ojejej, siedziałam ostatnio w lesie sosnowym, tak po prostu, bez żadnego planu, i nagle dotarło do mnie że las ma swoją własną architekturę. Nie mówię o drzewach jako takich, tylko o tym co jest między nimi, w pionie, od korzeni aż po korony. Zaczęłam medytować i miałam bardzo wyraźne poczucie że te warstwy pionowe to jakby poziomy pamięci, coś jak słoje w drewnie, każdy rok i każde życie odłożone jeden na drugim. Ktoś jeszcze miał coś podobnego podczas medytacji w lesie? Bo zastanawiam się czy to jest powszechne doświadczenie czy tylko moje dziwactwo 🙂
nie dziwactwo, cos w tym jest. jak medytuję przy starym drzewie to czuje ze ono ma jakąs pamiec, nie jak ludzka, bradziej jak... zapis. jakby każde drzewo było słupem osi czasu i można sie do niego dostroic. ta wertykalna rzecz o której piszesz, od korzeni do korony, to mi pasuje do idei przeszłych żyć jako warstw, nie jako ciągu zdarzeń w jednej linii tylko jako głębokości. ciekawe czy to las jako całość to odtwarza czy pojedyncze drzewo
Las nie jest przypadkowym zbiorem drzew. To organizm pamięci zbiorowej, i nie mówię tego metaforycznie. każde stare drzewo jest punktem dostępu do tego co zakopane w ziemi pod nim, dosłownie i symbolicznie. Warstwy o których piszesz, Boguslawa, to jest wlaśnie ten zapis wertykalny. Przeszłe życia nie są ułożone chronologicznie jak strony w książce, są ułożone jak gleba, warstwa na warstwie, i las to rozumie lepiej niż my. Pytanie jest inne: czy podczas tej medytacji miałaś jakiś konkretny obraz, wizję czy tylko to ogólne poczucie głębi??
dobra, poczytam chwilę zanim cokolwiek powiem, ale mam jedno pytanie do Boguslawa i do Wieszczbiarz88, bo oboje mówicie o pamięci drzew i warstwach przeszłych żyć, tylko skąd wiecie że to nie jest ot tak efekt głębokiej relaksacji i własnych projekcji? mózg w stanie medytacyjnym produkuje obrazy, to jest znane zjawisko. czemu to miałoby być dostęp do czegoś zewnętrznego a nie do własnej podświadomości?
dobra ale jak właściwie wejść w taką medytację w lesie? bo czytam wasze opisy i to brzmi niesamowicie, ale za każdym razem jak siadam pod drzewem to po pięciu minutach zaczynam myśleć o zakupach albo marznę. czy jest jakaś konkretna metoda? pytam serio, bo chciałabym tego doświadczyć a nie siedzieć jak głupia i czekać aż coś się samo stanie 😀
