Chciałam poruszyć temat, który trochę leży na styku medytacji i czegoś więcej. Chodzi mi o te momenty graniczne w życiu, przejścia - przeprowadzka, koniec związku, zmiana pracy, śmierć kogoś bliskiego, narodziny dziecka. Czy ktoś praktykuje medytację specjalnie pod takie momenty? Ja zauważyłam, że w takich chwilach ciało i psychika są jakby otwarte inaczej niż normalnie, coś jak uchylone drzwi. I medytacja wtedy działa zupełnie inaczej niż ta codzienna poranna rutyna. Ale jest też ryzyko - ta otwartość to nie tylko szansa, można też wtedy złapać coś niepożądanego energetycznie. Zastanawiałam się, czy są jakieś techniki ochronne, które warto stosować przed wejściem w taką medytację graniczną.
Oj tak, dokładnie to samo czułam kiedy odchodzziłam z pracy po siedmiu latach. Zrobiłam wtedy medytację z oddechem, bardzo prostą ale miałam wrazenie jakby ktos pociągnął za sznurek i coś się rozpiąło w środku. Trochę mnie to przestraszyło. To co piszesz o otwartych drzwiach - jak to rozumiesz? Mówisz o podatności na zewnętrzne energie, czy raczej o tym że wtedy łatwiej dosięgnąć czegoś w sobie?
szczerze? to ze sie cos "otwiera" to moze byc poprostu efekt tego ze jestes na granicy stresu i emocji, niekoniecznie jakies energie z zewnatrz. medytacja wtedy latwiej trafi bo jestes bardziej wrazliwy, nie dlatego ze drzwi sie uchylaja. ale nie mowie ze to złe - jezeli pomaga to pomaga tylko nie przypisywałbym temu od razu mistycznych przyczyn 😉
Hm, a ta bariera ze światła - to chyba trzeba ją budować przed medytacją, nie w trakcie? Bo w trakcie to już jesteś w tym stanie i moze być za późno na ochronę? Czy dobrze rozumiem jak to działa?
Siedzę nad tym wątkiem od rana i sama jestem ciekawa. Nigdy nie myślałam o medytacji jako o czymś, co trzeba "zabezpieczać" przed robieniem. Zawsze mi mówiły że to bezpieczne i relaksacyjne. A tu wychodzi że niekoniecznie w każdej sytuacji?
a skąd wiadomo że ta bariera "działa"? pytam serio bo nie chcę żeby to był tylko taki rytuał dla własnego komfortu bez żadnego realnego efektu. i co jak ktoś nie potrafi wizualizować - ja mam z tym problem, zawsze mi umysł ucieka i ta bariera to jakiś mglisty kształt a nie coś konkretnego
O, to uziemienie to słyszałam na warsztatach! Prowadząca mówiła ze to szczególnie ważne przy medytacjach na koniec czegoś, na pożegnanie, żałobę. Podobno bez tego można utknąć w tym stanie przejścia i mieć problem z powrotem do codzienności. Czy to jest to o czym mówisz Irenka? Bardzo dziękuję że to opisałaś bo teraz łatwiej mi to rozumieć 🙂
to jest powiązane ze snami chyba! bo ja mam bardzo intensywne sny właśnie w momentach takich przejść, zmieniałam szkołę i przez kilka tygodni śniłam co noc jakieś symbole, drzwi, korytarze, progi. to jakby ta sama energia co w medytacji tylko że śpiąc? albo jestem na złym tropie
Właśnie się zastanawiam czy te postawy ochronne to jest coś co można robić samemu bez nauczyciela, czy lepiej żeby ktoś prowadził? Boję się trochę ze zrobię coś źle i zamiast chronić to jeszcze bardziej otworzę coś czego nie powinnam. Może to głupie obawy ale jednak.
dołączam się z boku bo jestem tu trochę z innej bajki ale mi to przypomniało jak moja mama mówiła ze przed każdą ważną zmianą w życiu trzeba się pomodlić i jakby postawić granicę między tym co było a tym co będzie. nie wiem czy to to samo co wy mówicie o rytuałach przejścia ale jakoś podobnie brzmi? u niej to był różaniec a nie medytacja ale chyba chodzi o to samo skupienie się i zaznaczenie że coś się kończy a coś zaczyna
