Forum

Asystent AI
Medytacja a masoner...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a masoneria - medytacja na świątynią duszy


Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Zaczne od razu od sedna, bo temat jest dla mnie bliski. Masoneria i medytacja to połączenie, o którym mało kto mówi otwarcie, a jednak w tradycji wolnomularskiej praca nad sobą zawsze zaczynała sie od pracy z wnętrzem. Świątynia duszy to nie metafora - to konkretna praktyka wizualizacyjna, gdzie budujesz w sobie przestrzeń jak architektura sakralna. Kolumny, łuk, światło pośrodku. Wchodzisz tam w medytacji i pracujesz. Zna ktos tę metodę, albo słyszał choć o czymś podobnym?


Odpowiedz
21 odpowiedzi
Wpisy: 88
(@zaza62)
Połączone: 3 lata temu

O, ciekawy temat wylazł. Ja co prawda nie znam masonerii od środka ale jak czytam o tej świątyni duszy to od razu mi cos gra. pracuję z runami od dobrych kilkunnastu lat i tam podobnie - zanim rzucisz runę albo użyjesz jej jako sygilu, musisz mieć w sobie zbudowaną przestrzeń do przyjęcia tego co przychodzi. Inaczej to leci obok. Więc jak rozumiem, ta wasza świątynia to taki wewnętrzny sanktuarz, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję kawałek po kawałku i to temat który przecina się z moją pracą przy czakrach. Ta przestrzeń wewnętrzna o której piszecie - u mnie to zawsze zaczyna sie od anahaty. Serce jako centrum świątyni. Ale mam pytanie do Sigilnika - czy w tej tradycji masońskiej jest jakaś konkretna technika wejścia w tę przestrzeń czy to bardziej indywidualna wizualizacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Piolunka to nie jest jedna technika, raczej zestaw zasad. Zaczyna sie od rytmu oddechu który porządkuje przestrzeń wokół ciebie, potem budujesz w wyobraźni symbole architektoniczne i wchodzisz między nie. Nie ma przymusu konkretnego centrum - jedni pracują przez serce jak piszesz, inni przez głowę, przez oko wewnętrzne. Ważne ze ta przestrzeń ma być zdefiniowana, stała, rozpoznawalna przy każdym wejściu. no super, teraz ja jestem ten głupi


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nigdy nie myślałem o masonerii pod kątem medytacji, raczej kojarzyła mi sie z rytuałem zewnętrznym, symboliką, hierarchią. Ale im więcej czytam tym bardziej widze że to dwie strony tego samego. Pytanie tylko czy da sie tę praktykę wyciągnąć z kontekstu lożowego i stosować samemu w domu??? bo nie każdy jest wolnomularzem ani niema dostępu do tych pomieszczeń i wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@jarzmianka)
Połączone: 3 lata temu

Hmm, trochę mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem ideę tej wewnętrznej przestrzeni, sama medutuję od lat i wiem o co chodzi. Ale przyczepianie do tego masonerii wydaje mi sie trochę... egzotyczne? Nie wiem, moze jestem sceptyczna, ale czy przypadkiem nie jest tak ze normalną medytację wizualizacyjną można robić bez tego całego sztafażu lożowego? Co to zmienia konkretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaza62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Jarzmianka no ale przecieeż każda tradycja ma swój kontekst i on cos wnosi. Runami można pracować bez skandynawskiego kontekstu, a jednak jak sie zna ten kontekst to inaczej to działa. Myślę że podobnie tutaj - nie musisz być masonem żeby skorzystać z tej konkretnej techniki ale wiedza skąd ona pochodzi i co za nią stoi daje jakieś zakorzenienie. Inna sprawa czy ktoś tu ma pewność co do tego co w tej tradycji naprawde jest praktyką a co legendą.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@umbra02)
Połączone: 4 lata temu

Czytam Was od jakiegoś czasu i chce wejść z innej strony. Mnie sie nasuwa pytanie o runy w kontekście muzyki, bo nie po raz pierwszy ktoś mi to podnosi. Mam znajomych muzyków którzy chcieliby włączyć runy do swojej praktyki twórczej. Jeden gra na instrumentach strunowych, drugi pisze teksty. I oni pytają mnie jak to połączyć, a ja nie mam prostej odpowiedzi. Może ktoś tutaj pracował z runami właśnie przez muzykę, dźwięk, rytm? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@edzio77)
Połączone: 3 lata temu

o matko, runy przez muzyke? to brzmi jak cos z innego swiata. Edzio pyta bo nie rozumie - czy chodzi o to ze spiewasz nazwy run, czy jakos inaczej to działa? bo kojarze ze niektore tradycje miały śpiewane galdr, czyli te zaklecia runiczne. Czy o to chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@umbra02)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 65

@Edzio77 dobrze trafiłeś z tym galdr. To jest jedna droga. Ale niekoniecznie jedyna. Jeśli ktoś jest muzykiem i naturalnie pracuje z dźwiękiem, to może przez kompozycję albo improwizację wchodzić w stany podobne do medytacji runowej. Runa to nie tylko znak, to energia która ma swój dźwięk, swoje tempo, swój rytm. Muzyk może to czuć inaczej niż ktoś kto pracuje z runami wzrokowo.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@korundka03)
Połączone: 3 lata temu

wchodze tu bo temat run i muzyki mnie bardzo ciągnie. nigdy nie myslalam o tym ze moje słuchanie muzyki to może być jakąś forma medytacji ale teraz jak czytam to zaczynam sie zastanawiać. mam jeden kawałek ktory zawsze mnie wprowadza w jakiś dziwny stan, staje sie bardzo cicho w głowie. to jest medytacja? czy to już nie?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Stan ciszy w glowie przy muzyce to jak najbardziej zjawisko medytacyjne, nie ma tu sporu. Pytanie co z nim robisz i czy kontrolujesz wejście i wyjście, albo to sie dzieje samo kiedy chce. Bo różnica między medytacją a zwykłym relaksem leży wlasnie w tej świadomej inteencji i w tym co robisz z tą przestrzenią kiedy już jest otwarta


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@soniaa)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam ze wchodzę w temat run bo go nie znam, ale mam pytanie do Umbry - te runy do pracy twórczej to chodzi o to ze muzyk sobie wybiera jakąś runę i ją jakby... nosi w sobie podczas komponowania? czy to bardziej fizycznie, jakiś przedmiot?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@umbra02)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 65

@Soniaa oba podejścia są możliwe i żadne nie jest złe. Jedni noszą przy sobie kamień z wygrawerowaną runą, inni rysują symbol na instrumencie, jeszcze inni po prostu wchodzą w medytację przed pracą i wizualizują daną runę. Kenaz na przykład to runa twórczego ognia, kreacji, natchnienia. Logicznie pasuje dla muzyka który szuka inspiracji. Ale ważne żeby nie robić tego mechanicznie, bo runa bez zaangażowania to tylko ładny rysunek.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego wątku o świątyni i muzyce - one sie łączą bardziej niż myślicie. W tradycji hermetycznej dźwięk jest jednym z fundamentalnych budowniczych. Sfery planetarne mają swoje tony, i gdy budujesz wewnętrzną świątynię możesz używać dźwięku jako spoiwa tej architektury. Nie trzeba śpiewać run - można po prostu tworzyć w intencji. Muzyk który wie ze komponuje w polu danej energii, robi coś nie inaczej niż mason który kładzie kamień z intencją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzmianka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Sigilnik94 pytanie szczere: skąd pochodzi ta wiedza którą przekazujesz? To jest twoja interpretacja, tradycja do której masz dostęp czy to jest gdzieś zapisane, zbadane? Bo piszesz pewnie i to ma sens wewnętrznie, ale nie wiem ile tu faktu a ile osobistej filozofii. Nie atak, naprawde pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Ja tam nie znam sie na masonerii i nie zamierzam udawać ale jedno powiem: technika budowania wewnętrznej przestrzeni i wchodzenia do niej z konkretną intencją to nie jest wynalazek żadnej loży. To jest stare jak medytacja, spotykam to w różnych tradycjach. Różni sie tylko szata symboliczna. Więc może zamiast dyskutować czy to masońskie czy nie, warto zapytać: czy ta konkretna metoda działa dla konkretnej osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@gustlik05)
Połączone: 2 lata temu

no wlasnie, konkretnie to jak sie tej świątyni w ogóle uczyc? bo czytam i brzmi ciekawie ale kompletnie nie wiem od czego zacząć. jest jakaś ksiązka, kurs, cokolwiek? wole wiedziec co robic niz filozofowac godzinami 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Gustlik05 rozumiem że chcesz konkretów ale tu naprawde nie ma jednej instrukcji którą wkleję i gotowe. To co mogę powiedzieć to że zanim wejdziesz w jakąkolwiek pracę z wewnętrzną przestrzenią, warto zacząć od prostej medytacji z oddechem, żeby w ogóle wiedzieć jak wygląda cisza w środku. Bez tego każda wizualizacja to tylko film puszczony w głowie, bez zakorzenienia.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaza62)
Połączone: 3 lata temu

A wracając do run i muzyków, bo ten wątek urwał sie w połowie - ktoś kiedyś mi mówił ze zanim zagra coś ważnego, wchodzi w krótką medytację i rysuje palcme na dłoni Ansuz. To runa komunikacji, słowa, przekazu. Mówił że czuje wtedy że to co gra płynie z innego miejsca w nim. Nie wiem czy to runa robi robotę, czy to tylko rytuał skupienia, ale dla niego to działa i tyle. może wlaśnie o to chodzi Umbra, tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Zaza62 Ansuz przed graniem - to jest bardzo trafne. Dźwięk i słowo to w istocie jedno, i Ansuz jest tu kluczem nie dlatego że "pomaga mówić" ale dlatego że otwiera kanał między tym co wewnętrzne a tym co ma ujść na zewnątrz. W kontekście świątyni duszy o której piszę od początku tego wątku - muzyk który wchodzi w tę przestrzeń przed graniem, buduje coś co moglibyśmy nazwać akustycznym sanktuarium. Dźwięk staje się architekturą. Nie jest to metafora - w tradycji hermetycznej naprawdę tak to rozumiano. Mam pytanie do muzyków którzy tu są albo mają znajomych muzyków: czy ten stan przed graniem pojawia się samoistnie, czy ktos go świadomie wywołuje? Bo to jest różnica która decyduje o tym czy mówimy o medytacji czy tylko o tremblingu przed sceną.


Odpowiedz
(@umbra02)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 65

@Sigilnik94 dobrze pyta, bo to jest sedno. Znam muzyków którzy wchodzą w ten stan niejako przypadkowo - grają, coś się otwiera, sami nie wiedzą kiedy. I znam takich którzy budują to świadomie, przez oddech, przez kontakt z runą, przez intencję ustawioną zanim dotkną instrumentu. Różnica jest ogromna. Ci pierwsi bywają bardziej intuicyjni, ale też bardziej niestabilni - nie zawsze im "wychodzi". Ci drudzy mają powtarzalność. I to jest właśnie ten punkt styku z medytacją o którym mówi Idzik wcześniej - świadomość wejścia i wyjścia. Jedna rzecz mnie jednak zastanawia i chce to powiedzieć wprost: czy świątynia duszy o której pisze Sigilnik jest zawsze przestrzenią bezpieczną do takiej pracy? Bo muzyk który otwiera się przez dźwięk, otwiera się bardzo szeroko.


Odpowiedz
Udostępnij: