Hej, chciałam się podzielić czymś co mnie ostatnio bardzo wciągnęło, mianowicie połączeniem bijów czakr z runami. Wiem, wiem, brzmi może dziwnie na pierwszy rzut oka ale jak zaczęłam to ćwiczyć to poczułam coś zupełnie innego niż przy samej medytacji na czakry bez dźwięku. Chodzi mi konkretnie o to, żeby przy wizualizacji danej runy śpiewać jej bija mantry - no i tu jest haczyk, bo nie każdy zgadza się co do tego, które czakry odpowiadają którym runom. ktos coś z tym robił? Jak to u was wygląda w praktyce?
Praca z bijami to stara sprawa, ale zestawiać je z runami - to ciekawe połączenie, choć dość efemeryczne. Runy mają swoje własne dźwięki galdrowe i mieszanie ich z sanskryckimi bijami daje coś... nieokreślonego. Nie mówię, że złego, ale trzeba wiedzieć, co się robi, bo można aktywować energię chaotycznie. Sama pracowałam kiedyś z galdrem Laguz przy oddychaniu i to było całkiem inne doświadczenie niż typowe "Vam" na sakral. Pytanie jest takie - czy chcesz pracować z runą jako formą, czy z czakrą jako centrum energetycznym? Bo to jednak dwie różne intencje.
No i właśnie to jest sedno sprawy bo jak zaczęłam parę lat temu kombinować z bijami to mi jedna znajoma powiedziała, żebym się trzymała albo jednego systemu albo drugiego, bo inaczej to jak mieszanie ziół z różnych tradycji - teoretycznie da się, ale jeśli nie znasz dokładnie właściwości każdego, to możesz sobie zrobić więcej złego niż dobrego. Sama bijów używam przy medytacji na serce - Yam - i to czuję naprawdę fizycznie, taki ciepły ucisk w klatce. Ale robiłam to zawsze osobno od run, bo runy to dla mnie inny język energii.
Wskakuję na chwilę bo dopiero zaczynam z czakrami i może pytam o oczywistości, ale... co to dokładnie są te bija mantry? Słyszałam o nich, ale nie do końca rozumiem czy to jest po prostu śpiewanie jednej sylaby, czy cos bardziej skomplikowanego? I skąd w ogóle pochodzą, bo widziałam różne listy tych dźwięków i nie zawsze się zgadzają.
Słuchajcie, powiem wprost. Galdr to nie jest to samo co bija i nie powinno się tego traktować zamiennie. Galdr to specyficzna nordycka tradycja śpiewu magicznego, gdzie wibracja danej nazwy runy ma swój kierunek działania wynikający z tej konkretnej runy. Bija mantra to system z zupełnie innej kosmologii. Mieszanie moze działać dla konkretnej osoby na zasadzie placebo albo siły intencji, ale nie ma tu żadnego spójnego systemu który by to uzasadniał. Nie mówię że to bezużyteczne, mówię że to nie jest praca z runami w żadnym sensie tradycyjnym.
No ale Czarku, ezoteryka to nie jest nauka ścisła i te systemy sie przenikają od zawsze 🙂 Jak ktos pracuje z czymś i to dla niego działa to trudno powiedzieć że to złe tylko dlatego że tradycja na to nie patrzy przychylnie. Poza tym np w chaos magick celowo miesza sie tradycje i tam wyniki sa naprawde ciekawe. Sam probowalem przy medytacji śpiewać HAM przy Fehu bo to obie związane z materia i przepływem energii, i naprawde coś poczułem. Może to zbieżność, moze placebo jak mowisz, ale co z tego?
To akurat dobry punkt. Bo właśnie ta tendencja do wrzucania wszystkiego do jednego wora pod hasłem "energia to energia" irytuje mnie od jakiegoś czasu. Bija mantra ma konkretne uzasadnienie w systemie jogicznym, galdr w systemie nordyckim. Że obie działają przez dźwięk - to za mało żeby je utożsamiać. Ale tu pojawia się pytanie, które naprawdę mnie ciekawi: czy ktoś widział jakikolwiek opis tej praktyki u konkretnego autora, czy to jest raczej rzecz którą ludzie sami sobie złożyli po kawałku z internetu?
No to jest właśnie to co mnie zawsze intryguje w tej pracy dźwiękowej, że ciało reaguje zanim umysł zdąży cokolwiek przetworzyć. Ja mam podobne doświadczenie z samym om przy medytacji serca - ta wibracja idzie inaczej niż jak tylko siedzę w ciszy. Ale Pelagiusza, przy Algiz to chyba celowo? Algiz to czakra gardła czy raczej trzeciego oka w twoim odczuciu? Bo tu właśnie zaczynają się te rozbieżności o których mówiłaś.
Ojej, właśnie chciałam zapytać o to samo co Boguslawa. Jak wy wgl przypisujecie runy do czakr? Czy jest jakaś lista, czy każdy robi to intuicyjnie? Bo widziałam w internecie kilka różnych zestawień i były zupełnie inne od siebie.
Ja tez szukałem takich zestawień i naprawde niema dwóch takich samych. Raz Fehu jest przy muladhara, raz przy manipura, raz ktos robi to przez kolory, raz przez znaczenie runy. To troche zniecheca kiedy chcesz sie tego nauczyć porządnie a każde źródło mówi co innego...
Czytam Was tu po cichu i bardzo mi sie to podoba 🙂 Sama zaczęłam meditować z dźwiękami i nie wiedziałam ze to co robię ma jakąś nazwę. Nuciłam sobie różne sylaby przy wizualizacji i czułam że niektóre "pasują" bardziej do pewnych miejsc w ciele. Ale teraz mam pytanie - czy śpiewanie tych bijów na głos to konieczność? Bo ja bardziej czuję to gdy robię to wewnętrznie, takie wewnętrzne śpiewanie
A ja mam pytanie do Czarka bo ciekawi mnie co on jako znawca run sadzi o tym - czy galdr moze byc używany poza kontekstem runicznym??? Tzn czy można śpiewać np. FEHU tylko dla samego dźwięku i wibracji, nie intencjonując runy jako takiej? Bo jesli tak to może to jest wlasnie pomost o którym Pelagiusza mowi
Hej, wchodzę w to bo temat mnie wciągnął. Robiłem kiedyś cos podobnego, łączyłem kamienie przypisane do czakr z runami wyrytymi na nich i śpiewałem bija podczas trzymania kamienia z runą - np. ametyst z Laguz przy czakrze trzecciego oka z HAM w tle. I to dawało bardzo konkretne efekty wizualne podczas medytacji, takie obrazy i symbole. To akurat działa naprawde, moge zaświadczyć. Może nie jest to ortodoksyjne ale efekty były.
No i właśnie tutaj jest ten problem o którym pisałem wcześniej. Ktoś robi "wlasne zestawienie przez jakiś czas" i potem to idzie dalej jako wiedza. Eksperymentowanie to ok ale przynajmniej zaznaczajcie że to własny system, a nie tradycja. Bo Laguz-ametyst to nie jest żadna tradycja, to jest konstrukt.
