Słyszałem sporo o tych częstotliwościach solfeggio i chciałem zapytać co wy o tym myślicie. Chodzi o te konkretne Hz, 396, 417, 528 i tak dalej. Podobno każda z nich ma inaczej działać na ciało i psychikę podczas medytacji. Sam próbowałem parę razy słuchać tej 528 Hz podczas siedzenia i coś tam czułem, ale nie wiem czy to nie był efekt placebo. Ktoś regularnie z tego korzysta?
Częstotliwości solfeggio mają długą historię, znacznie dłuższą niż myśli wiekszosc ludzi. Niektóre tradycje gnostyckie wierzyły, że demiurg, czyli byt który stworzył materię, nie jest w pełni świadomy wyższego porządku, działa niejako automatycznie. I właśnie dlatego dźwięk miał być jedną z ścieżek, którą można dotrzeć do czegoś głębszego, poza zasięgiem tego ślepego stwórcy. Nie twierdzę, że tak jest, ale to ciekawy kontekst dla rozumienia po co w ogóle te praktyki dźwiękowe istniały. Co do 528 Hz, to akurat ta jest opisywana jako częstotliwość transformacji i naprawy DNA, choć to ostatnie to już bardziej metafora energetyczna niż dosłowność.
Hej, ja się dopiero uczę tego wszystkiego ale to co napisał Hektor mnie troche zaskoczyło bo nie myślałam że religie mogły wierzyć że bóg albo jakiś stwórca może być nieświadomy. To nie jest trochę... no niewiem, sprzeczne samo w sobie? Jak stworzył świat to chyba wiedział co robi? Albo ja coś źle rozumiem. 🙂
no wlasnie chciałem zapytać bo troche się zgubiłem. to słucham tych hz na słuchawkach podczas medytacji czy jak? bo widzę na yt różne nagrania ale niewiem ktore są wogole sensowne a które to pic na wodę. jest jakis sposób żeby to sprawdzić zanim się wmówi sobie ze działa
Oj tam oj tam z tym placebo, jakby placebo działało to tez jest jakis efekt prawda?? 🙂 Ja słucham 417 Hz przy medytacjach kiedy czuje ze za dużo nosę w sobie z przeszłości i naprawde pomaga mi sie od tego odcinać. Nie powiem ze to nauka ale po kilku tygodniach regularnej praktyki sporo sie zmieniło w moim podejściu do starych historii. Może to sama medytacja, moze te herczy, kto wie.
Ja właśnie zaczynam z medytacją i trochę się boję że bez żadnego prowadzenia nie trafię na te właściwe częstotliwości albo źle je zastosuję. Czy jest jakaś kolejność w jakiej powinno się do nich podchodzić? Czy po prostu siadasz, włączasz i tyle?
Doominczka.ka nie ma sie czego bać, naprawde. Ja tez tak zaczynałam i po prostu szłam po kolei od tych "niższych" do wyższych Hz. Podobno idą od czakry podstawy do koronnej więc ma to sens intuicyjnie. Choć Izar pewnie powie że to uproszczenie 🙂 Ale dla poczatkujacej osoby to chyba najlatawjszy sposób żeby zacząc i nie zwariować od nadmiaru informacji.
Podłączę się pod to co powiedział na początku Hektor o tej nieświadomości demiurga, to mnie to gryzie trochę. Czyli te dźwięki miały być w jakimś sensie obejściem systemu? Coś jak dostęp do wyższej warstwy przez tylne wejście? Bo to ciekawe podejście, tylko zastanawiam się czy współczesna praktyka solfeggio w ogóle coś z tamtej tradycji czerpie świadomie, czy to już zupełnie oderwany nurt który po prostu pożyczył słowo solfeggio.
