Forum

Asystent AI
Medytacja a róża - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a róża - energia miłości i serca


Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Chciałam napisać o czymś, co mnie ostatnio mocno zajmuje bo nie daję rady sama tego ogarnąć. Praktykuję medytację od jakichś trzech lat, różnnie to szło ale niedawno trafiłam na medytację z różą i coś we mnie kliknęło. Siadasz, wyobrażasz sobie różę w okolicy serca, obserwujesz jak się otwiera płatek po płatku, i czujesz... no wlaśnie, co czujesz? Bo ja za każdym razem mam wrażenie, że sięgam głębiej, ale jak tylko myślę "o, teraz to już jest pełnia", to zaraz pojawia się kolejna warstwa. Jakby nie było dna. Czy ktos z was miał coś podobnego?


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To wygląda mi na bardzo charakterystyczne dla pracy z czakrą serca. Róża w tej tradycji to nie przypadkowy symbol, ma dosłownie odpowiadać strukturze anahaty, kolejne okręgi płatków to kolejne poziomy otwarcia. Więc ten efekt "znowu głębiej" jest wbudowany w tę praktykę. Ale mam pytanie - jak długo trwa twoja medytacja i czy pracujesz z tym samym wyobrażeniem róży za każdym razem czy ono sie zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Piolunka czas to różnie, raz piętnaście minut, raz prawie godzina jak wciągnę sie. Co do samego obrazu - to właśnie jest ciekawe bo on się zmienia sam, nie ja go zmieniam świadomie. Na początku była mała, jakby zamknięta. Teraz jak wchodzę w medytację to od razu jest rozwinięta i ma jakiś... kolor kturego nie umiem opisać. Jakby różowy ale nie różowy, brzmi głupoi wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, nigdy o czymś takim nie słyszałam. to znaczy słyszałam o medytacji serca ogólnie ale żeby konkretnie z różą, to nie. Czy to jest jakaś konkretna szkoła albo tradycja, czy ktos to wymyślił od siebie? Pytam bo sama mam problem z czakrą serca i szukam czegoś co moze pomóc


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Trochę sceptycznie do tego podchodzę. Czyli różę sobie wyobrażam i to ma cokolwiek robić z energią? Nie mówię że to niemożliwe, ale skąd wiadomo że to nie jest zwykła projekcja tego czego sie spodziewamy poczuć? Sama medytuję i wiem, że umysł potrafi wyczarować dosłownie wszystko jeśli ma jakiś szablon z góry.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Dola rozumiem sceptycyzm ale to jest właśnie kwestia którą warto rozróżnić. Wizualizacja to nie jest "wymyślanie", to praca z symbolem ktory ma rezonans w psychice i ciele energetycznym. Że umysł wygeneruje doświadczenie - tak, dokładnie o to chodzi. Pytanie nie jest "czy to realne" tylko "co ta praca z symbolem robi z twoim wewnętrznym stanem". Efekty fizyczne jak rozluźnienie w klatce piersiowej, ciepło, zmiany oddechu - tego nie wymyślasz.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Piolunka no dobra, z efektami fizycznymi to już inna sprawa i tego nie podważam. Ale jednak sprawia to wrazenie jakby w ezoteryce bardzo łatwo każde doświadczenie z medytacji podciągnąć pod jakiś gotowy schemat i nadać mu wielkie znaczenie. Czujesz ciepło, to otwieranie czakry. Widzisz kolor, to wyższa oktawa. Może po prostu ciepło to ciepło?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@datura)
Połączone: 2 lata temu

Ten kolor co opisujesz mnie zaciekawił. Czytałam że różowe złoto albo taki łososiowy to kolor właśnie czakry serca w wyższej oktawie, nie ta zwykła zieleń. Ale to jest już chyba bardziej zaawansowane, prawda? Znaczy czy to jest bezpieczne żeby tak głęboko wchodzić bez żadnego przewodnika?


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@runika52)
Połączone: 3 lata temu

Ale to chyba nie jest tak ze kazdy poczuje to samo co ty, prawda? Bo ja próbowałam raz medytacij z kwiatem i nic się nie działo, siedziałam i wyobrażałam sobie kwiat i tyle. Może to jest coś co działa tylko na wybranych albo trzeba się do tego jakos specjalnie przygotować?


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@fasolka_w)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie sobie notuję co piszecie bo robię porównanie różnych metod pracy z sercem. Mam jedno pytanie do Hydromantki - czy ta medytacja z różą ma jakiś konkretny protokół ktory gdzieś znalazłaś czy robisz to intuicyjnie? bo to moze być istotne dla tego co czujesz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Fasolka_W zaczęłam od opisu który znalazłam w jednej książce, nie paamiętam juz tytułu ale potem porzuciłam instrukcje i robię to po swojemu. I wlasnie od kiedy to zrobiłam, te "kolejne piętra" zaczęły się pojawiać. Jakby instrukcja trzymała mnie w jednym miejscu, a jak porzuciłam schemat, coś się otworzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@ewelinka77)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja mam pytanie moze naiwne ale co to znaczy dokładnie "kolejne piętra"? Bo czytam i nie do końca rozumiem czy chodzi o to że medytacja jest coraz głębsza czy że dosłownie czujesz jakieś poziomy? Sama zaczynam z medytacją i dla mnie to jest nowe


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to co mnie najbardziej zastanawia w opisie Hydromantki i chyba jest sedno całego tematu. Ta niemożność dotarcia do "końca" czy "szczytu" - to nie jest błąd w medytacji, to jest jej właściwość. Miłość i serce nie mają dna po prostu. Im bardziej otwierasz, tym więcej jest do otwarcia. To może brzmieć frustrująco ale wlasciwie jest odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@wojslawa)
Połączone: 3 lata temu

Tylko że to jest trochę niekomfortowe, nie? Jak nigdy nie ma tego momentu "ok, zrobiłam, udało się" to po czym w ogóle poznać że robimy postępy? Bo ja jak medytuję i nie czuję żadnego efektu po tygodniu to po prostu rezygnuję, może to mój błąd ale nie wiem jak inaczej


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisuje Hydromantka brzmi mi znajomo z perspektywy pracy z symbolami w ogóle, nie tylko medytacji. Symbol róży w tradycji zachodniej jest celowo wielowarstwowy, dosłownie zaprojektowany żeby nie miał jednej interpretacji końcowej. Różokrzyżowcy nie bez powodu wybrali właśnie różę. Więc ta "nieskończoność pięter" to może być właśnie to że trafiłaś w rdzeń tego symbolu, nie że cos robisz źle.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

O różokrzyżowcach to pierwszy raz słyszę w kontekscie medytacji z różą! Czy możesz powiedzieć więcej? Tzn czy oni mieli jakiś konkrety sposób pracy z tym symbolem czy to była bardziej alchemia i takie rzeczy? Bardzo mnie to zainteresowało 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wtrące sie bo czytam i mam inne podejście. Ja z astologi wiem że Wenus rzadzi różą i miłoscią i czakrą serca więc jak ktos ma mocną Wenus w natalu to ta medytacja moze działac silniej. A jak ktoś ma affliktowaną Wenus to może wlasnie blokac i nie czuć nic. Czy ktoś sprawdzal swój natal pod tym kontem? Bo może to tłumaczy dlaczego dla jednych działa a dla innych nie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runika52)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Modest76 o, to jest ciekawy trop! Ja mam Wenus w Skorpionie i zawsze mi mówią ze to trudna pozycja dla uczuć, moze dlatego ta medytacja mi nie szła? Choć nie wiem czy wierzę że gwiazdy aż tak konkretnie wpływają na to czy medytacja działa


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Ej, ale nie odpłyniemy za bardzo od tematu? Mnie interesuje konkretnie ten efekt "nieskończonych pięter" który opisała Hydromantka, bo sama cos podobnego miałam ale w medytacji z oddechem, nie z różą. Czy to jest specyficzne dla symbolu róży, czy to jest ogólna właściwość głębokiej medytacji serca bez względu na metodę?


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@halinaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja tylko chciałam napisać ze znam kogoś kto robi tę medytację z różą od lat i ona mówi że za każdym razem jest inaczej, raz wchodzi głęboko od razu, raz siedzi pół godziny i nic. mówiła mi że kluczem jest żeby nie oceniać sesji na bieżąco tylko patrzeć jak sie zmienia przez tygodnie. Nie wiem czy to pomocne ale pomyślałam że wspomnę 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Cofnę się do tego co pisała Halinaa o jej znajomej - to bardzo trafne, ta nieocenianie sesji na bieżąco. Ja też przez długi czas wpadałam w pułapkę że po każdej medytacji robiłam sobie jakieś podsumowanie czy cos poczułam czy nie. I paradoksalnie kiedy przestałam to robić, te kolejne "piętra" zaczęły się pojawiać same z siebie. Jakby umysł przestał blokować przejście bo przestał pilnować czy przejście w ogule jest.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@wojslawa)
Połączone: 3 lata temu

No ale jak nie oceniać postępów to po czym wogóle wiedziec że idzie się do przodu a nie w kółko? Serio pytam bo dla mnie to jest taki paradoks. Chcę pracować z sercem, z różą, z czymkolwiek, ale jak nie mam jakiegoś punktu odniesienia to po prostu rezygnuję po paru próbach. Czy ktoś ma jakiś pomysł jak to ogarnąć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Wojslawa to zależy co rozumiesz przez postęp. Jeśli szukasz czegoś w stylu "dziś weszłam na poziom 3" to faktycznie tej medytacji to nie daje i chyba żadna nie da. Ale są inne sygnały tylko bardziej subtelne. Czy łatwiej ci wejść w stan skupienia niż kilka miesięcy temu? Czy twoje reakcje emocjonalne w życiu codziennym się zmieniają? To są bardziej wiarygodne wskaźniki niż to co czujesz przez 20 minut na macie. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to jest w sumie uczciwa odpowiedź ale mam do tego jedno "ale". Jeśli jedynym dowodem postępu są zmiany w życiu codziennym, to nigdy nie wiesz czy to przez medytację, przez zwykłe dojrzewanie, przez terapię, przez to ze zmieniłaś pracę. Jak wyizolujesz ten jeden czynnik? Bo inaczej możemy sobie przypisywać postępy duchowe do czegokolwiek co robimy regularnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fasolka_w)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Dola masz rację ze to metodologicznie nieczyste ale chyba w ezoteryce nigdy nie będzie inaczej? to znaczy - nie zrobimy kontrolowanego eksperymentu z grupą placebo. Mnie bardziej interesuje co sama Hydromantka uznaje za te "kolejne piętra" czy to jest zmiana w wyobrażeniu róży, czy zmiana w ciele, czy coś jeszcze innego. Bo cały czas kręcimy się wokół tego bez konkretów


Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Fasolka_W no wlasnie probowalam to opisać wcześśniej ale może niedokładnie. Te piętra to nie jest zmiana w obrazie, obraz róży zostaje ten sam. To jest zmiana w tym co jest ZA obrazem albo POD nim, trudno to nazwać. Jak gdyby róża była drzwiami i za każdym razem te drzwi się otwierają trochę szerzej, albo raczej okazuje się że za nimi jest kolejny korytarz a nie już pokój. I tego nigdy nie wiem wcześniej że znowu będzie "dalej".


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@ewelinka77)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, przepraszam ze dopytuję bo jestem zielona z tej medytacji ale to co pisze Hydromantka o tych drzwiach i korytarzach, to ona to widzi wizualnie? Czy to jest bardziej takie poczucie, takie wewnętrzne przekonanie że jest "głębiej"? Bo jak mam to sobie wyobrazić to zupełnie nie wiem czy chodzi o dosłowne wizje czy o coś bardziej abstrakcyjnego


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dodam tylko że ten obraz drzwi i korytarzy pojawia się w hermetyce od wieków i to nie przypadek. Inicjacja była celowo konstruowana jako seria progów - nigdy nie miała końca, bo chodziło o zmianę postawy wobec wiedzy, nie o zdobycie wiedzy jako takiej. Różokrzyżowcy rozumieli różę jako symbol który nie ujawnia się w całości nigdy, tylko warstwami, i to było celowe. Więc to co opisujesz Hydromantko jest bardzo spójne z tradycją, niezależnie czy o niej wiedziałaś czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

o matko, Laurencja to jest niesamwite co piszesz! Tzn że te "piętra" to jest jakby zaprogramowane w symbolu od samego początku? Że jak ktoś pracuje z różą to siłą rzeczy trafi na te kolejne poziomy? Czy to działa tak tylko jak ktoś ma jakiś kontakt z tą tradycją, czy też przy zwykłej wizualizacji bez wiedzy o różokrzyżowcach? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Druidka_E nie powiedziałabym "zaprogramowane" bo to sugeruje coś mechanicznego. Raczej - symbol ma określoną głębię strukturalną która jest niezależna od tego czy my o niej wiemy. Jak patrzysz na fraktal to też widzisz coraz więcej warstw bez względu na to czy znasz matematykę za nim. Ale czy to znaczy że każdy "siłą rzeczy" tam dotrze - nie wiem. Zależy pewnie od wielu rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@runika52)
Połączone: 3 lata temu

Ale hej, wracając do tego co pisała Wojslawa o rezygnowaniu po kilku próbach bo ja mam dokładnie tak samo. Czy ktos uważa ze jest jakiś minimalny czas żeby wogole cos poczuć? czy to jest indywidualne? Bo jak siedzę i nic się nie dzieeje to po jakimś czasie moja głowa zaczyna planować zakupy i tyle z medytacji 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: