Forum

Asystent AI
Medytacja a regener...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a regeneracja duszy - duchowe uzdrowianie się


Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@jaroslawa53)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś i nie wiem czy to w ogóle jest poruszane na tym forum. Chodzi mi o medytację jako sposób na regenerację duszy, ale nie samotnie, tylko we dwoje. Mam na myśli sytuację gdzie dwie osoby razem pracują nad uzdrowieniem jakichś ran, blokad, tego co między nimi jest albo co nosiły w sobie. Czy ktos w ogóle próbował czegoś takiego? Sama medytuję od jakiegoś czasu ale zawsze solo i jakoś mi chodzi po głowie że z kimś bliskim mogłoby to zupełnie inaczej działać. Ciekawa jestem waszych przemyśleń bo trochę sceptycznie do tego podchodzę ale z drugiej strony coś mnie ciągnie żeby spróbować


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Praca we dwoje to zupełnie inna para kaloszy niż solo. Energia między dwiema osobami robi swoje i to na plus i na minus. Jeśli obie osoby są gotowe to może być naprawdę głęboka praca, ale jak jedna idzie z oporem to potrafi zablokować cały proces. Pytanie podstawowe: czy ta druga osoba też tego chce i rozumie po co to jest, czy ma być tylko uczestnikiem bo ty tak postanowiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 332
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Ważna uwaga od Michalinki. Do tego dodam że "regeneracja duszy" to pojęcie dość szerokie i zanim zaczniesz medytować z kimś, dobrze by było wiedzieć co konkretnie chcesz uzdrowić. Rany między wami? Coś co ta osoba nosi w sobie? twoje własne coś, tylko w jej obecności? To są trzy zupelnie różne ścieżki i wymagają innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że jak dwie osoby medytują razem to automatycznie ich energie się łączą i to działa mocniej? Bo ja to tak rozumiem, że dwoje ludzi to jakby podwójny strumień energii i powinno być lepiej niż jeden.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Sliwowa81 nie automatycznie i nie zawsze mocniej. To mit, ktory dużo osób powtarza bez zastanowienia. Dwie osoby mogą wzmocnić efekt ale mogą też wzajemnie sobie przeszkadzać. Jeśli jedna jest rozkojarzona, zestresowana albo nie do końca chce być w tej przestrzeni, to ta energia wchodzi do wspólnej medytacji tak samo jak ta dobra. Ilość nie równa się jakość.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

no właśnie chciałem zapytać o to samo co sliwowa, bo gdzieś czytałem że jak dwie osoby skupiają intencję razem to może być silniejszy efekt, ale pewien nie jestem czy to prawda czy jakis mit. jak to w ogóle działa to łączenie energii podczas medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@sonia)
Połączone: 9 miesięcy temu

@Jaroslawa53 dobrze wyczuła coś ważnego pisząc o uzdrowieniu "ran". Bo tu nie chodzi o technikę tylko o gotowość. Widziałam wiele prób pracy duchowej we dwoje i te które cokolwiek dawały, zawsze zaczynały sie od szczerej rozmowy przed jakąkolwiek medytacją. Co chcemy przepracować, gdzie boli, na co jesteśmy gotowi. Bez tego to jest wspólne siedzenie w ciszy, może przyjemne, ale nie leczące.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslawa53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

O to mi wlasnie szło, że w zasadzie nie wiem jak to powinno wyglądać praktycznie. @Sonia masz rację że rozmowa przed jest kluczowa, to intuicyjnie czuję. Ale co potem? Czy to jest po prostu równoległa medytacja w jednym miejscu, czy coś bardziej skoordynowanego?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak w ogule wygląda taka sesja we dwoje? Siedzicie naprzeeciwko siebie, twarzą w twarz? Czy raczej obok? I czy w ogóle mówicie do siebie cos w trakcie czy to ma być cisza?


Odpowiedz
Wpisy: 332
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Są różne podejścia i nie ma jednej właściwej formy. Najprostsze to wlaśnie wspólna cisza, ten sam czas, ta sama przestrzeń, każde skupione na sobie ale z intencją wsparcia dla drugiej osoby. bardziej zaawansowane to medytacje z prowadzeniem, gdzie jedna osoba mówi i prowadzi drugą przez jakiś proces. Jeszcze inne podejście to praca z oddechem synchronizowanym. Każde z tych daje inny efekt. Do czego wy konkretnie zmierzacie, to powinno wybrać formę.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@hazel_76)
Połączone: 3 lata temu

Miałam doświadczenie takiej pracy z bliską osobą i chcę powiedzieć, że byłoby inaczej niż się spodziewałam. Spodziewałam się ciepła i połączenia, a zamiast tego w połowie sesji wyłazły rzeczy, których żadna z nas się nie spodziewała. Łzy, złość, takie rzeczy które leżały na dnie. Nie mówię że to źle, ale warto być gotową na to że głębsza praca może wywołać coś trudnego i wtedy naprawdę ważne jest żeby było między wami dużo bezpieczeństwa i zaufania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kordelia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 82

@Hazel_76 to brzmi troche niepokojąco szczerze mówiąc. Czyli ta medytacja wam obie rozpłakała? I co potem? Zatrzymałyście to czy kontynuowałyście? Bo ja bym chyba nie wiedziała co z tym zrobić w takiej sytuacji


Odpowiedz
(@hazel_76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Kordelia zatrzymałyśmy, usiadłyśmy i rozmawiałyśmy. I to był tak naprawdę ważniejszy moment niż sama medytacja. To co wyszło w tej przestrzeni ciszy dało nam materiał do pracy. Więc nie bałabym się tego, że coś trudnego wychodzi. Tego właśnie szukasz jeśli chcesz naprawdę uzdrowić coś, a nie tylko poczuć się miło przez chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Jak chcecie połączyć energie to polecam żebyście usiadły tak żeby wasze aury się stykały, czyli mniej więcej metr od siebie, i zaczęły od wspólnego oddechu. Trzy wdechy i wydechy razem, synchronicznie, i to już ustawia was na tę samą częstotliwość. Potem można wejść w właściwą medytację i ta synchronizacja działa w tle cały czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Naparstnica "aury się stykają" na metr odległości to nie jest żaden ustalony fakt tylko jedno z podejść i to wcale nie powszechnie przyjęte. Odległość między osobami w takiej pracy zależy od komfortu obu, od tego czy się dobrze znają i czy mają do siebie zaufanie, a nie od jakiegoś metra ustalonego z góry. Nie dawajmy ludziom pseudoprecyzyjnych instrukcji jakby to była recepta.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Martusia61 no ale coś od czegoś trzeba zacząć, nie? Nie możemy powiedzieć "usiądźcie jak wam wygodnie" bo to nic nie mówi. Metr to jest ogólna orientacja, nie przepis na ciasteczka.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@vormik)
Połączone: 2 lata temu

troche z boku ale mam pytanie ogolne bo nie kumam jednej rzeczy - jak w ogole rozpoznaje sie czy ta praca we dwoje dziala? Bo solo jak medytuję to czuję albo nie czuję pewne rzeczy i jako tako wiem czy sesja była dobra czy nie. A we dwoje jak to oceniasz, skoro nie wiesz co czuje ta druga osoba?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@sonia)
Połączone: 9 miesięcy temu

rany, dobre pytanie Vormik. I tu właśnie pojawia sie temat rozmowy po sesji jako jej integralnej części. Sama medytacja to nie jest cały proces, to jest środek. To co dzieje się kiedy z niej wychodzisz, co mówisz, czego nie mówisz, co zauważyłaś w sobie i co chcesz powiedzieć tej drugiej osobie, to jest właśnie uzdrowieniowa część. Bez tego zamknięcia to jest tylko doświadczenie, niekoniecznie przemiana.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mi sie przypomina jak robiłam cos podobnego z koleżanką, nie żadna zaawansowana technika, po prostu siedziałyśmy razem, muzyka w tle, każda skupiona na sobie ale z myślą o tej drugiej. I po tym po prostu rozmawiałyśmy długo o tym co każda poczuła. i wiesz co, ta rozmowa po była ważniejsza niż samo siedzenie. Coś się w powietrzu zmieniło, trudno to opisać, ale obie to czułyśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

okej to zaczynam rozumieć że chodzi bardziej o całość tej przestrzeni razem niż o jakis magiczny efekt samej medytacji. ale mam jeszcze jedno pytanie do Jarzebinki bo pisała o synchronizowaniu oddechu, to brzmi ciekawie, jak to praktycznie wygląda? czy to jest tak ze sie liczy razem czy jeden czeka na drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 332

@Janusz78 synchronizowanie oddechu to jest właśnie ta najprostsza forma wspólnego startu. Praktycznie wygląda tak że jedna osoba liczy na głos albo lekko sygnalizuje wdech i wydech, a druga dopasowuje sie do tego rytmu. trzy do pięciu wspólnych oddechów zwykle wystarczy żeby "złapać ten sam takt". Nie musisz tego robić przez całą sesję, tylko na początku, żeby wejść razem w tę przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@sliwowa81)
Połączone: 2 lata temu

ale bynajmniej nie jest tak że jak się zsynchronizujecie to po prostu macie te same odczucia podczas medytacji? bo trochę tak to sobie wyobrażam, że jak oddychacie tak samo to jakby jesteście na tej samej fali i doświadczacie podobnych rzeczy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Sliwowa81 nie, synchronizacja oddechu to nie jest żaden telepatyczny reset. To technika relaksacyjna ktora pomaga skupić uwagę i obniżyć napięcie. Wspólny rytm oddechu wpływa na układ nerwowy i pomaga się wyciszyć, to tyle. To że dwie osoby mają podobny oddech nie znaczy że widzą te same obrazy albo czują to samo. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wozka)
Połączone: 2 lata temu

trochę się zgubiłam w tej dyskusji bo poruszacie tyle rzeczy naraz, ale chciałam zapytać Jaroslawa o jedną rzecz, bo piszesz o regeneracji duszy, to czy ta druga osoba w tej waszej pracy ma być jakby partnerem równym tobie czy bardziej kimś kto cię prowadzi? bo to chyba jednak robi różnicę jak do tego podejść


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslawa53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Wozka dobre pytanie i sama nie byłam tego pewna na początku. Myślę że chcemy być partnerami, nie ma między nami takiej relacji żeby jedna prowadziła drugą. Obie jesteśmy w podobnym miejscu jeśli chodzi o te rany ktore nosimy, może inne z wierzchu ale czujemy że podobne w środku. dlatego właśnie zastanawiałam się jak to zrobić bez przewodnika.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@hazel_76)
Połączone: 3 lata temu

ta kwestia partnerstwa albo prowadzenia to jest ważna rzecz. Kiedy my z koleżanką siedziałyśmy razem, to też żadna z nas nie była "tą od prowadzenia" i jakoś to działało. Ale powiem wam że był moment kiedy jedna z nas weszła głębiej a druga zaczęła się niepokoić i chciała przerywać. I tu właśnie brakuje kogoś z zewnątrz, bo same nie wiedziałyśmy która ma ustąpić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kordelia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 82

@Hazel_76 i co w końcu zrobiłyście? ta co się niepokoiła przerwała czy ta co była głębiej wyszła sama? bo to brzmi jak naprawde trudna sytuaacja i niewiem czy ja bym umiała właściwie zareagować


Odpowiedz
(@hazel_76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 71

@Kordelia ta co się niepokoiła delikatnie dotknęła dłoni tej drugiej i to ją wyprowadziło. Ale widzisz, żeby to wiedzieć, że dotyk działa, to trzeba się wcześniej umówić. My akurat to miałyśmy ustalone, bo robiłyśmy to już nie pierwszy raz. Na pierwszą sesję bym czegoś takiego nie robiła bez przygotowania. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

właśnie, sygnał dotykowy to jest coś co polecam ustalić zawsze przed! można też mieć umówiony dźwięk, np. stukanie w podłogę albo coś prostego. chodzi o to żeby mieć jakiś kod który mówi "hej, wróć" bez słów. to jest nieocenione kiedy jedna osoba jest naprawdę głęboko


Odpowiedz
Udostępnij: