Forum

Asystent AI
Medytacja a pustyni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a pustynia - samotność i rzeczywistość


Wpisy: 92
Rozpoczynający temat
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

Siedziałam ostatnio ze swoją praktyką i przyszło mi do głowy coś, o czym rzadko się tu mówi wprost. Medytacja bywa jak wejście na pustynię - cisza, zero rozproszenia, jesteś sam ze sobą. I to niby dobrze, tyle że pustynia potrafi pokazać ci rzeczy, których wolałbyś nie widzieć. Mnie pokazała zawiść. Czystą, nieprzyjemną. Siedziałam z oddechem, wszystko fajnie, a po chwili znienacka zalało mnie takie uczucie wobec koleżanki, ktora wlasnie ułożyła sobie życie. Dom, dziecko, spokój, szczęście. I ja to czułam nie jako radość za nią tylko jako coś ostrego w środku. Nie przyszłam tu po pocieszenie. Chcę pogadać o tym, co medytacja robi z takimi emocjami które wolisz nie wiedzieć że w ogóle masz


Odpowiedz
28 odpowiedzi
Wpisy: 51
(@obsydianka-ka)
Połączone: 3 lata temu

ojej to brzmi mocno... ja tez miałam cos takiego, ze podczas medytacji wychodzą mi emocje których sie nie spodziewam. Ale zawisc to odważnie powiedziec glosno, wiec chapeau bas. Mam pytanie bo wlasnie jestem na poczatku - co sie robi z takim uczuciem kiedy sie juz pojawi podczas medytacji? Odpychasz je czy jakoś z nim siedzisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Obsydianka.ka nie odpycham, to jedyna rzecz której jestem pewna. Odpychanie to jak trzymanie piłki pod wodą - trzymasz, trzymasz, a potem ona i tak wyskoczy i jeszce mocniej. Z tym siedzę tylko ze siedzenie z zawiścią to nie jest przyjemna medytacja z relaksacyjnej płyty CD. To jest bycie na tej pustyni o której napisałam


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@romualda06)
Połączone: 3 lata temu

mnie to uderzało zanim w ogóle zaczełam medytować - te emocje które wychodza przy ciszy. Teraz troche praktykuje i nadal nie wiem czy dobrze robię bo jakby... staram sie oddychac i patrzeć na to co przychodzi ale czasem ta zawisc czy zal po prostu mnie przytłacza i wtedy przerywam. Czy tak wolno? Nie wiem czy to tchórzostwo czy rozsadek


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

ciekawe ze to opisujesz jako pustynię a nie na przykład las czy ocean. Pustynia jest sucha i nieprzyjemna, nic tam nie rośnie od razu. Mam w notatkach kilka obserwacji ze swoich praktyk i zauważyłam że najtrudniejsze emocje wychodzą nie na początku, tylko po jakimś czasie regularnej pracy. Jakby ciało i umysł najpierw sprawdzały czy można ci zaufać, zanim pokażą co się naprawdę dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@okultysta80)
Połączone: 3 lata temu

no ale zawisc to jednak troche inny temat niż smutek czy lęk. Smutek jest akceptowalny, można się nad sobą popłakać i jest OK. Zawisc to wstydliwe. Dlatego ludzie na ogól nie przyznają się do tego ani sobie, ani innym. nie mówię że źle to robisz Glozeria73, mówię że to wyjątkowo trudna robota właśnie ze względu na ten wstyd.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

pustynia to dobry obraz. Ale ja bym dodała, że na pustyni jest jeszcze coś - żar. I zawiść ma ten żar w sobie. To nie jest zimna emocja, ona parzy. Pracowałam z tym przez długi czas i mogę powiedzieć tyle: nie chodzi o to żeby zawiść zniknęła po jednej sesji. Chodzi o to żeby zobaczyć co ona zakrywa. Bo zawiść rzadko jest o tym czemu zazdrościsz. Częściej jest o czymś, co sam uważasz że ci się nie należy albo że nigdy nie dostaniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@znachornik-1)
Połączone: 2 lata temu

hmm ale co to znaczy "zobaczyć co zakrywa"? mam na mysli konkretnie bo to brzmi jak cos co sie mówi na warsztatach i kazdy kiwa głową ale nikt nie wie o co chodzi tak napradwe


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Znachornik.1 OK, konkretnie. Patrzysz na czyjęś szczęście i czujesz ból. Ten ból mówi ci coś o sobie, nie o tej osobie. Może mówi: "ja też tego chcę i boję się że nie dostanę". Może mówi: "uważam że nie zasługuję". Może mówi: 'myślę że szczęście to pula która się wyczerpuje i jak oni mają, to mnie nie wystarczy'. To ostatnie to mit, ale umysł tak nie myśli racjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@perydotka04)
Połączone: 1 rok temu

to ostatnie co napisałaś o puli szczęścia - to jest wlasnie to. Ja to nazywam mysleniem zero-sum i to jest chyba najczęstszy mechanizm przy zawiści. Tylko że medytacja tego sama z siebie nie wyleczy, bez sensu czekac że samo przejdzie po tygodniu siedzenia z oddechem. Naprawde trzeba to przepracować, nie tylko obserwować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Perydotka04 a co rozumiesz przez "przepracować"?? Bo wlasnie o to mi chodzi - ze sama obserwacja to za mało ale też nie wiem co dokładnie robić dalej. Siedzę z tym, widzę to, nazywam. i co?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

wchodzę tu bo wlasnie nad tym siedzę od jakiegoś czasu. Mam wrazenie że nazwijmy to: pierwsza warstwa to jest obserwacja i tak - za mało. Druga warstwa to jest pytanie "czego naprawdę chcę" i tu zaczyna byc ciekawie. Nie "dlaczego jej zazdroszczę" tylko "czego ja właściwie pragnę dla siebie". Zmiana pytania robi duzo


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 46

@Irga98 to ciekawe co piszesz, bo ja jak siedzę z takim uczuciem to pytam siebie "dlaczego to czuję" i krecę się w kółko. A to pytanie o to czego chcę dla siebie - to inne wyjście z tej pętli. Spróbuję. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

czytam i mam mieszane uczucia. z jednej strony rozumiem o czym mówicie i to prawda że medytacja wyciąga emocje na wierzch. Z drugiej - sprawia to wrażenie jakby w pewnym momencie to zagłębianie się w zawiść może być też formą rozkoszowania się nią. Takim kręceniem się wokół bólu zamiast puszczania. Nie mówię że to tu się dzieje, pytam czy ktoś to czuł na własnej praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cefeida)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 72

@Balbinka_83 o tak, miałam to. U mnie wyglądało tak że niby "pracowałam z emocją" ale tak naprawdę po prostu siedziałam w niej i czułam się cierpiącą bohaterką własnej historii. To jest bardzo subtelna różnica między byciem z emocją a topieniem się w niej. Skąd wiadomo gdzie jest granica - szczerze nie wiem, ciągle to rozgryzam.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@okultysta80)
Połączone: 3 lata temu

to co pisze Balbinka ma sens. I to jest moim zdaniem jeden z powodów dla których sama medytacja bez żadnego prowadzenia bywa niewystarczająca przy cięższym materiale emocjonalnym. Nie mówię żeby od razu latać do terapeuty, mówię żeby mieć kogoś z kim można to sprawdzić. Inaczej można siedziec z zawiścią przez pół roku i nic.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

no właśnie, to mnie zastanawia - czy wy macie jakiś konkretny sposób na wyjście z tej pętli podczas samej sesji? Bo jak mnie zalewa coś trudnego to próbuję wrócić do oddechu, ale to jest trochę jak zamiatanie pod dywan, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 92
Rozpoczynający temat
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

mam jedno ćwiczenie ktore mi pomaga i nie jest to zamiatanie. Kiedy pojawia się zawiść, zatrzymuję się i pytam: gdzie to czuję w ciele. Prawie zawsze jest konkretne miejsce - ścisk w klatce, napięcie w gardle, coś w brzuchu. Potem siedzę z tym miejscem w ciele, nie z historią. Bo historia kręci się w kółko, a ciało poprostu jest. I wtedy to coś poowoli się rozluźnia. nie zawsze, nie od razu ale jakos inaczej


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@obsydianka-ka)
Połączone: 3 lata temu

ojej to jest mega pomocne, dzieki! Nie pomyslalabym żeby szukac tego w ciele a nie w głowie. U mnie wszystko sie dzieje w głowie i potem sie krecę. Mam pytanie - a jak to miejsce w ciele nie odpuszcza i tylko się nakreca? To co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@mietek64)
Połączone: 5 miesięcy temu

hej wchodzę tu troche z boku bo słuchałem tej rozmowy i mam pytanie ktore moze brzmieć głupio ale co tam - czy ta pustynia o której piszecie to jest jakies konkretne doświadczenie które sie osiąga podczas medytacji, cos w stylu stanu czy wizji czy to tylko metafora tego samotnego siedzenia z sobą? bo jak czytam to mam wrazenie ze cześć osób mówi dosłownie a cześć metaforycznie i sie mieszam


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Mietek64 to sensowne pytanie, wręcz odwrotnie. Pustynia to dla mnie metafora, nie stan wizyjny. Chodzi o tę jakość ciszy w której nie ma dokąd uciec - żadnych drzew za którymi można sie schować, żadnego tłumu. Samotność twarzą w twarz ze sobą. Natomiast podczas samej medytacji bywa że ta metafora staje się czymś... odczuwalnym??? Nie obrazem, bardziej klimatem. Ale nie każdy tego doświadcza tak samo i nie powiem że to jakiś konkretny stan do osiągnięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@mietek64)
Połączone: 5 miesięcy temu

okej, czyli to nie jest cos co sie celuje jak jakis checpkoint w grze tylko poprostu... przychodzi albo nie? Bo ja jak medutuję to głownie mam chaos w glowie i niewiem czy to normalne czy robię cos źle. Zawisc to mam na co dzien ale nie kojarzę ze to sie laczy z medytacja w jakis sposob


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opaline83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Mietek64 chaos w głowie to jest bardzo normalne, szczególnie na początku, serio. U mnie trwało to długo zanim cokolwiek się "uspokoiło" i nawet teraz nie każda sesja jest cicha. Co do zawiści - mnie też to połączenie zaskoczyło kiedy zaczęłam. Nie spodziewałam się że siadanie w ciszy wyciągnie akurat to. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@irga98)
Połączone: 3 lata temu

wracam myślą do tego co pisała Glozeria73 o szukaniu zawiści w ciele - próbowałam tego po przeczytaniu jej posta i mam pytanie. U mnie to miejsce w ciele raz jest jedno, raz drugie. Raz ścisk w gardle, raz cos w żołądku. Czy to znaczy że to inne "warstwy" tej samej emocji czy może za każdym razem inna sprawa pod spodem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozeria73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 92

@Irga98 dobre pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Moje doświadczenie jest takie że rozne miejsca w ciele mogą mówić różne rzeczy, nawet przy tej samej emocji. Gardło to często coś z mówieniem, wyrażaniem - może jakiś aspekt zawiści który ma w sobie "nie mogę powiedzieć że tego chcę". Żołądek bywa bardziej egzystencjalny. Ale nie przykładaj tego jak szablon bo twoje ciało może mieć własny język.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@znachornik-1)
Połączone: 2 lata temu

hej ale to nie za bardzo brzmi jak medytacja tylko jak jakas terapia ciała? myslalem ze medytacja to jest bardziej siedzenie i skupianie sie na oddechu i tyle. skad wiecie ktore miejsce w ciele co "mowi", to jest chyba dosyc subiektywne nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Znachornik.1 medytacja to nie jest jedna konkretna technika z jedną instrukcją. I tak, to jest subiektywne - ale to nie jest zarzut. Całe doświadczenie wewnętrzne jest subiektywne. Oddech też jest subiektywny, nikt inny go za ciebie nie odczuje. Praca z ciałem w medytacji ma długą tradycję i nie jest wymysłem ostatnich lat. Pytanie czy ci to pasuje jako praktyka, nie czy jest "prawdziwą" medytacją.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

no i tu mam mieszane uczucia znowu - Ludwinia ma rację że form medytacji jest mnóstwo, ale z drugiej strony jak ktoś jest na początku i zaczyna mieszać techniki to łatwo się zagubić. Szczególnie przy takiej emocji jak zawiść gdzie i tak wszystko jest mętne. Może zanim człowiek wejdzie w te ciało i warstwy, powinien po prostu najpierw poczuć co to jest w ogóle być w ciszy? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@dziedzilia55)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę wymianę zdań i mam ochotę dorzucić jedno - mnie nauczono żeby przy trudnych emocjach w medytacji nie "wchodzić" od razu w sens i znaczenie, tylko najpierw po prostu stwierdzić że to istnieje. Jak zauważyć coś na ziemi i nie od razu brać do ręki. Nie wiem czy to pomaga w kontekście zawiści konkretnie, ale w moim przypadku to "nie wchodzenie od razu" dało więcej oddechu. 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: