Forum

Asystent AI
Medytacja a połącze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a połączenie ze Wszechświatem - doświadczenia jedności


Wpisy: 46
Rozpoczynający temat
(@romualda06)
Połączone: 3 lata temu

Hej, chciałam się podzielić czymś co mi się przydarzyło podczas medytacji i zapytać czy ktoś miał podobnie. Medytuję od kilku miesięcy, raczej nieregularnie, ale ostatnio zaczęłam ćwiczyć uważniej. I pewnego wieczoru podczas sesji poczułam nagle coś dziwnego - jakby granica między mną a resztą świata się... rozpuściła? Trudno to opisać słowami. Jakbym była jednocześnie sobą i wszystkim wokół. Trwało to może z minutę, potem wróciłam do siebie. Było niesamowite ale też trochę mnie przestraszyło. Czy to to o czym ludzie mówią - to doświadczenie jedności z wszechświatem? I czy ktoś wie skąd to się bierze, bo potem miałam przez kilka dni takie dziwne pobudzenie, jakbym miała w sobie za dużo energii i nie mogłam spać 🙂


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 119
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Twój opis pasuje mi do tego co klasyczne doświadczenie jedności, w tradycjach wschodnich mówi się na to różnie - samadhi, satori, kensho - ale niezależnie od nazwy chodzi o to samo. Chodzi o chwilowe zatarcie granicy między ego a tym co je otacza. Dla mnie osobiście pierwsze takie doświadczenie było po jakichś dwóch latach regularnej praktyki więc u ciebie przyszło szybko. Co do tego pobudzenia po - to jest bardzo ważny wątek i wlasciwie nie mówi się o tym dość. Kiedy otwierasz się na szerszy przepływ energii, ta energia może jakby zalać system nerwowy, który nie jest jeszcze przyzwyczajony do takiego napięcia. Można powiedzieć że to jak wlać za dużo prądu w kable które nie są do tego przystosowane. Jak długo trwało to pobudzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawy wątek. Też miałem coś podobnego, choć u mnie bardziej w kontekście pracy z oddechem - takie uczucie rozszerzania się, jakby ciało przestało mieć wyraźne brzegi. ale to co opisujesz z tym pobudzeniem po - to trochę niepokojące. Wiesz, słyszałem ze to się nazywa po angielsku "kundalini awakening" albo przynajmniej jego początki, i że właśnie ten etap nadmiernej aktywacji energetycznej potrafi być naprawdę nieprzyjemny. Czy to pobudzenie było tylko brak snu czy też może drżenie, trzęsące się ręce, mrowienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romualda06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 46

@Szeptun85 głównie ten brak snu i takie ogólne napięcie w ciele, no i miałam kołatanie serca przez jakiś czas. Rąk mi nie trzęsło ale czułam mrowienie wzdłuż kręgosłupa. Chciałam zapytać czy to normalne? Trochę mnie to zaniepokoiło, bo w sumie po miłym doświadczeniu jedności spodziewałam się raczej spokoju a nie takiego pobudzenia


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z mrowieniem wzdłuż kręgosłupa i kołataniem serca po głębokiej medytacji naprawdę nie jest niczym wyjątkowym ale warto do tego podejść świadomie, bo nadmierna aktywacja energetyczna to stan który wymaga pewnego ukierunkowania. Ciało nagle otwiera kanały przepływu które wcześniej były zamknięte albo ledwo uchylone - i wlasnie stąd te fizyczne objawy. W pracy z kamieniami i energetyką ciała pracuję z tym od lat i widzę że nieprzygotowana intensywna medytacja potrafi dosłownie rozkręcić procesy których potem człowiek nie umie zatrzymać. Nie straszę - to jest coś przez co można przejść, ale trzeba wiedzieć jak to uziemić. Czy robiłaś cokolwiek po tej sesji żeby się jakoś zakotwiczyć? Herbata, chodzenie po ziemi, cokolwiek fizycznego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

ja właśnie miałam podobne pytanie - czyli to pobudzenie po intensywnej medytacji to coś powszechnego i ma swoją nazwę? gdzieś czytałam o tym kundalini co Szpetun wspomniał ale myślałam ze to bardziej legenda niż coś realnego. @Cykoria60 ty o tym dużo wiesz - to zawsze tak działa że po takim doświadczeniu jedności człowiek jest nakręcony a nie spokojny?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Klarysa nie zawsze i to jest właśnie clou. Są osoby które po takim doświadczeniu czują głęboki spokój, poczucie że wszystko jest na miejscu, po prostu ciszę. Ale są też takie - i to wydaje się być przypadek Romualdy - gdzie energia która się uwolniła jest zbyt intensywna jak na gotowość układu nerwowego. To nie jest kwestia że ktoś zrobił cos źle. to jak z pierwszym wyjściem na duże ćwiczenia fizyczne - ktoś przyzwyczajony do codziennych spacerów i nagle bieg maratoński. Ciało musi przetworzyć coś dla siebie nowego. Problem jest kiedy to się przeciąga albo pojawia się strach - wtedy trzeba umieć to prowadzić, nie ignorować


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja bym powiedział ze mrowienie kregoslupa to bardzo dobry znak, to znaczy ze kundalini w ogole drgneela a to nie każdemu sie zdarza. Serio, niektorzy medytuja latami i nic. A tu kilka miesiecy i proszę. Moze masz jakies szczegolne predyspozycje, jakis układ planetarny przy urodzeniu albo wlasnie teraz przechodujesz jakis wazny tranzyt astrologiczny? To czesto idzie w parze


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Weles no trochę naciągasz z tym tranzytem, nie każde mrowienie to od razu horoskop. romualda, te objawy fizyczne o których piszesz mogą być naprawdę różne - zarówno związane z medytacją jak i poprostu z hiperwentylacją jeśli medytujesz z kontrolowanym oddechem. Mrowienie i szybkie bicie serca to klasyczne objawy hiperwentylacji. Nie mówię żeby to odrzucać jako doświadczenie duchowe ale warto nie pomijać takiej banalnej możliwości


Odpowiedz
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Fela73 hiperwentylacja to możliwość, owszem, ale ta nie tłumaczy kilku dni pobudzenia. Hiperwentylacja mija jak oddech sie wyrówna. Tutaj chodzi o coś innego - o to że system energetyczny dosłownie nakręcił się i nie wie jak zwolnić. Zresztą Cykoria słusznie pyta o uziemienie - i to jest kluczowe. Romualda, powiedz mi - medytujesz w konkretnym miejscu, zawsze o tej samej porze?


Odpowiedz
(@romualda06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 46

@Kupalo58 nie, nie ma u mnie żadnego rytuału, medytuję kiedy mam czas, różne pory, raz na kanapie raz na podłodze. Może to jest problem? I w sumie... nie, nie robiłam nic żeby się uziemić. Nie wiedziałam że trzeba. A co to właściwie znaczy to uziemienie w praktyce, bo mam mgliste pojęcie


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@berberys)
Połączone: 4 lata temu

ojej ja też chce spytac bo niedawno zaczełam medytowac i nic takiego mi sie nie przydarzyło 🙁 znaczy raz czułam ze mnie trochę nosi ale to chyba sen był bo siedziałam wieczorem po kolacji 😀 czy trzeba medytowac jakos specjalnie zeby poczuc to połączenie ze wszechsiatem o którym piszecie? czy są jakieś kamienie albo coś co pomaga bo czytałam że ametyst pomaga w medytacji 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Berberys ametyst faktycznie jest dość popularny do medytacji, dużo osób go używa właśnie przy pracy z wyższymi czakrami. ale szczerze powiem - kamień może wspierać ale nie zastąpi samej praktyki. To trochę jak pytać czy dobry długopis napisze wypracowanie zamiast ciebie 🙂 Ciekawi mnie za to co Romualda opisuje z tym pobudzeniem po, bo to jest chyba ważniejszy wątek niż samo doświadczenie jedności - co z nim robić kiedy przyjdzie


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@kupalo58)
Połączone: 3 lata temu

To właśnie jest odpowiedź na twoje pytanie 🙂 Brak stałości miejsca i czasu to jeden czynnik ale ważniejsze jest to uziemienie po sesji. W praktyce to moze być dosłownie kilka minut stania boso na podłodze, spacer, wypicie ciepłej herbaty albo nawet zjedzenie czegoś lekkiego - coś co ściąga uwagę z powrotem do fizyczności. Po bardzo głębokiej sesji niektórzy kładą kamień na czakrze podstawy, coś ciężkiego w dłonie trzymają. Chodzi o to żeby dać energii ujście do dołu, nie tylko zostawić ją buzującą w górze. Teraz już masz kontekst dla tych kilku niespokojnych dni - ciało szukało uziemienia samo i nie bardzo wiedziało jak


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@wladek61)
Połączone: 2 lata temu

Super ze o tym piszecie bo ja tez ostatnio próbuje medytowac i o uziemieniu w ogole nie pomyslalem, naprawde dziekuje za tę informacje Kupalo i Cykoria! ale mam pytanie - to uziemienie to robic zawsze po kazdej medytacji czy tylko jak sie czuje ze cos jest nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do tego doświadczenia jedności które Romualda opisała na początku - mnie bardziej interesuje ta kwestia strachu który poczułaś. Piszesz że było niesamowite ale też przestraszyło - co konkretnie cię przestraszyło? Samo poczucie że granica zniknęła czy raczej że nie możesz wrócić, czy cos innego? Bo to są dwa zupełnie różne stany i radzenie sobie z nimi to inna rozmowa


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze to trochę sceptycznie podchodzę do całej tej terminologii kundalini i tak dalej bo czytałam że to słowo jest używane dziś do wszystkiego i niczego. Ale to co Romualda opisuje jako rozpad granicy ja, świat - to brzmi po ludzku i ciekawie. Tylko zastanawiam się czy nie można tego po prostu wytłumaczyć neurologicznie? Mózg w stanie głębokiej relaksacji robi różne rzeczy z poczuciem ciała. Nie kwestionuję samego przeżycia, tylko szukam innych odpowiedzi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 221

@Wrenna74 oba podejścia mogą być prawdziwe jednocześnie, to nie jest albo-albo. Neurologia opisuje mechanizm, ale nie wyczerpuje tego co się wtedy dzieje na poziomie znaczenia dla człowieka. Mnie interesuje cos innego - to pobudzenie po medytacji które Romualda opisuje ma swoją numerologię jeśli chodzi o czas trwania i intensywność, ale nie będę teraz w to wchodzić bo to osobny temat. Chcę zapytać - czy ktoś miał takie doświadczenie jedności nie podczas medytacji w ciszy, ale na przykład w ruchu, w przyrodzie, przy intensywnym biegu?


Odpowiedz
Udostępnij: