Forum

Asystent AI
Medytacja a góry - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a góry - wznoszenie się do wyższej świadomości


Wpisy: 126
Rozpoczynający temat
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio miałam wyjazd w Tatry i to co tam poczułam podczas medytacji na szlaku to bylo cos zupelnie innego niz w domu na poduszce. Jakby góry same z siebie "pchały" ku górze, rozumiecie? Siedzę na kamieniu, wiatr, cisza prawie totalna i nagle czuje że moje myśli po prostu opadają jak liście. Żadnego wysiłku. W domu walczę z tym samym przez pół godziny i nic. Zastanawiam się czy to miejsce robi robotę, czy po prostu sam fakt odcięcia od codzienności. I czy ktoś z was praktykuje regularnie na łonie natury, a szczególnie właśnie w górach?


Odpowiedz
26 odpowiedzi
Wpisy: 121
(@inwokacja)
Połączone: 1 rok temu

o matko, ja to samo czułam jak byłam pod Rysami 🙂 siedzenie na granicie i medytacja to zupelnie inna bajka. ale mam pytanie - czy u ciebie też był ten moment kiedy przestałaś czuć graincę między sobą a otoczeniem? bo u mnie był i troche mnie przestraszył szczerze mówiąc


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Inwokacja tak! właśnie o to mi chodziło. Ten moment jest intensywny. Mnie nie przestraszył ale rozumiem ze może. Myślę że to jest to o czym piszą w książkach o "rozszerzeniu świadomości". Tylko czy to jest faktycznie wyższy stan, czy po prostu mózg reaguje na brak bodźców i zimno i robi cuda? Bo to pytanie mnie trapi od tamtego wyjazdu


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Góry to w wielu tradycjach były miejscem inicjacji właśnie z tego powodu. Nie chodzi tylko o ciszę, chodzi o to ze tam dosłownie zmienia sie ciśnienie, zmienia się oddech, ciało jest w innym trybie pracy. Kiedy medytujesz na dole, masz ten komfort - miękki dywan, ciepło, przewidywalność. W górach ciało musi sobie radzić z warunkami i paradoksalnie właśnie dlatego umysł łatwiej się wycisza, bo jest czymś zajęty na poziomie fizycznym. To nie jest mit ani magia sensu stricto - to jest prosta fizjologia połączona z energetyką miejsca


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

No ale wlaśnie, "energetyka miejsca" - to jest konkret czy bardziej metafora? Bo Martusia piszesz o fizjologii i zaraz o energetyce i troche mi się te dwie rzeczy kłócą. albo jedno albo drugie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Basienka95 to nie muszą sie wykluczać. Fizjologia to warstwa, którą można zmierzyć. Energetyka to warstwa, którą czujesz. Obie są prawdziwe tylko inaczej opisywalne. Jak masz ból głowy w górach to fizjologia. Jak masz poczucie że coś cię unosi - to energetyka. i co - twierdzisz że tego drugiego nie ma, skoro nie ma przyrządu który to zmierzy?


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

nie twierdzę że niema, pytam tylko jak wy to rozróżniacie. bo jak siedzę na górze i czuję "unoszenie" to skąd wiem czy to jest ten wyższy stan świadomości czy po prostu hiperwentylacja z wysiłku fizycznego 😉


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

no basienka ma racje szczerze. sam chodzę po górach od lat i raz medytowalem pod tatrami i czulem cos niesamowitego ale potem kolega mi powiedzial ze to moze byc efekt niedotlenienia na wiekszej wysokosci. i teraz nie wiem co o tym myslic bo jedno nie wyklucza drugiego ale jednak to troche psuje romantyzm calej sprawy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

A może wlasnie o to chodzi że granica między "fizycznym" a "duchowym" jest umowna? Góry od tysiącleci są miejscem gdzie ludzie szukali kontaktu z czymś wyższym i może właśnie dlatego że ciało jest tam na granciy własnych możliwości, umysł otwiera się inaczej. Niedotlenienie, zmęczenie, zimno - może to są tylko klucze ktore otwierają drzwi. A to co za drzwiami jest już czymś innym


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Inwokacja_98 ładnie to ujęłaś, klucze do drzwi. Ale tu wlasnie wchodzi temat który chciałam poruszyć - co z bólem? bo jak mam zakwasy, boli mnie kolano po zejściu, jest mi zimno - to też część tej medytacji? Akceptuję ból i wtedy on "otwiera"? Czy jednak oddzielam stan fizyczny od duchowej praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@oriona)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i chyba kluczowe dla tego tematu. Zauważyłam u siebie (prowadzę notatki z praktyk, więc mam z czego porównywać) że jest ogromna różnica między akceptowaniem bólu a go minimalizowaniem albo wręcz ignorowaniem. Jak akceptuję ból - siedzę z nim, obserwuję, oddycham - to rzeczywiście czasem coś się zmienia. Jak go minimalizuję, mówię sobie "no nie jest tak źle, dam radę" - to zostaje i przeszkadza cały czas. Ale jest też trzecia opcja i tu mnie gnębi pytanie do was: co zrobić jak ból jest sygnałem że coś jest nie tak i naprawdę trzeba przestać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Oriona to jest właśnie ta granica o której piszesz w temacie. I wiesz co, przez lata praktyki doszłam do tego że ból w medytacji ma dwa oblicza. Jeden to "ból uwalniający" - ten że drętwieje mi noga że niewygoda pozycji, że opór ciała. I jest "ból ostrzegawczy" - ten ktory mówi stop. Różnią się jakością. Tego pierwszego można z ciekawością obserwować. Tego drugiego nie.


Odpowiedz
Wpisy: 443
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

ale jak się jest na początku drogi to skąd wiadomo który jest który? wydaje mi się że to umiejętność która przychodzi z czasem i mnóstwo ludzi się myli i albo za bardzo ignoruje albo za bardzo gna do praktyki przez ból


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Kazia75 masz rację tylko mam takie przeczucie że ci którzy mówią "akceptuj ból" mają na myśli dużo więcej niż tylko siedzenie i cierpienie. bo chyba nie o to chodzi w medytacji żeby sie katować? Czy w górach to wygląda inaczej - tam jakby ból jest bardziej wbudowany w samą podróż i trudno go oddzielić od doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 126
Rozpoczynający temat
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

No wlasnie Madzialena, o to mi też chodziło. W górach fizyczny wysiłek i dyskomfort są częścią drogi dosłownie i w przenośni. Wchodzisz na szczyt i boli - i to jest jakby wpisane w rytuał. W domu na poduszce ból jest bardziej kłopotliwy bo "nie powinno boleć".


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@fiolkowa)
Połączone: 2 lata temu

zabiorę głos choć długo tylko czytałam ale nie do końca rozumiem - jak ktos jedzie w góry żeby medytować to chodzi mu o ten wysiłek fizyczny jako część tego? czy siedzi gdzieś spokojnie i medytuje a góry to tylko tło? bo czytam ten wątek i nie jestem pewna czy mówicie o tym samym


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Fiolkowa myśle ze obie rzeczy sa mozliwe. mozna medytowac idac czyli chodzenie jako medytacja, albo siasc na widokowym miejscu i praktykować. przynajmniej tak to rozumiem z tego co tu piszą


Odpowiedz
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 73

@Dobrusia_60 ma rację, to nie jest albo-albo. Sama robiłam oba. Medytacja w marszu to zupelnie inne doświadczenie - tam uwaga idzie na kroki, oddech, ciało w ruchu. A siedzenie na szczycie to jakby nagroda i cisza po wysiłku. I wlaśnie ta cisza po wysiłku w górach jest nieporównywalna z niczym innym.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@pytonissa97)
Połączone: 2 lata temu

hej, a mnie zastanawia jedno - skoro mówicie że góry "same pomagają" w medytacji to znaczy że ktoś kto zaczyna może tam łatwiej coś osiągnąć niż weteran który siedzi w domu? czy to tak działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oriona)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Pytonissa97 z mojego doświadczenia - tak i nie. Miejsce pomaga na wejście w stan, to prawda. Ale bez pewnego fundamentu można siedzieć na Evereście i myśleć o zakupach 😉 To co dają góry to łatwiejszy dostęp, nie gwarancję. I wracając do tej granicy ból-akceptacja-ignorowanie - odnoszę wrażenie że właśnie w górach ta granica jest wyraźniejsza i przez to łatwiej ją wyczuć. Zimno jest zimnem. Zmęczenie jest zmęczeniem. Są konkretne, nieudawane.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 443

@Oriona no ale właśnie - napisałaś że masz notatki z praktyk. i co, naprawdę widać różnicę między sesjami w górach a tymi domowymi? pytam serio bo zawsze myślałam że to bardziej kwestia nastawienia niż miejsca 🙂


Odpowiedz
(@oriona)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Kazia75 powiem ci że sama byłam zaskoczona kiedy zaczęłam to porównywać. nie mierzę żadnych "poziomów duchowości" bo nie mam jak, ale mam takie swoje własne skale - jak szybko wchodzę w skupienie, jak długo zostaje po sesji ten spokój, czy śni mi się coś charakterystycznego tej nocy. i tak, w górach te wskaźniki wypadają inaczej. ale pewna nie jestem czy to miejsce, powietrze, zmęczenie fizyczne czy po prostu fakt że wyjechałam z domu i nie mam w głowie listy zakupów 😉


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

wlaśnie to mnie ciekawi w tym wszystkim - czy jak sie jedzie w gory specjalnie po to zeby medytowac to nie traci sie tego elementu niespodzianki? bo jak sie poprostu idzie i nagle usiadasz i jest cos - to czesto jest mocniejsze niz jak sie zaplanuje ze tu bede medytowac przez 20 minut 😀


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@inwokacja_98)
Połączone: 3 lata temu

to co pisze Dobrusia jest ciekawe ale trochę nie zgadzam się. intencja nie niszczy doświadczenia, ona je przygotowuje. jak jedziesz bez żadnego nastawienia to możesz przegapić momenty ktore by cię coś nauczyły. chyba że ktoś jest już na takim poziomie że każdy oddech jest uważny - ale większość z nas nie jest, i tu właśnie przygotowanie pomaga


Odpowiedz
Wpisy: 126
Rozpoczynający temat
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

odbijam sie od tego co pisała Oriona o granicy ból-akceptacja - bo mi to jakoś nie daje spokoju. u mnie było tak że na jednym wyjściu w Bieszczady usiadłam wieczorem przy schronisku, bolały mnie kolana po zejściu, byłam zmęczona dosłownie kością. i zamiast walczyć z tym bólem zaczęłam go po prostu obserwować. i to był chyba jeden z głębszych stanów jakie pamiętam. więc zastanawiam się czy ten fizyczny ból nie jest czasem bramą właśnie dlatego że nie da się go zignorować, zmusza do bycia tu i teraz


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

dokładnie to miałam na myśli wcześniej piszac o dwóch obliczach bólu. ale chcę doprecyzować - to że ból może być bramą nie znaczy że każdy ból otwiera. ten z kolan po zejściu, zmęczenie mięśni, chłód - to jest ból ktory sygnalizuje że ciało pracowało, nie że jest uszkodzone. to jest inny komunikat niż np ostry ból stawu który mówi stop. rozróżnienie jest naprawdę ważne i chyba właśnie w górach jest trudniejsze bo głowa jest w innym trybie i łatwo zgubić tę granicę


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@fiolkowa)
Połączone: 2 lata temu

przeczytałam Was wszystkich po kolei i ta historia Zielarki z Bieszczadami mnie zastanowiła. czyli chodzi o to żeby ból obserwować jak cos zewnętrznego? bo jakoś zawsze kiedy mnie coś boli to jest wszystko - ja i ból razem w jednej kuli i nie ma żadnego "obserwatora". jak wy wgl się od tego oddzielacie? Zostawiam to sobie do przemyślenia


Odpowiedz
Udostępnij: