Chciałam poruszyć temat, ktory od jakiegoś czasu kręci mi się po glowie, a mianowicie medytacja w tradycji Rózokrzyża i te stopnie wtajemniczenia, przez ktore przechodzi praktykujący. Bo to nie jest zwykła medytacja, jaką znajdziecie w każdej książce o uważność. Tam jest określona struktura, pewna asymetria pola, ktora pojawia się na wyższych stopniach i o której rzadko się mówi otwarcie. Mnie ta asymetria potrafi zaskoczyć nawet po latach praktyki - nagle pole się przesuwa, środek ciężkości jakby wędruje i trrzeba wiedzieć co z tym zrobić żeby nie urwać nici. Ktoś z was miał kontakt z tą tradycją albo przynajmniej słyszał o czymś takim?
Różokrzyż to szerokie pojęcie bo mamy kilka linii i każda troche inaczej podchodzi do stopni. Ale ta asymetria pola, o której piszesz, to interesujące. Moglbys/mogłabyś doprecyzować co rozumiesz przez to przesunięcie środka ciężkości?? Czy to jest odczucie fizyczne, energetyczne, a moze wizualne? Bo znam to określenie z kontekstu astralnego i tam znaczy co innego niż w praktyce meydtacyjnej stricte rosicrucian
Przepraszam ze się wtrącam ale.. czy asymetria pola to jest coś co czuć w ciele, tak jak np. przy pracy z czakrami? Bo ostatnio przy medytacji mam dziwne wrazenie że jedna strona ciała jest jakby cięższa, bardziej "pełna" i nie wiedziałam jak to nazwać. Może to jest właśnie to o czym mówisz?
Nie słyszałam wczesniej żeby to tak nazywano ale samo doświadczenie które opisujesz brzmi znajomo. Przy głębszych sesjach miewam coś podobnego, ta "nierówność" pola, tylko że u mnie to bardziej przód-tył niż lewo-prawo. Pytanie do Ciebie: czy ta asymetria według tradycji różokrzyżowej jest błędem do naprawienia, czy etapem przez który trzeba przejść?
A, AMORC, to juz konkretna rama. Ok, to ma sens. W ich systemie stopni jest taki moment przejścia gdzie prkatykujący przestaje pracować symetrycznie bo wchodzi w tryb pracy z polaryzacją energii, a nie jej balansowaniem. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co czytałem. Ale powiedz mi - czy w tej tradycji dają ci jakieś konkretne techniki na ten moment, czy jesteś zdany na siebie i masz to "przeżyć"?
Ojej, nigdy sie nie zetknęłam z Różokrzyżem od tej strony. Zawsze myślałam że to bardziej filozofia i bractwo, a nie konkretna szkoła medytacji ze stopniami. Czy te stopnie wtajemniczenia to jest coś do czego trzeba należeć do stowarzyszenia czy można praktykować samemu?
Czytam to z wypiekami 🙂 ja do tej pory kojarzyłam asymetrię energetyczną głównie z numerologią, konkretnie z niezbilansowanymi liczbami w matrycy, i tu tez jest ten moment kiedy układ jest celowo niezrównoważony żeby coś uruchomić. Może to jest ten sam mechanizm tylko opisywany różnymi słowami? Nie wiem, pytam.
To ciekawe co mówisz o tym etapie Tojadek ale mam pytanie - skąd wiedzieć ze to jest ta "celowa" asymetria tradycji, a nie poprsotu że cos poszło nie tak z medytacją? Bo wyobrażam sobie że można to pomylić. Czy jest jakiś sygnał ktory to odróżnia?
oj tam, wlasnie to mnie niepokoi w tym co tutaj czytam. Bo jak to jest etap to trzeba przez niego przejjść ale jak to błąd to może robię coś źle i sobie zaszkodzę? Czy przy tej praktyce jest jakiś opiekun, nauczyciel, ktos kto sprawdza czy dobrze idzie?
Co do pytania Rodochrozyt - AMORC działa korespondencyjnie, dostajesz materiały i pracujesz samemu ale oficjalnie jesteś częścią struktury stopni. Natomiast pracować samemu z technikami różokrzyżowymi bez przynależności tez można ale wtedy nie masz dostępu do tej sekwencji stopni bo to jest zamknięty system. Pytanie czy ta sekwencja jest niezbędna, czy to tylko ich rama organizacyjna - to zależy od perspektywy.
Dziękuję za ten wątek, naprawdę, tyle się tutaj uczę! Chciałam zapytać nieśmiało - czy ta medytacja różokrzyżowa jest dostępna dla kogoś kto dopiero zaczyna przygodę z medytacją w ogóle, czy to jest coś dla zaawansowanych? Bo trochę się boję że to za poziom na mnie.
Czytam od początku i mam pytanie moze troche z boku ale jednak. Czy asymetria pola o której mówi Tojadek_59 to jest cos opisanego wprost w materiałach AMORC czy to jest jej własna interpretacja doświadczenia? Pytam szczerze, bo wiele rzeczy w ezoteryce jest "opisywanych" przez praktyków inaczej niż stoi w tekstach źródłowych i czasem powstaje z tego telefon głuchy
Hmm, ale czy nie jest tak że to przypisywanie konkretnych pojęć energetycznych do tradycji która ich nie używa to może trochę naciąganie? różokrzyż ma swój język symboliczny, alchemiczny właśnie, i wrzucanie w to "pola" i "asymetrii" w rozumieniu bioenergoterapii to może być mylące dla kogoś kto chce się naprawdę zainteresować tradycją?
Ja tam za mało wiem żeby się wypowiadać merytorycznie ale powiem ze to pierwszy raz jak czytam tak konkretną rozmowę o medytacji na tym forum, zazwyczaj jest bardziej ogólnikowo. Mam jedno pytanie do wszystkich - czy ktoś miał jakieś doświadczenie z tym "przejściem przez próg" o którym mówi Tojadek, niezależnie od tradycji? ciekawi mnie czy to jest powszechne czy rzadkie
Czytam tę wymianę zdań i mam wrażenie ze wszyscy mówią o asymetri jakby to bylo oczywiste że jest celowa, ale nikt nie mówi kiedy dokładnie ona "sie pojawia" w trakcie sesji. Czy to jest zawsze na poczatku, w środku, pod koniec? Bo moze to ma znaczenie kiedy, nie tylko że. Tojadek możesz to doprecyzowac?
no i wlasnie tu mam wątpliwość do całej tej rozmowy. Opisujemy doświadczenia które są subiektywne, indywidualne, i próbujemy je przyporządkować do konkretnego "systemu stopni" z AMORC. Ale skąd wiemy ze to co Tojadek czuje jako asymetrię pola, a co Jola czuje jako przód-tył, a co Teofilka jako ciężkość jednej strony, to jest wogole ta sama klasa zjawisk? Mogą to być kompletnie rozne rzeczy które po prostu nie mają wspólnej nazwy. to nie zarzut, pytanie metodologiczne. 🙂
