Siedzę sobie dziś wieczorem i myślę że nigdy nie gadałyśmy tu porządnie o tym, co medytacja znaczy dla każdej z nas jako takiej ścieżki, a nie tylko techniki na stres. Bo jakos mam wrażenie że traktujemy to jak ćwiczenie, a nie jak część drogi. Mnie na przykłaad medytacja pokazała rzeczy, ktore bez niej bym po prostu przegapiła. Chodzi mi m.in. o te momenty kiedy pole energetyczne człowieka zaczyna dawać znaki - czujesz mrowienie, ciepło, albo coś jakby "zagęszczenie" wokol siebie. ktoś z was to zauważył? Bo to nie jest przypadek i myślę że wlaśnie przez medytację uczymy sie to w ogóle dostrzegać. Co medytacja znaczy dla waszej ścieżki?
Zagęszczenie wokół siebie - tak to można nazwać. Ja powiem więcej: silne pole energetyczne ma swoje wyraźne cechy i medytacja to tylko jedna z dróg żeby je zobaczyć. Ale ważniejsze pytanie jest takie - czy wy wogole rozróżniacie między własnym polem a tym, co przyciągacie z zewnątrz? Bo wiele osób myśli, że to co czują to ich energia, a tak naprawdę zbierają po prostu otoczenie.
O, to mnie bardzo ciekawi. Skąd właściwie wiadomo że to "moje" a nie z zewnątrz? Ja medytuję od jakichś paru miesięcy i cały czas mam problem żeby wgl cokolwiek poczuć, a wy mówicie o rozróżnianiu. Trochę jakbym skakała do głębokiej wody zanim nauczyłam się pływać 🙂
Hmm, ja też dopiero zaczynam i szczerze... trochę się boję że nigdy tego nie poczuję. Medytuję może trzy razy w tygodniu, po 10 minut, i jedyne co czuję to że mnie nogi mrowią bo siedzę krzyżem 😀 Czy to jest w ogóle normalne na początku że nic sie nie "dzieje"?
oj, A mozna zapytac - co to znaczy "silne pole energetyczne"? bo widzę ze wszyscy tu wiedzą co to jest, a jak mam byc szczery to brzmi jak bardzo rozmyte pojecie. Jak ktos mi wytlumaczy czym sie rozni silne pole od slabego, to moze uwierze ze to nie jest tylko subiektywne odczucie.
No dobra, ale czy nie jest tak, że silne pole energetyczne to po prostu coś, co inni ludzie wyczuwają przy tobie? Bo ja zawsze słyszałam, że jak ktoś ma silną energię, to zwierzęta go lubią, dzieci się do niego garną i tak dalej. To chyba nie jest całkiem bez sensu? 🙂
ojej, a ja miałam wlasnie pytanie powiązane! Czy medytacja może tak jakby "wzmocnić" pole energetyczne czy raczej pomaga je tylko zauważyć? Bo czytałam gdzieś że to nie jest to samo i teraz nie wiem która wersja jest bliżej prawdy
To ważne rozróżnienie Filomeno. Medytacja przede wszystkim oczyszcza - usuwa szumy, napięcia, warstwy które zakrywają to co jest. Jeśli pole jest silne, to medytacja je odsłania. Jeśli jest słabe lub rozchwiane, regularna praktyka rzeczywiście je stabilizuje, ale to długi proces. Natomiast sama medytacja nie "dodaje" energii z zewnątrz. To bardziej porządkowanie tego co masz, a nie dokładanie nowego. Czy rozumiecie tę różnicę?
No wlasnie, u mnie to wygląda tak że jak medytuję regularnie przez kilka tygodni, to odnoszę wrażenie że jestem jakby bardziej "przy sobie", mniej mnie byle co wytrąca z równowagi. ale czy to "silniejsze pole" czy po prostu lepsze samopoczucie psychiczne? Bo chyba to może być zwykła psychologia bez żadnej energii?
A co jeśli to jedno i to samo?? Tzn. pytasz czy psychologia czy energia, a ja bym powiedziała ze być moze właśnie silne pole energetyczne JEST tym samym co bycie "przy sobie". Tylko różne języki na to samo. Ja przynajmniej tak to widzę po tylu laatach praktyki.
Ciekawe co tu piszecie o tej "temperaturze" bazowej. Ja czasem w ciemnym pokoju przed snem czuję jakby pulsowanie w dłoniach, szczególnie jak jestem spokojna. Nie wiem czy to to samo o czym Genowefka pisała ale skojarzyło mi sie.
Dopiszę się do Was, ale mnie zastanawia jedno - czy ktoś z was miał tak że medytacja otworzyła coś czego wolelibyście nie otwierać? Bo słyszałam że to może być tez tak, i trochę mnie to hamuje przed głębszą praktyką...
