Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, co łączy szamanizm z medytacją, i nie do końca wiem jak to ugryźć. Chodzi mi o te podróże szamanskie - kiedy szaman wchodzi w trans i "podróżuje" między światami, to czy to jest właściwie jakaś forma głębokiej medytacji? Bo z jednej strony mamy wyciszenie, oddech, koncentrację - czyli to co kojarzymy z uważność - a z drugiej strony cel jest zupelnie inny bo tam chodzi o aktywne działanie w jakiejś innej przestrzeni, nie o spokój umysłu. Interesuje mnie szczególnie to, jak runy mogą wchodzić w tę praktykę, bo gdzieś czytałam ze nordyccy szamani używali run nie tylko jako pisma ale wlaśnie jako bram do odmiennych stanów. Ktoś z was miał do czynienia z czymś takim?
To bardzo dobre pytanie i cieszę się że ktoś to w końcu poruszył, bo zwykle na forum albo mamy wątki czysto o medytacji, albo czysto o magii, a to jest właśnie ta przestrzeń pomiędzy. Powiem ci tak - w mojej praktyce podróż szamańska NIE jest medytacją w klasycznym rozumieniu. Uważność to obserwacja, bycie tu i teraz, non-reaktywność. Podróż szamańska to coś odwrotnego - to wyjście poza "tu i teraz" w sposób intencjonalny i celowy. Ale paradoks polega na tym, że żeby wogole wyruszyć, musisz mieć zbudowaną jakąś bazę - umiejętność wyciszenia ego, znajomość własnego oddechu, zdolność do skupienia. I tu właśnie medytacja jest fundamentem, nie celem. Co do run - tak, jest coś takiego jak galdr, czyli śpiew/recytacja run, który właśnie służy wchodzeniu w odmienne stany. Ale to nie jest proste "wezmę runę Ansuz i polecę". To długi proces budowania relacji z danym symbolem.
Przepraszam, ale muszę tu trochę ochłodzić entuzjazm. Mówi się "trans szamański", "podróż między światami" jak o czymś oczywistym i potwierdzonym, a to są konstrukty kulturowe, które bardzo różnią się w zależności od tradycji. Mircea Eliade spopularyzował to pojęcie, ale współczesna antropologia dość mocno kwestionuje jego "universalist approach". Poza tym to co dziś w Polsce sprzedaje się jako "szamanizm" to często neoszamanizm Michaela Harnera, który jest synkretycznym tworem z lat 70. Nie mówię, że te praktyki nie działają na coś, ale może warto wiedzieć co tak naprawdę robimy zanim nazwiemy to podróżą między światami.
O matko, właśnie to czytam i trochę mi się kręci w głowie 😀 Czy to znaczy że jak mam bardzo żywe sny i czasem takie jakby "przebudzenie w śnie" to to jest podobny mechanizm? Bo mi sie wydaje ze w snach tez jakos "podróżuję", nie siedzę i nie obserwuję, tylko aktywnie działam i nawet pamiętam po przebudzeniu że coś robiłam, gdzieś byłam
ha, to akurat dobre pytanie i nie mam tu prostej odpowiedzi. Głęboka medytacja (np. jhany w tradycji buddyjskiej) też produkuje bardzo specyficzne stany, które neurobiologicznie różnią się od zwykłego relaksu. Trans bębnowy - jak mówiłam - to głównie theta. Medytacja w zależności od techniki może dawać alfa, theta, a u bardzo zaawansowanych praktykujących gamma. Więc tak, to są różne stany. Czy jeden jest "prawdziwym" podróżowaniem a drugi nie - tu już nie jestem właściwą osobą do oceny.
A wracajac do run bo Weronka o nich wspomniała - mam praktyczne pytanie. Jeśli ktoś chce używać run w jakiejś praktyce medytacyjnej (nawet nie nazywajmy tego szamanizmem żeby nie było sporu), to od czego zacząć? Chodzi mi konkretnie o pracę z pojedynczą runą, nie z całym zestawem. Czy to jest tak ze siadasz, patrzysz na runę i po prostu czekasz? Czy jest jakaś konkretna technika?
O jejku, bardzo sie cieszę ze natknelam sie na ten wątek! Też pracuję z runami ale nigdy nie myślałam o tym w taki sposób, że to może być brama do czegoś więcej. Zawsze traktowałam runy jako wróżbiarstwo, ciągnę i patrzę co wyszło. Ale to co Ludka opisuje brzmi jak coś zupełnie innego, prawda? Bardziej jak... rozmowa z runą niż jej "odczytanie"? Czy dobrze rozumiem?
Hej, troche nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o wchodzeniu w trans, w stan theta i te rzeczy - ale to czy to nie jest wyłącznie... zasypianie?? Bo jak jestem bardzo zrelaksowany to tez mi sie obrazy pojawiają przed snem. Skąd wiadomo że to jest cos wiecej 😉
Wtrącę się mimo że nie jestem ekspertką, bo tu tyle mądrych rzeczy piszecie a ja dopiero zaczynam się tym interesować. Chciałam tylko zapytać - czy jest jakiś bezpieczny sposób żeby spróbować tej pracy z runą jak opisała Ludka, dla kogoś kto nie ma żadnego doświadczenia z medytacją? Bo troszkę się boję że zrobię coś nie tak
Czytam to wszystko i troche mi się miesza. Czy jak ktoś pisarz albo pisze jakieś opowiadania i używa run jako motywu w tekście to też buduje jakąś relację z nimi? Bo mam koleżankę co pisze fantasy i ma w swoich historiach mnóstwo run, wymyśla ich znaczenia w tym swoim świecie. czy to może działac podobnie jak ta medytacja z runą o której Ludka mówiła, tylko przez pisanie?
Hej, wracam bo mam cos do dodania do tej pisarskiej kwestii. Moj kolega piszę sci-fi i kiedys mi mowil ze jak naprawde "wchodzi" w pisanie to ma cos co on nazywa "przepływ" - totalnie traci poczucie czasu, obrazy same sie pojawiają itp. Pyta sie czy to nie jest przypadkiem podobny stan do tego co tu opisujecie z transem i bębnem?? Sam niewiem ale mi sie to skojarzyło ze wszystkim co tu piszecie
Czekajcie, bo ja mam pytanie do tego co Inkantka napisała wcześniej - jeśli koleżanka WYMYŚLA znaczenia run w fantasty to po jakimś czasie te wymyślone znaczenia zaczynają dla niej coś znaczyć naprawdę? Jakby sama sobie stworzyła system? Bo to by było mega ciekawe z tego co tu czytam o tym jak runa "mówi" przez skojarzenia
o wow, dziękuję za odpowiedzi, naprawdę nie spodziewałam się tyle! Weronka i Ludka - rozumiem chyba o co chodzi z tym słuchaniem. Muszę zapytać koleżanki czy ona czuje że te runy jej coś "mówią" przy pisaniu czy to jest dla niej czysto intelektualne. Bo jak piszecie to mi sie wydaje ze ona raczej czuje coś przy tym, bo jest bardzo zaangażowana emocjonalnie w te swoje runy. Nieraz mi mówiła że jak zmieni jakieś znaczenie w historii to cos sie psuje i nie wie dlaczego
To co Inkantka opisuje że "jak zmienię to coś się psuje" - to jest bardzo charakterystyczne. Pracując z jakimkolwiek symbolem, nawet w fikcji, wchodzisz w pewien rodzaj wewnętrznej spójności. I ta spójność ma swoją logikę. Nie wiem czy to jest "runa przemawia" czy "twoja psychika pilnuje swojego systemu", ale efekt jest podobny.
Hej przepraszam ze sie wracam do podstaw ale mam pytanie - z tego co czytam to i medytacja i trans i pisanie mogą prowadzić do podobnych stanów. To można wgl wejść w taki stan przypadkowo? Bez żadnego bębna ani intencji? Pytam bo czasem jak jestem bardzo skupiony na jakiejs grze albo nawet cyztam to mam podobne odczucia do tych co tu opisujecie
