Słuchajcie, trafiłam ostatnio na pojęcie "kosmicznego oddechu" i nie mogę przestać o tym myśleć. Chodzi o to że wszechświat ma swój własny rytm, coś w rodzaju pulsu, i że podczas medytacji można się z nim zsynchronizować przez odpowiedni oddech. Ktoś to praktykuje? Bo ja próbowałam kilka razy i raz miałam wrażenie że dosłownie czuję jak rozszerzam się poza ciało, ale niewiem czy to efekt oddechu czy po prostu relaksacja. I drugie pytanie, bo mnie to bardzo nurtuje - czy można jakos nagrać intencję do tej praktyki? Gdzieś czytałam o nagrywaniu intencji na wodę albo kryształy, ale nie wiem czy tu też to ma sens.
No dobra ale "kosmiczny oddech" to trochę marketingowa nazwa dla czegoś co po prostu istnieje od tysięcy lat. Pranajama, taoistyczne ćwiczenia oddechowe, tummo u buddystów tybetańskich. Nie trzeba tego owijać w tę kosmiczną bawełnę żeby to działało. Co do synchronizacji z rytmem wszechświata, to fizycznie jest coś takiego jak rezonans Schumanna (ok. 7,83 Hz), częstotliwość elektromagnetyczna Ziemi, i niektórzy twierdzą że mózg podczas głębokiej medytacji może się z tym zsynchronizować. Ale czy to "kosmiczny oddech"? Nie wiem. Brzmi ładnie, ale to tylko etykietka.
Właśnie, rezonans Schumanna to ciekawy trop. Dodam tylko ze fale theta mózgu podczas medytacji (4-8 Hz) rzeczywiście pokrywają się z tym zakresem. To nie jest przypadek zdaniem wielu badaczy tego tematu. Jeśli chodzi o nagrywanie intencji, to jest to oddzielna praktyka i warto je rozróżnić. Intencja ustawiona przed medytacją to jedno, a nagrywanie intencji jako technika, czyli zapisanie jej na nośniku energetycznym, to coś innego. Oba można łączyć z oddechem ale mechanizm jest różny. Najpierw powiedz mi jak wyglądała ta twoja praktyka, bo z opisu trochę trudno ocenić co tam właściwie robiłaś. 🙂
ojej, nie wiedziałam że mózg może się synchronizować z Ziemią, to jest niesamowite!! Cesarzowna, a jak długo medytowałaś kiedy poczułaś to rozszerzenie? Bo ja medytuję może z 10-15 minut i jakoś nigdy nic takiego nie czuję, tylko się rozluźniam i tyle 🙁
To, co przedstawiasz, to klasyczna depersonalizacja wywołana hiperwentylacją albo zmianą stosunku CO2 do O2 we krwi. Serio, to czysto fizjologiczne. Stąd się bierze ta "kosmiczna" euforia u większości ludzi, po prostu trochę mniej tlenu do mózgu i mamy "przebudzenie". Nie mówię że medytacja jest bez sensu, ale to konkretne uczucie bym tłumaczyła fizjologią a nie synchronizacją z wszechświatem.
mam pytanie bo jestem zielony z tych tematow - ta pranajama to jest bezpieczna?? bo czytałem ze jak sie za dlugo wstrzymuje odddech to mozna sciemniec. ja by chcial sprobowac ale nie chce sie omdlec na podlodze przy rodzicach haha
oj oj ale wracajac do tego nagrywania intencji bo to mnie interesuje najbardziej - jak to w ogóle działa przy medytacji? ja słyszałam tylko o nagrywaniu na wodę albo pisaniu na kartce przed rytuałem. czy tu jest jakos inaczej? i czy to faktycznie coś zmienia czy tylko placebo
Nagrywanie intencji w kontekście medytacji to trochę inna technika niż przy rytuałach. Tu chodzi o to że przed sesją formułujesz bardzo konkretne, jasne zdanie czego szukasz w tej medytacji, jaki stan, jaki wgląd, jaką odpowiedź. Niektórzy mówią to głośno, inni piszą, inni poprostu skupiają się na tym przez chwilę przed wejściem w oddech. Efekt jest taki, że umysł ma kierunek i nie błądzi. Czy to "działa" w sensie metafizycznym? Każdy musi ocenić sam. Ale że koncentracja na intencji zmienia jakość medytacji, to tak, i to jest udokumentowane nawet w psychologii. 😀
a czy intencję można ustawić na karcie albo krysztale i trzymać go podczas medytacji? bo to by łączyło kilka praktyk naraz i mnie to kusi 🙂
Można, ale nie komplikuj sobie za bardzo na początku. Kryształ podczas medytacji to dodatkowy punkt skupienia uwagi, nie magiczny wzmacniacz. Jeśli masz z nim skojarzenia i pomaga ci wejść w stan skupienia, to spoko. Ale jeśli przez cały czas zastanawiasz się czy trzymasz go prawidłowo i czy energia płynie właściwie, to bardziej przeszkadza niż pomaga. Intencja jest ważniejsza niż rekwizyt.
dorzucę swoje trzy grosze ale nie rozumiem jednej rzeczy - ta synchronizacja z rytmem wszechświatta to jak dosłownie rozumieć? tzn. co konkretnie się synchronizuje, oddech? myśli? jakaś energia? bo to brzmi super ale niewiem o czym konkretnie mówicie
no to teraz wyobraź sobie tę synchronizację i dodaj do tego nagrywanie intencji i kryształ i rytm Schumanna i jeszcze może kilka innych rzeczy i mamy gotowy przepis na to, że nie wiemy co w ogóle daje efekt. to jest mój problem z mieszaniem wszystkiego naraz. jak chcesz sprawdzić czy coś działa, to testuj jedno na raz.
ja próbowałam ostatnio robić coś podobnego i zapisywałam wyniki przez kilka tygodni. raz z intencją, raz bez, raz z dłuższym wydechem, raz z krótszym. i powiem tak, dla mnie różnica między sesją z jasno postawioną intencją a bez jest wyraźna ale niewiem czy to "kosmiczne" czy po prostu mój mózg ma lepszy focal point. natomiast samo wydłużanie wydechu to dla mnie najważniejszy element, reszta to dla mnie dodatki
ooo Fasolka to super podejście że porównujesz! ja bym tak nigdy nie myślała żeby to notować, zawsze po prostu siadam i robię jak mi wychodzi. a jak długo trwały twoje sesje w tym eksperymencie? i czy intencja musiała być konkretna zdaniowo czy wystarczyło ogólne poczucie?
o matko, a mogę zapytać od czego wgl zacząć jeśli chodzi o ten kosmiczny oddech? bo słyszę różne rzeczy, ktoś mówi pranajama, ktoś inny rytm 4-8, ktoś mówi o wydechu dwa razy dłuższym, ale co jest tym podstawowym krokiem dla kogoś kto w ogóle nie medytuje?
oo, okej, to może zapytam wprost bo trochę mi się wszystko zlewa - Cesarzowna czy ten twój oddech 4-8 to znaczy 4 sekundy wdech i 8 wydech? bo z jednej strony to słyszę, z drugiej ze to ma chodzić z rytmem Schumanna który jest 7,83 Hz i nie rozumiem jak jedno ma się do drugiego. to zupełnie inne skale
właśnie o to chodzi, tu nie ma dosłownej synchronizacji oddechu z Schumannem bo to by było fizycznie niemożliwe. Oddech jest w zakresie kilkunastu cykli na minutę, a Schumann w hercach. To co sie "synchronizuje" to aktywność elektryczna mózgu, nie sam oddech. Wydłużony wydech stymuluje nerw błędny, to zwalnia rytm serca i mózg łatwiej wchodzi w fale theta. Przynajmniej taka jest hipoteza. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie Mocarnej o podstawy, to po prostu zacznij od wydech dwa razy dłuższy niż wdech, bez żadnej filozofii, i rób to przez 10 minut. Reszta to już na potem
no i właśnie, dziękuję Faustynka że to rozgraniczyłaś. bo mnie trochę irytuje kiedy mówi się o "synchronizacji z wszechświatem" jakby to był jeden konkretny mechanizm, a de facto każda osoba mówi tu o czymś trochę innym. jeden o oddechu, drugi o mózgu, trzeci o Schumannie. to nie jest jedno spójne zjawisko i warto to powiedzieć wprost zanim ktoś będzie szukał swojej "synchronizacji" i się dziwił czemu jej nie ma
wracając do nagrywania intencji bo Lidzia pytała wczesniej i temat trochę uciekł, ja to robiłam tak: przed sesją mówiłam intencję na głos i nagrywałam telefonem, a potem odtwarzałam cicho jako szept w słuchawkach na początku medytacji. miałam wrażenie że szybciej wchodzę w stan skupienia niż bez tego. niewiem czy to "kosmiczne" ale robilo robotę praktycznie więc się trzymam
