Forum

Asystent AI
Medytacja a solfegg...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a solfeggio - harmoniczne częstości uzdrawiające


Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

Słyszałem sporo o tych częstotliwościach solfeggio i chciałem zapytać co wy o tym myślicie. Chodzi o te konkretne Hz, 396, 417, 528 i tak dalej. Podobno każda z nich ma inaczej działać na ciało i psychikę podczas medytacji. Sam próbowałem parę razy słuchać tej 528 Hz podczas siedzenia i coś tam czułem, ale nie wiem czy to nie był efekt placebo. Ktoś regularnie z tego korzysta?


Odpowiedz
11 odpowiedzi
Wpisy: 238
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

Częstotliwości solfeggio mają długą historię, znacznie dłuższą niż myśli wiekszosc ludzi. Niektóre tradycje gnostyckie wierzyły, że demiurg, czyli byt który stworzył materię, nie jest w pełni świadomy wyższego porządku, działa niejako automatycznie. I właśnie dlatego dźwięk miał być jedną z ścieżek, którą można dotrzeć do czegoś głębszego, poza zasięgiem tego ślepego stwórcy. Nie twierdzę, że tak jest, ale to ciekawy kontekst dla rozumienia po co w ogóle te praktyki dźwiękowe istniały. Co do 528 Hz, to akurat ta jest opisywana jako częstotliwość transformacji i naprawy DNA, choć to ostatnie to już bardziej metafora energetyczna niż dosłowność.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja się dopiero uczę tego wszystkiego ale to co napisał Hektor mnie troche zaskoczyło bo nie myślałam że religie mogły wierzyć że bóg albo jakiś stwórca może być nieświadomy. To nie jest trochę... no niewiem, sprzeczne samo w sobie? Jak stworzył świat to chyba wiedział co robi? Albo ja coś źle rozumiem. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hektor87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 238

@Ulka96 To jest wlaśnie sedno gnostycyzmu. Demiurg tworzył z ograniczoną wiedzą, nie znał pełni. Wyższe bóstwo, pleroma, było zupełnie osobnym bytem. Dlatego świat wyszedł niedoskonały. Ale wróćmy do praktyki bo to nie jest wątek teologiczny. Pytanie jest takie: czy ten kontekst historyczny wgl ma znaczenie kiedy siadasz do medytacji z tymi częstotliwościami czy wystarczy samo doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

no wlasnie chciałem zapytać bo troche się zgubiłem. to słucham tych hz na słuchawkach podczas medytacji czy jak? bo widzę na yt różne nagrania ale niewiem ktore są wogole sensowne a które to pic na wodę. jest jakis sposób żeby to sprawdzić zanim się wmówi sobie ze działa


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Kubus75 Słuchawki zdecydowanie lepsze niż głośniki, bo ważne żeby dźwięk szedł obustronnie i równomiernie. Co do tych nagrań na yt, to sprawdzaj czy autor podaje rzeczywiście zmierzoną częstotliwość, nie tylko w tytule. Wiele z nich to po prostu ambient z dopisanym numerkiem. Ja korzystam z kilku sprawdzonych i różnica między sesjami z nimi a zwykłą ciszą jest dla mnie odczuwalna, głównie w głębokości skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@chwalislawa)
Połączone: 3 lata temu

Oj tam oj tam z tym placebo, jakby placebo działało to tez jest jakis efekt prawda?? 🙂 Ja słucham 417 Hz przy medytacjach kiedy czuje ze za dużo nosę w sobie z przeszłości i naprawde pomaga mi sie od tego odcinać. Nie powiem ze to nauka ale po kilku tygodniach regularnej praktyki sporo sie zmieniło w moim podejściu do starych historii. Może to sama medytacja, moze te herczy, kto wie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ziemowit-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Chwalislawa ma racje, ze efekt to efekt. Ale ja bym dodał do tych praktyk kamienie bo np. kwarc różowy albo ametyst podczas sesji z solfegio to jest kombinacja ktora naprawde poteguje odczucia. Sam nie dazę do tego żeby wiedzieć "skąd to działa" tylko co czuje. A czuje ze te 396 Hz razem z czarnym tumamalinem przy podstawie kregosłupa to cos innego niz sama medytacja w ciszy. polecam spróbować zamiast teoretyzować. 🙂


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Ziemowit.pl Ziemowit, lubię twój entuzjazm ale zanim ktoś nowy zacznie łączyć kamienie z częstotliwościami to jednak warto najpierw poćwiczyć same podstawy. Bo inaczej nie wiesz co działa, kamień, dźwięk, samo skupienie czy po prostu dwadzieścia minut spokoju. Zaczynającym zawsze mówię: jedna zmienna na raz. A co do kontekstu który podał Hektor, to ta gnostycka interpretacja dźwięku jako drogi poza zasięgiem demiurga jest naprawdę starą tradycją, znajdziesz to też w pewnych nurtach katarskich.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie zaczynam z medytacją i trochę się boję że bez żadnego prowadzenia nie trafię na te właściwe częstotliwości albo źle je zastosuję. Czy jest jakaś kolejność w jakiej powinno się do nich podchodzić? Czy po prostu siadasz, włączasz i tyle?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Doominczka.ka nie ma sie czego bać, naprawde. Ja tez tak zaczynałam i po prostu szłam po kolei od tych "niższych" do wyższych Hz. Podobno idą od czakry podstawy do koronnej więc ma to sens intuicyjnie. Choć Izar pewnie powie że to uproszczenie 🙂 Ale dla poczatkujacej osoby to chyba najlatawjszy sposób żeby zacząc i nie zwariować od nadmiaru informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

Podłączę się pod to co powiedział na początku Hektor o tej nieświadomości demiurga, to mnie to gryzie trochę. Czyli te dźwięki miały być w jakimś sensie obejściem systemu? Coś jak dostęp do wyższej warstwy przez tylne wejście? Bo to ciekawe podejście, tylko zastanawiam się czy współczesna praktyka solfeggio w ogóle coś z tamtej tradycji czerpie świadomie, czy to już zupełnie oderwany nurt który po prostu pożyczył słowo solfeggio.


Odpowiedz
Udostępnij: