Forum

Asystent AI
Medytacja a samadhi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a samadhi - absorpcja głębokim stanem świadomości


Wpisy: 13
Rozpoczynający temat
(@dobrogniewa)
Połączone: 3 lata temu

Czytałam ostatnio sporo o samadhi i jakoś nie mogę tego ogarnąć do końca. Podobno to taki stan gdzie umysł dosłownie się "rozpuszcza" w obiekcie medytacji, przestajesz być sobą jako obserwatorem i stajesz się tym czym medytujesz. Ale co to wogole oznacza dla psychiki? Bo z jednej strony brzmi super, z drugiej trochę mnie to niepokoi - jakby zanikanie własnego ja nie było przypadkiem czymś... no, niebezpiecznym? Ktoś tu miał doświadczenia z głębokimi stanami absorpcji podczas medytacji? Jak to przeżyliście, co się działo potem z waszym codziennym funkcjonowaniem? :))


Odpowiedz
10 odpowiedzi
Wpisy: 66
(@elara)
Połączone: 4 lata temu

o właśnie to mnie też ciekawi! bo słyszałam że samadhi to jest taki stan gdzie czas przestaje istnieć i mozesz siedziec godzinami myśląc że minęło kilka minut. ale to brzmi jak dysocjacja trochę? znaczy psychologicznie mówiac. nie wiem jak to odróżnić od czegoś niepokojącego 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Dysocjacja to nie to samo co samadhi, żeby nie mieszać pojęć. Dysocjacja jest mechanizmem obronnym psychiki, samadhi to efekt celowej, długotrwałej praktyki koncentracyjnej. Różnica jest zasadnicza choćby w tym, że z samadhi wychodzisz z poczuciem klarowności i spokoju, a dysocjacja zostawia cię zdezorientowaną i odciętą od emocji. Jeśli ktoś po "głębokiej medytacji" czuje się rozbity i nie wie gdzie jest, to raczej nie był to stan absorpcji tylko przeciążenie układu nerwowego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Aeon_74 okej ale skąd zwykła praktykująca ma wiedzieć co jej się przydarzyło? Nie każda z nas siedzi przy tym od lat i zna wszystkie subtelności. Pytam serio bo sama raz miałam podczas medytacji coś co mogłabym opisać jako "wypadnięcie z siebie" i przez chwilę byłam naprawde przestraszona. Czy to możliwe żeby taki stan przyszedł przypadkowo bez żadnego przygotowania?


Odpowiedz
(@aeon_74)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 187

@Wahadlarka_Z no właśnie to jest sedno sprawy. Przypadkowe głębokie stany zdarzają się, szczególnie u osób wrażliwych albo przy pewnych technikach oddechowych. Ale żeby to był pełny stan samadhi w sensie jogi - raczej nie bez lat praktyki. To co opisujesz to pewnie jhana albo po prostu bardzo głęboka relaksacja z utratą poczucia granic ciała. Też może być intensywne, ale to coś innego niż pełna absorpcja.


Odpowiedz
Wpisy: 13
Rozpoczynający temat
(@dobrogniewa)
Połączone: 3 lata temu

ale właśnie to mnie interesuje - co się dzieje z psychiką POTEM. Nie w trakcie tylko po wyjściu z takiego stanu. Bo czytałam że niektórzy po głębszych stanach przechodzą coś w rodzaju dezorientacji że normalność wydaje im się jakaś... papierowa? Jakby prawdziwe życie straciło gęstość. Czy to mija? Ile trwa? Bo szczerze to brzmi jak coś czego bym się bała 😉


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@jachna06)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie to "papierowe życie" po medytacji to jest ten słynny efekt który w buddyzmie theravada nazywają się chyba "post-jhana clarity" albo jakoś tak. Ale hej, poczekajcie - my tu mówimy o samadhi jakby to było jedno konkretne doświadczenie, a przecież w różnych tradycjach to słowo oznacza zupełnie różne rzeczy. w jodze patańdżalego to co innego niż w buddyzmie, tam są dziesiątki stopni. Więc może najpierw warto doprecyzować o czym w ogóle rozmawiamy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Jachna06 ma rację że to pojęcie jest rozciągnięte jak guma. Ale z mojego punktu widzenia - praktykuję od kilku lat techniki koncentracyjne - to efekty dla psychiki są dosyć konkretne niezależnie od tradycji. Po głębszych stanach przez jakiś czas masz obniżony próg reaktywności emocjonalnej. Znaczy drobiazgi mniej cię ruszają. Niektórzy to odbierają jako wyciszenie, inni jako właśnie tę "papierowatość" o której piszesz. Zależy od osoby i od tego czy masz kogoś kto poprowadzi cię przez to.


Odpowiedz
(@elara)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 66

@Kolowa a czy to obniżenie reaktywności jest trwałe czy tylko chwilowe po sesji? bo mam koleżankę która medytuje TM (transcendentalna) i ona mówi że po kilku miesiącach praktyki w ogóle nie reaguje na stres tak jak dawniej. ale pewna nie jestem czy to przez samadhi czy po prostu przez samo wyciszenie regularnej praktyki 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

hej wtrące sie bo mam inne zdanie niz wszyscy. mówicie o tym jakby samadhi bylo cos co przynosi same korysci dla psychiki ale ja czytalam o przypadkach tzw. "ciemnej nocy duszy" ktore zdarzaly sie po bardzo glebokich stanach absorpcji. i to nie jest przyjemne, ludzie opisuja ze tracili poczucie sensu, ze swiat stal sie nierealnty (literowka zostawiam bo nie umiem edytowac :P), ze mieli stany depresyjne. wiec bynajmniej nie jest tak ze zawsze jest pieknie i jasno po tym


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@mantraa)
Połączone: 3 lata temu

o właśnie, słyszałam o tej "ciemnej nocy" i zastanawiam sie czy sprawa nie wygląda tak że samadhi niejako "czyści" psychikę z mechanizmów obronnych i przez to człowiek jest przez jakiś czas bardziej bezbronny? Jakby zdjęto mu pancerz zanim zdążył zbudować cos innego w zamian. To by tłumaczyło czemu część osób ma po tym ciężkie przejścia a część nie, może zależy od tego ile "brudu" psychicznego mieli do przepracowania? Daję temu czas


Odpowiedz
Udostępnij: