Chciałem poruszyć temat, który od jakiegoś czasu mnie ciekawi, a mianowicie raja yoga i jej podejście do medytacji jako takiej. W klasycznych tekstach mówi się o niej jako o "królewskiej drodze", ale mam wrażenie, że większość ludzi kompletnie mija się z tym, o co tam chodzi. To nie jest ot tak "siadasz, oddychasz i wyciszasz głowę". Raja yoga zakłada, że ciało i umysł to rodzaj naturalnego magazynu energii, który da się świadomie uruchamiać i kierować. Ośmiostopniowa ścieżka Patańdżalego - yama, niyama, asana, pranayama i dalej aż do samadhi - to nie ozdobniki, to konkretna praca z tą energią. Ciekaw jestem, czy ktoś tu naprawdę chodził tą ścieżką, a nie tylko czytał o niej.
No właśnie, to co piszesz o naturalnych magazynach energii jest ciekawe. Zawsze mi się wydawało że klasyczna medytacja to głównie praca z oddechem i obserwacja myśli, a tu nagle mamy coś zupełnie innego, jakiś system gdzie energia ma swoje własne prawa i kanały. Jak to wlasciwie działa w praktyce? Mam na myśli, czy na etapie pranayamy już to czujesz, czy dopiero później?
Podstawowa sprawa, którą warto tu postawić wprost: raja yoga to system, nie technika. Wiele osób miesza ją z hatha yogą albo myśli, ze to po prostu głębsza medytacja. tymczasem Patańdżali pisał o czymś znacznie bardziej kompleksowym. Te "magazyny energii" o których wspomniał Arbogi to nie metafora - w tradycji indyjskiej cała fizjologia subtelna opiera sie na założeniu że prana krąży konkretnymi kanałami i moze być kumulowana. Pytanie jest takie: czy bez podstaw w postaci yamy i niyyamy można wogole sensownie rozmawiać o wyższych etapach? Bo wiele osób zaczyna od środka, od pranayamy albo od dharany, i potem dziwią się że nic z tego nie wychodzi
Przyznam szczerze że dla mnie to trochę skomplikowane 🙂 słyszałam o yodze oczywiście, ale ta raja yoga to dla mnie czarna magia. Zaczynam dopiero przygodę z medytacją, głównie taką zwykłą obserwacją oddechu wieczorami. Czy to wogole ma jakiś związek z tą "królewską drogą"? Czy żeby medytować w tym sensie o którym piszecie to trzeba najpierw opanować te wszystkie stopnie od początku?
Hej, ja praktykuję pranayamę od jakiegoś czasu, głównie nadi shodhana i bhramari. Czuję wyraźnie że coś się zmienia w trakcie - raz jest to uczucie ciepła, raz jakby lekkie mrowienie wzdłuż kręgosłupa. Teraz mam pytanie: czy to jest właśnie ta akumulacja prany o której mówicie, czy może to po prostu efekt hiperwentylacji albo zmiany CO2 we krwi? Bo słyszałem oba wyjaśnienia i szczerze nie wiem, które jest bliższe prawdy.
wtrącam się bo mnie ruszyło ale ja totalnie nie rozumiem tego mrowienia wzdłuż kręgosłupa o którym mówicie - to ma być cos dobrego czy raczej znak żeby przestać? bo probowalam raz takiego głębokiego oddychania z youtube i zaczęły mi drętiweć ręce i byłam trochę przestraszona. czy to ten sam rodzaj rzeczy?
szczerze? trochę mnie bawi, że dyskutujemy o "naturalnych magazynach energii" jakby to był fakt naukowy. nie neguje, że medytacja działa - bo działa, to widać w badaniach - ale ta cała prana i kanały to jednak model metaforyczny, nie? Arbogi, naprawdę wierzysz, że energia dosłownie krąży kanałami, czy to raczej użyteczna mapa do pracy z ciałem?
No ja powiem tak z własnego doświadczenia: zaczęłam medytować dużo lat temu bez żadnej teorii, po prostu siedziałam i patrzyłam na oddech. Potem trafiłam na raja yogę i nagle wiele rzeczy, ktore mi się "przytrafiały" podczas siedzenia, zaczęło mieć nazwy i kontekst. To uczucie rozlania się uwagi poza ciało, to co Patańdżali nazywa dhyana, mnie się zdarzało zanim wiedziałam jak to się nazywa. Więc może te etapy nie są aż tak sztywne jak wychodzi z teorii? Albo inaczej: może niektóre z tych "magazynów" uruchamiają się same jeśli tylko się nie przeszkadza?
wchodze w temat trochę z boku, bo mnie bardziej interesuje to co napisała Roksanka, że pewne rzeczy zdarzają się same. mi też coś takiego bylo, podczas zwykłej medytacji na oddech miałam raz bardzo dziwne doświadczenie, jakby czas przestał płynąć i jednocześnie byłam bardzo przytomna - nie zasnełam, byłam świadoma, ale coś było inaczej. Czy to ma jakiś związek z tymi etapami w raja yodze? Zastanawiam się od dawna co to było.
nie odzywałem się do tej pory bo czytam i próbuje zrozumiec ale mam jedno pytanie. ten temat to jest o medytacji jako takiej ale im więcej czytam tu o pranayamie i energii, to im bardziej mi się wydaje, że bez prannayamy ta medytacja to jest troche jak... no nie wiem, jak samochód bez paliwa? czy dobrze rozumiem, że w raja yodze medytacja bez pracy z praną to jest niepełna praktyka?
