Forum

Asystent AI
Medytacja a Shiva -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a Shiva - medytacja najwyższego ascety


Wpisy: 118
Rozpoczynający temat
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Zaczę pisać ten temat bo od jakiegoś czasu pracuję z medytacją shivaicką i chciałem się podzielić czymś czego nie widzę często omawianego - mianowicie rola zapachu w tej praktyce. Shiva w tradycji jest nazywany wielkim ascetą, tapasvi, i jego medytacja to nie jest takie sobie siedzenie z zamkniętymi oczami. To praca z całym ciałem, z oddechem, ze zmysłami. I wlaśnie zmysł węchu pojawia się tu w bardzo konkretnym kontekście. Chodzi o to że w medytacji głębokiego skupienia na Shivie wiele osób zaczyna czuć zapach bhasmy - popiołu - albo rudrakszy. Nie metaforycznie, dosłownie. Zastanawia mnie czy ktoś tutaj miał cos podobnego


Odpowiedz
13 odpowiedzi
Wpisy: 363
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

hmmm, O, nareszcie ktoś pisze o tym poważnie. Ja się spotkałam z tym że w trakcie głębszych stanów medytacyjnych pojawia się coś jakby zapach dymu, trochę jak kadzidło ale nie do końca. nigdy nie wiązałam tego stricte z Shivą ale teraz jak to czytam to mnie zastanawia. Czy to jest cos co przyychodzi samo czy można to jakos intencjonalnie wywołać?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy wątek i cieszę sie że ktos go zaczyna. Chcę tylko od razu powiedzieć - bo wiem że zaraz ktoś powie że to bzdura - że doświadczenia zmysłowe w medytacji są bardzo dobrze opisane w tradycjach tantrycznych i nie są traktowane jako fanaberie. Węch jest w hinduskiej filozofii powiązany z elementem ziemi i czakrą muladhara ale w koontekście Shivy jest też rozumiany szerzej, jako zmysł który "zapamiętuje" obecność bóstwa. Czy Bogumil76 możesz napisać jak wygląda twoja praktyka, na czym polega ta medytacja shivaicka o której piszesz??


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@czarownica74)
Połączone: 3 lata temu

Powiem szczerze - trochę sceptycznie do tego podchodzę. Zapach popiołu w medytacji, ok, ale skąd pewność że to nie jest zwyczajnie projekcja umysłu albo coś z otoczenia? Bo ja jak medytuję to czasem też coś czuję i nigdy nie wpadłam na mysl że to konkretne bóstwo. Jak to odróżnić od zwykłej halucynacji zmysłowej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Czarownica74 no wlaśnie trafne pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Różnica którą sam zauważyłem jest taka że normalne "projekcje" zmysłowe w medytacji są ulotne, pojawiają sie i gasną. Ten zapach jest inny, bardziej stabilny, ma jakąś "gęstość". Ale przyznam że to subiektywne. Co do samej praktyki którą opisywałem - to jest medytacja na formę Shivanigraha, dużo pracy z mantrą, wizualizacją i wlasnie z oddechem przez nos, bardzo świadomym. I ten element węchowy nie jest przypadkowy w technice, on jest wbudowany


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@przeclawa71)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten wątek na spokojnie i mam pytanie moze głupie ale - czemu akurat węch? Znaczy z pięciu zmysłów to ten mnie by najmniej kojarzył z medytacją. Wzrok, słuch to rozumiem ale węch? skąd to w ogule pochodzi w tej tradycji? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 363

@Przeclawa71 wcale nie głupie pytanie. węch jest w wielu tradycjach traktowany jako najstarszy zmysł, ewolucyjnie najgłębiej osadzony, i ma bardzo bezpośrednie połączenie z układem limbicznym, z emocjami i pamięcią. W tradycji wedyjskiej jest zreszta powiązany z prithvi - elementem ziemi - i z energią zakorzenienia. Shiva jako Pashupatinath, pan zwierząt, jest tez panem tego co ziemskie i pierwotne. Więc to nie jest przypadkowe zestawienie.


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@malgosia_b)
Połączone: 1 miesiąc temu

oo, czytam i próbuję to poukładać. Czyli rozumiem że ten zapach w medytacji ma być jakimś sygnałem czego - pogłębienia stanu, obecności bóstwa, czegoś innego? Trochę mi to brzmi jak szukanie potwierdzenia że "dobrze medytuję" przez zewnętrzny znak, a to moze prowadzić na manowce. Nie mówię że doświadczenie jest nieprawdziwe tylko że interpretacja może być myląca


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Malgosia_B masz rację i to jest ważne zastrzeżenie. Sam swojej praktyce tez tak nie odczytuję - że zappach znaczy iż "zrobiłem dobrze". Raczej rozumiem to jako informację o tym co sie dzieje energetycznie w ciele podczas medytacji. W systemach shivaickich mówi się że bhasma to symbol tego co zostało spalone, ego, przywiązania, i pojawienie się tego zapachu w medytacji jest odczytywane jako pewien etap w pracy z praniką. Ale tak jak mówisz, nie jako nagroda


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@sennica63)
Połączone: 2 lata temu

Wcinam się na moment bo nie znam się na Shivie prawie wcale, ale to co piszecie o węchu i pamięci jest super ciekawe. Ja mam tak że niektóre zapachy dosłownie wprowadzają mnie w stan skupienia, np. sandał albo drzewo cedrowe, i zawsze myślałam ze to tylko skojarzenie z kadzidłem. a to moze być coś głębszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Sennica63 nie wtrącasz się, to dobry przykład. Właśnie o to chodzi że węch działa na nas czesto zanim zdążymy pomyśleć. To nie jest tylko skojarzenie, to fizjologia plus coś więcej. Dlatego w prawie każdej tradycji rytualnej kadzidła i żywice są kluczowe. W kontekście medytacji shivaickiej to jest celowo używane żeby wejść w stan głębszego skupienia szybciej. Ale Bogumil76 napisz więcej o tym oddechowym aspekcie bo to mnie bardziej ciekawi niż sam zapach bhasmy


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@czarownica74)
Połączone: 3 lata temu

Ok słuchajcie, ja jednak wracam do swojego sceptycyzmu. Nie mówię że ta tradycja jest bez sensu, ale martwi mnie trochę takie mocne skupienie na doświadczeniach zmysłowych jako potwierdzeniu praktyki. Znam osoby które wchodziły w tak głębokie stany przez skupienie na bodźcach i miały potem kłopot z tym żeby wrócić do zwykłego funkcjonowania. Czy w tej medytacji shivaickiej jest jakaś praca z uziemieniem, wyjściem z praktyki? :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Czarownica74 tak, i to jest naprawdę ważna kwestia. W tradycji shivaickiej z którą pracuję jest bardzo wyraźny protokół zakończenia - praca z ziemią, jedzenie czegoś małego, fizyczny kontakt z podłożem. I wlaśnie ta praca z węchem ma swój odpowiednik przy wychodzeniu - zapach ziemi, wody, czegoś konkretnego. Bez tego faktycznie można sie trochę zagubić. Więc nie jest tak że to tylko "wchodzenie coraz głębiej".


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

To co Czarownica74 poruszyła i co Bogumil76 potwierdził jest dla mnie kluczowe. Medytacja Shivy jako ascety nie jest praktyką dla relaksu, to raczej praca transformacyjna i wymaga naprawde świadomego podejścia do zamykania. mnie ciekawi jeszcze jeden aspekt - czy w tej pracy z węchem jest jakieś rozróżnienie na zapachy które "zapraszamy" do medytacji, np. przez kadzidło przed sesją, a te które pojawiają się same w trakcie? Bo to chyba nie jest to samo


Odpowiedz
Udostępnij: