Chciałam zapytać bo ostatnio sporo czytam o inicjacjach ezoterycznych i zastanawia mnie jedna rzecz - czy medytacja, szczególnie głęboka, może być czymś w rodzaju własnej inicjacji? Bez żadnego mistrza, bez ceremonii, po prostu przez regularną praktykę. Bo gdzieś trafiłam na teorię, że pewne stany medytacyjne otwierają dostęp do wiedzy, która jest ukryta na co dzień. I teraz nie wiem, czy to coś, czego powinnam szukać, czy raczej to samo przyjdzie jesli praktyka jest wystarczająco głęboka. Ktoś miał może coś takiego? Że medytacja nagle przyniosła jakieś... brak mi słowa na to, przełomowe doświadczenie albo poczucie, że coś się otworzyło?
To zależy co rozumiesz przez inicjację. Jeśli chodzi o ten klasyczny sens, że ktoś cię przeprowadza przez próg i coś przekazuje - to samodzielna medytacja tego raczej nie zastąpi. Ale jeśli mówimy o wewnętrznym przebudzeniu, to tak, medytacja może do tego doprowadzić. Sama miałam coś takiego po kilku miesiącach regularnej praktyki, taki moment że jakby zasłona opadła. Ale uwaga - bo po takim otwarciu warto wiedzieć jak oczyścić przestrzeń energetyczną, żeby nie wpuszczać do siebie czegokolwiek. o tym się mało mówi a to jest ważne.
Co to znaczy "zasłona opadła"? Bo to brzmi poetycko, ale co konkretnie się stało? Pytam serio, bo znam ludzi którzy używają takich fraz a jak zaczynasz drążyć to się okazuje ze nic szczególnego nie było, po prostu fajnie poczuli sie po medytacji. Nie mówię że tak jest u ciebie, ale trochę mi brakuje konkretu. 🙂
No i tutaj się zaczyna problem z całą tą tematyką. Bo doświadczenie subiektywne jest zawsze prawdziwe dla osoby która go doznaje - nie podważam że Orlikowa coś poczuła. Ale przypisywanie temu ezoterycznej przyczyny to już interpretacja, nie fakt. Sny które się sprawdzają w ogólnych zarysach to bardzo szeroka kategoria. Pytanie brzmi: ile snów się nie sprawdziło? Tego nikt nie liczy.
To ciekawe co piszesz o oczyszczaniu przestrzeni energetycznej po medytacji, bo ja właśnie o to chciałam zapytać. Słyszałam że jak się za bardzo otworzy to można przyciagnać rózne energie, nie zawsze te dobre. I co wtedy? Jak się w ogóle poznaje że coś takiego weszło? Nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem.
Ja tam zawsze myślałam że te inicjacje ezoteryczne to jest coś bardzo odległego, jakieś tajemne bractwa, mistrzowie przekazujący wiedzę przez dotyk czoła i takie tam, a tu się okazuje ze może być to dostępne przez medytację?? To trochę zmienia postać rzeczy, bo jeśli tak to czemu wgl te wszystkie zakony i kręgi ezoteryczne wogole istnieją skoro każdy mógłby sam do tego dojść przez siedzenie w ciszy?
Hej, mam może głupie pytanie ale co to dokładnie te inicjacje ezoteryczne? Słyszalem o masonach i różokrzyżowcach ale niewiem czy o to chodzi. Czy to jest zawsze jakas organizacja czy można być inicjowanym samemu przez jakies wyższe siły? Bo ostatnio mam dziwne sny i ktoś mi powiedział ze może to jest właśnie znak jakiejs inicjacji ale nie wiem jak to sprawdzić.
Inicjacja to w skrócie: przejście przez próg, po którym coś w tobie jest inaczej niż przed. W tradycyjnym sensie przeprowadza cię przez to ktoś kto sam przeszedł. Masoni, różokrzyżowcy, Złoty Świt i masa innych tradycji ma swoje rytuały. Ale jest też koncepcja inicjacji spontanicznej przez doświadczenie, sen, kryzys. I tak, niektórzy uważają że głęboka medytacja może ją wywołać. Sny to jednak za mało żeby cokolwiek twierdzić.
ojjjj, czekajcie bo troche mi się to kłóci z tym co czytałam o uważność. Ta cała uważność to miała być po prostu bycie tu i teraz, bez szukania ukrytych bram i tajemnej wiedzy. A tutaj rozmawiamy jak o czymś zupełnie innym. To jest tak, ze każda głęboka medytacja moze prowadzić do tych ezoterycznych stanów czy to jest jakaś konkretna technika? Bo sprawia to wrażenie jakby miesza wam się kilka różnych rzeczy.
Nie za bardzo rozumiem o jakim ryzyku mówimy. Serio, jak się siedzi i medytuje to co złego może sie stać? Przepraszam ale trochę mi to brzmi jak straszenie. Albo nie rozumiem o czym piszecie.
dobra ale te tajemne nauczania to gdzie w ogole sa dostepne? Bo jak inicjacja przez medytacje jest możliwa to co sie wtedy konkretnie uczy? Sa jakies ksiazki teksty cos? Bo siedze i medytuje od jakiegos czasu i nic takiego nie czuje, może źle to robie
No wlasnie bo jest taki pogląd że te tajemne nauczania były ukrywane właśnie dlatego żeby nie wpadły w niepowołane ręce, a teraz w dobie internetu wszystko jest dostępne i tyle z tej tajemności. tylko że skoro są dostępne a i tak większość ludzi nic z nimi nie robi, to może ta "tajemność" była zawsze bardziej o initjacji wewnętrznej niż o samym tekście?
Wracając do pytania Astrei - bo ono jest naprawdę ważne. Inicjacja w tym kontekście to nie jest kurs ani certyfikat. To jest coś co zmienia sam sposób w jaki percypujesz rzeczywistość. Medytacja może być drogą do tego, ale tylko jeśli nie traktujesz jej jak techniki relaksacyjnej. To różnica między prysznicem a zanurzeniem sie w rzece. Jedno czyści, drugie cię niesie.
Hej, trochę z boku wchodzę bo śledziłem ten wątek. Mam pytanie może nie na temat ale - mówicie o otwieraniu sie i energiach których nie chcemy. Jak to sie ma do ochrony podczas medytacji? Bo słyszałem ze niektórzy wizualizują jakieś białe światło wokół siebie i to niby chroni. Czy to działa czy to tylko mit?
Dobra, ale "czuję wyraźną różnicę" po wizualizacji białego światła to może być po prostu efekt skupienia oddechu i relaksacji. Nie mówię że te praktyki są złe, bo rytuał może mieć wartość psychologiczną nawet jeśli nie działa ezoteryczniee. Ale Orlikowa podaje to jak fakt a nie jak subiektywne odczucie. To jest ta granica o której cały czas mówimy w tym wątku.
No tak ale co z tego, że to może być psychologiczne, skoro działa? Serio pytam, bo sama jestem sceptyczna z natury ale jeśli coś mi pomaga to czy naprawdę musi mieć naukowe uzasadnienie żeby to stosować? Trochę jakbyś mówiła że nie wolno jeść malin bo nie wiemy dokładnie które związki chemiczne poprawiają nastrój 🙂
ej a wracajac do tego co Ballen pisal wczesniej o inicjacji samotnej - to mozna to jakos zainicjowac samemu przez medytacje czy potrzeba kogoś? Bo nie znam zadnych mistrzzow ani bractw a chetnie bym cos takiego przezyл. Szczerze to tez nie wiem jak bym to poznal ze sie stalo
Ok ale jak mam rozumieć "pytanie przestaje mieć sens" - to brzmi troche jak opis doświadczenia dysocjacyjnego a nie duchowego??? Przepraszam ze tak ciąągnę ale naprawde chce zrozumieć czy jest jakaś realna różnica w opisach tych stanów między tradycjami ezoterycznymi a tym co zna psychologia
To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Psychologia i mistycyzm opisują podobne stany różnym językiem. Różnica jest może w tym co robisz z tym stanem potem. Medytujący mistyk integruje to w życie. Dysocjacja to ucieczka. Ale granica bywa cienka i dlatego tyle razy padało tutaj słowo "ryzyko".
No właśnie, i to mnie najbardziej zastanawia w tym wątku - te dezynfekcje energetyczne o których parę razy wspomniano. Bo jesli otwierasz sie przez medytację na jakies inicjacje i nieznane energie, to musi być tez sposób żeby to zamknąć albo oczyścić potem, prawda? Orlikowa wspomniała o misce, Franka o granicach - ale czy jest jakas kolejność w tym? Czy raczej każdy robi to po swojemu?
