Ostatnio podczas medytacji przyszedł mi do głowy taki obraz - siedzę nad rzeką i patrzę jak woda przepływa. Myśli są jak te fale, jedna za drugą, i niema sensu zatrzymywać każdej z osobna. To mi bardzo pomogło w rozumieniu tego o co chodzi z "byciem tu i teraz". Ale zastanawiam się nad czymś innym - czy ta rzeka to symbol czegoś więcej niż tylko przepływu myśli? bo czytałam ze w różnych tradycjach rzeka jest powiązana z czasem, z tym co było i co będzie, jakby przeszłość i przyszłość płynęły razem. Ktoś próbował medytować wlasnie z taką intencją - nie żeby "wyczyścić głowę" ale żeby poczuć ten czas jako cos płynącego?
O, wlaśnie takiej rozmowy mi było trzeba! Sama ostatnio zaczynam przygodę z medytacją i ten obraz rzeki jest chyba najpiękniejszy z tych co słyszałam. Ale mam pytanie podstawowe bo jeszcze nie wiem jak to wszystko działa - czy podczas takiej medytacji z rzeką trzeba mieć jakiś konkretny cel, czy po prostu się siedzi i... obserwuje? Bo mi się wydaje, że jak tylko siadam to zaraz zaczynam myśleć o tym co mam do zrobienia i kompletnie nie mogę się skupić na żadnym obrazie.
Obraz rzeki w medytacji to stary motyw, pojawia się w buddyzmie zen, w taoizmie, nawet w pewnych tradycjach hermetycznych. Tylko uwaga - nie mieszajmy tu kilku różnych rzeczy. Rzeka jako przepływ myśli to jedno. rzeka jako symbol czasu to zupełnie inne ćwiczenie i wymaga innego podejścia. Pierwsze jest techniką uważność, drugie to już praca z wyobraźnią symboliczną. Pytanie do autorki tematu - co ty właściwie chcesz w tej medytacji osiągnąć? Bo od odpowiedzi zależy wszystko.
Powiem szczerze - trochę mnie niepokoi to łączenie uważność z symboliką czasu od razu na wstępie. Uważność to technika która działa na konkretnym mechanizmie uwagi. Jak zaczniesz do niej doklejac symbolikę i "wymiary czasu", to przestajesz praktykować uważność, a zaczynasz co innego. Nie mówię ze to złe, ale nie называjmy gruszki jabłkiem. Ballen ma rację że to dwie różne rzeczy.
No ale chyba nie trzeba tego tak sztywno dzielić? Ja kiedy medytuję to i tak mi się różne obrazy pojawiają same z siebie, nikt mnie nie pytał czy to jest "czysta technika" czy symbolika. Poza tym jak dla mnie to i tak za dużo teorii zanim człowiek wogole usiądzie i spróbuje. Mnie bardziej interesuje jak ta rzeka ma wyglądać w głowie - płynąca szybko, wolno, czy to w ogóle ważne?
A czy ta rzeka w medytacji to nie jest przzypadkiem ta sama co w snach? Bo mi sie czesto śni że stoję nad wodą i obserwuję nurt, i zawsze po takim śnie czuję spokój. Chyba to musi mieć jakieś głębsze znaczenie, prawda?
Cały wątek mam już za sobą i właściwie chciałam tylko napisać że... też miałam coś podobnego. Siedziałam kiedyś w medytacji i nagle poczułam jakby czas zwolnił albo w ogóle przestał istnieć. To było dziwne uczucie, nie wiedziałam czy to dobrze czy źle. Nie wiem czy to związane z tą rzeką o której piszecie.
Hmm, to brzmi trochę jak opisywanie czegoś co po prostu jest efektem relaksacji układu nerwowego. Jak sie głłęboko odprężysz, percepcja czasu się zmienia - to ma naukowe wyjaśnienie. Nie trzeba do tego metafory rzeki ani żadnej symboliki. Choć rozumiem ze dla niektórych ten obraz pomaga wejść w stan skupienia, to ok, każdy ma swoje sposoby
Wchodzę trochę z boku bo mnie zaintrygowało to co Rydwanka mówi o kole czasu w astrologii i tej rzece. Czy w numerologii jest cos podobnego?? Bo widzę że woda i czas są połączone w wielu systemach. Sama niedawno liczyłam swój rok osobisty i coś mi mówi że jest związek z tym poczuciem "płynięcia" w życiu które mam teraz.
Nie wiem za dużo o medytacji ale czytam i wydaje mi sie że ta cała idea z rzeką jest super! Tylko jedno - ile czasu trzeba medytować żeby wogole zobaczyć coś takiego jak ten kamień co opisuje Wieszczbita albo pozcuć ten czas inaczej? Bo próbowałam kilka razy i po 5 minutach mi się nudzi i myślę o innych rzeczach.
O, Zocha, dokładnie to samo! Siadam z najlepszymi chęciami a potem w połowie już planuję co zjem. Ballen, Eliksirnik - serio pytam bo chcę zrozumieć - czy ten obraz rzeki jest dla kogoś kto już umie sie skupić, czy właśnie on pomaga się skupić? Bo jak dla mnie to jeszcze jeden dodatkowy element do ogarnięcia w głowie.
prawdziwa woda to co innego niż wyobraźnia, powiem szczerze ze jak siadam nad rzeczką to nie medytuję tylko patrzę na kaczki 😀 ale może to tylko ja. Chociaż coś w tym jest, bo powietrze jest inne, cisza jest inna... no nie wiem, może dla kogoś działa?
Odniosę sie do tego co mówiła Dominika o zatrzymaniu czasu - probowalam to opisać inaczej i chyba znalazłam słowa. To nie jest że czas staje, bardziej że jakbyś patrzyła na rzekę z bardzo wysoka i widzisz cały jej bieg naraz, a nie tylko jeden punkt gdzie stoisz. Nie wiem czy to ma sens. ale to chyba jest ta "baczność z przodu czasu" o której myślałam na początku - że nie chodzi tylko o bycie tu i teraz ale o taki widok z góry który ogarnia więcej.
a ten kamień na dnie o którym pisałem - jak dla mnie to nie był pomysł, po prostu był. Nie planowałem żadnej symboliki. Rydwanka napisała że to klasyczny symbol obserwatora i teraz zaczynam rozumieć dlaczego mi tak dobrze było z tym obrazem. Jakby ten kamień to byłem ja i rzeka pływała wokół i nic mi nie mogło zrobić. Ciekawe czy inni mają jakis stały obraz ktory przychodzi samo?
