos trudno mi to rozrożnić. Ktos sie orientuje?
Bon po to rzeczywiście tradycja starsza od buddyzmu tybetańskiego, przynajmniej w tym sensie, że jej korzenie sięgają szamanizmu ze starożytnego Tybetu i Zhangzhung. Ale uwaga, bo to jest skomplikowane, bo bon po w tej formie jaką znamy dziś, mocno wchłonęło buddyjskie wpływy przez wieki. Nie traktuj tego jak czegoś całkowicie oddzielnego. Co do medytacji, w bon po mamy np. dzogczen, ktory jest i w bon i w nirngmapie, więc granice są płynne. Co cię konkretnie ciągnie w tym kierunku?
o dzięki za ten wątek, właśnie szukałem czegoś na ten temat! Hellan a czy te techniki medytacyjne z bon po różnią sie czymś odczuwalnym od zwyklej vipassany albo uważność z tych popularnych aplikacji? Bo medytuje jakiś czas i czuje ze chcę spróbowac czegoś głębszeggo ale nie mam pewności czy to wgl ma sens szukac w kierunku bon po
no dobra, to nie jest zwykła wizualizacja w sensie "wyobrażam sobie cos". W tradycji bon po, szczególnie w tej starszej warstwie szamanistycznej, chodzi o realne odczuwanie energii miejsca i komunikację z tym co tradycja nazywa duchami czy siłami natury. Praktykujący bon powie że to nie metafora. Medytacja jest tutaj wejściem w stan, w którym jesteś otwarty na te wpływy. Ale zanim ktokolwiek zacznie cokolwiek praktykować w tym kierunku, serio polecam najpierw porządne zakorzenione doświadczenie z prostszą medytacją.
Pozwolę sobie dopisać, ale mam pytanie może trochę z boku. Czy ktoś słyszał że runy mogą pomagać przy chorobach kości albo degeneracji? Pytam bo mam bliską osobę z takimi problemami i gdzies natknełam sie na taki temat. Nie wiem czy to ma jakiś związek z medytacją bon po czy to zupełnie osobna sprawa
Wracając do bon po, bo to ciekawy temat. Czytałam kiedyś o szamanie bon po, że przed medytacją robi coś w rodzaju przywołania przestrzeni, śpiewa mantry albo używa bębna. Czy to się dużo różni od tego co robią szamani np. syberyjscy?
Hmm, mnie ciekawi coś innego. Mówicie o medytacji w bon po jako o czymś oddzielnym od uważność, ale w sumie wszystkie te tradycje mają jakiś element uważności, skupienia. Czy ktoś praktykował obie i może porównać co inaczej działa na ciało, na oddech, na stan skupienia? Bo teorii mam w glowie dużo a mało konkretnych relacji z praktyki
a skąd w ogule wiadomo ze cos jest "prawdziwym" bon po a nie jakąś przeróbką na zachód? bo widziałam w necie mnóstwo kursów medytacji ktore twierdzą że są tybetańskie albo szamanistyczne a wyglądają jak zwykły rellaks przy muzyce
ok ale właściwie do czego to ma służyć praktycznie? bo czytam i czytam i nadal nie rozumiem czy ktoś tu mówi że medytacja bon po daje cos konkretnego czego inne medytacje nie dają czy to jest tylko teoria i historia. Bo jak ktoś chce się odstresować to chyba lepiej zwykłe uważność niż zagłębiać się w tybetańskie kosmologie
No właśnie zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad tym czy w tybetańskich tradycjach medytacyjnych jest coś co odpowiada temu co w astrologii nazywamy pracą z 12 domem, tzn. z tym co ukryte, nieświadome, karmatyczne. Bon po mówi coś o tym? Bo jak słyszę o pracy z duchami i przestrzenią to mi sie wydaje ze to może być podobny obszar
Słuchajcie, a wracając do tego co Szarotka pytała wcześniej o autentyczność, bo to mnie bardzo też zastanawia. Hellan mówił o liniach przekazu i klasztorach, ale co z ludźmi którzy nie mają dostępu do takich nauczycieli i uczą się z książek albo z internetu? Czy to juz z definicji jest nie-autentyczne, czy można coś wyciągnąć samemu?
Tenzin Wangyal Rinpocze to dobry punkt startowy, jest angielski ale przystępny. Po polsku bardzo mało, szczerze mówiac nie znam dobrego bezposredniego przekładu. Jest troche o buddyzmie tybetanskim ale bon po to osobna tradycja i jej bardzo mało w polskim tłumaczeniu. Jak chcesz sie uczyc to angielski tu sie przyda.
a czy ten Tenzin Wangyal kturego Hellan poleca jest z tradycji bon czy buddyjskiej bo znow sie pogubilam 🙂
dobra ale mam pytanie praktyczne bo nadal mi umyka - jak wygląda jedna sesja medytacji w bon po? siedzisz, dyszysz, co? bo to nadal jest dla mnie abstrakcja. czy jest jakas konkretna technika ktora mozna poprostu opisac krok po kroku 🙂
no okej ale ta różnica intencji jest dla mnie troche akademicka. jak siedzę i obserwuje co jest, to i tak po prostu obserwuję. skąd wiem ze mam dobra intencję? serio pytam, nie ironizuje
