Forum

Asystent AI
Medytacja a świętym...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a świętymi miejsca - energia świętych lokalizacji


Wpisy: 95
Rozpoczynający temat
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

no cóż, byłam ostatnio w Krakowie, przy Wawelu, i cos mnie tknęło żeby po prostu usiąść na trawie i posiedzieć w ciszy. Nie planowałam żadnej medytacji ale po kilku minutach zaczęło się dziać coś dziwnego - jakby powietrze gęstniało wokół mnie, oddech sam się wyrównał, a myśli po prostu... ucichły. Nigdy tak nie mam w domu, nawet jak medytuję od pół godziny. Zastanawiam się czy to przypadek czy faktycznie święte miejsca mają jakąś energię która wspomaga wejście w głębszy stan. ktos z was pracował kiedyś z medytacją w takim miejscu??? Nie mówię tylko o Wawelu, moze Góra Ślęża, Łysa Góra, jakieś stare kościoły albo kamieniołomy


Odpowiedz
12 odpowiedzi
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To nie jest przypadek. Miejsca akumulują energię przez wieki - modły, rytuały, sam fakt że przez setki lat ludzie przychodili tam z intencją skupienia. To zostaje w ziemi, w kamieniu. Jeśli masz choć trochę otwarte czakry, szczególnie koronę i serce, to w takim miejscu efekt medytacji jest silniejszy, bo jakby wchodzisz w strumień który już płynie. Zresztą Wawel to jeden z lepszych przykładów w Polsce - tam jest kilka punktów o bardzo konkretnej energii, nie wszędzie jednakowej. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra ale jak to sprawdzić ze to faktycznie energia miejsca a nie poprostu zmiana otoczenia? bo siedzenie na trawie na świieżym powietrzu to normalnie inaczej działa na ciało niż klapanie w mieszkaniu. Może to fizjologia a nie żadna energia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Prokop Samo środowisko na pewno robi swoje, nie ma co tego kwestionować. Ale pójdź do zwykłego parku w centrum i usiądź tam na godzinę, potem idź do Wawelu albo na Ślężę i porównaj co czujesz. Mówię poważnie, nie żeby cokolwiek udowodnić, ale żebyś sam zobaczył różnicę. Bo tu nie chodzi o powietrze - chodzi o to co miejsca długo trzymają w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@cecylka65)
Połączone: 3 lata temu

No tak, tu jest sedno sprawy ale mnie bardziej ciekawi coś innego. Tojadek_59, czy jak siedziałas tam i myśli ucichły to pojawiło się coś po tej ciszy? Jakieś obrazy, emocje? Bo w świętych miejscach często to co wypływa jest głębsze, szczególnie jesli ktoś ma w sobie jakieś nierozpracowane emocje albo stare rany. Pytam bo nie każdy jest gotowy na to co sie może pojawić i to warto wiedzieć przed wchodzeniem w medytację w takim miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek_59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 95

@Cecylka65 Właśnie to mnie troche zaskoczyło. Najpierw spokój ale potem - mniej więcej po piętnastu minutach - poczułam coś w rodzaju żalu. Starego, uśpionego. I zaczęłam płakać, tak po cichu, bez wyraźnego powodu. Nie było to złe uczucie, raczej jakby coś puściło. ale to mnie wlaśnie skłoniło do myślenia że miejsca takie mogą wyciągać rzeczy ktore w sobie tłumimy. I tu wchodzi moje pytanie do was - czy ktos świadomie chodził do świętych miejsc żeby przepracować coś trudnego? Coś związanego z krzywdzeniem siebie, zamartwianiem się, takim wewnętrznym karceniem?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@amulecja94)
Połączone: 2 lata temu

To o czym piszesz to bardzo delikatna sprawa i dobrze że to nazywasz wprost. Miejsca o dużej energii potrafią być jak lustro - pokazują to co schowane głęboko, a szczególnie to z czym sami sobie robimy krzywdę od środka. Ten płacz który opisujesz to nie był przypadek. Ale właśnie dlatego trzeba wchodzić w takie medytacje z pewnym przygotowaniem bo energia miejsca wzmacnia wszystko, nie tylko to przyjemne. Jak ktoś nosi w sobie dużo samokrytyki albo coś cięższego, to bez zakorzenienia może się zasypać emocjami zamiast je przetrawić.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hm, nie za bardzo rozumiem czemu akurat świete miejsce miałoby być lepsze do takiej pracy niż zwykła medytacja w domu. Rozumiem że energia i tak dalej ale... czy to nie jest przypadkiem tak że jak jesteś w nieznanym miejscu, trochę poza codzienną rutyną, to po prostu łatwiej ci się otworzyć? Jak wyjeżdżasz na wakacje to tez się inaczej śni i inaczej myślisz, nie? Nie mówię ze to bzdura, po prostu pytam czy nie przypisujemy miejscu zasługi która należy się zmianie kontekstu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gawel)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Kornelia kontekst kontekstem ale są miejsca ktore działają niezależnie od tego czy wiesz ze jesteś w świętym miejscu czy nie. Byłem kiedyś na Ślęży i nawet nie wiedziałem wtedy zbyt wiele o tej górze, a i tak miałem dziwne uczucie przy jednym z kamieni po drodze. Nikt mi nie mówił że tam cokolwiek jest. To nie był kontekst tylko energia w czystej postaci. w astrologii też mamy miejsca na ziemi odpowiadające konkretnym punktom energetycznym, to nie jest wymysł. 🙂


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Gawel no ale "dziwne uczucie przy kamieniu" to trochę za mało żeby z tego wnioskować cokolwiek konkretnego, nie? Mogło być wszystko - wiatr, zmęczenie, coś zjedzone. pytam serio, nie złośliwie. Jak odróżniacie swoje własne stany od tego co daje miejsce? Bo z tego co czytam to jest dużo interpretacji po fakcie. sorry ale mam wrażenie że wogole mnie nie czytasz


Odpowiedz
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Eustachy ma rację ze to trudno rozdzielić i w sumie moze się nigdy nie dać w stu procentach. Ale wracając do tego co napisała Tojadek_59 bo to mnie bardziej ciekawi - ta praca z tym co w środku trudne. Amulecja wspomniała o zakorzenieniu przed taką medytacją ale co konkretnie rozumiecie przez zakorzenienie? Bo słyszałam różne rzeczy i nie wiem co tu jest kluczowe, a co ozdobnik


Odpowiedz
(@amulecja94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Weronka68 Zakorzenienie to poczucie że jesteś tu i teraz, w ciele, na ziemi, że masz pod sobą grunt. Najprostsze techniki to oddech skupiony na brzuchu, wyobrażenie korzeni idących od stóp w dół, albo po prostu kilka minut chodzenia boso po trawie przed medytacją. W świętym miejscu to szczególnie ważne bo te miejsca mają tendencję do ciągnięcia ku górze, ku czakrze korony, a jeśli jesteś za bardzo "wysoko" bez zakorzenienia to możesz po powrocie czuć sie rozkojarzony przez parę dni, jakbyś nie do końca wrócił.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@znachornik-1)
Połączone: 2 lata temu

A jak ktos ma ten prbolem z samoudrecaniem sie, takim wewnetrznym, to medytacja w swietym miejscu pomoze czy raczej lepiej najpierw ogarnac troche to w domu? Bo rozumiem ze energia tam jest mocniejsza ale jak to wzmacnia wszytsko to moze wzmacniac i te negatywne schematy? Troche sie zastanawiam czy nie lepiej zaczac od jakiegos latwiejszego miejsca


Odpowiedz
Udostępnij: