Cześć, chciałam się podzielić czymś co mnie ostatnio zastanawia i trochę... nie wiem jak to nazwać. Medytuję od jakichś kilku miesięcy, głównie wieczorami, i zaczęłam palić palo santo przed każdą sesją. I jest coś dziwnego w tym połączeniu. Niby siedzę w ciszy, skupiam się na oddechu, a jednocześnie jakby mam wrażenie że jestem w dwóch miejscach naraz - obserwuję siebie z zewnątrz i jednocześnie jestem w środku tego co się dzieje. Nie wiem czy to palo santo tak działa na koncentrację, czy to po prostu medytacja pogłębia się sama z siebie. Ktoś miał coś podobnego? Czy palo santo w ogóle wpływa na stan medytacyjny czy to tylko aromat i tyle?
To co opisujesz - ten stan bycia jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem - to w tradycji medytacyjnej ma swoją nazwę, metacognition albo poprostu świadek. Dość klasyczne doświadczenie przy regularnej praktyce. Pytanie jest inne: czy ten stan pojawił się dopiero po wprowaddzeniu palo santo czy moze wcześniej też coś podobnego czułaś tylko słabiej?
Palo santo pochodzi z Ameryki Południowej, Bursera graveolens, i było używane przez szamanów andyjskich głównie w rytuałach oczyszczających. Kwestia czy ma bezpośredni wpływ na stany świadomości to zupełnie inna rozmowa - dym zawiera pewne związki, ale przy normalnym użytkowaniu do medytacji stężenia są minimalne. Ten "dualizm" który opisujesz to raczej efekt samej praktyki. Palo santo może co najwyżej działać jako kotwica sensoryczna - dany zapach staje się sygnałem dla mózgu że czas na określony stan.
a mozna pytac - ile tego palo santo sie pali naraz? bo ja raz paliłam chyba za dużo i mi sie krecilo w glowie, myslałam że to duchowa sprawa ale moze po prostu za duzo dymu w małym pokoju haha
nie zgadzam sie z tym warunkowaniem tylko, bo drzewo palo santo ma energię samą w sobie, to nie jest przypadkowe że właśnie to drzewo a nie sosna czy cedr jest używane w rytuałach. Energia drewna które rośnie latami i kumuluje w sobie informacje z otoczenia - to co innego niż "bodziec warunkowy". Inna sprawa to że ten dualizm o którym piszesz Wela to naprawde ciekawa robota, to jest właśnie ten poziom kiedy zaczyna się głębsza praca. 🙂
ej ale czekajcie, to ten stan o którym piszesz - bycie w środku i na zewnątrz jednocześnie - jak długo trwa?? Bo ja medytuję chyba od czterech miesięcy i jeszcze nigdy nic takiego nie czuułam i troche mi się wydaje ze robię cos nie tak :/
Trudno powiedzieć ile trwa, bo jak już jesteś w tym stanie to jakoś czas przestaje mieć znaczenie 🙂 Może kilka minut, może dłużej, ale potem po prostu wychodzę z medytacji i tyle. Nie wywołuję tego specjalnie, samo przychodzi.
oooo to super brzmi! ale powiedz mi - masz wtedy jakieś obrazy, wizje czy cos? bo słyszałam że przy palo santo można mieć wizje i zastanawiam sie czy to bezpieczne dla kogoś kto dopiero zaczyna te całą medytacje bo ja jeszcze nie próbowałam ale kuszące jest to drzewo 😀
Palo santo w kontekście medytacji - to temat który miesza dwie różne tradycje i warto to rozdzielić. W rytuałach szamańskich był używany przez wyszkolonych praktyków w konkretnych celach, nie jako aromatyczna świeczka do relaksu. To co sprzedaje się w sklepach wellness to najczęściej zupełnie inny kontekst użycia. Sama medytacja nie potrzebuje żadnych dodatków. Ten "dualizm świadomości" który opisujesz jest możliwy bez jakichkolwiek kadzideł.
hej, wchodzę w temat bo sam ostatnio kupilem palo santo i rzeczywiscie jest cos w tym zapachu niesamowitego. Nie medytuję jakos regularnie ale jak zapalę to jakos mi sie siada spokojniej, niewiem czy to placebo czy co ale działa na mnie relaksująco. A ten dualizm co opisujesz Wela to jak to jest - boisz sie tego czy raczej ciekawski stan?
Ten stan który opisujesz - obserwator i uczestnik jednocześnie - to jest właśnie to przejście przez próg. Świadomość zaczyna widzieć samą siebie. Palo santo działa tu jako otwieracz, zapach jest jedną z najprostszych bram bo węch to najstarszy ze zmysłów i idzie bezpośrednio do tych starszych struktur mózgu bez filtrowania. Ale pamiętaj ze brama otwarta w obie strony - co wpuszczasz wewnątrz, to wychodzi
Zapach faktycznie jest przetwarzany przez układ limbiczny inaczej niż pozostałe zmysły, to prawda. Dlatego zapachy silnie wyzwalają emocje i wspomnienia. Ale "otwieracz bram" to duże słowo. Serafinko - wracając do twojego pytania o ilość - jedna mała pałeczka na sesję to maksimum w zamkniętym pomieszczeniu, i najlepiej pogasić zanim zaczniesz właściwą medytację żeby dym nie gryzł w oczy i płuca.
nie no, to nie sa wizje w sensie jakichś obrazów czy filmów, to trudniej wytłumaczyć. Bardziej jakby byś była sobą i jednocześnie widziała siebie jak ktoś z boku. Bez obrazów, bez fajerwerków. Po prostu jakaś inna perspektywa niż zwykle. Dla mnie to nie bylo straszne, raczej... dziwnie spokojne? Ale rozumiem ze brzmi to zagadkowo.
no właśnie, dlatego mówię że palo santo nie jest przypadkowe. Te drzewa rosną latami w konkretnym środowisku i coś w tym drewnie, w tym oleju który sie pali jest inne niż w zwykłym kadzidełku ze sklepu. Nie musi to byc wizje jak z filmów, może to subtelna zmiana w tym jak umysł pracuje. Ignaś mówił o układzie limbicznym - to właśnie tam trafiają zapachy i właśnie tam są emocje i pamiec i wszystko co głębsze.
a wracajac do tego co pisał Ignaś wczesniej o jednej pałeczce - to ta jedna mała powinna wystarczyc na cała medytacje? bo ja chyba mam jakies wieksze, kupilam z jakiegos sklepu internetowego i szczerze nie wiem czy to dobrej jakosci w ogole. czy jest jakis sposob żeby ocenic czy to prawdziwe palo santo czy jakas podrobka bo podobno sa takie
