Forum

Asystent AI
Medytacja a przestr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a przestrzeń między myślami - pusta obecność


Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę od jakiegoś czasu z tym tematem w głowie i nie wiem czy to właściwe miejsce, ale może ktoś mi pomoże to jakoś nazwać. Medytuję już od kilku miesięcy, na początku skupiałam się na oddechu, mantrach, wizualizacjach, ale ostatnio zaczęło mi się zdarzać coś dziwnego. Pomiędzy myślami pojawia się taka... cisza? Nie wiem jak inaczej to opisać. Jakby krótka przerwa w której nie ma żadnej treści, ale jednocześnie jestem w pełni obecna. To trwa może sekundy, ale jest bardzo wyraźne. Czy ktoś wie o czym mówię i czy to w ogóle jest to czego szukamy w medytacji?


Odpowiedz
26 odpowiedzi
Wpisy: 405
(@celestyna03)
Połączone: 4 miesiące temu

o matko tak, wiem dokładnie o czym piszesz! U mnie też się to zdarza i za każdym razem mam takie uczucie że za chwilę cos się wydarzy, jakieś przejście albo wgląd. Ale potem myśl wraca i "normalność" się odbudowuje. Pytanie czy ta przestrzeń to jest coś co można jakoś rozszerzyć? Bo ja nie mam pojęcia jak to robić świadomie, u mnie to przychodzi samo.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam ten stan bardzo dobrze, medytuję już ładnych kilka lat i powiem wam szczerze - to jest wlaśnie ten punkt o który chodzi. Różne tradycje nazywają to różnie, w zen to jest coś w rodzaju "satori" w drobnej skali, w innych szkołach mówi się o "świadku" albo czystej świadomości. Ale żebyście nie myślały że to od razu jest jakieś wielkie oświecenie bo to nie tak działa. To bardziej jak... podejrzenie przez szparę w drzwiach. I tak, można to rozwijać ale nie przez siłę. przez cierpliwość i przez niełapanie się tej chwili jak tylko się pojawi.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

no i proszę, a mozna wejsc w ten stan szybciej jakos? czytałem ze niektore substancje np grzyby ponoć daja wglad w cos podobnego. ktos probowal i moze porowac jak to jest wzgledem zwyklej medytacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Szymek84 no i tu się zaczyna ciekawy temat. Bo z jednej strony słyszałam podobne opinie jak Pogoda.1, że substancje zaburzają energię ciała subtelnego i potem jest problem z uziemieniem. Z drugiej strony są tradycje szamańskie gdzie to jest integralną częścią praktyki. Więc pytanie nie jest proste. Ale chyba kluczowe jest to w jakim kontekście i z jakąI intencją, nie? A co do samej pustej obecności, to mnie bardziej interesuje czy to co opisuje autorka tematu jest trwałe czy tylko na chwilę.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 na chwilę, zdecydowanie na chwilę, może kilka sekund, może mniej. I nie potrafię tego przywołać kiedy chcę, po prostu się pojawia. Janeczka pisała o cierpliwości i niełapaniu, ale to strasznie trudne bo jak tylko zauważam że "to jest ta cisza" to już jej nie ma, bo myśl o niej ją likwiduje. To trochę jak próba zobaczenia własnego kąta widzenia, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@pogoda-1)
Połączone: 1 rok temu

Ech, Szymek, rozumiem ciekawość bo sama sie kiedyś nad tym zastanawiałam. Ale z własnego doświadczenia powiem że te "skróty" miewają swoje konsekwencje energetyczne i nie zawsze te dobre. Miałam koleżankę która przez jakiś czas eksperymentowała z różnymi rzeczami i mówiła że owszem, cos tam widziała i czuła ale potem przez długi czas nie mogła się "zebrać" do zwykłej medytacji, jakby ta cicha przestrzeń się dla niej zamknęła. Nie mówię że to regula ale energetycznie to chyba nie jest to samo co wypracowane doświadczenie


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie to masz. Ten paradoks jest znany od dawna i chyba każdy kto medytuje dłużej przez to przechodzi. Próbujesz złapać i już uciekło. Jedna rzecz która mi pomoogła to przestać traktować tę ciszę jak cel a zacząć ją traktować jak tło ktore już zawsze jest. Jakby ona nie przychodziła i nie odchodziła ale to myśli są gośćmi a cisza jest gospodarzem. Ale przyznaję szczerze - to łatwiej powiedzieć niż zrobić 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@daturaa)
Połączone: 4 lata temu

Hmm, zastanawiam się czy to co opisujecie nie ma związku z liczbą 0 w numerologii, takim absolutnym punktem wyjścia. Bo ta "pusta obecność" brzmi jak cos analogicznego, przestrzeń przed wszelką formą. Może medytacja po prostu nas z tym łączy na poziomie energetycznym? Albo i nie, może to czysto psychologiczne, nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Daturaa lubię ten trop ale trochę inaczej to rozumiem. Ta przestrzeń między myślami to według mnie nie jest "nic" w sensie pustki, bardziej jak... czyste pole możliwości. W różnych tradycjach - czy to buddyzm czy advaita vedanta, czy nawet niektóre wątki w sufizmie - mówi się że to jest nasz prawdziwy stan, a myśli są jak fale na wodzie. fala nie jest czymś innym od wody, tylko jej ruchem. I tu wracam do wątku substancji bo Szymek pytał - tak naprawdę co substancje robią to przez chwilę rozluźniają kontrolę nad falami, ale sama woda jest ta sama. Problem jest kiedy potem człowiek szuka fal bo bez nich czuje się zagubiony.


Odpowiedz
(@celestyna03)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 405

@Helena82 o, to jest piękne porównanie z wodą i falami! Ale mam pytanie bo nigdy nie słyszałam o advaita vedanta, to jakiś kierunek hinduski? I co w nim mówią o tej czystej świadomości, jakieś ćwiczenia, techniki?


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Celestyna03 tak, advaita vedanta to tradycja niedualności z Indii, jeden z bardziej znanych nauczycieli to Ramana Maharshi, warto poczytać jeśli interesuje cię to podejście. Co do technik, główna jest właściwie jedno pytanie: "kto pyta?", czyli ciągłe wskazywanie uwagi z powrotem na tego kto obserwuje. Nie ma jakichś rozbudowanych ćwiczeń ale to może być dość dezorientujące na początku. A wracając do Dziewanny, mysle że "układ nerwowy" i "ciało subtelne" to mogą być po prostu różne języki opisu tego samego, nie muszą się wykluczać


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@ilonka54)
Połączone: 2 lata temu

Śledzę tę dyskusję i zacznę od wyznania że sama dopiero zaczynam z medytacją i ta "pusta przestrzeń" brzmi dla mnie jak coś bardzo odległego. U mnie w głowie jest taki nieustanny gwar, myśli gonią myśli i nawet 10 minut siedzenia w ciszy to dla mnie wyzwanie. Czy to znaczy że jestem za bardzo "zablokowana" żeby to kiedykolwiek poczuć? Pytam szczerze bo trochę się zniechęcam. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Ilonka54 oj nie mów tak, kazdy zaczynał od tego gwaru. Ja pamiętam swoje pierwsze próby medyatcji i to było jak próba wyłączenia radia ktore gra na pełny regulator. Ale z czasem ten gwar nie znika tylko ty przestajesz mu nadawać taką wagę. I te chwile ciszy zaczynają sie same wkradać. Daj sobie czas, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@runolog87)
Połączone: 3 lata temu

wracajac do tematu substancji bo Iga04 poruszyła ciekawy watek. Chyba chodzi o to ze substancje moga pokazac jak ta przestrzen wyglada ale nie daja narzedzi zeby tam wrócic samemu. To troche jak dostac mapę krainy którą nigdy sam nie mozna odwiedzic. No i te energetyczne kwestie o których Pogoda.1 wspominała, to chyba nie bez powodu tradycje szamanskie mają bardzo konkretne protokołły i przygotowania przed użyciem takich rzeczy, to nie jest "wez i zobacz".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Runolog87 masz rację co do protokołów i przygotowania. To co mnie interesuje to właśnie ta energetyczna strona - bo jeśli takie doświadczenie potrafi "zamknąć" dostęp do ciszy o czym Pogoda.1 pisała, to co konkretnie się dzieje? Czakra korony przeciążona? Ciało eteryczne rozszczelnione? Bo wcale nie jest tak że po prostu "psychicznie nie możesz", to chyba ma jakiś subtelny wymiar.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@dziewanna65)
Połączone: 2 lata temu

Nie znam się specjalnie na czakrach ale wydaje mi się ze to co opisujecie moze być po prostu kwestią tego że układ nerwowy jest zmęczony albo rozregulowany po takim doświadczeniu. Medytacja uczy spokoju, a substancje idą w odwrotnym kierunku. Nie wiem czy trzeba od razu szzukać wyjaśnienia w energii subtelnej. :/


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@klimcia_p)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam i się zastanawiam nad jedną rzeczą - czy ta "pusta obecność" nie jest czasem poprostu stanem przed zaśnięciem? bo ja mam coś takiego w tej granicy między jawą a snem, takie rozluźnienie myśli i chwilowe poczucie że "ja" trochę się rozpływa. To jest to samo czy coś innego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Klimcia_P oo, to ciekawe pytanie! Bo ja też zauważam coś podobnego przed snem, ale wydaje mi się że w medytacji ta cisza jest jakaś bardziej "przytomna", wiesz? Przy zasypianiu bardziej dryfuję, a tu jestem jakby super obecna ale bez treści. Chociaż może granica jest płynna, nie wiem. Janeczka albo Helena82, co wy na to?


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Klimcia_P dotknęła czegoś istotnego. To co opisuje to stan hipnagogiczny, granica świadomości, i rzeczywiście ma pewne podobieństwo. Ale różnica jest właśnie taka jak Jagusieńka pisze - w medytacyjnej ciszy jest jakość pełnej przytomności przy jednoczesnym braku treści. Przy zasypianiu świadomość gaśnie, tu nie gaśnie tylko się oczyszcza. Przynajmniej tak to czuje po swojemu. Aczkolwiek nie zdziwię się jeśli ktos powie że to i tak ten sam mechanizm tylko głębokość inna


Odpowiedz
(@celestyna03)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 405

@Janeczka to co napisałaś o hipnagogii jest super ciekawe ale chcę dopytać - czy ta jakość "pełnej przytomności" którą opisujesz można jakos rozpoznać z zewnątrz? Bo jak medytuję to potem nie wiem czy byłam naprawdę przytomna czy po prostu dryfowałam i mi się tylko wydaje że byłam uważna. Mam jakiś sposób żeby to sprawdzić?


Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Celestyna03 hm, to dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyło bo nigdy tak nie myślałam o tym żeby "sprawdzać z zewnątrz". to co mi daje wskazówkę to to co jest PO medytacji - jak wychodzę z hipnagogii to czuje się trochę oszołomiona, jakbym wróciła ze snu, potrzebuję chwili żeby wiedzieć gdzie jestem. A jak wychodzę z tej medytacyjnej ciszy to jestem poprostu... przytomna. Rześka nawet. I pamiętam wszystko co było dookoła przez cały czas, nie mam takiej dziury w pamięci. Ale to bardzo subiektywna miara, nie wiem czy komuś innemu to pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@klimcia_p)
Połączone: 6 miesięcy temu

ojej Janeczka, to ciekawe! Bo u mnie wlaśnie chyba jest ta "dziura" o której mówisz i teraz zaczynam podejrzewać że może jednak dryfuję a nie medytuję. chociaż z drugiej strony to może po prostu znaczy że jestem na początku drogi i jeszcze nie umiem tego rozróżnić? Trochę mnie to zniechęca...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Klimcia_P nie zniechęcaj się! Ja też mam dokładnie tak samo i wiesz co, to forum pokazuje mi że naprawdę wszyscy przez to przechodzą. Mnie ostatnio pomogło coś takiego że zaczęłam notować zaraz po medytacji jak się czuję - rześka czy ospała, pamiętam czy nie pamiętam - i zaczęłam widzieć różnicę między sesjami. Nie wiem czy to "naukowe" ale dla mnie działa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@runolog87)
Połączone: 3 lata temu

wracacjac do tego wątku o substancjach bo chyba nie skończyliśmy - Dziewanna65 pisała że to kwestia układu nerwowego i może mieć rację ale to nie wyklucza wyjaśnienia energetycznego. Układ nerwowy i ciało subtelne mogą być dwoma opisami tego samego zjawiska, nie? Jedno to język medycyny, drugie to język ezoteryki. iga04 pytała o czakry - moim zdaniem korona jest tu tylko jedną stroną, równie ważne jest uziemienie, baza. Jak ktos ma rozchwiane pole to nie dlatego ze korona przeciążona a dlatego ze niema fundamentu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Runolog87 o, to jest jakiś trop. Czyli mówisz że problem nie w tym że za dużo "góry" tylko że za mało "dołu"? To ma sens energetycznie. Ale mam pytanie - skoro medytacja ma pomagać w uziemieniu, to czemu po takich doświadczeniach właśnie medytacja sprawia trudność? Jakby podłoga uciekła spod nóg i nie wiesz gdzie stanąć żeby zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku głównego bo trochę odpłynęłam w czytaniu - ta dyskusja o stanach hipnagogicznych i "rześkości po" jest dla mnie super pomocna, dziękuję Janeczce za to rozróżnienie, to naprawdę coś układa w głowie! Ale zastanawiam się też nad czymś innym - czy ta "pusta obecność" o której cały czas mówimy, to jest stan który ROŚNIE z praktyką? Znaczy, czy u kogoś kto medytuje długo te chwile są dłuższe, częstsze? Czy może zawsze zostaje ułamkiem sekundy tylko coraz lepiej się go zauważa?


Odpowiedz
Udostępnij: