Forum

Asystent AI
Medytacja a raja yo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a raja yoga - królewska droga medytacji


Wpisy: 1238
Rozpoczynający temat
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Chciałem poruszyć temat, który od jakiegoś czasu mnie ciekawi, a mianowicie raja yoga i jej podejście do medytacji jako takiej. W klasycznych tekstach mówi się o niej jako o "królewskiej drodze", ale mam wrażenie, że większość ludzi kompletnie mija się z tym, o co tam chodzi. To nie jest ot tak "siadasz, oddychasz i wyciszasz głowę". Raja yoga zakłada, że ciało i umysł to rodzaj naturalnego magazynu energii, który da się świadomie uruchamiać i kierować. Ośmiostopniowa ścieżka Patańdżalego - yama, niyama, asana, pranayama i dalej aż do samadhi - to nie ozdobniki, to konkretna praca z tą energią. Ciekaw jestem, czy ktoś tu naprawdę chodził tą ścieżką, a nie tylko czytał o niej.


Odpowiedz
15 odpowiedzi
Wpisy: 64
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, to co piszesz o naturalnych magazynach energii jest ciekawe. Zawsze mi się wydawało że klasyczna medytacja to głównie praca z oddechem i obserwacja myśli, a tu nagle mamy coś zupełnie innego, jakiś system gdzie energia ma swoje własne prawa i kanały. Jak to wlasciwie działa w praktyce? Mam na myśli, czy na etapie pranayamy już to czujesz, czy dopiero później?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Podstawowa sprawa, którą warto tu postawić wprost: raja yoga to system, nie technika. Wiele osób miesza ją z hatha yogą albo myśli, ze to po prostu głębsza medytacja. tymczasem Patańdżali pisał o czymś znacznie bardziej kompleksowym. Te "magazyny energii" o których wspomniał Arbogi to nie metafora - w tradycji indyjskiej cała fizjologia subtelna opiera sie na założeniu że prana krąży konkretnymi kanałami i moze być kumulowana. Pytanie jest takie: czy bez podstaw w postaci yamy i niyyamy można wogole sensownie rozmawiać o wyższych etapach? Bo wiele osób zaczyna od środka, od pranayamy albo od dharany, i potem dziwią się że nic z tego nie wychodzi


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@antonisia)
Połączone: 3 lata temu

Przyznam szczerze że dla mnie to trochę skomplikowane 🙂 słyszałam o yodze oczywiście, ale ta raja yoga to dla mnie czarna magia. Zaczynam dopiero przygodę z medytacją, głównie taką zwykłą obserwacją oddechu wieczorami. Czy to wogole ma jakiś związek z tą "królewską drogą"? Czy żeby medytować w tym sensie o którym piszecie to trzeba najpierw opanować te wszystkie stopnie od początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Antonisia dobre pytanie i nie ma sensu cię zniechęcać. Obserwacja oddechu to jest pranayama w uproszczonej formie, nawet jeśli nie wiesz, że tak to nazywasz. Ale różnica jest taka: w raja yodze pranayama to nie tylko "skupiam się na oddechu", tylko celowa praca z retencją powietrza, z kumbhaką, z kierowaniem tej energii do konkretnych miejsc. Twoja wieczorna praktyka to dobry fundament, naprawdę. Zrób tak: zanim wejdziesz głębiej w techniki, poczytaj choć trochę o yamach, bo to etyka tej ścieżki i bez niej reszta się sypie.


Odpowiedz
Wpisy: 230
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, ja praktykuję pranayamę od jakiegoś czasu, głównie nadi shodhana i bhramari. Czuję wyraźnie że coś się zmienia w trakcie - raz jest to uczucie ciepła, raz jakby lekkie mrowienie wzdłuż kręgosłupa. Teraz mam pytanie: czy to jest właśnie ta akumulacja prany o której mówicie, czy może to po prostu efekt hiperwentylacji albo zmiany CO2 we krwi? Bo słyszałem oba wyjaśnienia i szczerze nie wiem, które jest bliższe prawdy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Olaf mrowienie wzdłuż kręgosłupa to klasyczny sygnał i nie jest ani czysto fizjologiczny, ani czysto "mistyczny" w tanim sensie. Nadi shodhana akurat jest bardzo bezpieczną praktyką, wiec hiperwentylacja odpada przy prawidłowym wykonaniu. Natomiast co do pytania o CO2 - tak, część efektów ma podłoże czysto fizyczne i to nie ujmuje niczego praktyce. Problem zaczyna sie gdy ktos robi retencje bez przygotowania bo wtedy faktycznie można namieszać w układzie nerwowym. Jak długo robisz zatrzymania oddechu i ile sekund?


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Bard76 zatrzymania to na razie krótkie, jakieś 4-6 sekund po wydechu, na razie nie forsuje. Ale właśnie zastanawia mnie to co powiedziałeś o układzie nerwowym - masz na myśli, że za długie kumbhaki mogą narobić szkód, czy chodzi o coś konkretniejszego? Bo czytałem różnie na ten temat i jedni mówią, że bez nauczyciela nie wolno, a inni, że to przesada. no bez przesady teraz


Odpowiedz
(@bard76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 34

@Olaf przy 4-6 sekundach na tym etapie niema sie czym martwić. Zagrożenie zaczyna się gdy ludzie bez przygotowania próbują robić zatrzymania po wdechu na kilkadziesiąt sekund, albo łączą retencje z intensywną wizualizacją kundalini. To nie jest straszenie, poprostu układ nerwowy lubi spokojne tempo. Co do nauczyciela: przy podstawowych technikach możesz iść sam ale jesli chcesz wejść w kevalę czy pracę z bandhas, to tak, bezpieczniej mieć kogoś kto widzi co robisz


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@fluorytka)
Połączone: 3 lata temu

wtrącam się bo mnie ruszyło ale ja totalnie nie rozumiem tego mrowienia wzdłuż kręgosłupa o którym mówicie - to ma być cos dobrego czy raczej znak żeby przestać? bo probowalam raz takiego głębokiego oddychania z youtube i zaczęły mi drętiweć ręce i byłam trochę przestraszona. czy to ten sam rodzaj rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjanek88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Fluorytka drętwienie rąk przy szybkim głębokim oddychaniu to co innego, to właśnie ta hiperwentylacja o której wspomniał Bard. Przy pranayamie robi sie spokojnie, rytmicznie, bez forsowania. To co czuję ja przy nadi shodanie jest inne jakościowo, bardziej subtelne. ale rozumiem że jak coś robi youtube bez kontekstu to można się przestraszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

szczerze? trochę mnie bawi, że dyskutujemy o "naturalnych magazynach energii" jakby to był fakt naukowy. nie neguje, że medytacja działa - bo działa, to widać w badaniach - ale ta cała prana i kanały to jednak model metaforyczny, nie? Arbogi, naprawdę wierzysz, że energia dosłownie krąży kanałami, czy to raczej użyteczna mapa do pracy z ciałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wrenna74 uczciwe pytanie, dam ci uczciwa odpowiedź. Nie wiem, czy prana "dosłownie" istnieje w sensie fizykalnym i szczerze mówiąc ta debata mało mnie interesuje w praktyce. Jeżeli model działa, czyli jeżeli praca z tym założeniem prowadzi do konkretnych zmian w stanie świadomości i w ciele, to jego "dosłowność" jest kwestią filozoficzną, nie praktyczną. Raja yoga nie jest religią, która każe ci wierzyć. Jest systemem do testowania. Możesz pracować z praną jako metaforą i uzyskać te same efekty, albo możesz w nią wierzyć jak w fakt i nic nie osiągnąć, bo nie ćwiczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@roksanka01)
Połączone: 3 lata temu

No ja powiem tak z własnego doświadczenia: zaczęłam medytować dużo lat temu bez żadnej teorii, po prostu siedziałam i patrzyłam na oddech. Potem trafiłam na raja yogę i nagle wiele rzeczy, ktore mi się "przytrafiały" podczas siedzenia, zaczęło mieć nazwy i kontekst. To uczucie rozlania się uwagi poza ciało, to co Patańdżali nazywa dhyana, mnie się zdarzało zanim wiedziałam jak to się nazywa. Więc może te etapy nie są aż tak sztywne jak wychodzi z teorii? Albo inaczej: może niektóre z tych "magazynów" uruchamiają się same jeśli tylko się nie przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@sybilia-1)
Połączone: 2 lata temu

wchodze w temat trochę z boku, bo mnie bardziej interesuje to co napisała Roksanka, że pewne rzeczy zdarzają się same. mi też coś takiego bylo, podczas zwykłej medytacji na oddech miałam raz bardzo dziwne doświadczenie, jakby czas przestał płynąć i jednocześnie byłam bardzo przytomna - nie zasnełam, byłam świadoma, ale coś było inaczej. Czy to ma jakiś związek z tymi etapami w raja yodze? Zastanawiam się od dawna co to było.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@jasnowidz01)
Połączone: 2 lata temu

nie odzywałem się do tej pory bo czytam i próbuje zrozumiec ale mam jedno pytanie. ten temat to jest o medytacji jako takiej ale im więcej czytam tu o pranayamie i energii, to im bardziej mi się wydaje, że bez prannayamy ta medytacja to jest troche jak... no nie wiem, jak samochód bez paliwa? czy dobrze rozumiem, że w raja yodze medytacja bez pracy z praną to jest niepełna praktyka?


Odpowiedz
Udostępnij: